Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Festiwal Fantastyki Twierdza - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 grafika: 6/10
fabuła: 7/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 24 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,12

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 445
Średnia: 7,31
σ=1,48

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Sailor Moon R

zrzutka

Nim zdążyły polecieć łzy z oczu zagorzałych fanów na wieść o końcu Sailor Moon, pojawił się jej dalszy ciąg. I o ile w pierwszej serii często patrzono w przeszłość, w drugiej wiele uwagi poświęca się przyszłości…

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Seria R podzielona jest na dwie części. Na początku pierwszej widzimy Usagi Tsukino, pozbawioną pamięci o swej drugiej postaci i żyjącą jak zwyczajna dziewczyna, tak, jak tego pragnęła po ostatniej walce z Królestwem Ciemności. Tymczasem w Tokio znów zaczyna się dziać coś dziwnego – ludziom coraz częściej z niewyjaśnionych powodów brakuje sił… Wkrótce okazuje się, że odpowiada za to dwójka przybyszy z kosmosu, która upatrzyła sobie to miasto na swoje żerowisko. Księżycowa kotka Luna postanawia przywrócić pamięć Usagi i pozostałym wojowniczkom w mundurkach, aby znów mogły stanąć do boju ze złem. Dziewczęta przypominają sobie o swej przyjaźni i walce ramię w ramię, ale jak dobrać się wrogom do skóry, skoro nawet nie można ich zlokalizować? W dodatku liderka grupy bardziej niż jakąś tam walką interesuje się przywróceniem pamięci Mamoru, czyli swemu księciu… Zwłaszcza, że wyraźnie wpadł w oko tej aroganckiej i zarozumiałej Natsumi, nowej koleżance z klasy naszej bohaterki! Natomiast sama Usagi staje się obiektem zainteresowania starszego brata wspomnianej Natsumi. Nie przypuszcza jednak, jaki dramat się przez to rozegra…

Fabuła niby liniowa – ot, są sobie Ail i Ann, dwoje czarnych (?) charakterów, odbierających ludziom energię i magazynujących ją w tajemniczym drzewie, a na co dzień chodzących grzecznie do szkółki i udających Ziemian. Na oko nic ciekawego, ale zawsze to jakiś powód, by przywrócić Sailorkom pamięć… A przy okazji obdarzyć je nowymi mocami, przy czym Usagi otrzymuje broszkę zawierającą Srebrny Kryształ, a zamiast szwankującego już Księżycowego Diademu zaczyna używać berła, którym atakuje z wielką gracją. Naprawdę… Jeśli podczas sceny ataku przewijacie odcinek do przodu albo zaczynacie zajmować się czymś innym, poczekajcie do następnych serii, a zaczniecie tę scenę wspominać z nostalgią! Jest też pewna tajemnica… Coś, co zaskoczy nie tylko wojowniczki, ale także (a nawet zwłaszcza) parę szwarccharakterów.

Poza tym warto wspomnieć o wątku miłosnym, poprowadzonym w sposób, jakiego chyba brakowało w poprzedniej serii. Bo przecież gdy Mamoru, z którym Usagi nieustannie darła koty, okazał się jej księciem z przeszłości, od razu porzucili wszystkie urazy i natychmiast się w sobie zakochali, chyba z rozpędu z poprzednich wcieleń. Tymczasem w serii R widzimy, jak przekonują się i zbliżają się do siebie stopniowo, rozwija się między nimi przyjaźń, mająca szansę na przemianę w coś poważniejszego. I tak właśnie być powinno… Tyle, że gdyby Usagi pamięci nie odzyskała, pewnie wyśmiałaby każdego, kto wskazałby jako potencjalny obiekt jej westchnień tego aroganta, który nieustannie robi przytyki do jej koczków, ocen i skłonności do płaczu. Ale cóż…

Druga część serii rozpoczyna się sielankowo. Mamoru i Usagi na romantycznej randce, szczęśliwi, że żadne przeciwności już ich nie rozdzielają… I nagle bęc! Dziwna dziewczynka o różowych włosach spada z nieba i nie dość, że od razu przyczepia się do ukochanego naszej (zazdrosnej) bohaterki, to jeszcze z godnym podziwu (albo tęgiego lania – zależy od punktu widzenia) uporem poszukuje Srebrnego Kryształu! Aby zrealizować swój cel, bezczelnie wkręca się do rodziny Tsukino i jako mała kuzynka Chibi­‑Usa nieustannie śledzi Usagi. W dodatku chyba przynosi pecha, bo od czasu jej przybycia Mamoru staje się oschły, ciągle powtarza, że już Usagi nie kocha i robi wszystko, by ją do siebie zniechęcić. Oj, dziewczyna zdecydowanie nie cierpiałaby Chibi­‑Usy, gdyby jej nie współczuła… Bo mała czasem, gdy myśli, że nikt nie widzi, płacze, tęskniąc za domem. Ale gdzie jest jej dom? A może raczej: kiedy jest jej dom? Kim jest kobieta w mundurku wojowniczki, zawsze mająca dla dziewczynki słowa pocieszenia? I dlaczego ci niebezpieczni ludzie z czarnymi księżycami na czołach wysyłają za nią demony? Zaczyna się nowa misja dla Sailor Moon i jej przyjaciółek…

Rozpoczyna się wyścig z czasem. Poza ściganiem Chibi­‑Usy, Bractwo Czarnego Księżyca zajmuje się skażaniem wybranych miejsc złą energią – co podobno ma zmienić przyszłość. Dość daleką przyszłość, jak okaże się, gdy Sailor Pluto otworzy wrota czasu, prowadzące do kryształowego miasta, w którym włada piękna i dobra królowa, strzegąca pokoju na świecie. Niestety przywódca Bractwa, książę Diamand, nie cofnie się przed niczym, by zemścić się za wygnanie w kosmos i zdobyć uczucie królowej. Może pomogą mu w tym rady tajemniczego Mędrca z planety Nemezis, choć jak dotąd Mędrzec ów częściej zaciemniał niż rozjaśniał sytuację… I może Mamoru wreszcie przestanie zachowywać się jak głaz, kiedy Usagi zostanie porwana przez Diamanda. Tylko dlaczego tak bardzo jest potrzebny Srebrny Kryształ Sailor Moon, skoro królowa z przyszłości powinna posiadać swój własny? I co, u licha, ma z tym wspólnego mała dziewczynka z różowymi kucykami?

Całość ogląda się dobrze, choć zdarzają się odcinki służące wyłącznie przedłużeniu serii i wywołujące lekkie znudzenie. Jest dużo skakania między XX a XXX wiekiem, przy czym zdarzać się mogą jakieś małe paradoksy czasu. Chibi­‑Usa robi niekiedy wrażenie mało sympatycznej i rozpuszczonej córeczki tatusia, nasuwa się też pytanie, dlaczego, skoro od początku wiedziała, że Usagi ma Srebrny Kryształ, była w takim szoku na widok jej przemiany w Sailor Moon? Ale równie dobrze można się zastanawiać, dlaczego nikt nigdy nie rozpoznał w pewnych pięciu „zwyczajnych” nastolatkach słynnych wojowniczek w mundurkach… Za to są – jak zwykle zresztą – rewelacyjne czarne charaktery, którym można się dobrze przyjrzeć i polubić, dobra muzyka (ach, piosenka La Soldier, którą słychać podczas walki finałowej – mniam!) i coraz bardziej gmatwająca się akcja. To nic, że na początku tego nie widać, to przychodzi z czasem… Ta seria uważana jest przez niektórych za najsłabszą część opowieści o wojowniczkach, ale czy tak jest naprawdę, trzeba się osobiście przekonać…

Miya-chan, 7 kwietnia 2004

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Toei Animation
Autor: Naoko Takeuchi
Projekt: Kazuko Tadano
Reżyser: Jun'ichi Satou, Kunihiko Ikuhara
Scenariusz: Katsuyuki Sumisawa, Megumi Sugihara, Shigeru Yanagawa, Sukehiro Tomita
Muzyka: Takanori Arisawa

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Sailor Moon: fanfiki na Czytelni Tanuki Nieoficjalny pl
Sailor Moon R - artykuł na Wikipedii Nieoficjalny pl