Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Komentarze

Dragon Ball Z

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    Koleś 6.12.2018 20:24
    Było minęło
    Kiedy miało się te 14, 15 lat Dragon Ball Z wydawał mi się super, extra itp. Wszyscy to oglądali, wszyscy lubili. Ustawiało się nawet budzik na rano by obejrzeć powtórki jeśli coś umknęło. Jak się dzisiaj do tego wraca to już tylko toporna, koślawo narysowana łupanka z tandetnym disco/techno openingiem w roli głównej. Sory ale z perspektywy minionych lat, obejrzanych anime, obejrzanych filmów, przeczytanych książek i przemyśleń to już nie jest to samo. Zetka to tasiemiec jak cholera. Kiedyś myślałem że to anime ma jakąś głębie. Dzisiaj już tej głębi tak nie dostrzegam. Na całej linii przegrywa np. z Naruto które jest lepiej narysowane, przemyślane oraz pozbawione tej wulgarnej przemocy jaką było nasączone DBZ. Jedyne co trzyma mnie przy Songoku i jego ferajnie to sentyment do lat młodości i magicznych czasów rtl 7 a przede wszystkim anime jakich na nim puszczali. Jak na tamte lata dość ambitnych. Złota era Dragon Balla minęła. Nawet powroty w postaci jakiś Dragon Ball Z Kai tego raczej nie zmienią. Ja już się z tego wyleczyłem i staram się skierować swoją uwagę na jakieś lepsze tytuły. To wszystko
    Odpowiedz
  • wawrzuch 13.08.2015 11:06:44 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    Norkizo 1.04.2014 21:05
    Nie będę się rozpisywał, bo bym powtarzał się jak inni :D Za czasów RTL7 nie oglądałem, ale inni oglądali, nie wiem czemu, ale wolałem grać w piłkę. Jednak od wielu lat już oglądam regularnie anime i chyba przerobiłem wszystko co popularne i shuneny tym bardziej. Widziałem anime gdzie nawiązywało do sztuk walk, takie bardziej popularne np. jak naruto, one piece, fairy tail, ippo, khr i chyba każdy co nawiązywał do sztuk walk. Jednak zostawiłem sobie ten tytuł na szary koniec, jednym powodem było ponad 500 odcinków, a innym że maiłem wiele innych tytułów do obejrzenia. I będąc szczerym, pod względem sztuk walk nie ma żadnego anime co można porównać do DBZ, naprawdę oglądałem chyba każde istniejące anime na ten temat, bo po prostu lubię sportowe serie, a sztuki walki to tez sport. Walki tutaj są dynamiczne, długie i efektowne, a postać Goku jest idealnie dopasowana, po prostu perfekcyjnie pasowała do tego świata. Obecnie komunikuje, że nie ma dla mnie lepszej serii o sztukach walki niż DBZ. Mam nadzieje, że kiedyś pojawi się coś na takim poziomie, co niszczy inne serie pod tym względem jak zawodowy bokser niemowlaka. Ale żeby mnie nie trolować, mówię tutaj o sztukach walki, nie porównuje do serii na inny temat, bo to nie ma sensu, oczywistym jest, że jest multum lepszych, ale pod względem sztuk walki, to dla mnie nie istnieje obecnie nic lepszego.
    Odpowiedz
  • Frix99 6.02.2014 21:19:25 - komentarz usunięto
  • Avatar
    R
    Rety 22.07.2013 12:45
    Kto jest fanem DB(Z)?
    Chciałabym zdementować, jakoby bycie miłośnikiem tej anime było warunkowane jedynie nostalgią. Owszem jestem z pokolenia, które „wychowało się” na DB, ale nigdy go nie oglądałam będąc dzieckiem (i jakoś w moim otoczeniu nie odczuwałam tego braku). Oglądałam „Czarodziejkę z Księżyca” i niedawno nawet chciałam do niej wrócić z sentymentu, ale tego to się dopiero nie da oglądać – trąci myszką, schematem i przewidywalnością (a do tego postać głównej bohaterki uwłacza wszystkim dziewczynom). Dopiero niedawno zaczęłam oglądać DB, zaś dziś skończyłam DBZ i powiem szczerze, że rozumiem, co ludzi przyciągnęło do tej anime!
    Owszem – dłużyzny są, walki są przeciągnięte i nadmuchane (w Kai poprawili nieco tę kwestię). Minusem faktycznie jest ciągłe zwiększanie mocy zamiast strategii i szukania słabych punktów przeciwnika. Owszem pojawia się wiele nieścisłości w fabule – przeszkody nie do przebycia stają się zwykłymi schodkami (jak na przykład sposób dostawania się do pałacu Kami), ale ale..
    1)kreacje bohaterów uważam za niesamowicie dobre!
    a) Recenzentka określa Goku jako osobę niedorozwiniętą i się nie myli, tylko że krótkowzrocznie stwierdza, że to wada anime. A to jest jej wielka zaleta! Goku jest właśnie osobą z autyzmem (albo mózgiem uszkodzonym po upadku w dzieciństwie). Dorośleje, ale ciągle zostaje zakręcony na punkcie walki i nic nie ma większego znaczenia. Niesamowicie przypomina mi to przypadki sawantów. A dla anime jest świetnym motorem akcji patrz. wszystkie przypadki, w których opóźnia rozstrzygnięcie walki. Człowiek rozsądny ma ochotę krzyczeć – skończ to wreszcie i uratuj ziemię! albo pomóż żonie, przecież jesteście rodziną! Ale nic z tego, to jest Songo i może właśnie dlatego, że tak czasem wkurza się go kocha.
    b) Pozostali bohaterowie nie stanowią wyłącznie tła. Zdecydowanie część z nich nie jest już tak aktywnie wykorzystywana jak w pierwszych sagach DB, ale w dalszym ciągu mają wyraziste charaktery zarysowane niekiedy subtelnie, niekiedy topornie (krew z nosa Genialnego Żółwia przy oglądaniu dziewczyn przez lornetkę, eh… to mnie chyba nigdy nie będzie bawić). Generalnie postacie lubieżnych starych dziadków, czy różne postawy matek (Chichi i Bulmy) są świetnymi próbami uchwycenia schematów zachowań i problemów (psychologicznych, społecznych) charakterystycznych chyba nie tylko dla Japonii. Dobrze, że te postaci nie są przeintelektualizowane – nie oszukujmy się, w życiu też tak jest – to tylko nam się wydaje, że jesteśmy racjonalni i pozbawieni ograniczeń.
    c) przeciwnicy. Oczywiście widać w nich pewien schemat (podobnie jak schematyczne jest ich pokonywanie). Vegeta i Freezer faktycznie najlepiej przemyślani, ale później też było ciekawie. Wbrew pozorom walki z Buu mnie wciągnęły. Nawet w jednym momencie pomyślałam, że to jest genialne kazać im walczyć z gumą balonową. I to nie prawda, że celem tych przeciwników było zawsze zniszczenie świata! Właściwie jedynie pierwotna wersja Buu chciała jedynie siać chaos. Wspomniany w recenzji Cell był przecież zaprogramowany, aby zniszczyć Goku (a zagrożenie dla całej ziemi pojawiło się jako skutek tej motywacji).
    2) Fabuła – są dłużyzny nie da się ukryć, zaskoczeń wielkich nie ma, można przewidzieć nawet największe zwroty akcji. Paradoksalnie to sprawiało mi przyjemność podczas oglądania – można się poniekąd dowartościować, jeśli dla kogoś wartością jest znajomość chwytów fabularnych. Dodatkowo nieuważni widzowie mogą przeoczyć kilka problemów współczesności, jakie pojawiają się niby mimochodem. Jeśli ktoś się skupia na mordobiciu, to tak się dzieje.
    a) Uważam, że w DGZ rewelacyjnie ukazany jest problem popularności celebrytów i tego jak bardzo ludzie wierzą mediom, podczas gdy prawda jest o wiele bardziej skomplikowana. Postać Mr Szatana bardzo dobrze wymyślona (choć przyznam, że dość nieswojo oglądało mi się te tłumy na ulicach i stadionie wykrzykujące „satan satan satan” – nie dziwi zmiana tego imienia w polskiej wersji). Jedna z lepszych scen – po pokonaniu Buu – świat dostaje jedną wersję, ale przyjaciele Goku wiedzą swoje i o ile przy Cellu to przypisywanie zasług mnie denerwowało, to tu już wiedziałam, że tak jest lepiej.
    b) Dobry wątek odnośnie stawiania granic technologii (choć wiadomo, że zdarzały się głębsze analizy w anime), dzięki temu aspektowi Kulilin dostał bardzo intrygujący wątek.
    c) Ubogi, ale wydaje mi się ważny wątek stosunków rodzinnych. Modele kobiecości ciekawe i bardzo dobrze uchwycony fakt, że kobiety często same na własne życie kastrują się z części swojej osobowości po wyjściu za mąż lub urodzeniu dziecka. Minusem był brak silnej wojowniczki, ale mogło to być zarówno tym właśnie mechanizmem, jak i pewnym konserwatyzmem autora czy czasów.
    3) humor – zdaje mi się, że faktycznie DB bardziej mnie bawił niż Zet. Niektóre żarty wiadomo niskich lotów, ale śmiałam się często zwłaszcza z humoru sytuacyjnego – Trunks, który dziękuje bogu, że jednak nie zażyczył sobie kostiumu takiego jak Gohan i inne sytuacje. Postać Gotena też mi się spodobała i nie wiązałam jej jedynie z komediowym aspektem, choć zdecydowanie miał taką rolę. Generalnie ciągle mi się chce śmiać z najsilniejszego cukierka kawowego we wszechświecie!
    4) kreska – owszem ciężko się przestawić z nowocześniejszych anime, może i tła są schematyczne, ale przecież te postaci (zwłaszcza główni bohaterowie) są rewelacyjnie narysowane! Nie ma schematu – siła = wielkość, nawet protagoniści śmieszą wyglądem. Moim zdaniem jest to bardzo dobra grafika, zwłaszcza w porównaniu do niektórych (tak wychwalanych) współczesnych produkcji, w których postaci różnią się jedynie kolorem włosów.

