Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Festiwal Fantastyki Twierdza - konwent

Komentarze

Shigatsu wa Kimi no Uso

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    Warmupek 15.08.2017 11:08
    Niestety, gdyby całe anime zamknięto w 12­‑stu odcinkach, to mogłaby to być całkiem dobra seria. A tak wyszło coś beznadziejnego raczej.

    Akcja anime posuwa się tak wolno że czasem w odcinku jest dosłownie 5% posunięcia się fabuły do przodu a 95% retrospekcje, jakieś uczucia i pełne patosu scenki które w większości irytują i nie da się ich oglądać. Czasami po prostu przewijałem odcinek bo nic nie wnosił do fabuły. Lubie oglądnąć jakieś spokojne i melancholijne anime ale tu to jest po prostu wszystko sztuczne i niepotrzebne ze dostawałem raka od patrzenia na to…

    No logic. Po prostu brak logiki u niektórych bohaterów jak choćby „nie słyszę dźwięku fortepianu”... Jak nie słyszysz człowieku xD, albo samo zachowanie matki głównego bohatera, a już o miłości kaori nie wspomnę. Po prostu pełno tutaj nie trzymających się kupy motywów i bohaterów z dupy wziętych xd.

    Ogólnie sama historia opowiada o gimnazjalistach, więc anime przeznaczona raczej dla młodszych widzów bo tym starszym raczej ciężko będzie się utożsamić właśnie z gimnazjalistami xddddd.


    Rozśmieszyło mnie jeszcze wstawienie tych niepotrzebnych bohaterow do serii. Takie po prostu zapychacze które absolutnie nic nie wnoszą do anime.

    Jeżeli masz 18+ i oczekujesz po anime czegoś inteligentniejszego to uciekaj stąd xd.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Keicam 12.08.2017 19:27
    Perełka
    Anime, według mojej oceny, jest wybitne pod praktycznie każdym względem.. niestety, prawie każdym. Nieskomplikowana, czysto 'okruchowo życiowa' fabuła, charyzmatyczne postacie, które w wiarygodny i realistyczny (czasami aż za) sposób ukazują swój charakter, relacje. Genialna, dość szczegółowa kreska + animacje twarzy i ruchu które mnie osobiście zachwyciły. Humor też niczego sobie, w niektórych momentach można ostro brechnąć ^^ No, i oczywiście oprawa audio.. genialna i nadająca produkcji swoistego klimatu, nie przypuszczałem że aż tak polubię muzykę klasyczną, była cudowna. Oba openingi i endingi to arcydzieła, ciężko pominąć

    Napisałem prawie idealna dlatego, iż anime ma kilka istotnych, ponownie według mnie, dość szczegółowych wad. Pierwszą i najważniejszą z nich jest długość. Historia ciągnie się dość zawile, i chwilami wieje specyficzną monotonią, szczególnie podczas retrospekcji bohaterów (+flashbacki jak w filerach Naruto). 22 odcinki to dużo, 12 to za mało. Coś pomiędzy byłoby idealnie.
    Kolejną jest romans, a raczej jego.. brak? Dla mnie anime było strasznie irytujące pod tym względem. Ja to widzę tak:  kliknij: ukryte . Ogólnie postać Kaori nie przemówiła do mnie. Jest śliczna, utalentowana i słodka, ale jej morały była nijakie. Myślałem że twórcy posuną chociaż wątek Tsubaki, ale jak widać –
    na dobrą sprawę, średnio.
    Ostatnią rzeczą która mnie zniesmaczyła jest ilość dramatu:  kliknij: ukryte . Jest to wszystko nad wyraz wierne rzeczywistości, i chwała temu za to, no ale jednak.
    Takie naciągane 9/10, szczególnie za przedziwną końcówkę.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 4
    Danz 20.06.2016 00:10
    Arcydzieło z jedną niezrozumiałą rzeczą
    Oczywiście mógłbym tutaj rozpisywać się o wspaniałości tego anime, ale już to zrobiła recenzentka i inni użytkownicy w komentarzach. Ja natomiast mam jedno pytanie:  kliknij: ukryte 
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    scharlott 10.03.2016 19:09
    Z odcinka na odcinek, zdawałam sobie sprawę, że to naprawdę piękne dzieło
    Muszę przyznać, że Shigatsu naprawdę do mnie dotarło.
    Możliwe, że to przez przepiękną muzykę (oryginalne soundtracki oraz muzykę klasyczną, którą osobiście uwielbiam, a to anime naprawdę ukazało jej piękno). Sama historia, mimo że dość prosta, okazała się strzałem w punkt skłaniający do refleksji.
    Bohaterowie anime również przypadli mi do gustu, a zwłaszcza Kaori (co pewnie nikogo nie dziwi). Liczne retrospekcje w przypadku tego anime, budowały fantastyczny klimat. Animacje oraz kreska także zasługują na oklaski.
    Podsumowując, Shigatsu wa Kimi no Uso z wielką przyjemnością uznaję za jedno z moich ulubionych anime. Polecam je naprawdę każdemu (jednak ostrzegam, że po obejrzeniu może zostawić kilka dni lekkiego zdołowania). Oglądając je, z odcinka na odcinek, zdawałam sobie sprawę, że to prawdziwie piękne dzieło ;)

    We Love You- Kaori
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    atashi 2.01.2016 23:44
    Wyciskacz łez z okropnym zakończeniem
    Widziałem wiele wyciskaczy łez, ale jeszcze nigdy coś tak smutnego jak Shigatsu. Autor stosował nawet takie zabiegi jak celowe mylenie widza i dawanie nadziei, żeby potem jedynie zwiększyć dramat.
    Cały czas miałem nadzieję na inne zakończenie.
     kliknij: ukryte 
    W tym anime jest mnóstwo zabiegów, które mają jak najbardziej wzruszyć widza. Można im ulec lub nie, ale prawdę mówiąc to trudno się nie popłakać.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    thorn 23.11.2015 00:19
    Historia prosta jak drut i obficie grająca różnymi schematami, ale przy tym ciepła i w przyjemny sposób nostalgiczna. Szczerze myślałem, że na koniec będę miał ochotę doczepić się do wielu rzeczy: momentami przeciągniętych scen koncertowych, nadmiaru postaci (każda z obowiązkowym background story) czy czegoś tam jeszcze innego.

    Ale koniec końców jakoś mi się to wszystko ładnie złożyło do kupy. Nie rzucałem się co prawda na każdy kolejny odcinek z niewiadomo jakim zapałem,  kliknij: ukryte . Ale było bardzo sympatycznie. Pewnie na moją korzyść zadziałał też sposób w jaki podano tematykę związaną z muzyką klasyczną, ćwiczeniami, koncertami- romantycznie i emocjonalnie, w sam raz dla laika w tych kwestiach. Ominęło mnie zgrzytanie zębami na to, czy jakieś kwestie nie zostały nadmiernie uproszczone albo wykrzywione.

    PS: OP1- genialny, moja prywatna ścisła topka.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 6
    Prox 5.10.2015 23:14
    Słabizna
    Przy 8 odcinku miał być drop, potem przy 11. Stwierdziłem, że skoro ktoś na MAL daje tak ciach oceny (tutaj również), to chyba będzie arcydzieło i zacisnę zęby, wytrzymując do końca. Jestem na 20 docinku.

    Ani razu nie było mi smutno, nawet nie czułem wspólczucia. Anime jest sztucznie napompowane przesadnym dramatyzmem, z rozdziawioną gębą czytam, że ktoś przy tym płakał albo anime zmieniło jego życie. Say what?! To anime jest jak przeciętny romanso­‑dramat.

    Jak już fajnie zaczyna się dziać, to nagle humorystyczny przerywnik nie powiem skąd wyjęty. No po co to?!

    Dostałem coś, co próbuje być dramatem, ale nijak nie jest dramatyczne. Bohaterowie totalnie nielogiczni, więc ciężko się z nimi utożsamić. Bohaterowie drugoplanowi nic nie wnoszą, to takie zapychacze. Historię dałoby się zmieścić bez nich w 12 odcinkach, ale nie. Oglądaj Pan o tym, że nieobchodzący Cię koleś miał marzenie, a potem jego siostra też miała marzenie. Who cares?!

