Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 8/10 grafika: 7/10
fabuła: 8/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 5 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,20

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 236
Średnia: 8,22
σ=1,27

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Slova)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Steins;Gate: Fuka Ryouiki no Déjà vu

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 2013
Czas trwania: 90 min
Tytuły alternatywne:
  • シュタインズ・ゲート 負荷領域のデジャヴ
Pierwowzór: Gra (bishoujo); Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność
zrzutka

Wehikuł czasu już w niemal codziennym użytku, a nieprzewidziane konsekwencje ujarzmione. Nie znaczy to jednak, że już koniec kłopotów! Oto ciąg dalszy perypetii samozwańczego szalonego naukowca i jego asystentów.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Arashi

Recenzja / Opis

Pewnego razu zapragnęłam obejrzeć kolejne anime i mój wybór padł na Steins;Gate, ale dopiero po rozpoczęciu seansu zauważyłam, iż sięgnęłam po film, a nie, jak zamierzałam, po serię telewizyjną. Mimo wszystko postanowiłam, że spróbuję zacząć od filmu. I oczywiście po kilku minutach wyłączyłam… Po tym nieudanym seansie zabrałam się za serię telewizyjną wraz z podsumowującym ją odcinkiem specjalnym, potem za film i dopiero wtedy mogłam w pełni docenić tę produkcję. Jak się okazało, film stanowi praktycznie bezpośrednią kontynuację wydarzeń z serii telewizyjnej, tak że nie ma sensu oglądać go, jeśli się nie zna wcześniejszej części. Nie ma też większego sensu, jeśli serię oglądało się dawno temu i większość wydarzeń wypadło z pamięci. Chociaż… być może dodałoby to seansowi pikanterii, ponieważ tytułowe odczucie déjà vu jest wszechobecne w filmie, więc czemu i widz nie miałby go dodatkowo doświadczyć, próbując odkopać z zakamarków pamięci, co było w poprzedniej części? To może być całkiem ciekawe przeżycie, choć zapewne równie irytujące. W każdym razie – nie polecam nikomu, kto serii telewizyjnej nie oglądał. Ostrzegam również, iż w dalszej części recenzji będą informacje dotyczące zakończenia serii telewizyjnej.

Serial kończy się w momencie, gdy Rintarou Okabe po niezliczonych skokach w czasie i desperackich próbach znalezienia jedynej unikalnej osi czasowej, w której nikt z jego przyjaciół nie umiera, trafia do tzw. osi Steins:Gate i nareszcie wszystko jest tak, jak miało być… A teraz fani zapewne sobie myślą: „Chwileczkę, ale przecież serial ma całkiem niegłupie i sensowne zakończenie. Co można w tej historii jeszcze dopowiedzieć? No, poza scenkami z życia codziennego, rozciągniętymi na półtoragodzinny film, co byłoby raczej nudne…”. Otóż twórcy stanęli na wysokości zadania i całkiem nieźle im się udało zapełnić czas ekranowy. Film nie jest komediowym zapychaczem, lecz stara się dokończyć wątki, które w serii telewizyjnej pozostały bez odpowiedzi. Z pewnością aż prosi się o rozwinięcie wątek uczucia pomiędzy Okabe a Christiną (i fani tej pary z pewnością nie będą zawiedzeni, choć Rintarou wypada dosyć… ciapowato). Ponadto Okabe jest wciąż dręczony przez uczucie „ale to już było” oraz przez sny na jawie, pełne strzępków wspomnień z podróży po równoległych osiach czasowych. Nie trzeba długo czekać, nim cienka linia między wspomnieniami a rzeczywistością zacznie się zacierać, co zagrozi samemu istnieniu bohatera. Wprawdzie to ostatnie wydaje się mocno naciągane, ponieważ do tej pory wszelkiemu naginaniu praw fizyki starano się dać solidne podstawy naukowe, a tym razem Rintarou bez pomocy techniki „skacze” między równoległymi osiami, ale… no cóż, w końcu to sam szalony naukowiec Hououin, który jest wyjątkowy pod wieloma względami, więc można na to przymknąć oko. W każdym razie tym razem to jego istnienie będzie zagrożone i to on będzie potrzebował ratunku.

Niby film jest utrzymany w konwencji serialu telewizyjnego, lecz przez cały czas nie mogłam się pozbyć wrażenia, że czegoś mi tutaj brakuje. Choć kto wie, może to był celowy zabieg twórców, skoro film kręci się wokół motywu déjà vu? Myślę, że to jednak efekt przypadkowy, a główną winę za to ponosi odebranie Okabe roli głównego bohatera, choć to on zawsze popychał akcję do przodu. Christina jest wprawdzie niesamowicie sympatyczna, lecz zdecydowanie brakuje jej charyzmy Rintarou. Drugą wadą jest skondensowanie całej historii w zaledwie półtoragodzinny film, co sprawia, że twórcy tym razem nie mogli zaszaleć ze skokami w czasie i wynikającymi z nich konsekwencjami. Zapewne z powodu ograniczenia czasowego fabuła nabawiła się też dziur jak w szwajcarskim serze. Pokazane wydarzenia zaprzeczają temu, co pamiętamy z serii telewizyjnej – no, skoro udało się zmienić przeszłość, to czemu teraz nie przeskoczyć na sąsiednią oś czasową? To by przecież oznaczało powrót do punktu wyjścia i sytuację, w której jednej z dwóch bohaterek (albo jeszcze komu innemu) zagroziłaby śmierć, co byłoby bez sensu. Zabrakło też naukowego podejścia do podróży w czasie, chęci racjonalnego wytłumaczenia całej zagadki. W zamian dostajemy filozoficzne przemyślenia nad naturą zjawiska déjà vu. Nasuwa się jeszcze wiele podobnych pytań, lecz trzeba je przemilczeć, by nie psuć sobie nadmiernie seansu. W pewnym momencie zaczęłam trochę żałować, że postanowiłam obejrzeć ten film i popsuć sobie miłe wspomnienia z zakończenia serii telewizyjnej, jednak okazało się, że w ogólnym rozrachunku całość wychodzi obronną ręką.

Od strony technicznej film prezentuje się niemalże jak seria telewizyjna – czyli bardzo dobrze. Pozostały charakterystyczne projekty postaci, scenerie, kolorystyka… Tylko w jednej scenie rzucił mi się w oczy sposób poruszania się ust Okabe podczas jego przemowy, który był co najmniej groteskowy, ale tak poza tym film graficznie trzyma poziom. Również muzyka świetnie podkreśla atmosferę, opening z samolotem i osiami czasu w tle prezentuje się nastrojowo, choć z drugiej strony nie da się nie odnieść wrażenia, że w ten sposób zaoszczędzono na budżecie.

Mimo wyczuwalnego braku „tego czegoś” względem serii telewizyjnej trzeba przyznać, iż film miło zaskakuje. Nie jest zbędnym wypełniaczem i stara się godnie podjąć niedokończone wątki z serii telewizyjnej oraz zaproponować ciekawy ciąg dalszy, przy okazji znów próbując namieszać w łańcuchu przyczynowo­‑skutkowym wydarzeń. Chociaż skupia się na relacjach Okabe i Kurisu, pozostałe postaci też dostają swoje pięć minut – nie ma wprawdzie miejsca na rozwinięcie ich wątków, lecz i tak miło było ich znów zobaczyć i usłyszeć. Fani serii telewizyjnej zdecydowanie nie powinni być zawiedzeni.

Nanami, 4 maja 2014

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: WHITE FOX
Autor: 5pb., Nitroplus
Projekt: Huke, Kyuuta Sakai
Reżyser: Hiroshi Hamasaki, Takuya Satou
Scenariusz: Jukki Hanada