Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

9/10
postaci: 10/10 grafika: 9/10
fabuła: 8/10 muzyka: 9/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,33

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 56
Średnia: 8,16
σ=1,53

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Tassadar)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

JoJo no Kimyou na Bouken: Stardust Crusaders - Egypt Hen

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2015
Czas trwania: 24×24 min
Tytuły alternatywne:
  • JoJo's Bizarre Adventure: Stardust Crusaders Egypt Arc
  • ジョジョの奇妙な冒険 スターダストクルセイダース エジプト編
Postaci: Wampiry; Rating: Przemoc; Pierwowzór: Manga; Czas: Przeszłość; Inne: Supermoce
zrzutka

Nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić go.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Drużyna, którą zebrał Jonathan Joestar, po wielu perypetiach dociera do Egiptu. Czas nagli, gdyż pozostawiona w Japonii Holly jest coraz słabsza i pozostało jej kilka, w najlepszym razie kilkanaście dni życia. Przyjaciele muszą odnaleźć i zgładzić Dio, który ukrywa się gdzieś w Kairze, wciąż rosnąc w siłę. Problemem jest więc nie tylko pogarszający się stan matki protagonisty, ale i przeciwnik, który niedługo stanie się tak potężny, że nawet połączone siły członków ekspedycji mogą nie wystarczyć do jego pokonania.

Tymczasem Dio nie wyciągnął żadnych wniosków z poprzednich porażek swych sług i dalej wysyła zabójców grzecznie jednego po drugim, a przy wyjątkowych okazjach przebłysku geniuszu, parami. Kolejne zastępy sługusów nie stanowią większego wyzwania niż ich poprzednicy z pierwszej części, a bohaterowie radzą sobie z nimi z uśmiechem na ustach, nie spociwszy się zbytnio. Jest beztrosko, miło i sympatycznie, przynajmniej do czasu, gdy nie pojawia się sama gwardia przyboczna głównego złego. To już zupełnie inna liga, przeciwnicy, z którymi trzeba się liczyć i którzy wprowadzają do serialu tak potrzebne napięcie. Są na tyle poważnym problemem, że gdy wyczerpani, ranni bohaterowie w końcu docierają do celu wyprawy, sytuacja wygląda beznadziejnie. Nie dość, że sami ledwo stoją na nogach, to i sam Dio miał dość czasu, by się przygotować na ich nadejście.

O finałowej walce można powiedzieć sporo, nie zdradzając szczegółów. Przede wszystkim jest długa, co stanowi miłą odmianę po jedno-, dwuodcinkowych potyczkach. Obfituje w zwroty akcji i w przemyślany sposób dawkuje napięcie. Po blisko pięćdziesięciu odcinkach wędrówki, niecodziennych wyzwań, kształtujących się przyjaźni, jest satysfakcjonującym zwieńczeniem anime, w którym jak nazwa wskazuje, rzeczy nie zawsze toczą się normalnym, przewidywalnym trybem. Mam jedynie zastrzeżenia do sposobu, w jaki twórca oryginału rozstrzygnął finałową konfrontację. Autorzy anime winy nie ponoszą, a wszelkie zmiany przy tak rozpoznawalnej marce zapewne skończyłyby się spektakularną klapą, tym niemniej szkoda, że mimo tak wielkiego potencjału wynikającego z mocy Standów, rozwiązanie jest mało wciągające. W starciu z szeregowymi złoczyńcami Joseph i spółka niejednokrotnie wykazywali się sprytem i umiejętnościami, dlatego rozstrzygnięcie na zasadzie „czyja moc jest bardziej mocarna” pozostawia pewien niesmak. Równie dobrze Dio i Kujou mogli się po prostu siłować na ręce. A przecież analizując, nawet na szybko, moce poszczególnych bohaterów, można było wymyślić tyle innych rozwiązań. Zdziwiłem się niepomiernie, że autor nie wpadł na bodaj najprostszy, a jednocześnie szalenie interesujący pomysł wykorzystujący słynne równanie Einsteina (kto walkę widział, ten z łatwością powinien domyślić się, w czym rzecz). To jednak tylko psioczenie czepialskiego recenzenta, zanim ta chwila nastąpi, widza czeka mnóstwo wciągających przygód w sympatycznej kompanii.

Z zadowoleniem odnotowałem, że każdy miał w historii swoją rolę do odegrania, nawet błaznujący co chwila Jean Pierre Polnareff niejednokrotnie okazuje się niezbędnym członkiem ekipy, bez którego wyprawa mogłaby się zakończyć fiaskiem po drodze. Mało jest shounenów, w których postacie towarzyszące głównemu bohaterowi nie służą tylko uzupełnieniu drużyny o wymagane prawami gatunku stereotypy, ale rzeczywiście wnoszą coś do historii swoją obecnością. Uniknięto także popularnej bolączki polegającej na skupianiu się na przeszłości takich postaci tylko podczas krótkiego poświęconego im wątku i potem ograniczania ich do roli popychadeł. Trochę retrospekcji się w serialu trafiło przez dwa sezony, ale nie dominowały nad główną osią scenariusza. Najważniejsze jest uratowanie Holly, i nikt o tym nie zapomina ani na moment. Wędrówka trwa, przy okazji pokonywania sługusów Dio kogoś się czasem uratuje, ale bohaterowie, choć prawi, nie zatrzymują się przy każdym kocie wymagającym zdjęcia z drzewa.

W recenzji pierwszej części Stardust Crusaders wspomniałem, że pierwsze podejście do JoJo no Kimyou na Bouken nie przekonało mnie do cyklu i nie wyjaśniło jego fenomenu. Z każdym kolejnym odcinkiem było jednak coraz lepiej, aż w końcu dałem się całkowicie wciągnąć. W odróżnieniu od innych słynnych tasiemców, które jak One Piece, czy Bleach ciągną się, ciągną, i skończyć nie mogą, podział serii na krótsze fragmenty poświęcone różnym pokoleniom rodu Joestarów jest strzałem w dziesiątkę. Nawet, gdy któraś z generacji nie przypadnie odbiorcy do gustu, jest spora nadzieja, że później będzie lepiej. Na zekranizowanie czeka jeszcze cała biblioteka mangowych tomików, tak więc każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Skuteczność tej taktyki, choć nie w tak rozciągniętym przedziale czasowym, udowodnił już Akira Toriyama w Dragon Ballu. Przeskok o kilkanaście bądź kilkadziesiąt lat nie służy jedynie odbudowaniu przetrzebionej populacji czarnych charakterów, ale odświeża cały świat przedstawiony.

Mimo zmian, konsekwencja, z jaką kręcone są kolejne części serialu daje nadzieję, że również kolejne odsłony, gdy wreszcie powstaną, będą prezentowały przynajmniej satysfakcjonujący poziom. Różne epoki scala wyjątkowy styl graficzny oraz zrozumienie, czego widz oczekuje od anime opartego przede wszystkim na bijatyce. Dbałość o szczegóły i pomysłowość ekipy prezentuje najlepiej opening drugiego sezonu. Choć sam w sobie jest niezbyt zachwycający, a zarówno tekst jak i sam śpiew mogą pozostawiać wiele do życzenia, gdy przychodzi czas walki z Dio, ulega zaskakującej transformacji. W pewnym momencie zupełnie się zmienia, a widoczny do tej pory za Kujou cień Dio podmieniony zostaje na jego samego i nawiązuje walkę z protagonistą. Momentalnie wywołuje to uśmiech na twarzy i nastraja pozytywnie przed odcinkiem nieporównywalnie bardziej niż dowolny „klasyczny” opening, choćby nawet perfekcyjnie wykonany w rytm genialnej muzyki. Twórcy postanowili też zawrzeć w nim pewne spojlery, ale zrobili to na tyle dyskretnie, że można ich zwyczajnie nie dostrzec, nawet po zakończeniu seansu całego serialu.

Bez wahania uznaję JoJo no Kimyou na Bouken: Stardust Crusaders – Egypt Hen za najlepszą do tej pory adaptację wielotomowej mangi, która przy odrobinie szczęścia stanie się źródłem scenariuszy dla kolejnych, równie udanych seriali. Podejmowane w 1993 i 2007 roku próby nakręcenia zadowalającego fanów anime można z powodzeniem odstawić na półkę „jedynie dla ciekawskich”. Nie pozostaje mi nic innego, jak nakłonić niezdecydowanych, że warto poświęcić swój czas na historię rodu Joestarów. Nie mam nic przeciwko, by anime długością dorównywało telewizyjnej historii rodu Forresterów…

Tassadar, 2 sierpnia 2015

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: David Production
Autor: Hirohiko Araki
Projekt: Fumiaki Kouta, Masahiko Komino, Ryouzou Sugiyama, Shin'ichi Machida, Yukitoshi Houtani
Reżyser: Ken'ichi Suzuki, Naokatsu Tsuda
Scenariusz: Yasuko Kobayashi
Muzyka: Yuugo Kanno

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
JoJo no Kimyou na Bouken: Stardust Crusaders - Egypt Hen - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl