Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

9/10
postaci: 9/10 grafika: 4/10
fabuła: 10/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,00

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 130
Średnia: 7,79
σ=1,39

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Kysz)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Baby Steps

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2014
Czas trwania: 25×24 min
Tytuły alternatywne:
  • ベイビーステップ
Tytuły powiązane:
Widownia: Shounen; Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm
zrzutka

Pierwsze kroki na drodze kariery sportowej w solidnym, realistycznym wydaniu. Jak widać jest jeszcze nadzieja dla serii czysto sportowych.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Eiichirou Maruo cały swój wolny czas poświęca nauce, by móc w przyszłości dostać się na dobry uniwersytet, a potem znaleźć dochodową pracę. Żeby zachować przy okazji jako taką formę, postanawia jeden dzień w tygodniu przeznaczyć na ćwiczenia sportowe. Pewnie trudno byłoby mu się zdecydować, jaką konkretnie dyscyplinę chciałby uprawiać, gdyby nie to, iż poznana niedawno Natsu Takasaki, jako rekompensatę za zniszczone notatki oferuje mu ulotkę reklamującą darmowe lekcje tenisa w centrum sportowym, do którego sama uczęszcza. Tenis? Czemu by nie? Chłopak postanawia przynajmniej sprawdzić tę ofertę, jednakże mdleje już podczas rozgrzewki. Dla tak ambitnej osoby to poważny cios, dlatego też decyduje się on na intensywniejszy trening, by następnym razem już się tak nie zbłaźnić. Z czasem tenis zaczyna znaczyć dla niego coraz więcej, zwłaszcza że okazuje się, iż Maruo posiada pewien talent do tej dyscypliny.

Po przeczytaniu powyższego opisu pewnie większość z was stwierdzi, iż będzie to kolejna seria z cyklu „od zera do bohatera” w sportowym wydaniu i albo odrzuci ów tytuł z niesmakiem, krzywiąc się na zbyt wysokie noty mu przyznane, albo zasiądzie przed ekranem przygotowany na kolejną porcję znanej rozrywki. A tu guzik! Baby Steps od innych podobnych serii odróżnia niesamowicie realistyczne podejście do tematu. Wszyscy ci, którzy próbowali kiedyś swoich sił w jakiejkolwiek dyscyplinie sportowej, wiedzą, iż same chęci, czy też talent, nie wystarczą, by osiągać sukcesy. Trzeba ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć, a i tak często w końcu znajdują się lepsi od nas. W dodatku im wcześniej się zacznie, tym większa szansa, że nam się uda. I mniej więcej tak to zostało przedstawione w tej serii. Eiichirou, nawet mając spore pokłady talentu, nie zaczyna nagle wygrywać z bardziej zaawansowanymi graczami. Mija sporo czasu, zanim w ogóle wygra swój pierwszy oficjalny mecz. Ponadto dość późny start przysparza mu sporo problemów, bowiem wyraźnie widać różnicę pomiędzy nim a zawodnikami, którzy treningi rozpoczęli np. już w podstawówce. Oczywiście, gdyby główny bohater przegrywał wszystko jak leci, to seria również nie byłaby zbyt ciekawa. Chcę tylko zwrócić uwagę na fakt, iż nie mamy tu do czynienia z prostą drogą na szczyt uzdolnionego nastolatka, ale raczej drobnymi kroczkami, mozolną wędrówką do upragnionego celu. Co najciekawsze, wyniku żadnego meczu nie da się jednoznacznie przewidzieć. Coś takiego również jest zmorą sportówek, często bowiem ewidentnie wiemy, jak dane spotkanie się zakończy. Często, ale na szczęście nie tutaj. Nie ma znaczenia, kto jest przeciwnikiem, albo ile czasu trwa dany mecz – szanse są od początku równe, a wynik jasny dopiero na samym końcu rozgrywki. Jest to kolejny element, który nadaje tej serii sporą dozę realizmu.

Realizm, realizm i jeszcze więcej realizmu – powtarzam to słowo niczym mantrę, jednak nie będę ukrywała, iż dla mnie to bardzo ważny aspekt wszelkiego rodzaju sportówek. Nie oglądam anime z tego gatunku, by popatrzeć sobie na nadnaturalne zagrania zbytnio przypakowanych postaci, które co chwila odnajdują w sobie nowe „moce”. O nie – dla mnie sport sam w sobie jest na tyle emocjonujący, że nie trzeba go ubarwiać takimi zagraniami. I właśnie Baby Steps idealnie wpisuje się w koncept autentycznej serii sportowej, która nie potrzebuje nadnaturalnych motywów. Pod tym względem fabuła poprowadzona została niezwykle sprawnie – bohater mierzy się z coraz silniejszymi przeciwnikami, nadal jednak zachowuje to poziom gry juniorskiej, a zatem nie trzeba ratować się zagraniami z kosmosu. Widać tu rozwój postaci, ale utrzymany on zostaje w rozsądnych granicach. Ano właśnie – postaci. Skoro całość utrzymana jest w tak realistycznym tonie, wypadałoby, aby bohaterowie również się tak prezentowali. Jak to wygląda tutaj?

Eiichirou to dość nietypowa postać jak na głównego bohatera. Nie jest to bowiem żaden hiperaktywny dzieciak, którego wszędzie pełno, nie papla o marzeniach, przyjaźni i poświęceniu, czy wreszcie – nie jest to kolejny typ klasowego głupka, który ledwie prześlizguje się z klasy do klasy. Wręcz przeciwnie – to perfekcjonista, który dąży do bycia najlepszym poprzez ciężką pracę. Ale owo „bycie najlepszym” nie jest dla niego próbą wybicia się z grupy, ani też obsesją, która pochłania go całkowicie, póki nie znajdzie się na rzeczonym szczycie. Można rzec, iż dla Eiichirou to po prostu coś naturalnego, do czego automatycznie zdąża – po prostu jeśli coś robi, chce to robić dobrze i tyle. Warto nadmienić, iż ma on też swoje drobne dziwactwa, co czyni go jeszcze bardziej realistyczną postacią. Wielu osobom może się wydać nudny, no bo jakże to – protagonista bez wyraźnych ponadprzeciętnych zdolności? Dokładnie tak! I muszę przyznać, iż dawno nie widziałam takiego bohatera w żadnym anime, dzięki czemu jest on tak bardzo wyjątkowy i wart uwagi.

Reszta postaci pełni bardziej lub mniej ważne role. Spośród nich najbliżej przyjdzie nam się zapoznać z Natsu Takasaki, w której nasz bohater wyraźnie się podkochuje. Jest to ładna i pogodna dziewczyna, dla której tenis to coś więcej niż zabawa czy sposób spędzania wolnego czasu. Chce ona bowiem zostać profesjonalną tenisistką, przy czym nie jest to tylko puste marzenie, lecz jak najbardziej realna ścieżka kariery, którą obrała. Jest to kolejny przykład postaci, w której kreacji postawiono przede wszystkim na realizm, nie zaś na wydumane cechy, mające ją w jakiś sposób wyróżniać. Zresztą wszyscy pojawiający się na ekranie bohaterowie tak właśnie się prezentują, z zaznaczeniem, iż np. zawodnicy, z którymi mierzyć się będzie nasz bohater, dostali stosunkowo mniej czasu ekranowego, więc logicznie rzecz biorąc, ich charakterystyka jest nieco bardziej płytka. Nadal jednak nie sposób nie zauważyć, iż są to zwykli ludzie, którzy po prostu poświęcili się grze w tenisa – w różnym stopniu i z różnych powodów.

Mamy jednak bohatera, mamy bohaterkę i wyraźne zauroczenie pomiędzy nimi. Można więc oczekiwać, że obok zmagań sportowych przyjdzie nam też oglądać rodzące się pomiędzy nimi uczucie. Cóż – i tak, i nie, zależy, jakiej intensyfikacji romansu wymagamy. Owszem, Eiichirou i Natsu poprzez tenis coraz bardziej zbliżają się do siebie, ale jest to proces bardzo powolny, ledwie dostrzegalny. To sport gra tutaj pierwsze skrzypce, a wszelkie dodatkowe wątki są ledwie jego dopełnieniem. Chciałabym to zaznaczyć głównie dlatego, iż jeśli ktoś liczy na romans albo okruchy życia w sportowej oprawie, to może bardzo mocno się zawieść po seansie. Nie zmienia to faktu, iż warstwa obyczajowa jest całkiem sprawnie poprowadzona – tyle, że po prostu nie ma jej zbyt wiele.

W tym garncu miodu jest jednak łyżka dziegciu, czyli oprawa graficzna. Od razu rzuca się w oczy raczej niski budżet przeznaczony na realizację tejże serii. Choć da się tu wyróżnić lepiej i gorzej zrealizowane odcinki, całość prezentuje się raczej kiepsko. Przede wszystkim kuleje animacja, która w seriach sportowych pełni bardzo ważną rolę. Podczas meczy oglądamy najczęściej statyczne ujęcia zawodników odbijających piłeczkę, względnie zbliżenia pokazujące moment odbicia. Od czasu do czasu pokazane zostaje szersze ujęcie na cały kort, przy czym wtedy widać sporo niedociągnięć – i to zarówno w tle, jak i na pierwszym planie. Nie jest to jeszcze poziom, który odrzucałby nas sprzed ekranu, nadal jednak nie ma się czym zachwycać. Tragicznie prezentuje się za to publiczność w tle, będąca zbieraniną makiet, w dodatku strasznie nieproporcjonalnych. Choć nie sądziłam, że kiedykolwiek to powiem, ale od tego, co tu dostaliśmy, lepsze byłoby nawet wykorzystanie animacji komputerowej.

Na pochwałę zasługują za to projekty postaci. Nie da się nie zauważyć, iż mamy tutaj do czynienia z dość oryginalną kreską, przywodzącą na myśl raczej starsze produkcje. Postaci nie są piękne w takim znaczeniu, iż nie prezentują wyidealizowanych proporcji czy ugładzonej słodyczy po to tylko, by spodobały się widzom. Każda z nich ma za to jakieś charakterystyczne rysy, nadające jej indywidualności, dzięki czemu nie sposób pomylić ze sobą dwóch bohaterów, nawet tych drugo- czy trzecioplanowych.

Co do muzyki natomiast… cóż, kto wymaga porywającego soundtracku od serii sportowych? Opening i ending brzmią dość przyjemnie i nawet można ich sobie posłuchać po seansie, zaś cała reszta po prostu jest. Muzyka w tle służy raczej podkreśleniu atmosfery na korcie niż jej budowaniu. Brzmi to nie najgorzej, ale w pamięć nie zapada.

Ogólnie rzecz biorąc, tenis to jedna z wielu zaniedbanych dyscyplin w świecie anime. W tym momencie na myśl przychodzą mi tylko dwa tytuły poświęcone tej tematyce – Tennis no Ouji­‑sama, w którym stado bishounenów paradowało po kortach, odkrywając coraz to bardziej wypasione superumiejętności, oraz (od biedy) Softenni, będące dla odmiany czystej wody komedyjką ecchi. Jak widać, fani tej konkurencji nie bardzo mieli w czym wybierać do tej pory. Na szczęście ostatnimi czasy także mniej popularne sporty przeżywają w anime rozkwit. Wśród nich znalazł się także i tenis, co okazało się strzałem w dziesiątkę! Co prawda tytuł ten pewnie nie wespnie się na szczyty popularności, chociażby dlatego, iż w żadnym momencie nie stara się przypodobać masowemu odbiorcy, nie zawiera żadnych motywów fanserwisowych, a nawet nie przyciąga słodziutką kreską. Fanom sportówek tego tytułu zapewne polecać nie trzeba, co do reszty zaś – jeśli ktoś chciałby obejrzeć „coś innego”, bardzo ceni sobie realizm w anime, albo po prostu ma ochotę na dobry tytuł, Baby Steps powinno się w tej roli sprawdzić znakomicie.

Kysz, 6 listopada 2014

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Studio Pierrot
Autor: Hikaru Katsuki
Projekt: Masayuki Kouda
Reżyser: Masahiko Murata
Scenariusz: Katsuhiko Chiba
Muzyka: Youichirou Yoshikawa