Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

3/10
postaci: 4/10 grafika: 7/10
fabuła: 2/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 10 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,80

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 192
Średnia: 6,73
σ=1,93

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Enevi)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Un-Go

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2011
Czas trwania: 11×23 min
Tytuły alternatywne:
  • アンゴ
Tytuły powiązane:
zrzutka

Gdy klasyczne zdolności dedukcji nie wystarczają, pewien detektyw odwołać się może do sił nadprzyrodzonych, by wydobyć od podejrzanych i świadków niezbędne dowody.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

W historiach detektywistycznych najważniejsza jest sama zagadka. Elementy takie jak na przykład ciekawe osobowości bohaterów są oczywiście istotne, czego dowodzi choćby fenomen niegasnącej popularności przygód Sherlocka Holmesa, ale bez porządnej tajemnicy obyć się nie sposób. Spora liczba konkurencyjnych tytułów powoduje jednak, że o oryginalność niełatwo. Wystarczy wspomnieć setki odcinków znanego serialu Detective Conan, by zdać sobie sprawę z ogromnej ilości pomysłów, jakie znalazły już swoje miejsce na kartach scenariuszy. Stając przed tak trudnym wyzwaniem, autorzy Un­‑Go postanowili najwyraźniej zaryzykować nieco inne podejście do tematu. Zamiast układać piętrowe intrygi, dodali do kociołka z fabułą zyskujące na popularności od czasów Notatnika Śmierci wątki nadprzyrodzone.

Niniejsza opowieść rozgrywa się w niedalekiej przyszłość na terenie Japonii, poważnie wyniszczonej w wyniku zbrojnego konfliktu. Zakończenie walk zbiegło się w czasie z powołaniem do życia surowego prawa i wszechmocnych instytucji mających na celu zaprowadzenie jako takiego ładu w podnoszącym się z kolan kraju. I choć cel ten udało się osiągnąć, to jednak czasami dzieje się to po trupach osób postronnych, wplątanych bez swej wiedzy w zakulisowe intrygi potężnych sił. Jedyną nadzieją tak doświadczonych przez los osób jest Yuuki Shinjuurou, zwany też „Pokonanym Detektywem”, z racji tego, że choć niemal zawsze dochodzi do prawdy, to w imię szeroko rozumianego ładu społecznego jego osiągnięcia i wyniki prowadzonych śledztw są najczęściej zatajane przed opinią publiczną.

Powyższy opis, jak i pierwsze wrażenie jakie pozostawia po sobie anime, są nad wyraz zachęcające. Ciekawy świat, w jakim toczy się akcja, a także nadzieja na przemyślane intrygi polityczne wystarczały, by po pierwszych dwóch, może trzech odcinkach mieć o serialu dobre mniemanie. Zaprezentowana wizja ma w sobie coś z połączenia science­‑fiction ze starodawnymi dziejami sięgającymi istnienia monarchii, gdy to szarymi masami rządziły wielopokoleniowe szlacheckie rody. Tu także polityka, prawo, obyczaje, a nawet moda oraz technologia, napędzane i kreowane są w całości przez garstkę obrzydliwie bogatych wpływowych klanów, koncentrujących swe wysiłki w celu utrzymania status quo, nie zaś dla dobra kraju i narodu. Prawie jak Raskolnikow w Zbrodni i karze dzielą oni ludzi na garstkę wybranych i chmary nieistotnych, których los nie powinien nikogo obchodzić. Z tego choćby względu praca „Pokonanego Detektywa” wygląda z daleka niczym zmagania Syzyfa ze swym brzemieniem. Zdawać się mogło, że dzięki tak zaprojektowanemu światu nawet sporą przewidywalność pierwszych zagadek kryminalnych da się twórcom wybaczyć. Nic bardziej mylnego. Un­‑Go po niezłym początku błyskawicznie popada w przeciętność, a lista błędów, jakie popełnili autorzy, zawiera chyba wszystkie możliwe przypadki zanotowane w gatunku.

Na pierwszy ogień idzie nieudolność w kreowaniu jakiegokolwiek napięcia i tajemniczości w kolejnych odcinkach. Wiąże się to nierozerwalnie z podstawowym założeniem scenariusza, w którym to nie umiejętność dedukcji, a korzystanie z bardzo wygodnej zdolności nadnaturalnej gwarantuje sukces w śledztwie. Sprawa ma się następująco – asystentem Shinjuurou jest chłopak o imieniu Inga, pałętający się zazwyczaj w pobliżu głównego bohatera i postawą upartego męczyduszy wywołujący irytację widza. Gdy jednak tylko detektyw wpada na trop, Inga zamienia się w dorosłą kobietę, mogącą hipnotycznymi mocami wydusić z każdej osoby prawdziwą odpowiedź na dokładnie jedno pytanie. Pomijając fakt objaśnienia tego zjawiska w serialu (na tle podobnych pomysłów nawet nie tak tragicznego), upraszcza ono zadanie śledczych do wykoncypowania, jakie to konkretnie pytanie i komu należy zadać w celu potwierdzenia podejrzeń. Niestety proces ten jest pozbawiony emocji, albowiem zagadki można podzielić na dwie kategorie – banalne tak bardzo, że widz zna już odpowiedź nawet zanim autorzy zdążą w całości przedstawić problem, albo też tak zaplątane i naciągane, że trzeba pokaźnych zasobów dobrej woli, by przyjąć je do wiadomości.

Równie mocno daje się we znaki wybitnie japońska przypadłość maskowania braku weny twórczej elementami nadprzyrodzonymi. W pewnym momencie z braku sensownych rywali dla zdolności Ingi, na scenę wkracza inny gracz dysponujący tajemniczą i groźną mocą, po czym, jak nietrudno się spodziewać, staje w szranki z bohaterem w imię dość pokrętnych ambicji. Odcinki poświęcone owemu wątkowi są bezsprzecznie najsłabsze, skazując intrygę na meandrowanie w nawiązaniach do istot rodem z wyspiarskiej mitologii oraz wrzucenia do worka wszystkich, nawet zupełnie nietrafionych pomysłów, jakie akurat przyszły do głowy członkom ekipy.

Kolejnym gwoździem do trumny są postacie, a konkretnej ich rozumowanie i postępowanie. O ile jeszcze protagonista daje się chwilami nawet lubić (choćby za to, że zachowuje zdrowe podejście do życia w obliczu faktu, iż wyniki jego pracy są notorycznie zatuszowywane), to już reszta, a zwłaszcza ludzie żyjący po drugiej stronie kryminalnego świata, wołają o pomstę do nieba. Przestępcy nie muszą zawsze postępować logicznie i skrupulatnie, ale znakomita większość czarnych charakterów w Un­‑Go prezentuje poważne oznaki zidiocenia, popełniając zbrodnie nie tyle przeciw prawu, co szarym komórkom widza. W całym serialu dostrzegłem ze dwa chlubne wyjątki, kiedy to działania podejrzanych były choćby w akceptowalnym stopniu uzasadnione. Jedynym wyjaśnieniem, jakie przychodzi mi do głowy, jest chęć autorów do ukazania aspołecznych dziwaków łamiących prawo wyłącznie dla jakiegoś niewyjaśnionego poczucia wewnętrznej satysfakcji. O prawdopodobieństwie psychologicznym w ogóle nie ma mowy. Dobrze, że chociaż asystenci i znajomi bohatera nie są aż tak skretyniali – co prawda bez trudu można się wśród nich dopatrzyć stereotypów powszechnych w gatunku, ale przynajmniej stać ich czasem na zachowania uzasadnione i realistycznie wynikające z biegu wydarzeń. Spośród nich na minimalne słowa wyróżnienia zasługuje w zasadzie jedynie wpływowy Kaishou Rinroku, główny rywal zawodowy Shinjuurou i gorący orędownik maskowania wszelkich niewygodnych dla władzy spraw.

Wszystkie te narzekania są o tyle dla mnie przykre, iż widać całkiem spore środki przeznaczone na realizację anime. Podobać się może charakterystyczny i zapadający w pamięć sposób rysowania postaci oraz jakość pozostałych elementów oprawy, dzięki którym serial ma unikatowy klimat, nieźle przedstawiający świat wyniszczony długotrwałą wojną. Także udźwiękowienie nie przynosi ujmy twórcom, bo co prawda muzykę towarzyszącą akcji zapomina się już po paru chwilach, ale zarówno opening, jak i ending wyróżniają się nawet na tle produkcji z paru ostatnich lat (jaka szkoda, że to jedyny tak sensownie zaprojektowany element…).

Gdybym miał oceniać Un­‑Go wyłącznie kierując się pierwszym wrażeniem, wówczas ocena byłaby najpewniej dość przychylna, oscylująca wokół przyzwoitych stanów średnich, a może i wybijająca się ponad nie. Niestety wszelkie moje nadzieje zostały błyskawicznie rozwiane poprzez zatrzęsienie kardynalnych błędów, jakie popełniono na każdym kroku. Studio Bones już dawno przestało być gwarantem jakości, a kolejne popełniane tam anime prezentują od pewnego czasu coraz to większy brak konsekwencji i przemyślanej koncepcji. Także i w tym przypadku po drodze wszystko się posypało i nieważne, czy przyczyną jest lenistwo, kryzys twórczy, czy też znudzenie swoimi projektami po kilku zaledwie odcinkach. Ostateczny efekt jest wielce rozczarowujący i stąd moje zdecydowanie, by potraktować całość surowo, może nawet bardziej, niż na to zasługuje. Tworzenie anime ewidentnie na siłę nie powinno mieć miejsca, a tak utytułowanemu studiu zwyczajnie nie przystoi.

Tassadar, 4 lutego 2012

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: BONES
Autor: Ango Sakaguchi
Projekt: pako, Yun Kouga
Reżyser: Seiji Mizushima
Scenariusz: Shou Aikawa
Muzyka: Narasaki