Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yukicon VIII

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 6/10 grafika: 9/10
fabuła: 7/10 muzyka: 9/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,75

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 45
Średnia: 7,49
σ=1,19

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Mirai

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 2018
Czas trwania: 98 min
Tytuły alternatywne:
  • Mirai no Mirai
  • 未来のミライ
Postaci: Dzieci; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Magia
zrzutka

Fascynująca podróż przez czas, mająca kształcić i wychowywać. Z całą masą równie fascynujących nieścisłości i błędów.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: ukloim

Recenzja / Opis

Życie czteroletniego Kuna zmienia się wraz z chwilą narodzin jego młodszej siostry. Rozpieszczony jedynak nie może pogodzić się z tym, że rodzice więcej uwagi i miłości poświęcają nowo narodzonej Mirai. Zaczyna okazywać w sposób jednoznaczny swoje niezadowolenie, przysparzając rodzinie licznych problemów. Pewnego dnia w chwili złości ucieka do ogrodu, gdzie zauważa, iż świat w magiczny sposób zmienia się wokół niego.

Nieznośne zachowanie jedynaka ma jak najbardziej uzasadnione podstawy. Rodzina Oota mieszka w Jokohamie, w domu zaprojektowanym przez ojca Kuna, który jest architektem. Już na pierwszy rzut oka widać, że mamy tu do czynienia z dość zamożnymi ludźmi. Chłopcu do tej pory nie brakowało niczego, a opieką nad nim zajmowała się matka. Wszystko to zmieniło się jednak ze względu na charakter jej pracy, a prowadzenie domu i zajmowanie się już dwójką dzieci spadły na ojca, który może pozwolić sobie na pracę z domu. Nowe obowiązki nie idą panu Oota najlepiej, zaś chłopiec tęskni za matką, której nie ma długimi godzinami w domu, a po powrocie więcej uwagi poświęca jego siostrze. Niestety, w pewnym momencie widzowi coś zaczyna zgrzytać. Czterolatek ma swoją pasję – pociągi. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie recytował nazw składów, linii kolejowych i rozkładów jazdy z pamięci… Jego wiedza i zrozumienie otaczającego świata mocno nie współgrają z wiekiem. Dziecięcą zazdrość i zachowanie zestawiono z elementami osobowości, które pasują raczej do nastolatka.

Pomysł na wprowadzenie elementu magicznego, nawet baśniowego, jest natomiast naprawdę dobry. Kun, odbywając podróże w czasie, spotyka członków swojej rodziny z przeszłości i przyszłości. Część z tych epizodów jest wręcz fascynująca, zwłaszcza dla osób interesujących się historią. Oczami bohatera oglądamy niezwykle szczegółowo zdarzenia, które ostatecznie pozwoliły na jego przyjście na świat. O ile jednak poznanie korzeni rodu wypada interesująco i nostalgicznie, o tyle finałowa podróż w przyszłość z elementami science­‑fiction nie bardzo pasowała mi do tej układanki. Nie dość, że jej nastrój był nieprzyjemny, to na dodatek nie potrafię zrozumieć, jak taka historia miałaby wpłynąć na zmianę zachowania Kuna. Wydarzenia w tej części wydawały się zrobione na siłę, bez wcześniejszego polotu i sensu. Niestety, wszystkie historie zawierające morał i mające za zadanie zmienić podejście bohatera mają zbliżone problemy. Nikt, ale to dosłownie nikt, kogo spotyka Kun, nie traktuje go stosownie do jego wieku. Wszyscy odnoszą się do niego jak do nastolatka, co po prostu zgrzyta. Chyba nie muszę też wspominać, że on sam wyciąga wnioski w sposób znacznie, ale to znacznie dojrzalszy niż powinien. Aha, no i samo patrzenie w przód nie pozwala automatycznie nauczyć się jazdy na rowerze. To tak nie działa. Podobną wtopę zaliczono, gdy w jednej ze scen wyjaśniano, że Mirai nie może istnieć równocześnie w dwóch wersjach (dziecka i nastolatki), a chwilę później Kun spotkał się i rozmawiał ze swoją nastoletnią wersją. Gdzie tu logika?

Zaskakująco dobrze wypada obraz wychowywania dzieci. Ze względu na pracę zawodową zmienia się sposób dzielenia obowiązków pomiędzy matką a ojcem. Nieźle pokazano codzienne problemy, niełatwe decyzje dotyczące skarcenia synka, kiedy ten chce zastosować przemoc fizyczną względem noworodka, czy też konieczność polegania na pomocy babci. Swoją drogą, pewnie to tutaj nie pasuje, ale gdzieś musiałem o tym wspomnieć: dom zaprojektowany przez ojca­‑architekta, może i ma oryginalną formę, ale mieszkanie tam to prawdziwy koszmar. Ciągłe bieganie po schodach i przechodzenie przez otwarty ogród z jednej części mieszkalnej do drugiej wydają się absurdalnie niewygodne.

Przejdźmy jednak do najbardziej zachwycającego aspektu filmu, czyli oprawy audiowizualnej. Warstwa graficzna wypada po prostu doskonale. Sylwetki postaci są zróżnicowane, ciekawe i poprawne anatomicznie. Mimika, mimo że momentami ciut przerysowana, spełnia swoje zadanie wyśmienicie. Pokazane wydarzenia dały okazję do zaprezentowania wielu lokalizacji i tej możliwości nie zmarnowano. Możemy zobaczyć zapierające dech w piersi sceny z ogromnego dworca kolejowego, miejskie pejzaże Jokohamy, zarówno współczesnej, jak i tej z czasów drugiej wojny światowej, ulice miast, wnętrza domów, a nawet też fantastyczną podróż przez czas. Zadbano o najdrobniejsze szczegóły, w tym charakterystyczne budynki, okręty cesarskiej marynarki wojennej, pojazdy kołowe i szynowe oraz zabudowę. Wszystkie tła są wprost absurdalnie bogate w detale, a rodzina bohatera porusza się dobrze odwzorowanym Volvo 240 z przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku. Z tego samego okresu pochodzi też wyposażenie domu utrzymane w stylu zachodnim. Nie gorzej wypada animacja, która nie tylko odwzorowuje naturalność ruchów, ale także w płynny i fascynujący sposób ukazuje lokalizacje z najrozmaitszych perspektyw czy też dziecięce zabawy polegające na rozrzucaniu setki rozmaitych gratów po domu.

Ścieżka dźwiękowa zachwyci niejednego widza bogactwem utworów, a także umiejętnością kreowania nastroju i podkreślania emocji. Słyszymy utwory z wielu gatunków muzycznych, a niemal każdy z nich wpada w ucho i nie pozwala pozostać względem niego obojętnym. Równie dobrze sprawdzają się aktorzy głosowi, którzy mimo niewielkiego doświadczenia (jak to często w przypadku takich produkcji bywa) z niesamowitym zaangażowaniem odgrywają swoje role. Trudno się tu przyczepić do chociażby jednej wypowiedzi, która nie współgrałaby z tym, co widzimy na ekranie.

Mirai to film, który ma niemal wszystko, czego potrzeba, by zostać kinowym hitem animacji. Znajdziemy tu świetny pomysł na fabułę, ciekawych bohaterów oraz fantastyczną oprawę techniczną. Zabrakło tylko lepszego przemyślenia postaci głównego bohatera, którego wiek fizyczny nie zgadzał się z zachowaniem, sposobem myślenia i wiedzą. Niestety, był to element tak kluczowy, że mocno zepsuł wrażenia z seansu. Czy jednak film mogę mimo to polecić? Jak najbardziej tak. To na pewno dobre kino familijne, a wielu widzów może w ogóle nie zwrócić uwagi na wspomniane przeze mnie wady. Coś dla siebie znajdą także bardziej wybredni fani animacji, chociażby ze względu na oprawę audiowizualną i masę ciekawych pomysłów.

Piotrek, 12 stycznia 2020

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Studio Chizu
Autor: Mamoru Hosoda
Projekt: Anri Joujou, Daisuke Iga, Takaaki Yamashita, Tupera Tupera
Reżyser: Mamoru Hosoda
Scenariusz: Mamoru Hosoda
Muzyka: Masakatsu Takagi