Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Funcon 2017 - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 5/10 grafika: 5/10
fabuła: 5/10 muzyka: 3/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,00

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 12
Średnia: 4,75
σ=1,96

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Early Reins

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 2003
Czas trwania: 44 min
Tytuły alternatywne:
  • アーリーレインズ
Gatunki: Przygodowe
Postaci: Łowcy nagród; Miejsce: Ameryka; Czas: Przeszłość; Inne: Elementy westernu, Realizm
zrzutka

Western po japońsku. Niemożliwe? A jednak!

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Jakie są skojarzenia przeciętnego zjadacza chleba na takie słowa­‑klucze, jak „kowboj”, „szeryf”, „Indianin” czy „ostrogi”? Większość zapewne bez wahania odpowiedziałaby: western! A z czym się kojarzy western? Z Ameryką oczywiście! Westerny są tak bardzo amerykańskie, jak bardzo japońskie mogę być serie anime spod znaku magical girls. Mówiąc krótko, Japończycy raczej nie mogliby zabrać się za stworzenie westernu, nie? W końcu anime z takiego gatunku są tak częste, jak wyraźne zdjęcia Yeti czy innej Chupacabry. Spytam więc krótko. Czy jest coś takiego jak western anime? Nie? A jednak! Przed wami, drodzy czytelnicy, OAV pt. Early Reins. Jeden z nielicznych, o ile wręcz nie jedyny western z kawaii wielkookimi kobietami. Tak więc podróż pociągiem, w oparach absurdu, czas zacząć.

Produkcja trwa w sumie 45 minut, więc nie ma co oczekiwać specjalnie wymyślnej fabuły. Ot, widzimy na stacji pociąg, zdecydowanie cywilny, przewożący w większość zwykłych, żyjących w okresie niedługim po zakończeniu wojny secesyjnej obywateli. Nas jednak interesuje tylko grupka składająca się z lekarki, kandydatki na szeryfa, farmerki, śpiewaczki, panienki z bogatego domu, zakonnicy (chyba) i bohatera wojennego z domieszką kilku skądinąd tajemniczych panów. Sam przejazd pociągu byłby jednak jak na western zbyt banalny, tak więc okazuje się, że tajemniczy panowie są bandytami, którzy zgarniają nasze panienki i bohatera, likwidując przy okazji ochronę wojskową tego ostatniego. W dodatku odcinają część wagonów, żądają zatrzymania pociągu w określonym miejscu i mają wyraźną ochotę na naruszenie nietykalności cielesnej zakładniczek. I tu się zaczyna… rzeź!

Nie będę się już może za bardzo rozpisywał o dalszym ciągu historii, ale wspomnę jeszcze, że bohaterki, jakkolwiek dość schematyczne i nijakie, okazują się niezwykle pojętnymi w nauce zabójczyniami, które bez większych trudności czy wahań wybiją tak na oko z 70 facetów! Czy już wspominałem o oparach absurdu? Nie przeszkadza im to jednak być przy tym dość kawaii. Przyszła pani szeryf jest oczywiście absolutną idealistką strzelającą najwyżej w kolano, panna z dobrego domu jest… no, panną z dobrego domu. Słuchając jej tekstów, niżej podpisany zaliczył niejeden radosny rechot. Choć chyba niekoniecznie zgodnie z planami twórców… Ale nieważne. Córka farmera jest rezolutna, pani lekarka to pacyfistka i chyba feministka, śpiewaczka robi głównie za wsparcie moralne, a zakonnica… No, to już musicie zobaczyć sami. A wspominany bohater? Głównie siedzi i jęczy.

A jak to to się tak ogólnie rzecz biorąc ogląda? Przyznam, że nie jestem miłośnikiem westernów, więc brak mi porównania do, hm, oryginałów, ale całość jest dosyć strawna. Oczywiście pod warunkiem, że wyrzuci się ze słownika słowo „realizm”, bo jego miłośników czekają tu bardzo ciężkie chwile. Można się pośmiać z głupotek japońskich twórców, można (może) zdziwić się przy okazji końcowego zwrotu akcji, ale chyba nie za bardzo da się przejąć losem bohaterów. We mnie żadna z postaci nie wzbudziła jakiejś szczególnej sympatii czy pragnienia kibicowania jej, by przeżyła. Całość może zyskać nieco walorów przy oglądaniu w większym gronie, gdyż wtedy parodiowość tego tytułu ma szanse zajaśnieć większym blaskiem.

A jak tam grafika i muzyka? Przeciętność, panie, przeciętność. Muzyczka jakaś tam jest, oczywiście nie spod znaku j­‑popu, ale nijaka i niewpadająca w ucho. Pisząc te słowa kilka dni po obejrzeniu Early Reins, kompletnie nie potrafię jej sobie przypomnieć. A grafika i animacja? Niczym mnie nie zachwyciły, raczej wręcz przeciwnie. Porównałbym je do innego, dość zbliżonego poziomem tytułu, jakim było Triangle Heart ~Sweet Songs Forever~. Spełniają swoją rolę, ale w żadnym przypadku nie urastają do rangi dzieła pięknego czy wiekopomnego. Ale też przynajmniej nie zniesmaczają.

I cóż mogę na koniec powiedzieć? Early Reins to do bólu przeciętny przeciętniak, taki fastfood dla oczu. Oczywiście nie można odmówić mu, jak na anime, oryginalności, jaką oferuje osadzenie historii w realiach westernu, ale to chyba jedyna jego prawdziwa (jak dla kogo) zaleta. Mogę polecić go tylko osobom ciekawym tego, cóż Japończycy potrafili wymyślić w tak dla nich egzotycznym gatunku, jak western. Cała reszta świata może ten tytuł bez żalu omijać. Ode mnie nieco naciągane 5.

Diablo, 27 września 2012

Recenzje alternatywne

  • Avellana - 4 września 2005
    Ocena: 6/10

    Dziki Zachód w wydaniu silnie sfeminizowanym. Grupka dziewcząt udaremnia napad na pociąg. więcej >>>

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: OLM
Projekt: Masaki Satou, Yasuhiro Nishinaka
Reżyser: Yuuji Asada
Scenariusz: Shouji Yonemura
Muzyka: Shin'ya Morimoto