Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Nejiro 9

Komentarze

Violet Evergarden

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    San-san 10.04.2018 21:51
    Seria ma różne błędy, nie da się ukryć. I faktycznie jest mocno poszatkowanie i naciągane i w ogóle… Ale mnie fabuła tu mniej obchodziła. Cieszyłąm się śliczną kreską, widokami, Violet, która miała na twarzy coraz więcej emocji. Ścieżka dźwiękowa jest przesuper, zwłaszcza jak sie wysłucha jej osobno. Słychać w wielu kawałkach uderzenia maszyny do pisania. Cudne.
    No i popłakałam sobie i jakoś tak okazywało się, że ostatnie odcinki poprawiły się.

    Narzekajcie, mnie się podobało :)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 5
    Saarverok 7.04.2018 22:33
    ehhhhhh...
    Szczerze? Na początku w związku z niesamowitym hypem wykreowanym wokół tej serii miałem niesamowicie wysokie oczekiwania. Spadły już po pierwszych trzech odcinkach, kiedy historia zaczęła być zbyt fragmentaryczna i w zasadzie o niczym. Jedno trzeba KyoAnce przyznać, na animatorów i muzyków nie żałują. Naprawdę wizualnie piękne, uczta audiowizualna na najwyższym poziomie. Ale reszta – tragedia. Postacie poboczne wprowadzone po to, by zapełnić tło, bezcelowość fabuły – taka przemiana głównej bohaterki to dla mnie zerowy bodziec do oglądania. A jak dołożymy usilne wyciskanie łez i smęty, to w ogóle tragedia. I kaman, co z tym zakończeniem? Ryly?  kliknij: ukryte  W każdym razie – takie 5/10 ode mnie.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Ephant 7.04.2018 00:12
    8/10
    Pierwotnie chciałem dać 9/10 za wyciskanie łez i postać/rozterki głównej bohaterki, ale postaci drugoplanowe i świat przedstawiony conajwyżej na 7/10; technicznie bardzo dobrze, nie żałowali dolarów.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Alt_TruIsta 5.04.2018 19:52
    Pani z walizeczką zakończyła swoją przygodę. Bardzo dobra seria, szkoda tylko, że krótka. Chętnie obejrzę dalszą jej kontynuacje, o ile ona powstanie.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    GLASS 5.04.2018 19:16
    Przyznaję, chwilami seria była naiwna. Spodziewałam się czegoś innego, ale skłamałabym mówiąc, że mi się anime nie podobało. Grafice nic nie można zarzucić, a postać Violet i jej „podróż ku poznaniu emocji” odebrałam bardzo pozytywnie. Rozumiem niezadowolenie innych – nie jest ono bezzasadne. Ale ja bawiłam się dobrze i cieszę się, że miałam okazję obejrzeć to anime legalnie i w dobrej jakości na Netlfixie.
    Ciężko tą serię polecić, bo pierwsze kilka odcinków może sporą część zniechęcić (głównie przez wolne tempo akcji), ale i tak to zrobię. Według mnie warto dać tej serii szansę.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 5.04.2018 17:08
    No i koniec.

    Technicznie to oczywiście perełka i na każdym kroku zachwyca oko, udźwiękowienie też piękne, seiyu dali z siebie dużo ale niestety nawet jak na okruchy jest to po prostu przeciętna historia. Ładna błyskotka ot co.

    Ze wszystkich odcinków najbardziej poruszył mnie epizod z matką, która pisała listy do swojej córki – bardzo poruszający i doskonale poprowadzony odcinek, który faktycznie poruszył potencjał serii, no ale to na tyle. Poza tym ładne, satysfakcjonujące zakończenie, to akurat trzeba przyznać.

    Tak poza tym problemy serii zostały wypisane już wcześniej, więc nie ma raczej sensu się na tym rozwodzić więcej.

    Ode mnie mocne 7/10 i głównie ze względu na stronę techniczną.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Slova 17.03.2018 17:06
    10 odcinek to pierwszy naprawdę dobry, jaki był w tej serii.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 3
    Tamago-chan 9.03.2018 03:35
    Odcinek 9
    Ten odcinek mi się podobał, w sumie mogłoby to być niezłe zakończenie serii. Nie ukrywam, że nie jestem wielką fanką tego tytułu, ale ten odcinek jakoś to wszystko podsumował i nawet te mniej interesujące historie wydały się częścią całości. Tyle, że zastanawiam się co będzie dalej, bo jeżeli powrót do tego typu historii i życia wspomnieniami to obawiam się, że moje dobre wrażenie po tym odcinku może zniknąć.Żeby nie było, nie uważam że jest to dobre anime, ale uważam, że gdyby w tym momencie się skończyło, byłoby niezłe i możnaby uznać historię za zamkniętą.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 4
    Rolaka 1.03.2018 18:19
    Dobre, ale nic więcej
    Zanim ktokolwiek zacznie dyskusje na temat mojego komentarza, to zaznaczę, że to moja, subiektywna opinia (a w zasadzie jak opinia może być w pełni obiektywna?) i moje widzimisię na temat tego tytułu.
    Może jestem za głupia, za mało wrażliwa itd, żeby docenić ten tytuł, ale po sześciu odcinkach wiem, że się poddaję. Seria jest dla mnie po prostu dobra, średnia i nic więcej. Jest jednym z największych rozczarowań w kwestii anime w życiu. Naprawdę czekałam, naprawdę wierzyłam, że to będzie dobre, a dostałam naiwną, źle rozłożoną między odcinki historię, która jedynie cieszy muzycznie i wizualnie.
    Sytuacja z drugiego odcinka, gdy po  kliknij: ukryte . Z kolei odcinek o księciu i księżniczce  kliknij: ukryte . I przepraszam, ale co miała znaczyć scena z końca odcinka 4 czy 5? Wyrwana z kontekstu, która dała nadzieje na coś więcej i pozostawiła widza z niedosytem.
    I zaznaczam, ja nie twierdzę, że ta seria to zło absolutne, ale nie jest to to czego oczekiwałam. Historie mnie nużą, nie wzruszają, bo jeden to odcinek to za mało, żeby wczuć się w sytuację danej postaci. Przyjemnie się ogląda, naprawdę przepięknie zrobione anime, ale sam wygląd nie wystarczy.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    The Beatle 16.02.2018 19:52
    odcinek 6
    Wie ktoś,  kliknij: ukryte  To tak wygląda, jakby adaptacja i „fillery” przeplatały się w sposób nie do końca kontrolowany.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 9
    Easnadh 15.02.2018 23:00
    Po ep. 6 - MEH
    O rany… Może to trochę na wyrost, ale jak na razie szykuje się dla mnie największe rozczarowanie sezonu. Nawet nie to, że „Violet Evergarden” jest złe, tylko takie… MEH *wzruszenie ramion*

    W moim odczuciu to anime jest straszliwie… puste. Taka błyszcząca wydmuszka. Niby to okruchy życia, każdy odcinek zawiera jakieś ludzkie problemy, dramaty, melancholijne przemyślenia i podniosłe teksty – ale w tym wszystkim zwyczajnie nie ma serca.

    Nie ruszają mnie te historie, wcale, nic a nic (no dobra, trochę ruszyła mnie historia tego irlandzkiego [ja wiem, że to świat alternatywny, ale jak dla mnie to był na 100% Irlandczyk] starszego brata, który wrócił z wojny i zapijał smutki). Może dlatego, że twórcy zbyt wiele chcą wcisnąć w jeden odcinek? Jak ma mnie wzruszyć historia postaci, której nie zdążę poznać, polubić, której motywy działania, problemy i przemyślenia generalnie zwisają mi i powiewają?

    Poza tym jakie to anime jest idiotyczne naiwne. Żeby jeszcze było robione jak takie „K­‑ON!”, dla zabawy, spoko, naiwność by uszła, ale „Violet Evergarden” towarzyszy taka ogromna aura powagi, twórcy robili to tak bardzo na serio. Jak dowiadujemy się z odcinka 6, Wioletka nadal nie do końca pojmuje uczucia. Jest sobą, która może i w teorii zna odczcia towarzyszące samotności, ale nie jest w stanie jej rozpoznać w normalnym życiu. I tak, właśnie taką osobę wysyłamy do pisania super ważnych (z PR­‑owskiego punktu widzenia) listów miłosnych pomiędzy księżniczką a księciem dwóch państw, które do niedawna toczyły ze sobą wojnę. ŚWIETNY WYBÓR.
    A ta cudowna przemiana chłopaczka z odcinka 6 – hm, czemu się dokonała? Bo nie wiem. Chyba coś przeoczyłam.

    Poza tym mam zażalenia do grafiki. Serio. Połowa odcinka 6 jest ciemna, że choć oko wykol, a na dodatek jest cała masa ujęć, na których postaci niby rozmawiają ze sobą, ale np. są widoczne z bardzo daleka i tak naprawdę guzik widać albo siedzą skulone, zasłaniają dolną połowę twarzy ramieniem i nie widać ich ust, więc 2­‑minutowy monolog to właściwie jedna długa stopklatka urozmaicana dwoma mrugnięciami oczu. Bida. Z rzeczy, które zauważyłam wcześniej – postaci męskie są trochę robione na jedno kopyto. Nie jestem w stanie odróżnić z wyglądu księcia Damiana od starszego brata ukochanego Wioletki.

    A tak poza tym – w odcinku 6 ten krajobraz, który widzimy, gdy matka chłopaczka­‑żaczka, jak mu tam było – a, Leona, odchodzi na poszukiwanie męża, niesamowicie skojarzył mi się z widokiem z doliny Glen Coe na szczyty Three Sisters. Łiii, Szkocja~ *^^*
    Odpowiedz
  • PaSaT 4.02.2018 17:07:21 - komentarz usunięto
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 3
    rorek 2.02.2018 20:01
    Nikt jeszcze nie zauważył, że Violet ta tak naprawdę Sagara Sousuke;)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Alt_TruIsta 2.02.2018 13:51
    Jednak zapowiedzi nie kłamały i moje obawy zostały rozwianie Violet Evergarden jest hicorem. Zdecydowanie dla mnie najlepsza seria którą w tym roku zacząłem oglądać. Ciekawe czy utrzyma tak dobry poziom do samego końca. Ładne to i cholernie wciągające, a sama Violet jest niesamowita. Rozwala mnie swoim żołnierskim zachowaniem i podejściem do każdego zadania z entuzjazmem. Pozostałe postacie są sympatyczne, choć(na razie) nie tak interesujące jak Violet czy jej szef. Czekam na więcej.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    The Beatle 2.02.2018 01:50
    Ach, szczegóły
    Przemilczę na razie całokształt i wyciągnę tylko dwa detale z odcinka czwartego.

    Pociąg. Gdyby nawet był w stanie wykonać zakręt o takim promieniu, z pewnością by się wykoleił przy tej prędkości. No, chyba że, logiką Kabaneri, pasażerowie popychali go od środka w drugą stronę.

    Rodzina Iris. Mają duży, urządzony i oświetlony dom z kamienną posadzką we wzory, są w stanie urządzić przyjęcie na kilkadziesiąt osób, żyją w czasach jeśli nawet nie w pełni zmotoryzowanych, to dość zaawansowanych technicznie, nawet poza miastami, a po córkę na dworzec przyjeżdżają w 6 osób dwukółką z kołami o drewnianych obręczach i zaprzężonym w nią wołem. Wsi spokojna, wsi wesoła.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 0
    Easnadh 28.01.2018 09:41
    Ep. 3
    Okej, dobra, pooglądam sobie tę serię dla grafiki, co mi szkodzi. Nie mogłam się napatrzeć na postać rudowłosej dzieweczki z piegami i zielonymi oczami.

    No bo chyba raczej nie da się tego oglądać dla fabuły. Ja rozumiem, okruchy życia i tak dalej, ale akcja w odcinku trzecim doprowadziła mnie do podwójnego facepalmu.
     kliknij: ukryte 
    Serio, KyoAni? To jest bardziej naiwne niż ustawa przewiduje… A można było zrobić tak, że,  kliknij: ukryte  Nadal nieco naiwne, ale już do przełknięcia.

    Zawiodłam się. Już mniejsza ten hajp, który omijałam, ale zwiastuny były tak poetyczne…
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 5
    Koogie 27.01.2018 23:31
    Po co tyle zamieszania
    Seria nie jest wybitna przecie, ja to powiedziałem więc już ostateczny werdykt zapadł. Teraz osoby które jeszcze to oglądają muszą pogodzić się z faktem, że zmuszają się do lubienia czegoś co obiektywnie zostało stwierdzone, że jest „Eh”.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 13
    Slova 27.01.2018 09:11
    Wiecie, co mnie w tym mierzi? Chihara Minori. Bo do kolejnego klona Rei Ayanami (tym razem tylko emocjonalnego) trzeba koniecznie dać Chiharę Minori, ending też ma śpiewać Chihara Minori, ostatnio tyle Chihary Minori, jak po sukcesie Haruhi, że też z lodówki wyskakiwała. No super seiyuu, ale ja nie potrzebuję tu Nagato Yuuki.

    Dwa, to projekty postaci. Żeńskie są super – ładne mordki (piegi w anime, coś niesamowitego), śliczne kiecki. I rzeczywiście są jakoś unikalne.
    Ale faceci to jest po prostu Free 2.0. Wtedy to działało ze względu na target, ale tutaj mnie po prostu gryzie strasznie.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Sanvean 26.01.2018 21:17
    Sztos.
    Po pierwszym odcinku byłem dosyć sceptyczny wobec tej serii. Moje oczekiwania spowodowane hypem chyba za bardzo przerośnięte, stąd lekkie rozczarowanie po pierwszym odcinku. Inna sprawa, że denerwuje mnie motyw ładnej, wysportowanej i we wszystkim dobrej dziewuchy, która nie radzi sobie w wyrażaniu uczuć i interakcjach społecznych. Nie lubię też alternatywnych światów, które wyglądają jak Europa sprzed kilkuset lat. Japońce ze swoimi niektórymi interpretacjami historii potrafią pozostawić w człowieku długotrwałą traumę. Już nie mówiąc o pretensjonalnych designach postaci, chociażby tego blondyna. Wygląda przecież tak samo, jak ten typ z Kyoukai no Kanata, ale żeby nie byli podobni, to dorobili mu zwisający kędziorek nad okiem XD.

    Muszę przyznać, że jednak po drugim odcinku moja opinia się zmieniła. To całkiem fajne okruchy życia są! Śmieję się z nieporadności Violet, nie mogę się doczekać jak odkryje prawdę o majorze (chusteczki już gotowe!) i chcę wiedzieć jak się zmieni w przyszłych odcinkach, a zakładam, że tak będzie. Też nie wiem, czego inni oczekiwali. Że Violet jak Genos z OPM zacznie strzelać w swoich wojennych wrogów laserem z rąk? Tutaj przynajmniej jasno widzę, że celem tej serii jest rozwój głównej bohaterki, przy okazji przybliżając sylwetki innych różnych postaci. To anime nie oszukuje mnie jak Mahoutsukai no Yome, które raz stara się być fantasy, raz wtórną dramą.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    San-san 25.01.2018 21:42
    Bardzo mi się podoba.

    Uważam, że grafika jest śliczna co ujmuje mnie najbardziej i to jaki klimat to tworzy na spółkę z czasem i miejscem akcji.

    Mam słabość do postaci jak Violet. Jak 13 z słynnego ostatnio serialu „Stranger Things”. Podoba mi się jej sposób myślenia, ej działania i uwielbienie dla Gilberta.

    Oba odcinki jak na razie podobały mi się. Dostałam to, czego oczekiwałam.
    Choć może trochę przeszkadza mi to, że mówią o Violet, że jest androidem, a ciało ma w pełni ludzkie. Trochę mi się miesza. Raczej przypomina idealnie wytresowanego żołnierza.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 14
    Matsurika 25.01.2018 14:49
    Przecież to okruchy życia
    Nie rozumiem narzekania co do wolnego tempa i „nieciekawych wydarzeń”, przecież to powolne slice of life. Ponadto świat jest alternatywny dlatego i alfabet i stroje są inne.
    Rozumiem, że historia z czasów wojny byłaby może bardziej emocjonująca, ale chyba nie o to w tej serii chodzi.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Weiter 23.01.2018 12:43
    Jedyne, co mnie interesuje tutaj to okres z czasów wojny. Myślę, że relacje jej i majora, jak i czas na wojnie jaki spędzili byłyby znacznie ciekawsze dla widza, niż to co mamy obecnie.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Klemens 19.01.2018 01:48
    I tak oto moje obawienia się spełniły. Piękne to, ale nudne jak flaki z olejem. Czas to porzucić – im szybciej tym mniej będzie boleć dalsze oglądanie :/
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Maxromem 18.01.2018 23:42
    Matko jakie nudy. Nie ma w tym nic chociaż odrobinę interesującego, świat przedstawiony niby fajny, ale z drugiej strony w ogóle nie wykorzystano potencjału i jest kilka zgrzytów (np. strasznie nie pasujące ubrania), a postać głównej bohaterki (która chyba nie jest robotem tak jak mi się na początku zdawało) w ogóle nic mnie nie obchodzi. W dwa odcinki powinni mnie chociaż jakoś zaangażować emocjonalnie, a tu taki klops.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Nikodemsky 18.01.2018 22:45
    2 odcinek
    W czasie oglądania naszła mnie taka myśl –  kliknij: ukryte .

    Swoją drogą Ghostwriting to profesja stara jak świat i dziwi mnie trochę, dlaczego autor próbował nadać jej taką dziwaczną, mylącą nazwę.
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime