Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

9/10
postaci: 9/10 grafika: 8/10
fabuła: 9/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

9/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,75

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 33
Średnia: 8,24
σ=1,18

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Kysz)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Sora Yori mo Tooi Basho

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2018
Czas trwania: 13×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Place Further Than the Universe
  • 宇宙よりも遠い場所
zrzutka

Urocza i pełna humoru opowieść o tym, że czasami warto zmienić coś w swoim życiu. Kto chętny na podróż na Antarktydę?

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Pewnego pięknego dnia Mari Tamaki uświadamia sobie straszną prawdę o tym, że jest tylko przeciętną nastolatką. A nawet gorzej, bo jej rówieśniczki z reguły mają jakieś hobby i przynajmniej odrobinę samozaparcia, którego naszej bohaterce całkowicie brak. Cóż zatem może uczynić taka osoba, gdy znajdzie milion jenów? Ano tylko jedno – oddać prawowitej właścicielce, czyli Shirase Kobuchizawie, uczęszczającej do równoległej klasy. Ta zaś nie kryje łez radości, bowiem okrągła sumka jest jej potrzebna ni mniej, ni więcej, tylko do wyprawy na Antarktydę. Jeszcze nie wie, jak tego dokona, ale pojechać musi ze względu na zmarłą matkę, która zginęła tragicznie podczas ostatniej wyprawy na biegun południowy.

Słowo się rzekło, lecz droga na południowy kraniec świata jest daleka, a dla nastolatek podwójnie trudna do pokonania. Shirase fundusze posiada, Mari musi dopiero o nie zadbać. W nowej pracy poznaje Hinatę Miyake – dziewczę pogodne i przebojowe, któremu pomysł takiej wyprawy bardzo się podoba. Jak wiadomo, co trzy głowy to nie jedna, wspólnie planują zatem, jakby się tu dostać w szeregi ekipy badawczej wybierającej się wkrótce na Antarktydę. Po pierwszej dość spektakularnej porażce los zsyła im pomoc w osobie Yuzuki Shiraishi, nastoletniej gwiazdeczki mającej nakręcić kolejny program właśnie na biegunie południowym.

Przyznam szczerze, że początkowo bałam się, jak twórcy planują poprowadzić fabułę we właściwym kierunku tak, by było to sensowne i jednocześnie nie wyłamywało się z realistycznej konwencji, którą tu przyjęli. W końcu sami powiedzcie – nastolatki na biegunie południowym to raczej niecodzienny widok, prawda? Gdyby każdy z łatwością mógł się tam dostać, pewnie ten biegun szybko by się stopił z nadmiaru ciepła bijącego od ciekawskich tłumów. Sposób, w jaki udało się wybrnąć z tej niełatwej sytuacji, okazał się naprawdę przemyślany i muszę przyznać, że nie mam mu nic do zarzucenia. Nie da się co prawda ukryć, że dziewczyny dość szybko i w miarę bezboleśnie osiągają ów cel, ale trzeba też powiedzieć, że seria ma bardzo optymistyczne przesłanie, więc rzucanie bohaterkom kłód pod nogi byłoby nie na miejscu.

Optymizm? Ale jak to? Czyż matka jednej z głównych bohaterek nie zaginęła bez śladu kilka lat wcześniej, z czym jej córka do tej pory nie może sobie poradzić? A Mari? Przecież i ona tkwi w pewnego rodzaju pułapce psychicznej, z której nie potrafi się wyrwać. Hina z jakiegoś powodu rzuciła szkołę, zaś Yuzuki cierpi na brak przyjaciół. Wygląda to bardziej na dramat niż lekką obyczajówkę z pozytywnym wydźwiękiem. A jednak nim nie jest.

Dobre kino obyczajowe niekoniecznie musi zamykać się w ramy jednego klimatu. Jest w nim miejsce zarówno na dramat, jak i na komediowe akcenty. To, że bohaterki miewają trudniejsze chwile, nie znaczy, że innym razem nie mogą śmiać się czy stroić sobie żartów z koleżanek. Przy dobrze rozpisanych postaciach owo bogactwo nastrojów jest niewątpliwie zaletą, w normalnych warunkach ludzie rzadko bowiem zachowują się cały czas tak samo. Problemem bywa umiejętność odpowiedniego zbalansowania skrajnych emocji i często kończy się na irytującym przerywaniu nastrojowych chwil jakimś niewyszukanym gagiem. Poziom humoru to zresztą osobna para kaloszy – ten także trzeba optymalnie dobrać do reszty. Cóż, tyle w teorii, a jak to wygląda w praktyce?

Jak już wspomniałam, w Sora Yori mo Tooi Basho zdecydowanie dominuje pogodna, czasami wręcz komediowa atmosfera. Dramatu nie ma zbyt wiele i nie jest on niepotrzebnie przeciągany, lecz kiedy trzeba, twórcy potrafią utrzymać poważny ton. Powrót w bardziej beztroskie rejony jest natomiast stonowany, nie musimy więc bać się, że w jednej chwili bohaterki będą płakać, a za moment ktoś rzuci jakimś niewybrednym żartem. Inna sprawa, że humor opiera się tu w znacznej mierze na postaciach i ich relacjach. Zaprezentowana mieszanka charakterów stanowi znakomite podłoże wielu udanych żartów, co w połączeniu z nienachalnym komizmem sytuacyjnym daje piorunujący efekt. Zwyczajnie nie da się chociażby nie uśmiechnąć, patrząc na to, co nasza urocza czwórka wyprawia nieraz na ekranie. Przy tym umiejętność cieszenia się chwilą, a także odwaga, by realizować nawet z pozoru nierealne marzenia, stanowią główne przesłanie tego tytułu, zatem dokładnie takiego zachowania możemy spodziewać się po bohaterkach.

W ten sposób dochodzimy do jednej z największych zalet tej serii, a mianowicie tempa akcji. Wydawać by się mogło, że trzynaście odcinków to trochę za mało jak na tego typu historię. Zresztą nie czarujmy się – większość z was, widząc obsadę złożoną głównie z nastoletnich dziewcząt, pomyślała pewnie, że one raczej na Antarktydę nie dotrą, a jeśli już, to pojawią się tam najwyżej w ostatnim odcinku. W zamian za to będą robiły wszystko to, co zazwyczaj robią bohaterki „słodkodziewczynkowych” anime. Z drugiej strony istniał cień ryzyka, że fabuła zostanie poskładana byle jak, żeby upchnąć jak najwięcej akcji. Do odhaczenia było dużo „punktów”, takich jak zebranie ekipy, uporanie się z niewesołą przeszłością każdej z bohaterek, zdobycie pozwolenia na wyjazd i oczywiście sama wyprawa. W rzeczywistości nie czuć tu ani pośpiechu, ani tym bardziej żadnych dłużyzn. Płynnie przechodzimy od jednego wydarzenia do innego i na to, co jest najważniejsze, poświęca się odpowiednią ilość czasu. Właściwie trudno mi wskazać sceny, które byłyby niepotrzebne bądź zwrócić uwagę na wątek, który wymagałby solidniejszego rozwinięcia.

Wyżej użyłam sformułowania „słodkodziewczynkowa seria”, muszę więc w tym miejscu wyraźnie zaznaczyć, że ów tytuł się do tego typu anime nie zalicza (a przynajmniej nie jest czystym przedstawicielem tego nurtu). Owszem, z początku sprawia takie wrażenie, ale chyba tylko dlatego, że w głównej obsadzie znalazły się same nastoletnie dziewczyny. Wydaje mi się, że zbyt jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że jeśli w ekipie obyczajówki mamy tylko płeć piękną, to najpewniej będzie to właśnie seria o słodkich dziewczynkach robiących słodkie rzeczy. Od tego – nazwijmy to – gatunku Sora Yori mo Tooi Basho odróżniają dwie rzeczy – liniowa fabuła oraz brak nacisku na to, by przedstawić bohaterki z jak najbardziej uroczej strony. Ukazanie codzienności moé dziewczynek, w której nie robią one nic konkretnego, ale to nic jest zawsze słodkie i w jakiś sposób idealizowane, to właściwie trzon wszelkiej maści słodkodziewczynkowych seryjek. W niektórych tytułach twórcy odchodzą od tego schematu (wprowadzając chociażby wyraźny motyw główny), ale zawsze w jakiś sposób ta podstawowa cecha, jaką jest podkreślenie słodyczy bohaterek, pozostaje widoczna. Gdyby chcieć, tutaj również można by się jej dopatrzeć, ale przecież nie o to chodzi. Na pewno nie można powiedzieć, by działania dziewczyn były podporządkowane konieczności zaprezentowania się widzom z moé strony, więc jeśli ktoś nie ma potrzeby doszukiwania się takich aspektów, po prostu ich nie znajdzie.

Interesujące i nieszablonowe kreacje bohaterek, a przede wszystkim ich relacje, to kolejny mocny punkt tego tytułu. Zaprezentowanie widzom grupy przyjaciół tak, by z łatwością dało się dostrzec łączące ich więzi, nie zawsze się udaje, ale tutaj czuć to praktycznie na każdym kroku. Widać to chociażby w sposobie, w jaki dziewczyny ze sobą rozmawiają i jak się nawzajem uzupełniają, ale także w tym, że w ich maleńkiej grupce wszystkie dogadują się ze sobą tak samo dobrze. Bohaterki nie zostały stworzone jako oderwane od społeczeństwa jednostki, które żyją w swoim małym światku. O dziwo, mają również rodziny oraz innych znajomych, co już jest niemałą zaletą.

Istotne jest również to, że nie mamy do czynienia ze zbieraniną szablonów, co tyczy się zarówno pierwszego, jak i drugiego planu. Dominuje płeć piękna, ale i panowie dostają swoje pięć minut, zatem nie jest to kolejna wersja Ziemi rodem z Seksmisji, na której żyją tylko panie, co niestety często się zdarza w przypadku anime z żeńską obsadą. Wśród postaci drugoplanowych na szczególną uwagę zasługuje Gin Toudou, charyzmatyczna i pewna siebie szefowa ekspedycji na biegun południowy. Nie da się również pominąć koleżanki z klasy Mari, lecz w jej przypadku nie zamierzam zdradzić, co właściwie czyni ją taką wyjątkową, bo byłoby to niepotrzebnym spoilerem. Co ciekawe, dowiadujemy się też wiele na temat zmarłej matki Shirase – na tyle, że bez problemu jesteśmy w stanie wyobrazić sobie jej charakter i sposób bycia.

To na głównych bohaterkach winniśmy jednak przede wszystkim skupić naszą uwagę, siłą rzeczy więc to ich kreacje zostały najbardziej rozbudowane. Wśród nich najłatwiej przychodzi mi opisać Hinatę, która stanowi chodzący wulkan energii, pełen miliona pomysłów na sekundę. Z drugiej strony trzeźwo patrzy ona na życie, miewa też momenty frustracji. Nie ma problemów z nawiązywaniem nowych znajomości, chociaż w momencie, gdy ją poznajemy, na pewno nie stanowi typowej duszy towarzystwa. Yuzuki z pozoru jest spokojna i trochę wycofana, ale jako nastoletnia gwiazdeczka dysponuje pełnym zestawem uśmiechów na każdą okazję. Choć świetnie sobie radzi przed kamerą, gorzej idzie jej zdobywanie przyjaciół w rzeczywistości (co wiąże się również z brakiem czasu na spotkania towarzyskie). Mari wydaje się najbardziej naiwna i niemądra z całej czwórki. To również osoba tryskająca energią, której wewnętrzne tchórzostwo nie pozwalało do tej pory na zbyt wiele, przez co nie miała jeszcze okazji, by się wyszaleć. Najciekawsza z nich jest wszakże Shirase, z pozoru dojrzała i stonowana, może nawet nieco wyniosła, w rzeczywistości mocno zakręcona, a także dziecinna. Właściwie trudno przewidzieć jej reakcje. Na ogół brak jej pewności siebie, wstydzi się wystąpień publicznych, ale jest uparta i jeśli coś postanowi, to nie cofnie się przed niczym, póki tego nie osiągnie. O każdej z nich można by jeszcze wiele napisać, ale nie chce nikomu zepsuć przyjemności odkrywania ich charakterów. Warto natomiast dodać, że dopracowanie ich kreacji można docenić przede wszystkim wtedy, kiedy robią coś razem.

Pięknie prezentuje się także oprawa audiowizualna. Sposób wkomponowania muzyki w poszczególne sceny tworzy niemal magiczny klimat. Ścieżka dźwiękowa nie jest szczególnie bogata, ale twórcy doskonale wiedzą, kiedy dokładnie powinni posiłkować się danym utworem tak, by nadal świetnie spełniał rolę „podkreślacza klimatu”. Podejrzewam więc, że tak samo jak ja, z łatwością pozwolicie się temu zahipnotyzować. Projekty postaci są proste, ale bardzo charakterystyczne, zaś animacja płynna. Czasami szerszy plan nie jest perfekcyjny, ale to nie szkodzi. Cudowne tła wraz ze śliczną grą świateł w całości to wynagradzają. Zwłaszcza zbliżenia na detale potrafią cieszyć oczy. Madhouse pod tym względem praktycznie nigdy nie zawodzi, a tę produkcję na pewno można zaliczyć w poczet ich bardziej udanych dokonań.

Sora Yori mo Tooi Basho to jedno z tych anime, którym warto się przyjrzeć niezależnie od tego, jaki gatunek preferujemy. Nie jest to seria niesamowicie głęboka, nie skłania do poważnych przemyśleń, choć może kogoś zmotywować do działania. Wiem, że większość z was pomyśli, że skoro nie mamy do czynienia z żadnym kamieniem milowym japońskiej animacji, stawianie jej tak wysokiej noty jest oburzające. W takim razie co sprawia, że Sora Yori mo Tooi Basho zasługuje na takie wyróżnienie? W skrócie: nienachalny humor, interesujący i nieszablonowi bohaterowie oraz spójna, ciekawa fabuła. Może zatem zdecydujecie się na krótką podróż na Antarktydę?

Kysz, 7 czerwca 2018

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Madhouse Studios
Projekt: Takahiro Yoshimatsu
Reżyser: Atsuko Ishizuka
Scenariusz: Jukki Hanada
Muzyka: Yoshiaki Fujisawa

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Sora Yori mo Tooi Basho - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl