Komentarze
Ano Natsu de Matteru
- Re: Do drugiego odcinka : mith : 28.01.2012 01:01:13
- Re: Do drugiego odcinka : Tassadar : 18.01.2012 21:20:17
- Re: Do drugiego odcinka : Grisznak : 18.01.2012 14:10:35
- Re: Do drugiego odcinka : mith : 18.01.2012 12:11:07
- Re: Do drugiego odcinka : bastek : 17.01.2012 20:27:15
- Do drugiego odcinka : mith : 17.01.2012 03:48:23
- Re: Tragedia : Zantax : 13.01.2012 15:03:35
- Tragedia : Tomek : 13.01.2012 13:23:08
- Re: Klonować też trzeba umieć : Grisznak : 11.01.2012 20:42:46
- Re: Klonować też trzeba umieć : Tassadar : 11.01.2012 19:22:15
Do drugiego odcinka
Ukrywam z powodu szczegółów odcinka:
kliknij: ukryte
Sprawiała ona bowiem wrażenie, jakby szukała domku nad jeziorem, gdzie poznali się jej domniemani rodzice.
Do tego Remon (ta mała, długowłosa blondynka), jako jedyna trzeźwa z całej gromadki, zupełnie nie zdziwiła się na widok tego kosmicznego zwierzaka. Co więcej wygląda bardzo podobnie do Morino z OT (tej małej, która „zawiesiła się” na ładne kilka lat). Do tego stwierdziła, że wymyślała scenariusz 20 lat, a pisała 5. Może być to nieśmieszny żart, ale może być też sugestią, że to ta sama osoba pod zmienionym nazwiskiem, która nadal niestety „zatrzymuje się” co jakiś czas na kilka lat.
Dodam, że seiyuu jest ta sama dla obu postaci ;) A nieco sadystyczny charakter pasuje do jej przemiany w Onegai Twins. Manewr z podpiciem znajomych i nagraniem ich również pojawił się w Onegai Twins – konkretnie w 7. odcinku w scena grilla na plaży (można znaleźć w sieci), gdzie wszyscy się spijają spreparowanym „soczkiem”, a Morino robi zdjęcia…
Skłaniam się więc ku opinii, że może być to sequel.
A co do ogólnego poziomu produkcji, mogłoby być lepiej, ale póki co to dopiero dwa odcinki…
Tragedia
Prawdziwą bolączką pierwszego odcinka jest nuda od pierwszej do ostatniej sekundy. Fabuła to zlepek oklepanych motywów ze szkolnych komedii romantycznych i nawet przez moment fabuła nie wykracza za ich obręb. Humor sprawia wrażenie, jakby autorowi kazano wciskać żarty do scenariusza w ostatniej chwili. Bohaterowie są niedorzeczni, jak na produkcje, która dostała zielone światło na emisję w telewizji. Nienawidziłem w większości postaci z Onegai Teacher, ale oni mieli przynajmniej jakieś charaktery. Tutaj mamy papierowe kukły, ich zachowanie ogranicza się do jednej cechy ludzkiej. Nawet opening, który w oryginale wpadał w ucho, tutaj zapominany jest chwilę po emisji. Pierwszy raz coś takiego mi się zdarza – zwykle byłem zachwycony, obojętny lub zirytowany motywem głównym, tutaj nawet nie pamiętałem, co przed momentem słuchałem.
Wszystko to sprawia, że po 2 minutach (wprowadzeniu i połowie intra) zastanawiasz, po co oglądasz tą serię? A z każdą kolejną minutą, spoglądasz coraz częściej na czas przy suwaku. Na tą chwilę Ano Natsu de Matteru przypomina pojedyncze przeciętne OAV‑ki, powstałe na podstawie visual novel, które wychodziły na początku XXI wieku. Te najgorsze, które były tworzone przez podrzędne studia, w celu promocji gier.
Klonować też trzeba umieć
Fajne