Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 6/10 grafika: 7/10
fabuła: 4/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,00

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 133
Średnia: 6,77
σ=1,45

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek, Sulpice9)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Hitsugi no Chaika: Avenging Battle

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2014
Czas trwania: 10×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Chaika - The Coffin Princess: Avenging Battle
  • 棺姫のチャイカ AVENGING BATTLE
Postaci: Magowie/czarownice; Pierwowzór: Powieść/opowiadanie; Miejsce: Świat alternatywny; Inne: Magia
zrzutka

Finał przygód Chaiki i jej sabotażystów, czyli o tym, co może pójść nie tak, gdy chcemy porwać się z motyką na Słońce.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Z każdą kolejną relikwią Chaika jest coraz bliżej celu. Problem polega na tym, że o ile składanie ojca do kupy (tym razem dosłownie) idzie jej dobrze, o tyle coraz częściej zadaje sobie pytanie, czy ktoś przypadkiem nią nie manipuluje. Bohaterowie muszą się spieszyć, gdyż Czerwona Chaika również zbiera szczątki imperatora, a grupa wywiadowcza (niegdyś kierowana przez Alberica Gillete) chce ich powstrzymać za wszelką cenę. Wszystkie trzy grupy ostatecznie trafiają do zamku Stefana Hartogena, gdzie zmierzą się ze swoim przeznaczeniem…

Nie musieliśmy długo czekać na kontynuację przygód niezbyt elokwentnej księżniczki z trumną na plecach, przyznam jednak, że ja się niecierpliwiłem. Nawet nie dlatego, że pierwsza seria okazała się wyjątkowo udana – chodziło raczej o wyjątkowo nierówny poziom poszczególnych odcinków, połączony z ogromnym potencjałem fabuły. Bo czego by nie mówić, pierwszy sezon miał naprawdę sympatycznych bohaterów, intrygujący świat i mnóstwo udanych gagów. Co prawda kilka odcinków wyglądało, jakby zostały zrealizowane przez zupełnie inne studio, ale na sam koniec seria wróciła na właściwe tory.

Jak wypada drugi (i ostatni) sezon przygód Chaiki? Bez wątpienia dostajemy przyzwoite kino akcji… Ale czy to historia, jakiej oczekiwali widzowie? Hitsugi no Chaika zaczynała jako lekka i zwariowana komedia fantasy. Dominował absurdalny humor, oparty na zgrabnym żonglowaniu gatunkami, a schematyczność historii nie przeszkadzała, bo wiadomo, że nic nie działo się „na serio”. W drugim sezonie fabuła uderza w o wiele mroczniejsze tony, wszystko staje się bardziej poważne, a humor też jakby przybladł. Nie do końca wiem, skąd ta zmiana. Czyżby producenci stwierdzili, że opowieść o mało rozgarniętej księżniczce słabo się sprzedaje i trzeba zmienić grupę docelową? Nie sądzę, przy tak krótkiej serii nie miałoby to chyba większego sensu. Zważywszy na dość mocny finał pierwszego sezonu, podejrzewam o wiele gorszą przyczynę: twórcy chcieli zrobić serial, który zaczyna się komediowo, ale później zaskakuje widza mroczną i niepokojącą historią. Tylko że do stworzenia takiego serialu potrzeba dwóch elementów, jakich Hitsugi no Chaika nie ma. Po pierwsze, trzeba dać widzom czas, by mogli lepiej poznać bohaterów (zwłaszcza że jest ich dość sporo): potrzeba na to kilkudziesięciu odcinków, a nie dwudziestu dwóch. Po drugie, potrzeba wyjątkowego talentu i bardzo starannie napisanego scenariusza, najlepiej przygotowanego w najdrobniejszych szczegółach od początku do końca jeszcze przed rozpoczęciem filmowania. A powiedzmy sobie szczerze – choć nie odmawiam Touko Machidzie talentu, to aż tak dobrą scenarzystką nie jest.

Największa wada serialu to właśnie niezgrabne przejście od tonów komediowych do poważnych. Nie chodzi mi o dowcipy słowne czy komizm postaci, problem polega na tym, że chociaż mamy traktować historię bardzo serio, część bohaterów zachowuje się w sposób wręcz absurdalnie głupi. Na przykład pierwsza wojowniczka, z którą walczą nasi bohaterowie, wygrywa z nimi w potyczce… po czym zaprasza ich do siebie i oferuje powtórkę pojedynku następnego dnia. Później zdradza, że choć szczątki są niezwykle potężne, nie korzysta z nich i da je pierwszej osobie, która wygra z nią w pojedynku. Ostatecznie zaś oddaje je Chaice, mówiąc, że głównym powodem, dla którego nie ma oporów przed oddaniem śmiertelnie niebezpiecznej broni córce szalonego imperatora, jest to, że ją polubiła. Tak niewiarygodnie nienaturalne i absurdalne zachowanie przyjąłbym do wiadomości w pierwszym sezonie, ale Avenging Battle jest pozbawione autoironii poprzedniej części, więc pozostaje powiedzieć „hę?” i oglądać dalej.

Jeżeli rezygnujemy z komedii, musimy pamiętać o dobrym i sensownym poprowadzeniu fabuły. No i tu mamy kolejne niedociągnięcie. Główny zwrot akcji opiera się na tajemnicy, którą rozgarnięty widz rozwikłał mniej więcej w czwartym lub piątym odcinku pierwszego sezonu. Nie można tworzyć punktu kulminacyjnego pod „zaskakującą” scenę, którą wszyscy już wcześniej przewidzieli. I znów: gdybyśmy poruszali się w obszarze czysto komediowym, nie miałbym o to najmniejszych pretensji. W tym przypadku zerkałem tylko, kiedy to wszystko się skończy. Jak na tak krótką fabułę, twórcy postanowili zamknąć praktycznie wszystkie wątki. Z jednej strony muszę ich pochwalić za całkiem sensowne rozwiązanie kilku z nich, z drugiej – pozostał spory niedosyt. Po pierwsze, by wszystkie wątki (także główny) mogły skończyć się przekonująco, potrzebowalibyśmy co najmniej dwóch lub trzech odcinków więcej. Dzięki temu poznalibyśmy lepiej charakter kilku bohaterów (zwłaszcza tego, którego zachowanie zadecydowało o zakończeniu całej historii), a ponadto można by było zapanować nad tempem wydarzeń, które zostawia sporo do życzenia (skrajnie rozwlekły początek i zbyt pospiesznie rozegrany finał). Po drugie, ponieważ wszystkie wątki nagle zaczęły wiązać się z obecnymi problemami Chaiki, Tooru i reszty ferajny, nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że świat przedstawiony bardzo się skurczył. Pierwsza seria została zrobiona może nie tyle z większym rozmachem, ile z większą liczbą bohaterów epizodycznych, miejsc i niedokończonych wątków. Dowiedzieliśmy się też więcej o technologii i zwyczajach, przez co można było nieźle poznać świat przedstawiony i zainteresować się tym uniwersum. W tym sezonie tylko na początku poznajemy kilka ciekawych miejsc, ale to zdecydowanie za mało.

Jeśli chodzi o samych bohaterów, największy problem mam z… Chaiką. Nie dlatego, że jest najgorzej napisaną postacią (ten tytuł należy do Fredriki), po prostu w jej przypadku widać największy spadek formy w porównaniu do pierwszego sezonu. Najpoważniejsze moje zastrzeżenie wynika z błędu scenariusza: Chaika przez praktycznie cały sezon boryka się z problemem, którego rozwiązanie jest dla widza oczywiste. Co więcej, znamy ten dylemat już z poprzedniego sezonu, a do rozważań nad jej tożsamością nie dodano praktycznie nic nowego. Poza tym odejście od komedii całkowicie zniszczyło tę postać. Chaikę z pierwszego sezonu lubiłem za jej ekscentryczność, za komedię, za charakter. Bo jakby nie patrzeć, można ją było lubić lub nie, ale pomimo słodkich równoważników zdań i niezbyt wielkiego rozumku nie da się zaprzeczyć, że Chaika z pierwszego sezonu ma osobowość. W Avenging Battle dostaliśmy, niestety, wyciętą z papieru panienkę, której na pewno nie będziemy kibicować.

Wątek Tooru z kolei został poprowadzony dobrze. Nie wybitnie, ale w porządku. Nie dowiadujemy się o nim zbyt wiele nowego, ewolucja jego postaci przebiega według dobrze znanych schematów, ale ponieważ dowiedzieliśmy się o nim sporo już w pierwszym sezonie, wystarczyło tylko go nie popsuć. To bystry, zdeterminowany i bez reszty oddany sprawie twardziel, którego da się lubić. W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że więcej miejsca poświęcono tym razem jego siostrze i tu możemy mówić o znacznej poprawie. Dzięki temu, że Akari i Tooru częściej działają w pojedynkę, Akari nareszcie stała się kimś więcej niż dodatkiem do głównego bohatera. Nie zmienia to co prawda jej statusu w serii (wciąż jest połączeniem wsparcia bitewnego z postacią komediową), ale możemy w końcu poznać ją nieco lepiej, no i ma kilka udanych scen komediowych.

W tak krótkiej serii twórcom udało się wyjść obronną ręką, jeśli chodzi o bohaterów drugoplanowych. Dowiadujemy się więcej o Czerwonej Chaice i jej ekipie (co częściowo rozgrzesza środek pierwszego sezonu, gdyż wcześniej podejrzewałem, że były to zapychacze), również agencja Kliemanna wypadła bardzo korzystnie. Zarówno jej dowódca, jak i członkowie oddziału Gillette’a dostali wystarczająco dużo czasu antenowego, by nas zaciekawić. Szczególnie zgrabnie rozwiązano problemy Vivi i jej relacji z Gillette’em. Natomiast czarne charaktery bardzo mnie rozczarowały. To również wynika z przewidywalności scenariusza, dlatego trudno ocenić, czy to oni są tak mało pomysłowi, czy pozostali bohaterowie tak naiwni. Poza tym, choć ich moce prezentują się imponująco, nie potrafią z nich zrobić odpowiedniego użytku, co bardzo ułatwia zadanie protagonistom. Finałowa konfrontacja trwa jeden odcinek i powiem uczciwie, że daleko mi było do jakiegokolwiek zaangażowania się w to, co oglądałem.

Grafika prezentuje się ładnie, choć mam do niej pewne zastrzeżenia. Przede wszystkim, ponieważ świat przedstawiony wyraźnie znudził rysowników, tła i miasta wyglądają niezbyt imponująco (a już na pewno gorzej niż w pierwszym sezonie), projekty nowych postaci również nie grzeszą oryginalnością. Z drugiej strony walki zostały pokazane bardzo dobrze i uniknięto takich wpadek, jak kilka środkowych odcinków w poprzednim sezonie, za co należy się duży plus. Muzyka wypada nieco lepiej niż w pierwszej serii: podczas walk bardzo dobrze buduje klimat, za to jest lepiej wykorzystywana w scenach niepokojących, na przykład gdy nasi bohaterowie wpadają w kłopoty. Ogólnie oprawę audiowizualną oceniam na plus.

Jak na dwadzieścia dwa odcinki, Hitsugi no Chaika przeszła bardzo długą drogę: zaczęła jako komedia, potem stanęła na rozdrożu, by ostatecznie zmienić się w pełną akcji, ale wciąż w miarę lekką serię przygodową. Być może gdyby od samego początku sensownie poskładano historię, dopracowano kilka wątków i namówiono producentów na jeszcze kilka odcinków, dostalibyśmy zabawne i rozrywkowe widowisko. Niestety, drugi sezon ostatecznie pogrzebał te nadzieje, zostawiając widzów z poczuciem niedosytu lub wręcz rozczarowania. Choć polubiłem bohaterów i świat przedstawiony, nie mogę z czystym sumieniem zarekomendować tego tytułu.

Sulpice9, 21 lutego 2015

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: BONES
Autor: Ichirou Sakaki
Projekt: Fumihiro Katagai, Namaniku ATK, Nobuhiro Arai, Ryou Hirata
Reżyser: Souichi Masui, Takahiro Komori
Scenariusz: Touko Machida
Muzyka: Seikou Nagaoka

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Hitsugi no Chaika: Avenging Battle - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl