Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 4/10 grafika: 6/10
fabuła: 3/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

4/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,00

Ocena czytelników

5/10
Głosów: 9
Średnia: 5,11
σ=2,64

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek, Slova)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Gundam Build Fighters Try

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2014
Czas trwania: 25×24 min
Tytuły alternatywne:
  • ガンダムビルドファイターズトライ
Tytuły powiązane:
Gatunki: Przygodowe
Widownia: Kodomo, Shounen; Postaci: Uczniowie/studenci; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Mechy
zrzutka

Spodziewaliście się kolejnej porcji odkrywczego podejścia do wielkich robotów w anime? Idźcie do domu, tu tego nie znajdziecie.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Jak już wielokrotnie wspominałem, pałam wyjątkową awersją do mechów, a szczególnie do gundamów i od czasu emisji poprzedniej części Gundam Build Fighters stan ten nie uległ zmianie. Seans Build Fighters Try nie okazał się w tej kwestii przełomem.

Jak niektórzy wiedzą (lub też nie wiedzą, gdyż nie zapoznali się z poprzednią częścią anime, co absolutnie nie przeszkadza w konsumpcji nowej), akcja rozgrywa się w zbliżonym do naszego świecie, w którym napędzane Wróżkowym Pyłkiem™ plastikowe modele wielkich robotów, zdalnie sterowane przez właścicieli, toczą zacięte walki na specjalnych stołach­‑arenach. Starcia są nie lada widowiskiem, gdyż technologia pozwala nawet na dynamiczną kreację lokacji, również tych zawieszonych w przestrzeni kosmicznej. Pozwala też na określenie modelu uszkodzeń skutkującego niekiedy ostateczną destrukcją plastikowego robota. Nic więc dziwnego, że na tak fenomenalną rozrywkę panuje niegasnący popyt. Młodzi modelarze wkładają wiele serca w dopieszczenie swoich konstrukcji, lecz wielu z nich poprzestaje na biernej części rozrywki, konstruując cieszące oko repliki mające nigdy nie ujrzeć pola bitwy. Właśnie dlatego kryzys przeżywa szkolny klub GunPla Battle, którego jedynym aktywnym członkiem jest Fumina Hoshino, energiczna i zdrowo zakręcona na punkcie gundamów gimnazjalistka. Przyczyny niepowodzenia leżą jednak głębiej – po pierwsze, szkolni zawodnicy od dawien dawna nie wykazali się godnym wynikiem w mistrzostwach GunPla Battle, a po drugie, wszystkich potencjalnych i zdolnych konstruktorów podbiera klub modelarzy, którego przewodniczący usilnie stara się przekabacić Fuminę.

Jak na szanującego się Gundama przystało, w chwili kryzysu musi pojawić się bohater w gundamie urodzony, wykazujący wrodzony talent do pilotażu, determinację i dylematy moralne (no dobrze, to nie Gundam Wing, tym razem obyło się bez rozterek egzystencjalnych). Tak oto na scenę wkracza Sekai Kamiki. Trenujący sztuki walki młodzian nie ma za grosz doświadczenia w sterowaniu małym­‑wielkim robotem, preferuje wyrafinowaną taktykę „z laczka lepe na ryj” (w jego wykonaniu i w połączeniu z niezłomną wolą nadzwyczaj skuteczną) i tyle wystarcza, by uratować klub GunPla Battle przed wchłonięciem przez modelarzy. Co ważniejsze, w jednej ze zbierających kurz replik odkrywa dzieło Seia, protagonisty poprzedniej serii. Pozytywna aura bijąca od Sekaia przełamuje nawet niechęć Yuumy Kousaki, prawdopodobnie najlepszego młodocianego modelarza w Japonii, do tej pory stroniącego od używania swoich dzieł w walce, a teraz zasilającego szeregi klubu GunPla Battle talentem konstruktora i pilota. Tak oto powstaje ekipa łakomym okiem spoglądająca na podium zbliżających się zawodów, które teraz rozgrywane są w systemie trzyosobowych drużyn. Stwarza to wiele nowych możliwości nie tylko dla zawodników, ale też dla scenarzystów. Niestety żadna z obu grup nie wykorzystuje tego potencjału, gdyż większość bohaterów nie tylko nie stosuje jakiejkolwiek taktyki, wymaganej przecież w grach drużynowych, ale wręcz nie wykazuje śladów myślenia o tym, co się właśnie dzieje na arenie, dając się niekiedy wciągać w oczywiste pułapki. Sporadycznie pojawiające się pojedynki z wplecionym elementem strategii wydają się przez to tak osobliwe, że nieważne, co by się działo, na tle pozostałych są ciekawe. Zaistniała sytuacja udowadnia, że monotonne mordobicie rodem z Dragon Balla nie w każdym wydaniu jest interesujące. Z drugiej strony nieustanna bijatyka oraz licytacja na coraz to silniejsze lasery, ogniste aury i niezwyciężone pola siłowe sprawdziły się w finałowej walce, kiedy to wszyscy zawodnicy byli zaangażowani w równym stopniu w dążenie do zwycięstwa, a batalia obyła się bez udziwnień w stylu superrobo i megazordów.

Jeszcze bardziej boli nagminne deus ex machina, tak typowe dla większości bitewnych shounenów, kiedy to bohater zostaje postawiony pod ścianą tylko po to, by odnaleźć wewnątrz siebie pokłady jeszcze większej siły. W przypadku Sekaia proceder ten jest notoryczny, nieważne, co by się działo, chłopak wygrywa tylko dzięki swojemu modelowi, zbudowanemu przez nie byle kogo, bo bohatera poprzedniej serii. Trudno powiedzieć, dlaczego zamiast sukcesywnej, przepełnionej wysiłkiem walki i samodoskonalenia zaprezentowano widzom właściwie jednostronne pojedynki, w których Sekai triumfuje w znacznej mierze dzięki zupełnie nietrzymającej się założeń uniwersum potędze swojej maszyny, której nawet sam nie zbudował. Tymczasem ja zapamiętałem Build Fighters właśnie dzięki temu, że bohaterowie potrafili odkrywać i wykorzystywać tajniki systemu GunPla Battle, a zwycięstwa nie były efektem wyłącznie brutalnej siły, lecz wysiłku włożonego w trening, udoskonalanie maszyny i wymyślanie nowych sposobów na wykorzystanie potencjału systemu. Za to wszystkie walki bez udziału Sekaia są dosyć interesujące, choć niestety należą do wyjątków. Oczywiście ktoś mógłby mi zarzucić, że uogólniam, bowiem kilkakrotnie do głosu dochodzili kompani karateki­‑narwańca. Owszem, niestety ani razu nie objawiało się to zmianą charakteru rozgrywki, a jedynie postaci, która wywołuje boga z maszyny. Należy też zauważyć, że pierwsza seria miała fabularne drugie dno, może niezbyt wyrafinowane, lecz na tyle istotne, by dodać opowieści pikanterii i przyciągnąć widza do ekranu, a bohaterom dać dodatkową motywację. W opisywanym w tekście przypadku Fumina i spółka nie mają żadnej motywacji poza chęcią stanięcia na podium, przez co historia ostatecznie okazuje się miałka i zwyczajnie płytka.

Świat przedstawiony w anime poszedł mocno do przodu w stosunku do realiów znanych z poprzedniej części, co rzuca się w oczy jeszcze bardziej, gdy pamiętamy, że chronologicznie dzieli je tylko kilka lat. Niestety autorzy zdecydowanie przedobrzyli z kreacją świata ogarniętego szałem gunpla, w tak podanej formie przywodzącym na myśl Pokémony. O ile w poprzedniej części owszem, istniały szkoły modelarzy i pilotów zabawek, tak w tym przypadku cała otoczka rozrosła się do niewyobrażalnych i niewiarygodnych rozmiarów, przez co aż zanadto rzuca się w oczy. A telewizyjne Pokémony są dobre. Za pierwszym razem. Piętnaście lat temu.

W stosunku do pierwszej serii Build Fighters Try utraciło jeszcze jeden istotny atut – oprawę wizualną. Niestety powstający w tym samym czasie i wcale nie lepszy Gundam G no Reconguista zawłaszczył większość uzdolnionych animatorów studia Sunrise, których efekty pracy wzbogacały serial z 2014 roku. Pozostało jedynie z utęsknieniem spoglądać na wyśmienicie zanimowane i przemyślane pod względem choreografii pojedynki najważniejszych bohaterów poprzedniej części.

Początkowo zamierzałem pochwalić rysowników za wygląd Fuminy, która pomimo specyfiki serii ma sporo wdzięku i dziewczęcą aparycję, ale ostatecznie trafiło do mnie, że szanująca się młoda dama powinna jednak czasem zmieniać ubrania, zwłaszcza jeśli służą one do uprawiania lekkiej atletyki.

Gundam Build Fighters Try przemęczyłem. Nie znalazłem w tym anime niczego, co zachęcałoby do obejrzenia kolejnego odcinka. Są lepsze seriale o wielkich robotach, są anime ciekawiej prezentujące motyw „od zera do bohatera” i są też takie, które potrafią być w jakimś stopniu odkrywcze, chociaż bazują na walkach z użyciem zabawek/zwierzaków/czego­‑by­‑tam­‑skośni­‑nie­‑wydumali­‑w-celu­‑wyciągnięcia­‑pieniędzy­‑od­‑rodziców­‑widowni. Powiem więcej – Gundam Build Fighters Try nie jest anime chociażby przeciętnym w którejkolwiek z tych kategorii.

Slova, 13 czerwca 2015

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Sunrise
Autor: Hajime Yatate, Yoshiyuki Tomino
Projekt: Jun'ya Ishigaki, Kanetake Ebikawa, Ken'ichi Oonuki, Kenji Teraoka, Kunio Ookawara, NAOKI, Shin'ya Terashima, Susumu Imaishi, Suzuhito Yasuda
Reżyser: Shin'ya Watada
Scenariusz: Yousuke Kuroda
Muzyka: Asami Tachibana, Yuuki Hayashi

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Gundam Build Fighters Try - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl