Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 7/10 grafika: 8/10
fabuła: 5/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,50

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 92
Średnia: 6,28
σ=1,83

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Enevi)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Eureka Seven Ao

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2012
Czas trwania: 24×25 min
Tytuły alternatywne:
  • エウレカセブンAO
Widownia: Shounen; Postaci: Obcy; Miejsce: Europa, Japonia; Czas: Przyszłość; Inne: Mechy, Samoloty
zrzutka

Czy wyczekiwana przez fanów kontynuacja hitu Studia Bones spełni ich oczekiwania? Młody Ao i Nirvash postarają się odpowiedzieć na to pytanie…

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Mamy rok 2025, a od jakiegoś czasu na całym świecie pojawiają się dziwne obiekty przypominające rafy koralowe i adekwatnie do tego nazwane Koralami, wywołujące ogromne zniszczenia. Jako że nieszczęścia zwykły chodzić parami, ludzkość nękana jest również przez Obcych, zwanych Sekretami, którzy także dają się we znaki mieszkańcom Ziemi. Tymczasem na jednej z maleńkich wysepek w pobliżu Okinawy spokojne życie wiedzie Ao Fukai, który niedługo ma iść do gimnazjum. Jako małe dziecko został przygarnięty przez starego lekarza, jednak myśl o matce, która zniknęła w niewyjaśnionych okolicznościach, nie daje mu spokoju. Zanim jeszcze Ao przyszedł na świat, dziewczyna dosłownie spadła z nieba, a jej zagadkowe pochodzenie i niespotykany zielony kolor włosów sprawiły, że od samego początku została odrzucona przez mieszkańców wyspy. Na imię miała Eureka.

Tak, dobrze przeczytaliście: młodziutka Eureka doczekała się syna. Problem polega na tym, że pewnego dnia zniknęła, nie pozostawiając jakichkolwiek wskazówek. Ale czy to wszystko? Oczywiście że nie, bo w dniu, gdy Ao miał zacząć naukę w gimnazjum, jego wioska dosłownie została zrównana z ziemią, a przed nim pojawił się robot Nirvash, dający się uruchomić jedynie przy pomocy bransoletki należącej do chłopca. W tym momencie Ao zostaje wciągnięty w międzynarodowy konflikt i werbuje go organizacja Generation Bleu, zajmująca się walką z Sekretami.

Gdy pewnego dnia usłyszałam, że jedna z sympatyczniejszych serii przygodowych, jakie dane było mi obejrzeć, doczeka się kontynuacji, byłam mile zaskoczona, ale z drugiej strony miałam pewne obawy co do jakości mającego wejść na ekrany telewizorów anime. Niestety, częściowo się one potwierdziły. Główną wadą okazała się długość, gdyż twórcy mieli tym razem o połowę czasu mniej na opowiedzenie równie, jeśli nie bardziej zakręconej niż poprzedniczka historii. Zaowocowało to niestety wieloma uproszczeniami i brutalnymi cięciami lub po prostu zarzucaniem części wątków. Plotka głosi również, że osoba odpowiedzialna za pierwotną wersję scenariusza z bliżej nieokreślonych przyczyn bardzo szybko opuściła zespół produkcyjny, w związku z czym reszta ekipy musiała na gwałt wymyślać inną fabułę. Wiadomość ta nie jest stuprocentowo potwierdzona, jednakże mogłoby to tłumaczyć, dlaczego wyszło tak, a nie inaczej. Całość spokojnie dałoby się rozpisać na pięćdziesiąt odcinków, a przynajmniej łatwiej byłoby wtedy całość ogarnąć. Niestety ilość tajemnic, a także przeładowanie informacjami sprawiają, że anime przez większość czasu ogląda się z niepokojem, czy aby na pewno ten budowany w pośpiechu kolos w pewnym momencie nie runie. Sporo miejsca poświęcono na przepychanki w sferach rządowych, co było ciekawym posunięciem, ale wrzucenie widza w zupełnie inny świat niż ten, do którego przyzwyczaiła nas Eureka Seven, przy tak skąpej ilości wyjaśnień nie mogło skończyć się dobrze. Pokazana tu Ziemia przypomina tę, jaką znamy, z większością podobnych państw, jednakże przedstawiona sytuacja geopolityczna jest na tyle skomplikowana, że te kilka objaśnień na krzyż niewiele pomaga.

Wiadomo również, że za zniknięciem Eureki musi kryć się coś więcej niż kaprys czy nieszczęśliwy wypadek. I faktycznie, w kilku ostatnich odcinkach twórcy serwują widzom w telegraficznym skrócie całe tło wydarzeń, jednak sposób, w jaki to wszystko przekazują, i to, jak rozwiązują zaistniałą sytuację, rozczarowuje. Nie znaczy to wcale, że druga część jako całość jest zła, wręcz przeciwnie, gdyż pomysł był naprawdę ciekawy, jednakże obejrzawszy wszystkie odcinki, można odnieść wrażenie, że sporo scen czy nawet całych wątków nie miało sensu. Ponieważ mamy do czynienia z serią przygodową, w której młody Ao podróżuje po całym świecie na pokładzie jednego ze statków Generation Bleu, dzieje się dużo, ale zdecydowanie nie wszystkie części składowe historii były potrzebne. Można je było spokojnie pominąć, by skupić się na tym, co najważniejsze. Z drugiej strony pojawiają się ciekawe wątki poboczne (jak np. dotyczący pozostałych członków załogi statku „Pied Piper”), które nie doczekują się konkluzji zadowalającej albo co gorsza – żadnej. Sporo pytań pozostaje bez odpowiedzi, a to nie wszystkim widzom będzie się podobać.

Nowa seria, nowy świat, nowi bohaterowie. Eurekę Seven Ao z poprzednią częścią łączy jedynie enigmatyczna i dosłownie nieuchwytna postać Eureki oraz robot Nirvash, którego pilotuje jej syn. Sam Ao, dziedziczący po matce pozycję bohatera tytułowego, jest bardzo miłą odtrutką po mniej smarkatym, ale zdecydowanie bardziej irytującym Rentonie. Chłopiec, podobnie jak protagonista poprzedniej serii i Akiyuki – „kolega po fachu” z Bounen no Xamdou, zostaje niespodziewanie postawiony w sytuacji bez wyjścia i zmuszony jest opuścić rodzinny dom (chociaż w tym przypadku „życzliwość” mieszkańców bardzo ułatwia podjęcie decyzji o wyjeździe). Zmiana ta jest nagła i nieodwracalna, gdyż szybko się okazuje, że Ao odziedziczył jednak większość genów swojej mamy, co objawia się nie tylko kolorem oczu i włosów, ale również unikalną zdolnością „widzenia” wiatru. Umiejętność ta zdecydowanie ułatwia mu pilotowanie mecha, mimo że wcześniej nie przeszedł żadnego szkolenia. Ao jest uprzejmy i grzeczny, bardzo stara się przystosować do nowych warunków życia i ogólnie być przydatnym. Nie przeszkadza mu to jednak w poszukiwaniu odpowiedzi i postępowaniu zgodnie z własnym sumieniem. Jest dzieckiem, więc często zdarza mu się popełniać błędy lub płacić za swoją naiwność, niezdecydowanie lub impulsywność, ale potrafi zaskarbić sobie sympatię widza determinacją i umiejętnością podejmowania decyzji w kluczowych momentach.

Materiały promocyjne sugerowały, że jego o rok starsza koleżanka (a właściwie ktoś pomiędzy przyjaciółką z dzieciństwa a potencjalną dziewczyną), Naru Arata, odegra poważniejszą rolę w opowieści, więc mimo zmiany scenariusza i odsunięcia jej na boczny tor, nadal próbowano ją wepchnąć wszędzie, gdzie się dało. Niestety z bardzo miernym skutkiem, gdyż jako postać jest płaska i nudna, przez co pozostaje bardziej narzędziem fabularnym służącym do motywacji głównego bohatera niż pełnoprawną członkinią obsady. Na zasadzie kontrastu poznajemy nowe koleżanki z załogi „Pied Pipera”: ekscentryczną Elenę i charakterną Fleur, które pilotują dwa inne roboty i faktycznie dają się lubić, a ich interakcje z Ao są naturalne, ciekawe i zupełnie niewymuszone. Pozostali bohaterowie są mniej lub bardziej istotni dla fabuły, ale widać wyraźnie, że seria cierpi na przeładowanie nie tylko wątkami, ale również liczebnością obsady, gdyż nie wszystkie postaci, które wydają się ciekawe, dostają odpowiednio dużo czasu ekranowego. Jednak ogólnie rzecz ujmując, większość z nich na pewno nie irytuje, a może zyskać sympatię oglądającego. Mocno dyskusyjne było natomiast wprowadzenie takiego antagonisty i łatwo można odnieść wrażenie, że twórcy nie do końca wiedzieli, co z nim zrobić, więc osobnik ten generalnie mąci, ale w sumie nie robi nic konstruktywnego.

Fabuła fabułą, ale to Studio Bones, więc absolutnie nie można narzekać na jakość oprawy technicznej. Minimalne (jeśli w ogóle) zastosowanie grafiki komputerowej na pewno nie ułatwia pracy animatorów, ale dynamicznych scen w Eureka Seven Ao nie brakuje. Projekty postaci są zróżnicowane, choć nieprzesadnie udziwnione, nawet jeśli widzimy tu włosy we wszystkich kolorach tęczy. Bardzo charakterystyczny styl rysowania od razu udowadnia, że to ci sami twórcy, którzy pracowali przy Eureka Seven. Tła są bardzo szczegółowe i cieszą oko bogatą paletą barw (pierwsze ujęcia wyspy, na której mieszka Ao, są prześliczne), podobnie jak wnętrza. Równie udana i bardzo zróżnicowana jest ścieżka dźwiękowa, na którą składają się utwory przeróżnej maści: od instrumentów klasycznych po ostrzejsze czy elektroniczne brzmienia. Całość jako taka nie stanowi może dobrego materiału na playlistę, ale dobrze dopełnia się z obrazem i w sumie zawiera kilka charakterystycznych i udanych utworów, których warto posłuchać osobno. Należą do nich m.in. Pied Piper Pipes, Thatness and Thereness, Signal Alert oraz Slipping Away. Również piosenki towarzyszące serii są chwytliwe i przyjemnie się ich słucha; mnie najbardziej spodobały się Escape w wykonaniu Hemenway i Stand by Me Stereopony.

Eureka Seven Ao na pewno rozbudziła w fanach pierwszej serii ogromne nadzieje i oczekiwania, ale niestety nie można powiedzieć, żeby większości z nich sprostała, gdyż fabuła jest momentami zbyt przekombinowana, chaotyczna albo wręcz odwrotnie – nadmiernie uproszczona. Chęci twórcy na pewno mieli dobre, ale jak widać, nie wystarczy sam ciekawy pomysł. Oczekiwania oczekiwaniami, a rzeczywistość swoją drogą, dlatego też podejrzewam, że z seansu znacznie bardziej zadowolone będą osoby, które jako tako orientują się w historii, choć niekoniecznie muszą mieć za sobą całą serię Eureka Seven. Owszem, widać niedociągnięcia, ale w takiej perspektywie wydają się jednak mniej rażące. Anime samo w sobie na pewno nie jest złe – przede wszystkim ma grono sympatycznych postaci, na czele z głównym bohaterem i jego koleżankami, kilka ciekawych wątków i bardzo dobrą oprawę techniczną. Czy warto oglądać? Trudno powiedzieć, ale pomimo wszystkich braków, serial oceniam względnie pozytywnie.

Enevi, 10 grudnia 2013

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: BONES
Projekt: Hiroyuki Oda, Ken'ichi Yoshida
Reżyser: Tomoki Kyouda
Scenariusz: Hiroyuki Kawasaki, Kakuto Takeyoshi, Naohiro Fukushima, Shin'ichi Inotsume, Shou Aikawa
Muzyka: Koujirou Nakamura