Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Komentarze

Enevi

  • Avatar
    Enevi 9.01.2017 11:12
    Re: Odradzam
    Komentarz do recenzji "Spirit Pact"
    Ja też… Ale cóż zrobić, jeśli już powstało i kogoś skusi chociażby wyróżnik shounen­‑ai (bo tego w sumie mało jest)? A potem jakieś nieświadome biedactwo trafi na takie coś…
  • Avatar
    Enevi 8.01.2017 23:59
    Re: Odradzam
    Komentarz do recenzji "Spirit Pact"
    Cóż, Spirit Pact to anime wyjątkowo kłopotliwe. Teoretycznie powinno się dodać dwa ogryzki, żeby mieć święty spokój, bo wersja z 2016 roku miała nawet inną długość odcinków i została już dawno zakończona… ALE… Ta z 2017 to dokładnie ten sam materiał, tyle że stanowiący połączenie dwóch chińskich odcinków, więc dodawanie tego jako dwóch osobnych anime jest w sumie kompletnie bez sensu, bo pewnie większość osób obejrzy wersję japońską (chyba że się mylę). Dlatego ta siedzi w bazie.

    P.S. Chiński tytuł można znaleźć w ukrytych :)
  • Avatar
    A
    Enevi 17.12.2016 19:36
    Wojna wszędzie, czary wszędzie! Co to będzie, co to będzie?
    Komentarz do recenzji "Shuumatsu no Izetta"
    Kiedy tylko pojawiły się pierwsze zapowiedzi nt. tej serii, zaczełam się zastanawiać, co też twórcy musieli wypić albo jak bardzo pozbawieni są wyobraźni… Bo nie ma to jak stworzyć opowieść o wojnie, w której brało się czynny udział bez jakiegokolwiek udziału i zamiecenia własnej historii pod dywan… Cóż, hipokryzja Japończyków pod tym względem bywa wyjątkowo zabawna, ale momentami naprawdę zastanawia. Na pewno nie mozna im odmówić prawa do pamięci o ofiarach bomby atomowej, ale jednocześnie sami nie powinni zapominać o tym, co zrobil w Azji Wschodniej. A twórcy mediów wszelakich inwazji japońskiej na Azję unikają jak ognia (choć zdarzają się wyjątki… aczkolwiek starają się przy okazji zachować tyle neutralności ile się da…). Pewnie, każdy kraj ma swoje tematy tabu i momenty w historii, których powinien się wstydzić… Gorzej jeśli zupełnie nic z tym nie robi, a już najgorsze jest nieprzyznawanie się do tych błędów… Ale cóż… Powyższy akapit może brzmieć, jakbym była święcie oburzona, ale w rzeczywistości ten trend u Japończyków mi się po prostu przejadł i bardziej mnie nudzi niż irytuje. Tym bardziej, że nawet przeniesienie całej II wojny światowej do tylko odrobinę alternatywnej Europy właściwie niczego w mojej ocenie tego anime nie zmienia, bo jest ono tak przeraźliwie nijakie, iż podejrzewam, że żadnych większych emocji w widzu nie wywoła.

    Pomysł na fabułę właściwie wcale nie był taki zły i gdyby tylko się postarać, to mogła wyjść z tego całkiem niezła wariacja na temat, ale żeby to osiągnąć, to potrzeba by zdecydowanie więcej czasu i ambicji, bo pomijając same założenia, to Shuumatsu no Izetta nie zawiera w sobie niczego oryginalnego. To tak naprawdę w sporej części nieprzemyślany zbiór znanych i zdecydowanie wysłużonych schematów. Ograniczony czas antenowy swoją szosą, ale nadmiernych uproszczeń, dziur w fabule czy zupełnie zbędnych wątków i motywów nic nie usprawiedliwia. Niby zdarzają się pojedyncze, całkiem nieźle rozegrane sceny, ale jeśli zebrać wszystko do kupy, to wychodzi z tego rzecz sztampowa, przewidywalna i zwyczajnie nudna. Całość potraktowano wyjątkowo po macoszemu i w efekcie nawet mogące zainteresować wątki skończyły jako płytkie i zupełnie bezbarwne, a przy okazji wygodne rozwiązania fabularne. Ani początek, ani rozwinięcie akcji nie porywają, ale zakończenie już w ogóle pobawione jest jakiejkolwiek iskry, więc mimo sporej ilości fajerwerków nie ma co się spodziewać efektownego finału. Niezwykle słabo zarysowano również większość postaci, i co najciekawsze dopadło to te bardziej istotne. Charakter Izetty jest prosty jak konstrukcja cepa i w sumie nie byłoby nic w tym złego, gdyby nie fakt, że jej dobroć i oddanie wylewają się z ekranu non stop i wywołują jedynie wzruszenie ramion. Lepiej zapowiadała się księżniczka i w sumie nawet jako chodzący worek schematów wyszła całkiem nieźle. Aczkolwiek cała reszta raczej nie wywoła żadnych emocji, bo są tam tylko po to, by coś zrobić i fabuła mogła posunąć się do przodu. A, no i ta łopatologiczna polaryzacja chakraterów – Zła Germania, dobry Zachód itd. Owszem, początkowo kilka postaci zapowiadało się na nawet całkiem ciekawe, ale zwykle kończyło się to tak, że albo szybko zostały usunięte ze scenariusza, albo przestawały być ciekawe, więc tak naprawdę to nie było komu tu kibicować. W moim przypadku jakiekolwiek pozytywne emocje wzbudził chyba tylko obowiązkowy Zły Knuj w Okularach, którego pragmatyzm i egoizm były jedynymi niezłymi elementami całości, ale niestety i on skończył jako chodzący schemat z jasną wskazówką nad głową „jestem zły”. Gdyby na takich ludziach skupiła się seria i bardziej rozbudowała ich osobowości, to byłoby super… Ale wiecie, walczący za wielką sprawę i gotowi do poświęceń są tacy ciekawi i jak fajnie jest się z nimi identyfikować… Ta, jassssne.

    Technicznie bywa różnie. Projekty postaci są ładne, tła śliczne, ale zarówno animacja, jak i kreska miewają jednak gorsze dni i wtedy jest co najwyżej średnio. Zdecydowanie najlepiej wypada klimatyczna ścieżka dźwiękowa i prześliczny ending w wykonaniu May'n.

    Pomysł na serię twórcy mieli ryzykowny, ale chwali się, że ludzie chcą eksperymentować i próbują uciekać od typowych anime. Szkoda tylko, że schematy jednak dopadły produkcję na dosyć wczesnym etapie realizacji i z dobrych chęci niewiele wyszło. Podejrzewam, że Izetta nikogo nie obrazi, ale i nie zaskoczy, bo w zasadzie nie ma w tym nic intrygującego poza samymi założeniami, a seans należał do wyjątkowo nudnych, bo scenariusz nie dostarcza nic, co byłoby odkrywcze. Jako lekkie kino rozrywkowe też się nie sprawdzi, bo patrzenie na wyschnięte i puste pnie jest bardziej interesujące.

    Hmmm, jak takie nudne, to czemu taki długi (jak na mnie) komentarz? Powiedzmy, że miałam ochotę napisać recenzję… xD
  • Avatar
    Enevi 16.12.2016 02:00
    Komentarz do recenzji "Boku dake ga Inai Machi"
    O tej porze nie stać mnie na konstruktywny komentarz, więc „yyyyyyyyyy”?
  • Avatar
    Enevi 11.12.2016 00:31
    Re: Po 10 epku :D
    Komentarz do recenzji "Yuuri!!! on Ice"
    Mówisz, masz…
  • Avatar
    Enevi 8.12.2016 19:46
    Re: Po co się kłócić jak jest odcinek 10? :D
    Komentarz do recenzji "Yuuri!!! on Ice"
    Ponoć kompromis wyszedł taki, że  kliknij: ukryte , ale tego się chyba nigdy nie dowiemy xD

    A endorfiny po seansie tej serii skaczą niesamowicie :)
  • Avatar
    Enevi 18.11.2016 21:42
    Re: Odcinek 7
    Komentarz do recenzji "Yuuri!!! on Ice"
    O jej xD…. Jaaaaki piękny Google Translate <3
    Tam generalnie chodziło o to, że Kubo zauważa podobieństwa między odcinkiem 7 i tegotygodniowym Nigeru wa Haji da ga Yaku ni Tatsu. A że tam się właśnie pocałowali, to ludzie skojarzyli analogię xD
  • Avatar
    Enevi 18.11.2016 20:36
    Re: Odcinek 7
    Komentarz do recenzji "Yuuri!!! on Ice"
    Dla ciekawych: tu wpis pani Kubo ;)
  • Avatar
    Enevi 9.11.2016 22:28
    Re: Bełkot
    Komentarz do recenzji "Shuumatsu no Izetta"
    Cóż, podejrzewam, że to właśnie brak dystansu do własnej historii zadecydował o tym, że twórcy wzięli na warsztat „bezpieczną” europejską część konfliktu. Chciałabym to zobaczyć w wersji azjatyckiej. Serio… Ciekawe za ile lat by dopuszczono coś takiego do produkcji? :P Np. dzielna mandżurska/koreańska czarodziejka pomaga chińskiej cesarzowej w walce z japońskim okupantem… Hmmmmm… Jaaasssssne.
  • Avatar
    Enevi 23.09.2016 22:51
    Re: Kolejność
    Komentarz do recenzji "Tales of Zestiria: The Cross"
    Każda seria Tales (z pominięciem Zestirii i Berserii, które dzieli jedynie duży przeskok czasowy) ma osobne uniwersum, więc śmiało możesz pominąć inne tytuły, acz taki film do Vesperii był dobry ;)
  • Avatar
    Enevi 7.08.2016 20:57
    Komentarz do recenzji "Tales of Zestiria: The Cross"
    Jak bardzo alternatywna będzie Zestiria the Cross, to czas pokaże, ale na razie zmiany są niewielkie i raczej kosmetyczne (dodatkowo już od dawna krążą plotki o tym, że to dwusezonówka, więc może coś z tego wyjdzie, bo 12/13 odcinków to za mało na samą Zestirię, tym bardziej, że jeszcze cała drużyna nie jest w komplecie, a co dopiero miszmasz dwóch gier…). Wątki z Berserii to chyba tak tylko w ramach promocji gry (ponoć tylko dwa odcinki)...
  • Avatar
    Enevi 7.08.2016 20:53
    Re: 6 epek
    Komentarz do recenzji "Tales of Zestiria: The Cross"
    Chodzi o sceny z muzyczką? To był opening z gry xD
  • Avatar
    A
    Enevi 14.07.2016 16:30
    Moe Mchy atakują
    Komentarz do recenzji "Regalia: The Three Sacred Stars"
    W ramach polowania na premiery obejrzałam w zeszłym tygodniu pierwszy odcinek, a podczas seansu towarzyszyło mi niedowierzanie. Ale pomyślałam sobie, że może z tego kuriozum wyjdzie coś zabawnego. Coś wyszło na pewno… I do pewnego stopnia nawet jest to zabawne, ale tak ogólnie to zgroza na kółkach. Tyle głupot już w samej konstrukcji świata i fabule już dawno nie widziałam. Nie pozostaje mi więc nic innego jak cotygodniowa dawka absurdu! Może nawet będzie to rozrywka na poziomie Comet Lucifer? Już nie mogę się doczekać! :D
  • Avatar
    Enevi 13.07.2016 21:58
    Komentarz do recenzji "Koutetsujou no Kabaneri"
    E tam… Avellana napisała cztery, więc marny ze mnie przodownik pracy :P
  • Avatar
    Enevi 9.07.2016 20:13
    Komentarz do recenzji "Hitori no Shita: The Outcast"
    Tu zabolało?… xD Mnie bardziej odrzucił nierówny klimat (te komediowe wstawki były tak wymuszone…) i ogólny bałagan fabularny. Główny bohater jest irytujący, podobnie jak panienka. Acz, może coś z tego wyjdzie. I gdzie ta klimatyczna piosenka z zapowiedzi?!
  • Avatar
    A
    Enevi 21.06.2016 18:50
    Ochłapy z życia szpiega
    Komentarz do recenzji "Joker Game"
    Pomysł wyjściowy historia miała całkiem niezły… Ale jak w wielu innych przypadkach, również w tym na dobrym pomyśle się kończy, a szkoda, bo tego typu anime jest stosunkowo mało. A żeby jeszcze na dobry tytuł trafić… Niby jest to na podstawie w miarę popularnej serii książek (które są zbiorami opowiadań…), ale albo jest to popularność na wyrost, albo coś nie wyszło w trakcie przenoszenia historii na język animacji. Osobiście z pierwowzorem styczności nie miałam i w sumie nie wiem, czy chcę mieć, bo nawet jeśli jest w nim coś godnego uwagi, to ewidentnie nie sprawdziło się w formie serialu. Jedna agencja szpiegowska, tajemniczy przełożony i ośmiu podopiecznych – czemu nie, tylko dajcie im odpowiednio dużo czasu, żeby jakkolwiek zainteresowali sobą widzów. Gdybyśmy mieli do czynienia z dłuższym serialem, to może epizodyczność nie byłaby wadą, ale w przypadku jednosezonówki, okazała się mocno nietrafionym pomysłem, bo ostatecznie wyszło na to, że twórcy mieli za mało czasu na… wszystko. Każdorazowo bowiem (z pominięciem bodajże dwóch dwuodcinkowych historii) zmieniamy miejsce akcji, bohaterów oraz sprawę. Dodatkowo każdy wątek jest przedstawiony po łebkach i nijak nie wpasowuje się w jakikolwiek większy obraz, gdyby chociaż jakiś motyw przewodni był… Ale nie, bo po co? Co gorsza żaden ze szpiegów (pomijając JEDEN odcinek) nie wychodzi na pierwszy plan – panowie kręcą się zwykle gdzieś w tle i robią, co do nich należy, ale rzadko kiedy widzimy ich w akcji, a jakiekolwiek „zawiłości” fabularne zostają widzowi podane w formie… sprawozdania z fabuły. Co w efekcie całkowicie pozbawiło serię suspensu i polotu. Ogólnie rzecz biorąc – nuda, nuda, nuda. Szpiedzy nie popełniają błędów, wszystko im wychodzi, chyba że akurat  kliknij: ukryte , a ich przełożony to już w ogóle jest jak Superman – zawsze znajdzie się we właściwym miejscu i o właściwym czasie, wszystkich przechytrzy, nikt go nie zauważy itd. Jedynie dwa ostatnie odcinki wyłamały się nieco ze schematu (niespodziewana  kliknij: ukryte  – trochę nawet melancholii w tym odcinku było. O dziwo, bywają też chwile, gdy  kliknij: ukryte ), ale w ostatecznym rozrachunku to niestety za mało. A szkoda.

    A, no i piosenka z czołówki mi się podobała.
  • Avatar
    Enevi 19.06.2016 09:27
    Re: Wioska zagubiona w oparach absurdu i... nudy
    Komentarz do recenzji "Mayoiga"
    Daerian napisał(a):
    to bardzo klasyczny i dobry motyw z horrorów, wykorzystywany przez wielu mistrzów gatunku. Tylko że to wymaga jeszcze ciekawych postaci i dobrego poprowadzenia, aby działać…


    Owszem, a że Mayoiga nie spełnia żadnego z powyższych warunków… xD
  • Avatar
    Enevi 18.06.2016 16:42
    Re: Wioska zagubiona w oparach absurdu i... nudy
    Komentarz do recenzji "Mayoiga"
    Pewnie, że subiektywne, bo każdemu podoba się, co innego, acz wiem, że w odczuciach nie jestem osamotniona, więc coś jest na rzeczy ;)

    Co do założeń, chodziło mi raczej o sam pomysł  kliknij: ukryte  i to, że na podstawie tego pomysłu dałoby się zrobić coś zupełnie od czapy, ale przy okazji z głową. A jeśli o liczbę bohaterów chodzi, to tak, to był strzał w stopę.
  • Avatar
    Enevi 18.06.2016 14:56
    Re: Wioska zagubiona w oparach absurdu i... nudy
    Komentarz do recenzji "Mayoiga"
    Fakt… to takie trochę hm… uproszczenie? Nie wiem, ale tak na dobrą sprawę, większość obejrzanych przeze mnie ostatnimi czasy anime, w których produkcji Okada maczała palce kończyło podobnie jak Mayoiga, więc może coś w tym jest? Reżysera wina, mówisz? A, pan od Blood­‑C... Ok, to w takim razie pomysł miałby szansę, gdyby wymienić reżysera i scenarzystkę xD… Czyli było nie było kręgosłup produkcji.
  • Avatar
    A
    Enevi 17.06.2016 18:27
    Wioska zagubiona w oparach absurdu i... nudy
    Komentarz do recenzji "Mayoiga"
    Cóż, po obejrzeniu całości z przykrością stwierdzam, że Mayoiga miała nawet niezły pomysł wyjściowy… Tyle że pomysły trzeba umieć realizować, a pod tym względem seria wykładała się bardzo efektownie praktycznie, co odcinek. Zero suspensu, kicz zamiast psychodelii i przede wszystkim – wszechogarniająca nuda. Twórcy chyba kompletnie nie wiedzieli, co tak naprawdę chcą stworzyć: horror/thriller, dramat, komedię/parodię czy cokolwiek innego… W efekcie wyszła taka bardzo niestrawna papka. Sposób przedstawiania kolejnych (również pseudonaukowcych) wyjaśnień jest sztuczny, brak tu jakiegokolwiek wyczucia i subtelności (odpowiedziami dostajemy praktycznie po głowie, a wystarczyło trochę się postarać i bez łopatologii widz spokojnie by się domyślił, o co chodzi. Ale nieee.). Bohaterów jest zdecydowanie za dużo, a ich osobowości w większości mają głębokość kałuży i niczego sobą nie reprezentują. Tak ze 2/3 obsady można by spokojnie wywalić, bo nawet nie pełnią funkcji narzędzi fabularnych, a tylko snują się w tle, tworząc sztuczny tłum.

    Gdyby tylko zostawić samą koncepcję, wypatroszyć scenariusz i bohaterów, wyrzucić Mari Okadę z ekipy, to może faktycznie powstałoby klimatyczne anime – odpowiednio niepokojące i porządnie psychodelicznie z kilkoma tajemnicami w zanadrzu.
  • Avatar
    A
    Enevi 14.05.2016 11:55
    Pieski zbaczają z trasy...
    Komentarz do recenzji "Bungou Stray Dogs"
    Ok… po szóstym odcinku mam wrażenie, że to jednak może się zacząć sypać… Twórcy mają 9 tomów materiału głównego, a zamiast z niego korzystać, biorą historyjki dodatkowe i zapychają nimi odcinki. Tyle że robią to źle, bardzo źle, bo to powinny być retrospekcje, a wciskanie tego między aktualne wydarzenia tworze spore i nienaprawialne dziury fabularne. Czarno coś widzę ten sezon… A po zapowiedzi następnego odcinka jeszcze czarniej…
  • Avatar
    Enevi 12.03.2016 16:32
    Re: Dlaczego brak kontynuacji?
    Komentarz do recenzji "Juuni Kokki"
    Problem nierówności poszczególnych odcinków wynika z tego, że twórcy pododawali trochę od siebie do pierwowzoru, który jest znacznie bardziej zwarty i jasno podzielony na wątki. Anime robi z tych wątków momentami za bardzo wymieszaną sałatkę… A historia, która Cię najbardziej zainteresowała jest po prostu niedokończona… bo… powieść w pewnym momencie się po prostu urwała. Jeśli dobrze pamiętam, ostatni tom z wątkiem głównym wydano w 2001 roku. I nie, nie zekranizowano go. Ponoć coś było na rzeczy i serial miał być dłuższy, ale w wyniku „zawirowań produkcyjnych” przerwano jego tworzenie. A poza tym, kręcenie ciągu dalszego bez odpowiedniej ilości materiału do zekranizowania mija się z celem. Autorka ostatnio zaczęła pisać ciąg dalszy i powieść ma się ponoć w tym roku ukazać. Swoją drogą, można znaleźć angielską wersję niezekranizowanych tomów (pewnie zainteresuje Cię głównie Tasogare no Kishi, Akatsuki no Sora, bo to kontynuacja wątku Taikiego). Wystarczy dobrze poszukać ;)
  • Avatar
    A
    Enevi 25.02.2016 22:03
    Koniec zbliża się
    Komentarz do recenzji "Boku dake ga Inai Machi"
    No właśnie… zbliża się ten ostatni odcinek nieubłaganie, a ja zaczynam się bać o efekt końcowy. Manga jest na wykończeniu (jeden rozdział jeszcze bodajże został…), a tu wygląda na to, że anime nie obędzie się bez wypatroszenia fabuły/ kompletnej zmiany zakończenia albo urwania akcji… Cóż, może i udało się  kliknij: ukryte , ale to nie koniec przecież. I w sumie boję się o swój ulubiony moment: od przeczytania rozdziałów 30­‑32 chciałam zobaczyć zanimowaną  kliknij: ukryte , bo w sumie można było się domyśleć, co i jak, ale dla samej sceny w ruchu nie mogę się doczekać… A teraz nawet nie wiem, czy nie przyjdzie twórcom do głowy tego zmienić :(
  • Avatar
    Enevi 19.01.2016 19:26
    Re: Raczej na +
    Komentarz do recenzji "Ajin"
    A może kolega na tyle dobrze zna japoński, że napisów nie potrzebuje? :D

    A co do samego anime: jeśli twórcy będą wierni mandze, to ma szansę wyjść z tego jedna z ciekawszych serii sezonu. Tym bardziej, że to nie shounen, a seinen z bohaterem, któremu do bycia… „bohaterem” naprawdę daleko. Kei to ciekawa odmiana po rozwrzeszczanych lub/i niestabilnych emocjonalnie oraz do tego napakowanych traumami nastolatkach, którzy za wszelką cenę chcą ratować świat/przyjaciół i wydaje im się, że „miłość” i „przyjaźń” to takie magiczne moce, które rozwiążą każdy problem, a dodatkowo posiadają takie nadnaturalne zdolności, że klękajcie narody (i cały świat faktycznie klęka przed ich zajedwabistością)... Co prawda protagonista tej serii do szczególnie sympatycznych osób nie należy, ale to takie odświeżające, gdy ktoś raz na jakiś czas najpierw myśli o sobie i nie zawraca sobie głowy „sprawiedliwością” i naprawianiem świata.
  • Avatar
    Enevi 14.11.2015 21:24
    Re: zastanawia mnie...
    Komentarz do recenzji "Tokyo Magnitude 8.0"
    Tematyka katastroficzna tematyką katastroficzną, chodziło mi w szczególności o to, że wcześniej żadna seria anime nie próbowała odpowiedzieć na pytanie „co by było gdyby?” w konkretnych tak dobrze znanych nam realiach, tzn. współczesnej Japonii bez jakichkolwiek udziwnień w stylu kosmitów czy innych tego typu motywów, które zabijają realizm.