    Ogółem – mimo błędów i wypaczeń Dragon Ball Z dostarczył mi emocji, których już się po sobie nie spodziewałam. Polecam!
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    FinnMacCool 27.03.2013 12:15
    Fanboje DB ciągle aktywni jak zawsze ;)
    Mija już tyle lat, a jak widać ludzie się nie zmieniają, tak jak napisała recenzentka o braku rozwoju postaci Son Goku w trakcie trwania DB tak można opisać fanów tej kultowej serii, którzy najwidoczniej również stoją w miejscu.
    Tyle niepotrzebnych negatywnych komentarzy dotyczących recenzji i recenzentki jedynie dlatego, że wypunktowała wady Dragon Ball'a?
    I gwoli ścisłości, nie jestem hejterem Smoczych Kul, bynajmniej, sam biegałem z nadludzką prędkością do domu, by obejrzeć DB jak zresztą cała moja szkolna hałastra. Jestem z pokolenia w którym nie obejrzenie jakiegoś odcinka skutkowało następnego dnia towarzyskim ostracyzmem, bo nie było się partnerem do dyskusji! :)
    Ale lata minęły, obejrzało się wiele filmów, anime, przeczytało sporo książek no i oczywiście nabrało się dystansu do tej produkcji, jej fabuły, bohaterów i mimo że trzymam Dragon Ball'a głęboko w sercu nie jestem w stanie uczciwie napisać że to najlepsza produkcja anime w dziejach.
    I ci wszyscy ludzie, którzy fanatycznie hołubią tą serię powinni chwilę się zastanowić zanim kogoś obsmarują błotem za obiektywizm!
    Aha i jeszcze jedno, mimo wszystko:
    DRAGON BALL FOREVER!! :)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Legenda 20.03.2013 22:36
    Pytanie czy gdyby nie DBZ, to byłoby tyle fanów anime w Polsce :D ja kiedyś, wiele, wiele lat temu gdy dostałem internet, jeszcze jak był tak wolny i takie limity :D to pierwsze co zrobiłem, to wpisałem Dragon Ball Z odcinki :D Po około 2 latach, gdy już jakiś czas wiedziałem czym jest DBZ, zaczynałem szukać serie z pod znaku Animem od tamtego czasu, obejrzałem setki anime, ale gdybym nie znał DBZ, czy w ogóle zabrałbym się za anime? jakoś w to wątpię. tak czy siak oglądałem wiele, wiele tytułów. teraz moim ulubionym jest One Piece za unikalny świat i ciekawie prowadzoną serie. jednakże, oglądałem wiele serie, które mają coś wspólnego z walkami czy akcją, ale żadne anime nie miało tego czegoś co DBZ, nie było taki długich i wciągających walk i efektownych, a jak były, to rzadko która i to nie tylko tyczy tasiemce jak One Piece, Naruto, KHR, Bleach, fairy Tail, jeśli już miały to zawsze była jakieś narzędzia, jakaś moc czegoś tam, nie opierało się to na silne fizycznej i swojej energii KI, były krótsze 12­‑50 odcinkowe gdzie czasem używali swojej siły czy to boks, czy inne sztuki walki, ale przeważnie za krótkie lub mało dynamiczne i daleko od takiej destrukcji co było w DBZ, no po prostu nie ma obecnie anime na temat sztuk walk, która jest w stanie dorównać DBZ. Mam nadzieje, że pewnego dnia zobaczę jeszcze inne anime z podobnymi sztukami walki :)Tym czasem czekam na film DBZ, jedyne na co oczekuje z tak zapartym tchem, że o mało co nie upadnie z podniecenia :D i myślę, ze poza mną, dziesiątki/setki milionów fanów również :)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    DB Mafia 18.01.2013 22:36
    Grafika
    Oceniacie grafikę po czym? To są lata 90, więc grafika nie stoi na takim poziomie jak dzisiejsza, a ocena fabuły 5/10 śmiech na sali.
    Odpowiedz
  • Avatar
    R
    odpowiedzi: 1
    jarek180888 26.12.2012 12:39
    o recenzji
    Przeczytałem sporo recenzji na tym portalu i to dzięki nim w dużej mierze wybieram kolejne pozycje do obejrzenia. Ostatnio tak z ciekawości chciałem zobaczyć co napisano o DBZ. Treść zdawała się jasna do przewidzenia. No, ale jak to w życiu bywa nic się nie dzieje tak jak to sobie planujemy. Ale żeby aż tak?! Przyznam szczerze, przeżyłem niemały szok po przeczytaniu owej recenzji. Nie wiem kto tu wybiera recenzentów i czy oni w ogóle mają jakieś kwalifikacje, w każdym razie ta „rozprawka” to jakieś nieporozumienie. Nie wiem w jakim wieku jest autor, nie wiem jakiej płci (choć to ma małe znaczenie), nie wiem jaki ma gust, ale za recenzje DBZ powinien się wziąść ktoś odpowiedzialny! Ktoś kto przynajmniej od 20 lat ma do czynienia z anime, ktoś kto zna historię tego gatunku. Kto potrafi odpowiednio ocenić wartość dzieła. Nie spodziewałem się, że na najlepszej w Polsce stronie poświęconej tematyce anime znajdzie się tak nieodpowiedzialny tekst. Oczywiste jest, że gdyby Dragon Ball powstał w tych czasach to nie był by niczym niesamowitym. Ma sporo błędów, postacie są schematyczne a przedłużające walki nudzą. Ale tak by był postrzegany gdyby powstał teraz, bądź zaczął by być emitowany w dzisiejszych czasach. Zdaję sobie sprawę, że dzieciaki i młodzież nie widziała by w tym nic niesamowitego. Właśnie od tego jest taka recenzja, żeby taki ktoś kto ma powiedzmy 13 lat przeczytał sobie ją i wiedział czym jest DBZ, że należy mu się szacunek. Autor popełnił skandaliczny błąd, zrównując świat smoczych kul z nowymi anime. Właśnie dla tego uważam, że recenzent jest nieodpowiedzialny. W tym tekście powinna być przedstawiona cała wartość tego dzieła, jego wpływ na ukształtowanie całego pokolenia, że dzięki Dragon Ballowi właśnie, powstało całe mnóstwo innych anime, filmów fabularnych. Że dzięki Dragon Ballowi gatunek anime zrobił gigantyczny postęp. To powinien wiedzieć ktoś kto przeczytał recenzje, a nigdy nie oglądał tej serii. Drugą rzeczą jest to czego czepia się autor. Że „Songo” jest leniem, nierobem, ciamajdą itd? Przepraszam, ktoś tu chyba pomylił gatunki. Dragon Ball to nie serial obyczajowy. Dragon Ball to przede wszystkim SHOUNEN, czy recenzent wie co to znaczy? Wie do jakiego widza zwrócony jest DBZ? Nie ujmując damskiej części widowni, tylko chłopiec może zrozumieć i tylko chłopca mogą poruszyć niektóre momenty i motywy. Uważam, że Dragon Ball to świetny materiał żeby ukształtować system wartości młodego chłopca. Żeby wyrósł na mężczyznę a nie na chuderlawego ciapę co mazgai się z byle powodu. Pokazuje co to znaczy odpowiedzialność, odwaga, honor i duma. Nieodłączne części męskiej natury. Może to brzmi pompatycznie, ale tak właśnie działa Dragon Ball na umysł młodego chłopca. Przepraszam za tak obszerny komentarz, ale poczułem się zbulwersowany tą recenzją. Oby takich jak najmniej.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Kitsune 19.09.2012 23:08
    Rocznik 90 chce skrytykować :p
    Bardzo długa i dokładna krytyka, ale moim zdaniem nieco przesadzona.
    DBZ co prawda nie dorównuje DB w fabule i postaciach i sam często krytykuję za „same walki i rosnącym poziomie mocy”, ale jednak coś w nim jest.
    To nie tylko sentyment, skoro wiele osób z dzisiejszego pokolenia uważa Dragon Balla za świetne anime.

    Co do postaci i ich odłożenia na bok to zgodzę się niestety. Jedna z moich ulubionych, kot Karin został już tylko producentem fasolek, a Yairobe (Jaskiniowiec) był kurierem, dostarczającym je dla naszych bohaterów. Ewentualnie Goku sam się po nie teleportował.

    Z tego co słyszałem Akira Toriyama miał skończyć Dragon Bala po Freeza Saga, stąd śmierć głównego bohatera – miał właśnie zginąć jako bohater, uratowawszy wszechświat przed tyranem.
    Ale fani namówili go, by ciągnął go dalej. Wiele rzeczy pozapominał, nie dziwne, skoro nie planował kontynuować mangi, a został już trochę przymuszony przez fanów.

    Kwestia humoru? Moim zdaniem nie był taki zły. Uważam nawet, że jest na podobnym poziomie jak ten z DB. Choć może niektóre rzeczy były już powieleniem tego co było.

     kliknij: ukryte 

    Podoba mi się parę żartów w zaświatach też :p

    Co do konkurencji – RTL7 miało ją. Ja 90% czasu oglądałem Cartoon Network wtedy. Było po angielsku, ale jednak. Tom i Jerry oglądało się nawet częściej niż DB. Poza tym była taka fajna bajka, francuska, ale fajna – Simba, le roi lion – czyli „Simba, król zwierząt” w wersji polskiej. Tytuowemu lwiątkowi głosu użyczył ten sam aktor co Ashowi z Pokemonów.
    No i była też Księga Dżungli (dużo wcześniej niż DB) i wiele innych.
    Pamiętam, że nawet chciałem, jak już CN było po polsku i coś im się pomyliło i przez parę dni emitowali wszystko po angielsku (kto pamięta ten błąd? :D), że liczyłem, że nawet DB będą tam emitować bo w angielskim CN było DB ;p

    Co do szaleństwa – jest anime, które jest bardziej pokręcone niż DBZ. Bobobo. Ja tego nie kumam, tam nie ma spójności i to jest komizm tego, że techniczna strona jest komentowana przez Bohaterów. Chociażby to, że główny Bohater mówił coś chyba o tym, że jakaś postać nie będę następnym razem bo jest kiepska. Tak jakby ją zwalniał z anime :P
    Ale mniejsza…

    PS Ja bardzo się na Dragon Ballu wzoruję. Co prawda w większym stopniu na DB, ale jednak walki inspiruję na DBZ także, ale zawsze nadają jakiś wątek fabularny i większy realizm niż w DB.
    W ogóle obie serie wywarły na mnie wielki wpływ – przez długi czas wierzyłem w energię KI, teraz jest ona dla mnie podstawą mojego świata, także fakt, że interesuję się sztukami walki, turniejami, itp.

    Co do fillerów – bo zapomniałbym – w Dragon Ballu je własnie uwielbiam. W DBZ też. No i ja spokojnie mogę oglądnąć wszystkie 293 odcinki, nigdy mi się nie znudziło.

    Zamaskowano spoiler. Moderacja
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 4
    Shun-Shun 5.07.2012 21:09
    DBZ jest wszędzie
    przyjaciel opowiadał mi ostatnio jak na zajęciach z logistyki koleżanka zapytała o jakiś współczynnik wyrażony literami SJ i pyta co to znaczy, na co on, że to Sajanin, cała grupa łącznie z prowadzącym wybuchła śmiechem bo wszyscy wiedzieli o co chodzi. pokazuje to jaki wpływ miał/ma DBZ na ludzi i jak wielu widziało to anime. i tak jak poprzednicy powtórzę absolutnie kozackie anime 10/10 w pełnej okazałości.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 3
    Menik 31.05.2012 20:47
    Co się działo za czasów Drgaon Ball Z. Anime po prostu legenda :D Nie ma lepszego anime z motywem sztuk walk od Dragon Ball Z. oglądałem całe Bleach, Naruto, One Piece, KHR, Kenichi i Ippo no o wiele więcej, ale nigdy nie napotkałem na tak świetne anime z tak świetnymi walkami, co ja bym dał za odnowienie serii z nowa grafika, ciekawe jakby te walki teraz wyglądały przy obecnych możliwościach technicznych :D 10/10
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Bulma88 30.05.2012 00:08
    DO AUTORA "recenzji"
    Co do recenzji -> zdaje mi się że to nie Songoku zatrzymał się w rozwoju ale autor owych wypocin. To raz. Dwa to, jak można oceniać/wystawiać recenzję serialu/filmu/anime którym się gardzi? Nie rozumiesz/lubisz Dragon Ball to mordka w kaganiec i sie nie udzielaj, bo idąc twoim przykładem mogę w tej chwili zjechać wszystkich ludzi na całym świecie za to co lubią… Nie wiesz o co chodzi w DB, to twoja strata ale nie pieprz bzdur i nie odznaczaj je słowem RECENZJA, bo to nie jest recenzja, to jest twoja subiektywna ocena. Ja osobiście uwielbiam całe DB, uwielbiam te długie walki o których tak piszesz, te przedłużające się potyczki bohaterów, nie zauważam pomiędzy nimi różnic typu że dla Songoku są zarezerwowane wszystkie zwycięstwa… Sprawa jest prosta nie lubisz takiej tematyki, ale nie obrażaj tych którzy lubią, nie obrażaj autora tego anime, i samego dzieła.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    denefcl 7.05.2012 02:16
    krol anime DRAGON BALL
    Nie wiem jak monie lubic DBZ!? Ja nim kiedys zylem o nie tylko ja, teraz ogladam razem z mlodszym rodzenstwem i az sie lezka w oku kreci:)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Lightmare 30.03.2012 23:52
    Anime legenda
    Te anime wychowało całe moje pokolenie.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    anmael 27.01.2012 01:14
    8/10
    nie komentuje bo po co :) to jest dragon ball i choćbyś nie chciał i nieoglądał i tak wiesz o co chodzi :)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 0
    Aga 21.01.2012 20:47
    co z tego, że jestem dziewczyna i mam 16 lat . NORMALNĄ dziewczyną . oglądałam kilka anime ( np. Death Note , które ubóstwiam ) , ale mimo wszystko po prostu KOCHAM DB Z . wiem , iż nie jest idealne . walki ciągnące się w nieskończoność po prostu denerwują , tak ? niektóre postacie są strasznie przerysowane . (chociaż zawsze miałam słabośc do Vegety :*** co z tego, że jest cholernie irytujący , aaa <3 ) .
    ale Dragon Ball Z to po prostu anime mojego dzieciństwa i nie tylko . czasem mi się przypomina , zdarza mi się jejjeszcze włączyć i obejrzeć . wiem , że to dziwne . może jestem dziecinna . ale mimo mimo wszystko kocham <3 . pewnie nie jestem obiektywna , bywa .
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Logan___ 26.12.2011 12:43
    Tak sobie czytałem i czytałem… i gdy przy końcu wyszło na jaw, że pisała to kobieta, zrozumiałem dlaczego ta recenzja ma taki nieprzyjemny wydźwięk.
    Nie było to ani moje pierwsze, ani moje ostatnie anime – więc dlaczego pomijając ciągły wątek „nostalgii”, „wspomnień” itp. rzeczy, wciąż siedzi ono w mojej głowie, nie wspominajac o tym, że muzyka w tym anime jest mistrzostwem świata, gdzie w wiekszości scen człowiek dostaje gęsiej skórki? To anime ma sporo wad, ale cieszy mnie, że nie patrzyłem na nie tak surowym okiem, jakbym zaraz miał napisać recenzję, bo straciłbym całą magię tego, co dane mi było zobaczyć. Jedno jest pewne – saga Buu – moim zdaniem – wogóle nie powinna się pojawić, a anime to zostanie w pamięci niejednego fana anime.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Raxon97 4.11.2011 21:03
    Przepraszam, zapomniałem jeszcze o czymś. Jeśli ktoś tu mówi o głupich i dziecinnych dzieciach, które zatrzymały się w rozwoju, to proszę sobie obejrzeć jedno z tej sterty anime o małych, słodziutkich dziewczynkach, co biegają z dziurawymi majtkami i bawią się w obrończynie świata… Tu mamy zatrzymanie się w rozwoju… To tyle.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Raxon97 4.11.2011 20:53
    Czytając recenzje Eire, poczułem się „lekko” zdegustowany. Fakt, Dragon ball Z nie jest doskonały, dłużyzny podczas walk faktycznie już podczas Cell game, rzucają się w oczy, ale to jak w recenzji został opisany Goku to jawna kpina. Nie będę się tu rozpisywał, więc krótko:
    recenzja: 3/10
    Dragon ball Z: 8-/10 (8 za te wszystkie wieczory z DBZ)
    Pozdrawiam!
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 5
    Agiss 23.09.2011 21:07
    Może...
    Może jestem nieobiektywna, może nie rozumiem do konca fenomenu DB (miałam może pare lat jak leciał, i jedyne co pamiętam z seansu to to, że glowny bohater mial ogon…), ale po paru odcinkach, stwierdzm, że nie ma czegoś takiego jak klasyka, ktora 'trzeba, i już, koniecznie' obejrzeć. Są stare anime które lubię i chętnie do nich powracam (Sailorka, Yu­‑gi­‑oh, Akira) ale to uwazam za coś niedorzecznego. Najpierw zaczeło się ciekawie, ale potem z odcinka na odcinek rzeczywiście były już tylko walki i wrzaski(bohaterowie wykrzykujący na zmiane swoje imiona…). Muzyka? Nijaka. Ale to co najbardziej mnie denerwuje, to kreska(no, i wrzaski). Wszyscy wyglądają tak surowo, kanciasto, ubrani w jaskrawe kolory. Nie polecam nikomu, oprócz najzacieklejszych fanów.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Tetsuyo 22.09.2011 14:44
    Kiedyś robili dobre anime, DBZ było i jest najlepsze. Od kilku lat wychodzą same crapy, więc jak chce się obejrzeć coś dobrego trzeba sięgać w lata poniżej 2009 :(
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 6
    God Himself 21.09.2011 18:54
    tl;dr
    po co robic takie dlugie recenzje i wyzalac sie ze swoich przezyc i uczuc na temat anime?! skrocic ten koszmar!

    nawet jesli ktos nie zna DBZ i chcialby sie cos o nim dowiedziec, to dziesieciostronicowy esej skutecznie go zniecheci.
    ludzie, ogarnijcie.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Orzi 20.09.2011 12:46
    Nie rozumiem
    NIe widzę sensu w pisaniu alternatywnej recenzji, skoro ocena jest dokładnie taka sama jak w pierwszej >_<
    Odpowiedz
  • Avatar
    R
    odpowiedzi: 8
    Utenos 19.09.2011 21:25
    Kto się boi Son-Goku?
    Eire napisał(a):
    Songo. Leń i nierób, ciamajda i łamaga w codziennym życiu

    Taka charakterystyka Goku może pasowałaby do Dragon Ball Evolution, ale na pewno nie do Zetki. Jeśli ktoś równie intensywnie i wytrwale trenował, to tylko Vegeta. A scen z życia codziennego Goku było tak niewiele, że nawet nie sposób oceniać go pod tym kątem (był chyba tylko filer z robieniem prawa jazdy).
    Eire napisał(a):
    Już w poprzedniej serii zachowywał się dziecinnie jak na swój wiek, ale tutaj widocznie stanął w rozwoju. Miało to chyba pokazać, że w piekle, jakie szaleje po ekranie, pozostaje dobry i niewinny, ale dla mnie zachowuje się jak osoba poważnie niedorozwinięta.

    Nie będę oceniał, czy Goku zachowywał się dziecinnie jak na swój wiek w poprzedniej serii, ponieważ nie ona jest tematem tej recenzji. A co do Zetki… Goku ewidentnie jest dobroduszny, prostolinijny i brak mu ogłady, ale to akurat logiczne, biorąc pod uwagę historię jego dzieciństwa. Ale pomimo pewnych braków w inteligencji, Goku jest na swój sposób sprytny, żeby nie powiedzieć cwany. Zawsze stara się przechytrzyć przeciwnika i często mu się to udaje. Pisanie więc o jego głupocie czy niedorozwoju umysłowym jest WIELKIM nadużyciem.
    Żywiołem Goku jest walka. Tylko to go interesuje, tylko w tym się sprawdza. Pozostałe aspekty życia po prostu go nie interesują. Goku to człowiek… przepraszam, Kosmiczny Wojownik o wąskiej specjalizacji – obijaniu mord swoich przeciwników. Taki japoński Tomasz Adamek… sprzed walki z Kliczką oczywiście ;P
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime