Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 5/10 grafika: 4/10
fabuła: 7/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,00

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 11
Średnia: 7,18
σ=1,9

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (wa-totem)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Rocket Girls

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2007
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • ロケットガール
Gatunki: Przygodowe
zrzutka

Następne stadko słodkich podlotków porzuca liceum, by podbijać kosmos. Kolejna seria dla fanatyków lotnictwa, a właściwie astronautyki.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

W trakcie miodowego miesiąca, spędzanego w Honiarze, stolicy Wysp Salomona, ojciec Yukari Mority wyszedł z hotelowego pokoju, by „popatrzeć na księżyc” i nigdy nie wrócił. Kilkanaście lat później Yukari, zupełnie normalna licealistka, postanawia poświęcić wakacje na wyprawę do wyspiarskiego państewka na zachodnim Pacyfiku i spróbować odnaleźć swego ojca. Z położonej na Guadalcanalu Honiary wyrusza na (fikcyjną) wyspę Axio, kierując się wiadomościami o licznie tam zamieszkujących Japończykach. Gdy przypadkowo napotkani rodacy zaproponują jej pomoc w poszukiwaniach w zamian za pracę, wyrazi zgodę… Tak stanie się astronautką SSA (Salomon Space Association), organizacji próbującej „na skróty” i kosztem zwiększonego ryzyka dokonać tego, czego od lat nie jest w stanie osiągnąć gigantyczna państwowa JAXA (Japanese Aerospace eXploration Agency) – wysłać człowieka w kosmos. „Kosmiczna przygoda” Yukari i jej towarzyszek, które z czasem dołączą do programu SSA, będzie ilustrowanym katalogiem problemów „dnia powszedniego” współczesnej astronautyki.

Rocket Girls to ekranizacja powieści o tym samym tytule autorstwa Housuke Nojiriego. Seria ta to istna mieszanka piorunująca faktów i fikcji, niekiedy nieźle dopasowanych, czasem zaś drastycznie się gryzących. Większość elementów wiążących się z astronautyką, w tym manewry na orbicie, została przedstawiona rzetelnie, do tego stopnia, że wypisane na pokazanej w jednej ze scen tablicy równania dla orbity transferowej Hohmanna są poprawne. Jest to niewątpliwie efekt patronatu, którym objęła tę serię JAXA. Wybór położonego blisko równika wyspiarskiego państwa jest oczywisty ze względu na korzyści związane z dostępem do orbity, choć trudno oprzeć się wrażeniu, że twórcy całkowicie zignorowali sytuację polityczną – rozpad funkcji państwowych i de facto anarchię panującą na wyspach. Logicznie wyjaśniono, czemu SSA uparła się wysłać w kosmos filigranowej postury nastolatkę i trzeba przyznać, że ten pomysł nie jest całkowicie nierealny. Zastanawiać może jedynie, że taki scenariusz jest prezentowany pod patronatem JAXA, która nie robi na tym polu absolutnie nic, mimo że dysponuje systemem o wyższych parametrach niż rosyjski Sojuz (10t do LEO z niezawodnością 90% dla H­‑IIA wystrzeliwanej z kosmodromu Tanegashima, wobec 7,8t do LEO z niezawodnością 97% dla Sojuza wystrzelonego z Bajkonuru). Denerwują też drobne błędy – jak na przykład odwrócenie głowy w centryfudze, które miałoby sporą szansę skończyć się lekkim urazem błędnika i kilkoma dniami spędzonymi w łóżku ze względu na problemy z utrzymaniem równowagi. Gdyby wszystko w tej serii traktować zupełnie serio, należałoby też przyjąć, że fundamentalnym elementem sukcesu programu kosmicznego jest uniknięcie uroków rzucanych przez lokalnych szamanów. Rozśmieszyć mogą także inne rewelacje – jak choćby to, że każda nastolatka, która w trakcie serii dotarła do bramy bazy SSA, została wyekspediowana na orbitę. O obcisłych spandexach, w których bohaterki wychodzą w otwartą przestrzeń kosmiczną, nie wspominając. Jednak to ostatnie, jak się okazuje, to wcale nie aż taka bzdura – jak wie każdy, kto ostatnio czytał o pracach zespołu prof. Davy Newman z MIT. Zastanawia jednak fakt, że prototyp takiego właśnie obcisłego polimerowego skafandra pani profesor osobiście zademonstrowała na konferencji dopiero 17 lipca 2007, sporo po tym, jak Rocket Girls pokazano w telewizji.

Mimo pewnych niedociągnięć fabuła jest generalnie zgrabnie i poprawnie skonstruowana. Akcja żwawo mknie naprzód, a przy oglądaniu nie sposób się nudzić. Reżyser wykorzystał cały dostępny czas, z sekwencjami napisów końcowych włącznie, do maksimum. Jest to osiągnięcie godne odnotowania, ponieważ Hiroshi Aoyama, choć nie jest zupełnym nowicjuszem, debiutuje jako samodzielny reżyser, nawet jeśli wsparcia udzieliła mu znacznie bardziej doświadczona scenarzystka Rika Nakase (Ghost Hunt, Higurashi no Naku Koro ni). Twórcy nie idą na łatwiznę, nie epatują ujęciami bielizny, wręcz przeciwnie – typowego fanserwisu jest raczej niewiele. W serii nie ma nudnych technicznych wykładów, pełno jest za to swoistego „fanserwisu astronautycznego”. W rozmowie między bohaterami o wyścigu w kosmos ilustrację stanowi sekwencja startu rakiety, w której bez trudu można rozpoznać niedawno wystrzeloną chińską załogową rakietę „Shenzhou”. W rozmowie o NASA i jej projektach pojawia się żartobliwa wzmianka o Plutonie, który od 2006 roku nie jest uznawany za planetę (przeciwko czemu głośno oponowali właśnie Amerykanie, jego odkrywcy). Zaś w siódmym odcinku, głos postaci autentycznej japońskiej astronautki, Naoko Yamazaki, podkłada… ona sama.

Od strony artystycznej ta seria stanowi równie dziwną mieszankę. Mook Animation uczestniczyło w kilku poważnych projektach (jak choćby Mushishi), jednak pierwszy raz wzięło na siebie odpowiedzialność za cały projekt. Z jednej strony mamy całkiem płynną animację i może nieco przestylizowane, ale dające się lubić projekty postaci, niemal tożsame z oryginalnymi ilustracjami, które do powieści wykonał Mucchiri Moony. Z drugiej strony – bardzo cieniutkie wstawki 3D w zupełnie niespodziewanych miejscach i fatalnie spaprane, a wydawałoby się banalne do zrobienia sceny (np. dym przy starcie rakiety). Oprawa muzyczna raczej nie zwraca uwagi, jednak jest oczywiste, że dobrze pasuje do całości i nie jest zbyt banalna czy natrętna – co w końcu nie powinno dziwić, Shinkichiego Mitsumune żadnemu fanowi anime przedstawiać nie trzeba, a lista serii, do których napisał muzykę, mówi sama za siebie. Niestety, piosenki wykorzystane w openingu i endingu są nieco zbyt banalne.

Rocket Girls to oczywiście produkcja niszowa, której trudno będzie zaciekawić widzów całkowicie niezainteresowanych astronautyką. Nieuniknione dla niej będą zestawienia z licznymi poprzedniczkami i ocenianie na ich tle. Z pewnością komentowany będzie „motyw tropikalny”, przypominający o takich produkcjach, jak Macross Zero, czy ogromne ogólne podobieństwo do lepszych graficznie, choć nieco słabszych fabularnie serii spod znaku Stratos 4. Wprawdzie tu występują niemal wyłącznie rakiety, jednak takie statki poniekąd stały się „chlebem powszednim” lotnictwa, a mimo że wyścig po nagrodę „X Prize” wygrał Burt Rutan, jak grzyby po deszczu wyrastają ciągle nowe prywatne firmy, trudniące się podbojem kosmosu; SSA może być rozumiana jako swoista metafora przedsięwzięć takich jak np. SpaceX. Moim zdaniem ostateczny bilans wypada na plus – mimo wszystkich swoich niedoskonałości, Rocket Girls to niemal pięć godzin solidnej rozrywki dla każdego pasjonata lotnictwa ogólnie, a podróży kosmicznych i astronautyki w szczególności.

wa-totem, 28 sierpnia 2007

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Mook Animation
Autor: Housuke Nojiri
Projekt: Atsushi Takeuchi, Kyuma Oshita, Muunii Mucchiri
Reżyser: Hiroshi Aoyama
Scenariusz: Rika Nakase
Muzyka: Shinkichi Mitsumune