    Sam motyw choroby – oklepany jak 150. Motyw miłości – oklepany. Nic nowego. Motyw  kliknij: ukryte  – oklepany banał. Tutaj nie ma nic nowego, nic świeżego, a to co jest nieco świeższe, zniszczono przesadnym dramatyzmem i bezsensownymi monologami. Mógłbym wyjąć niektóre teksty z ust bohaterów i wyszłyby kwatki, jakich Coehlo by się nie powstydził. Wypowiedzi w tonie poetów aż się niedobrze robi.

    Jako facet, którego uwiódł Clannad, AnoHana czy niegdyś, dawno temu Air – serdecznie odradzam innym samcom. Gniot jakich mało, totalnie overrated, nie wiem kto ocenia to anime na więcej niż 5, ale albo mało widział, albo podąża ślepo za tłumem.

    Na 20 odcinek na 22, daję 5/10.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Ruka 4.10.2015 15:05
    Mi się podobało. Od dawna chciałam je obejrzec i w końcu to zrobiłam. Nie żałuję bo naprawdę świetnie spędziłam czas.
    Kreska muzyka i bohaterowie mi się podobali. Szczególnie Kaori.

    Widziałam że jest planowany film w 2016. Ostatnio nie mają chyba żadnych pomysłów bo coraz więcej powstaje filmów na podstawie anime.Zwykle takie produkcje im nie wychodzą:/
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    NAna76 3.10.2015 13:53
    JJJJ
    nie wiem skąd tyle minusów mnie się to anime podobało bardziej od znanego wyciskacza łez clannad'a.Przyjemna oprawa muzyczna,kreska też niczego sobie.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 6
    Człowiek_z_TBF'u 2.06.2015 17:16
    Mnie anime raczej rozczarowało. Wiem, że twórcy anime wolą patrzeć na muzyków pod kątem zrozpaczonych poetów, ale to nie o to w całej tej zabawie chodzi. Sądzę, że sami twórcy tutaj nie potrafili „zrozumieć” muzyki. Błędnie ją interpretują.
    Kierując się grupą odbiorców (shounen), nigdy bym nie pomyślał, że mnie tak brzydko ktoś oszuka. Shounen? Chyba shoujo. Znajdziemy co prawda w życiu wrażliwych chłopców, ale shounen powinien się kojarzyć z czymś twardym, mocnym, nie zaś rozemocjonowanym i pełnym romansideł.
    Kreska również nie przypadła mi do gustu. Usta bohaterów wyglądają, jakby było im bliżej do murzynów (bez rasizmu), tak wyeksponowane definitywnie nie umilały mi czasu, oglądając tą serię. Choć to może brzmieć jak zwykły zjadacz anime – przekolorowane.
    Jedyny plus u mnie w tej serii jest bardzo dobrze odwzorowany fortepian a także ruchy rąk po klawiaturze. Muzyka klasyczna również mi bardzo się spodobała, Chopin najbardziej.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Impos 1.06.2015 12:22
    Początkowo dawkowałam sobie jeden odcinek dziennie, ale końcówkę oglądałam już jednym ciągiem…
    Potem zaczęłam się jednak zastanawiać nad kilkoma kwestiami (jakby co to nie są zarzuty wobec serii, tylko refleksje tuż po seansie)
    Relacje rodzinne głównego bohatera są dla mnie, delikatnie mówiąc, egzotyczne.  kliknij: ukryte  Nie wiedzieć czemu skojarzyło mi się z WataMote…
    A z innej strony szkoda, że wątek Tsubaki był aż tak rozbudowany, a Wataru aż tak skrócony. Na podstawie kilku scen można mieć wrażenie, że  kliknij: ukryte (choć to już pewnie nadinterpretacja)...
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Rinsey 9.05.2015 01:05
    Jak oni mogli tak to skończyć? T.T No jak? Takie serie powinny ogrzewać serce widza do końca swego trwania. Recenzja niby ostrzegała, że będzie słodko­‑gorzko, ale nie myślałam, że aż tak T.T

    A odstawiając na bok świeże emocje wciąż nieco pociągającego nosem widza, to jest pod każdym względem godna polecenia seria. Kupiło mnie tu niemal wszystko, przesympatyczne postacie, przemiana głównego bohatera, prowadzenie zarówno wątku romantycznego jak i wątków postaci pobocznych. Kaori i Kousei w duecie są po prostu fantastyczni. Zarówno pod kątem personalnym jak i muzycznym. Ach, muzyka… Te wykonania klasyki, bajka! Przyjemność najwyższego stopnia dla ucha melomana. A do tego ta gra światła i cieni… A z drugiej strony całkiem realistycznie oddali psychikę muzyków. Oczywiście sprawa ładunku emocjonalnego to kwestia, z którą się mierzą osoby mające opanowaną do perfekcji sprawy techniczne, tempa, w przypadku skrzypków odpowiednich smyczków… W sumie nawet konflikt pomiędzy wyższością emocji nad techniką bądź na odwrót jest do dzisiaj przedmiotem sporów muzyków. I zostało to moim zdaniem świetnie przedstawione. A to, że nieco to podkolorowali? A kogo to obchodzi, jeżeli w rezultacie dostaje się taką ucztę?

    Oczywiście było kilka rzeczy, które trochę mnie kuły. Faktycznie trauma głównego bohatera została nieco wyolbrzymiona. Troszkę za dużo monologów wewnętrznych i łez, ale i tak i tak nie zmienia to faktu, że ma się do czynienia z wyjątkowym anime. Stawiam 9,5, a ze względu na skalę zatrzymuję się przy 9­‑ce. Prawie postawiłam 10­‑kę… Jednak 10­‑ki zostawiam nawet nie dla serii idealnych, ale dla tych, które wywróciły moją duszę do góry nogami. Tej serii prawie się to udało… prawie, co i tak jest jednym z największych komplementów, jakie mogę kierować w stronę serii.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 3
    Collision 2.05.2015 16:37
    Re
    Nie rozumiem dlaczego na tanuku wszystkie anime z „cierpiącymi werterami” i inne dostają takie wysokie oceny.
    Bohaterowie też mi się nie bardzo podobali, a główny tym bardziej.(nie wiedział KIEDY odpuścić)
    Niestety był drop więc moja ocena dla tego anime nie może być inna jak zero. Ładnie się zapowiadało, ale no cóż…szkoda.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 14
    Amarena 2.05.2015 09:59
    przeżył poważne załamanie nerwowe, co skończyło się utratą zdolności do słyszenia własnej gry

    Naprawdę nie rozumiem jak wszyscy mogą przechodzić do porządku dziennego nad tak absurdalnym i idiotycznym zawiązaniem fabuły. Nie można nie słyszeć akurat wyłącznie własnej gry! Jest to fizycznie i psychicznie niemożliwe! Cały ten motyw jest więc zupełnie z dupy i bez sensu.
    I nie, największym problemem muzyków nie jest przelewanie własnych uczuć i emocji do utworu (bo niby w jaki sposób mieliby to zrobić, skoro gra na fortepianie polega po prostu na wydobywaniu kolejnych dźwięków o odpowiedniej głośności i barwie w odpowiednim rytmie i tempie) tylko prawidłowe wykonanie utworu w ogóle. To wymaga długich ćwiczeń, żeby naciskać odpowiednie klawisze w odpowiedniej sekwencji. I są w utworach fragmenty łatwiejsze i trudniejsze, które trzeba powtarzać do znudzenia, żeby je w ogóle poprawnie zagrać. Na tym właśnie polega trud muzyka, na nieustannym powtarzaniu tego samego utworu, aż osiągnie się perfekcję.
    A w tym anime czegoś takiego nie uwidzisz: tutaj ten gra piękniej, kto wkłada w grę więcej serca niż inni. No sorry, ale w ich wieku, przy tej skali trudności kompozycji, które wykonywali, to problem wciąż jeszcze kręci się wokół tego, żeby bezbłędnie utwór zagrać. Bez fałszów i bez obsuwy w tempie. Pewnie, że istnieją muzycy, którzy potrafią wspaniale interpretować Chopina czy Rachmaninova, ale to wcale nie znaczy, że rozmyślają w tym czasie o zmarłej matce, bo równie dobrze mogą zastanawiać się, co zjedzą na kolację. Utwór wyuczony na blachę wykonuje się potem niemal automatycznie. Myśli sobie krążą wokół różnych spraw, a palce grają same. Muzyk tylko wczuwa się w linię melodyczną, dając się jej prowadzić. Ale nie, nie poznasz wtedy po nim, że jest zakochany i w kim jest zakochany. Co za bzdura…
    Zresztą, muzyka ma więcej wspólnego z matematyką, niż z plastyką, więc utwory naprawdę są przede wszystkim odpowiednio konstrukcyjnie zaplanowane, a nie są jakimś strumieniem emocjonalnej świadomości kompozytora. Wszystkie dźwięki muszą się w końcu ze sobą zgrywać w czasie i harmonizować. A jak ktoś ma talent, to potrafi sprawić, że to potem brzmi ładnie. Ale nie dodawajmy na Boga do muzyki jakichś porąbanych teorii o opowiadaniu historii życia czy stanach umysłu muzyka. Więcej ma ona wspólnego z jazdą figurową na lodzie, gdzie też trzeba perfekcyjnie wykonać elementy techniczne i dochodzi do tego wartość artystyczna przejazdu. Nikt nie ma jednak wątpliwości, że jazda łyżwiarza o niczym nie opowiada.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Anginsan 25.04.2015 23:59
    Czy cierpienie może pozwolić byśmy stali się lepsi? Czy może sprawić byśmy spojrzeli na świat, i odważyli się żyć, a nie wegetować w ciemnym pokoju? Historia opowiedziana zgrabnie, chwytliwie, czasem przydłużała za dużo zmieszała. Czasem znów gubiła sens, czy mamy płakać czy też uśmiechać się? Czy mamy zrozumieć czy też odrzucić? Czy bycie samolubnym może cokolwiek tłumaczyć? Całość spięta początek, środek, zakończenie. Historia o muzyce, nadziei, jednakże muzyka, która pozwala nam otworzyć drzwi do świata wyobraźni zawodzi, nie porywa, nie zaskakuje, po prostu jest obserwuje nas biernie nie próbując wymusić na nas czegokolwiek. Zakończenie coś co ma sprawić, że zapamiętamy, że opowiemy o tym innym, zanika. Łzy próbują płynąć, ale serce odmawia, nie widzi powodu, sensu drzwi wyobraźni są zamknięte.
    List wysłany przeczytany, zapomniany.
    Czas to wróg, który pokonał nawet swego stwórcę, a więc jak mamy się mu przeciwstawić, jak go pokonać? Minuty, sekundy znikają, na straconej pozycji w momencie narodzin. Lecz jest sposób, niewielki malutki bunt na przekór wszystkiemu i wszystkim. Cieszmy się płynącym czasem, wykorzystajmy każdą sekundę do płaczu, uśmiechu, radości, do odkrywania i spełniania swych marzeń. Gdy wszyscy wokół patrzą pustym wzrokiem na zegar świata i czekają na koniec. Ty wyjdź naprzeciw i z uśmiechem oczekuj zakończenie wszak nie zmarnowałaś ani sekundy. Marzyciele zawsze otrzymują najmniej czasu, to straszni wariaci, którzy kolorują ten szary świat.
    Obejrzane, zapamiętane, lecz niestety szybko zapomniane, łza nie popłynęła.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Czajuś 14.04.2015 11:33
    To jest ten typ anime romantycznych, który rzeczywiście do mnie trafia. Umówmy się – romansów, które nie są stricte shoujo (a właściwie josei), praktycznie nie ma. Nie wliczam oczywiście wszystkich shonen ecchi, bo one z romansem wspólnego nic nie mają. Tak zaś by dostać męskiego protagonistę i jednocześnie damskie postaci, które by uwieść serce wybranka, nie wskakują mu do wanny – takich serii to na palcach jednej ręki można policzyć. Gdzieś tam Suzuka czy Clannad, gdzieś Golden Time (które też zresztą troszkę zawiodło)...
    Shigatsu na pewno nie jest anime idealnym. Bywało przeciągnięte na tyle, że aż kusiło skipnąc te kilka minut w niektórych odcinkach, wiele scen dało się łatwo przewidzieć, czasem bywała nierówna grafika. Nie zmienia to jednak faktu, że sama historia była interesująca a bohaterowie w miarę zbliżeniu do rzeczywistości. Postaci wykraczały poza swoje rolę.  kliknij: ukryte  Grafika, mimo kilku drobnych potknięć, zwykle stała na wysokim poziomie. Muzyka i w odcinku, i jako op/end zdecydowanie mnie satysfakcjonowała. Ba, nawet kilka razy udało im się mnie wzruszyć. Nie, nie płakałem – po prostu zaczęło pylić!
    8/10i gotów jestem serię polecić.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Andrzej 10.04.2015 11:57
    Wspaniałe anime. Kilka razy wzruszyłem się do łez. Nie zliczę ile razy wracałem do ostatniego występu. Przepięknie to zrobiono. Szkoda tylko, że nie pokazano reakcji publiczności tak jak w mandze. Jak ktoś lubił Nodame Cantabile, Piano no Mori, 5 centymetrów na sekundę, Clannad After Story to powinien śmiało sięgnąć po Shigatsu.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    YuukiChan 4.04.2015 12:26
    10/10
    Świetna seria. Pełna emocji. Największą zaletą są bohaterowie. Pokochałam głównego bohatera, a zwłaszcza to jak grał :P Pierwszy raz w miłości dopingowałam tą przyjaciółkę z dzieciństwa. Tsubaki była świetna ^^. Kaori była irytująca, no i jej postępowanie i zamiary były trochę nie sprawiedliwe w odniesieniu do reszty. Pomogła Kousei'owi, ale jednocześnie swoim egoizmem prawie z powrotem przyprawiła chłopaka o depresje ^^'. Odnośnie zakończenia… gdyby było inne byłoby to bardziej nieznośne. Dobrze to zakończyli.

    Chciałabym zobaczyć więcej Kousei'a, Tsubaki i tego no… drugiego przyjaciela :D Postaci drugoplanowe też były świetne, zwłaszcza dwójka rywali Kousei'a. Bardzo barwne postaci. Dajcie mi więceeej :D

    Polecam bardzo wzruszająca seria, w każdym odcinku ;)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Mario 3.04.2015 22:42
    Nie potrafię przełożyć uczuć na ten tekst, po prostu tak dobrze się oglądało, że te chwile spędzone było obecnie najlepsze w tym roku, ciekawe co on jeszcze przyniesie :) Końcówka mnie zniszczyła, była strasznie bolesna dla duszy, ale jakoś przetrwałem i wiele bym dał za kontynuacje, ale chyba to nie możliwe z ważywszy na końcówkę.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Lileath 1.04.2015 23:49
    Dobre, nawet mimo kilku wad.
    Na obejrzenie tej serii zdecydowałam się ze względu na muzyczną tematykę i piękny graficznie trailer. Na pewno liczyłam na dużo lepszy opening i ending, ale może po prostu za dużo wymagam (; Bardzo przyjemnie mi się słuchało rozmów na temat interpretacji utworów oraz samych występów, choć czasem zbyt długo się ciągnęły. Postaci były w porządku, szczególnie Kousei i Tsubaki przypadli mi do gustu, w przeciwieństwie do Kaori, którą bardzo starałam się polubić, ale… wydawała mi się nieco sztuczna(i irytująca). Ogólnie – oceniam „Shigatsu…” na solidną siódemkę, przede wszystkim za klimat i zakończenie, które mimo, że  kliknij: ukryte , to sprawiło, iż zapamiętam tę serię na dłużej. Zdecydowanie na plus zadziałał fakt, że jestem w stanie utożsamiać się z większością bohaterów(muzyków), całym tym stresem i duchowym rozdarciem. Na minus – przewidywalność(choć przyznam, że momentami zapominałam o tym i emocje brały górę). W anime powtarzają niczym mantrę, jak ważne jest, by grać dla kogoś ważnego dla nas. Myślę, że to właśnie pozostawi we mnie ta seria. No i oczywiście mam nadzieję, że w przyszłości pojawi się więcej muzycznych tytułów! (:
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 6
    Matsurika 22.03.2015 16:58
    Cudne
    Nie popłakałam się na tym anime, ale zostawiło mnie z wielkim, dołującym smutkiem w środku. Jednak próbując patrzeć na to wszystko obiektywnie mam parę zarzutów:
    - grafika. Niby jest piękna, powiecie. Te refleksy światła, te płatki wiśni, te światła. Wszystko super. Ale dlaczego zrezygnowano z normalnego animowania grających rąk zastępując to toporną animacją komputerową a za to w ostatnim odcinku zaoferowano nam piękne ujęcia fortepianu i odbijającego się od niego światła słońca… serio?
    - czuję pewien niedosyt.  kliknij: ukryte 
    - ciągły płacz – wszyscy bohaterowie płaczą. Mogłabym to wybaczyć, w końcu są gimnazjalistami. Ale w pewnym momencie zaczynało mnie to męczyć zwłaszcza że  kliknij: ukryte 
    - jeszcze jeden absurd – rysowanie dzieci. Dwunastolatkowie w tej serii wyglądają jak pięciolatkowie. Ogólnie cały rozwój ludzi wygląda dziwnie – są malutcy aż do dwunastego roku życia a potem nagle magicznie przeskakują w górę do poziomu nastolatka. Jak w Simsach. Śmiesznie to wyglądało.

    Serii daję 9/10, bo mimo tych drobnych powyższych niedogodności bardzo poruszyła.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Zagadkowy 21.03.2015 21:50
    Przygnębiające anime. Jak ktoś lubi dramat i dobrą muzykę to polecam.Soundtrack jest świetny,oprawa wizualna również.Mimo,że znałem zakończenie to jakoś pozostał niedosyt.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Sector152 21.03.2015 19:56
    Perełka
    Nie mogłem się powstrzymać i nie zostawić pozytywnego komentarza pod tym tytułem, choćby w kilku zdaniach, a można by książką.

    Seria praktycznie od początku wciąga, ciągle utrzymuje napięcie i rozważnie dozuję nam kolejne porcje informacji. Sama fabuła jest przepiękna, prawdziwa i życiowa. Pokazuję, że jak dużo jest ludzi na świecie tak wiele mamy problemów i własnych rozterek.

    Choć oglądam anime od wielu lat, to znów przyszło mi trafić na dzieło zaprawdę wybitne, które wbiło mnie w fotel i na trochę do niego przycisnęło. Wielkim sukcesem serii jest fakt, że mogę je polecić każdemu – dorosłemu widzowi jak i dziecku, fanom komedii, akcji czy nawet supermocy(nie mówiąc o samym dramacie), ponieważ wydaję mi się, ze każdy znajdzie tu coś dla siebie.

    Pozdrawiam
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    blob 21.03.2015 00:25
    Piękna seria. Taka „ludzka”. Do tego przepięknie zrealizowana zarówno w sferze graficznej, dzwiękowej jak i fabularnej. No i ta ekspresja. Ta mimika twarzy (która apogeum osiąga chyba w ostatnim odcinku np.  kliknij: ukryte . Cudo!

    Nazwijcie mnie prostym człowiekiem, ale jako, że nie jestem „fanem” muzyki klasycznej nigdy też nie zrozumiem głębi jakiej inni się w niej doszukują, całej tej gamy odczuć, skojarzeń i emocji jakie np. wywoływała u bohaterów tego anime. Wiadomo, że jak u każdego człowieka i u mnie muzyka wywołuje różnorakie emocje, natomiast przyznam szczerze, że nie potrafię powiedzieć co czyni genialnego pianistę genialnym i czy faktycznie po tym jak gra da się odczytać jego stan emocjonalny, przynajmniej nie potrafię odczytać tego w takim stopniu jak opisywały to postacie słuchające np. Arimy (i czy nie jest to przejaskrawione). Wiem natomiast jedno: seria chwyta za serce, nie pozostawia obojętnym i zostaje w pamięci. "Todoke". Warto obejrzeć, bo tak właśnie robi się „okruchy życia”.

    9+/10. Ocenia nie maksymalna tylko dlatego, że „okruchy życia” to jednak nie mój ulubiony typ anime :P

    PS: kliknij: ukryte .

    PS 2: Jeszcze taka uwaga na koniec. Dla wielu jest to pewnie wiadome, ale miło po raz kolejny zobaczyć jak Japończycy cenią sobie muzykę Chopina. Napawa to dumą :P
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    RaiRenall 20.03.2015 00:49
    No i koniec...
    No i koniec. Zabierałem się za to z pewnymi oporami ale opinie mnie zachęciły i nie żałuję… Niby w niczym mnie nie zaskoczyli – wydaje mi się jednak, że nie dałoby się tej konkretnej serii przedstawić lepiej. Zazwyczaj nie daje 10 anime z poza mojego kręgu zainteresowania (tak dla zasady) ale tutaj chyba zrobię wyjątek.

    Zgodnie z przewidywaniami musiałem sobie puścić coś weselszego dla normalizacji samopoczucia. Na szczęście pod ręką miałem Nodame Cantabile.
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime