Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Komentarze

Enevi

  • Avatar
    Enevi 25.06.2018 01:34
    Komentarz do recenzji "Lost Song"
    Welp, nie powiedzieli wprost, ale można się domyślić :)
     kliknij: ukryte  Co do pierwszego, to jest pewna na 100%, co do drugiego – bardziej gdybanie, ale całkiem prawdopodobne.
  • Avatar
    Enevi 19.06.2018 18:34
    Komentarz do recenzji "Basilisk ~Ouka Ninpou Chou~"
    Po takim komentarzu aż musiałam zerknęłam na ostatni odcinek :D

    Już nawet pomijając absurdalny poziom mocy członków grupy Joujina, to niemal wszystko tutaj jest przekombinowane… Niby rozrzut między pięć (wtedy przerwałam seans) a dwadzieścia cztery jest duży, ale wystarczyła ta jedna rozmowa z początku tego epizodu, żeby wiedzieć jaka sieczka mnie (szczęśliwie) ominęła. Widać wyraźnie, że twórcom tej części przyświecała tylko jedna idea: bardziej i więcej. To było tak niesamowicie durne… Swoją szosą, ostatni odcinek Basiliska był pełen emocji i łatwo było się wczuć w tamtą atmosferę. Tym razem dostajemy scenariusz wyjałowiony do granic możliwości – to było tak niesamowicie płaskie i nudne. I jeszcze ta scena na sam koniec? Serio? Czy każdy z Tych Złych musi upatrywać sobie w głównej bohaterce  kliknij: ukryte ? W pierwszej serii ten motyw jeszcze miał ręce i nogi, ale tym razem wzięło się to zupełnie znikąd – jakby trzeba było odhaczyć obowiązkowy punkt fabularny (chyba że zdarzyło się też w  kliknij: ukryte ). Nie oglądałam całości, więc nie ocenię, ale podejrzewam, że po seansie zdania bym nie zmieniła: głupie to i zupełnie nikomu niepotrzebne.
  • Avatar
    Enevi 16.06.2018 19:11
    Re: 21 odcinek
    Komentarz do recenzji "Darling in the Franxx"
    Trzy odcinki do końca, jeszcze wszystko może się zmienić… oby :D
  • Avatar
    Enevi 25.05.2018 00:09
    Re: Po obejrzeniu 8 odcinka...
    Komentarz do recenzji "Lost Song"
    Mam bardzo podobne odczucia, bo sam pomysł i wskazówki rzucane po drodze to jedno, ale udana realizacja to drugie. A na jej etapie seria wyłożyła się równo. Trzeba mieć naprawdę niesamowity talent, żeby przy pomocy drobiazgów tak koncertowo skopać scenariusz. Ale nie powiem, ciekawa jestem, co też wyjdzie z wielkiego i absurdalnego planu naszej udręczonej heroiny.
  • Avatar
    A
    Enevi 9.04.2018 16:23
    Trzy de szopen yamaha...
    Komentarz do recenzji "Piano no Mori [2018]"
    Napaliłam się na to anime niesamowicie, bo manga jest bardzo udana… I teraz nie za bardzo wiem, co mam o tej serii myśleć. Pierwowzór ma ponad dwadzieścia tomów, serial ma mieć ponoć tylko dwanaście odcinków… To dopiero będzie animowana puszka… Auć, nie chcę wydawać już teraz ostatecznego osądu, ale to się nie zapowiada dobrze. Muzycznie jest naprawdę przyjemnie, w końcu to muzyka klasyczna. Ale graficznie? Drugie auć. Film był bardzo ładny od strony technicznej, ale to był film, inny budżet, inny czas trwania. A to? Grafika i animacja powiedzmy tradycyjne prezentują się co najwyżej średnio, ale oczy od patrzenia na to nie bolą. Gorzej kiedy nagle ni z tego, ni z owego mamy przeskok w scenę trójwymiarową praktycznie w pełni. Prawie zawsze przy animacji gry na fortepianie, i to nawet między kolejnymi ujęciami i w zbliżeniach! I już nawet nie o samą jakość 3D chodzi, ale o sposób (nie)zgrania tego z resztą. Auć, auć, auć. Moje oczy… ;______; a taką miałam nadzieję.
  • Avatar
    Enevi 15.03.2018 12:56
    Komentarz do recenzji "Basilisk ~Ouka Ninpou Chou~"
    Powiedzmy, że robi się coraz bardziej absurdalnie…
  • Avatar
    Enevi 6.02.2018 20:59
    Komentarz do recenzji "Uchiage Hanabi, Shita Kara Miru ka? Yoko Kara Miru ka?"
    Pierwowzoru nie widziałam, ale z tego, co wyczytałam, to był a normalna historia o dorastaniu, a w wersji anime nie wiadomo skąd pojawił się element nadprzyrodzony, którego nikt nie pokusił się chociaż odrobinę wyjaśnić. Ale już pal sześć wyjaśnienia, gdyby ten zabieg wzbogacił oryginalną opowieść, to byłoby całkiem nieźle. A tak to wyszło momentami wyjątkowo irytujące i nudne dziwadło, w dodatku pozbawione sensownej konkluzji.
  • Avatar
    Enevi 9.01.2018 01:27
    Re: Sequel czy prequel?
    Komentarz do recenzji "Basilisk ~Ouka Ninpou Chou~"
    Venedi napisał(a):
    a przecież niemożliwe jest, by oni mieli dzieci? Albo może już czegoś nie pamiętam.


    Em, zdecydowanie sequel, a z Twoją pamięcią na jakieś 99% wszystko w porządku, bo Ouka Ninpou Chou jest ekranizacją książki człowieka, który z oryginałem nie ma nic wspólnego i zaprzągł do fabuły jakąś szemraną „magię”, jakoby Gennosuke i Oboro wrócili z zaświatów i spłodzili potomstwo… Jakimś cudem… Czy coś. Tak czy siak, naciągane to straszliwie. A że krewni i znajomi królików (Hachirou i Hibiki) są bardziej pragmatyczni i chcą, żeby młodzi poszli tropem chowu wsobnego, zabezpieczając w ten sposób „czystość” ich magicznych genów. Och welp…
  • Avatar
    Enevi 5.12.2017 15:25
    Komentarz do recenzji "Trinity Seven"
    Bodajże na trzydziestym.
  • Avatar
    Enevi 12.04.2017 22:13
    Komentarz do recenzji "Fukumenkei Noise"
    Ha, ha, ha, ha… A ja tu się zastanawiałam jakiż to niesamowity głos dadzą Nino… Bo w madze był opisany jako niesamowicie przeszywający i niezwykle emocjonalny, a przy tym faktycznie ładny. A tutaj… cóż. Z j­‑popowych piosenkarek, które występowały w muzycznych anime najbardziej podobał mi się głos Olivii Lufkin, która w wersji na żywo brzmiała nieco… surowo, ale naprawdę dobrze. Nie żeby Saori Hayami miała brzydki głos. Nie, nie. Tylko jak na to, co opisywała autorka, a co pokazało anime, to okazał się on zbyt przecięty. Cóż, błogosławione niech będzie medium papierowe, którego opis słowny czy obrazki pozostawia spore pole do popisu dla wyobraźni odbiory. Bo ta od anime dostała cegłą w łeb. Fukumenkei Noise to opowiastka jakich wiele – bardzo typowa dla gatunku, szalenie przedramatyzowana i teatralna, ale mająca szansę zachęcić tłem muzycznym. A tak to… Niewiele tu pozostaje. Nie żebym spodziewała się czegoś nadzwyczajnego, ale miło było przez chwilę pomyśleć, że jakimś cudem te wszystkie występy okażą się choć odrobinę tak elektryzujące, jak wyobrażała je sobie mangaczka. Ups?

    No drugiej Nany z tego nie będzie…
  • Avatar
    Enevi 8.04.2017 03:38
    Komentarz do recenzji "Re:Creators"
    Noooo… To jak do tej pory chyba najlepsze wejście w tym sezonie. I to z jakim przytupem :D Całość to jedna wielka niewiadoma, ale jeśli wyraźny w pierwszym odcinku dystans i humor się utrzymają, to może wyjść z tego coś naprawdę fajnego. Ale czas pokaże, entuzjazm odłóżmy na bok… Nie no, fajne to było. I muzyka Hiroyukiego Sawano chyba nigdy mi się nie znudzi.
  • Avatar
    Enevi 7.04.2017 17:44
    Komentarz do recenzji "Granblue Fantasy The Animation"
    Dajcie sobie na wstrzymanie zanim to się rozkręci na dobre… Bo zaczynam się zastanawiać, czy to jeszcze uczta trolli, czy już kłótnia w piaskownicy.
  • Avatar
    Enevi 6.04.2017 23:55
    Komentarz do recenzji "Granblue Fantasy The Animation"
    To ja poproszę takie streszczenie kolejnych odcinków. Nie wiem, jak to się rozwinie, ale drugi jest równie powalający co pierwszy! :D
  • Avatar
    Enevi 1.04.2017 16:33
    Komentarz do recenzji "Hand Shakers"
    Tamago-chan napisał(a):
    No i właśnie obejrzałam najtragiczniejsze, najnudniejsze, najgłupsze anime jakie w życiu widziałam (do tej pory).


    W moim przypadku też prawda, ale prawie, bo wierzę w ludzki potencjał do tworzenia chał. I że to nie wszystko na co twórców dzieł wszelakich stać. Co nie zmienia faktu, że Hand Shakers jest złe. Tak po prostu, bo trudno znaleźć mi jakiekolwiek argumenty przeciw tej teorii. Zresztą dotychczasowa liczba komentarzy równa zero zdaje się to potwierdzać. Fani jednak znają się na rzeczy i to jest takie pocieszające… Albo nie mogą się powstrzymać przed obejrzeniem czasem czegoś wybitnie słabego xD

    Tak czy siak, popularność tej serii jest zwyczajnie powalająca. To też ten rzadki przypadek, kiedy pisanie recenzji nie ma sensu, bo statystyki mówią same za siebie… Ale raczej się nie wymigam xD
  • Avatar
    Enevi 15.02.2017 21:13
    Re: Blue ray...
    Komentarz do recenzji "Koe no Katachi"
    Premiera DVD/Bluray 17 maja.
  • Avatar
    A
    Enevi 13.02.2017 00:43
    Młotkiem po głowie
    Komentarz do recenzji "Gundam: Tekketsu no Orphans 2"
    Nie żeby sam motyw  kliknij: ukryte  był niestrawny… ale cóż, trzeba go przedstawić z odpowiednim wyczuciem. A tu Okada udowadnia tylko, że chwyta się taniej sensacji w imię dhaaaamatyzmu. Do tej pory było całkiem nieźle, ale serio, jak bardzo można być dosadnym? Na dodatek w serii, która leci w telewizji o…17? Nie takich rzeczy nie chcieli przepuścić nocnych emisjach. Cieeeekawe. Poziomem przedstawienia przeszłości tragicznej i szokującej w imię… traaaaagedii dorównuje toto chyba tylko Grisaii, a to prawdziwe osiągnięcie. Brrr. Jaki w tym właściwie scenarzystka miała cel? Zaraz… po co ja w ogóle pytam…
  • Avatar
    Enevi 10.02.2017 03:03
    Komentarz do recenzji "Udon no Kuni no Kin'iro Kemari"
    Hmmm, faktycznie. Jakim cudem nikt tego nie zauważył… Dziękujemy za cynk.
  • Avatar
    Enevi 9.01.2017 11:12
    Re: Odradzam
    Komentarz do recenzji "Spirit Pact"
    Ja też… Ale cóż zrobić, jeśli już powstało i kogoś skusi chociażby wyróżnik shounen­‑ai (bo tego w sumie mało jest)? A potem jakieś nieświadome biedactwo trafi na takie coś…
  • Avatar
    Enevi 8.01.2017 23:59
    Re: Odradzam
    Komentarz do recenzji "Spirit Pact"
    Cóż, Spirit Pact to anime wyjątkowo kłopotliwe. Teoretycznie powinno się dodać dwa ogryzki, żeby mieć święty spokój, bo wersja z 2016 roku miała nawet inną długość odcinków i została już dawno zakończona… ALE… Ta z 2017 to dokładnie ten sam materiał, tyle że stanowiący połączenie dwóch chińskich odcinków, więc dodawanie tego jako dwóch osobnych anime jest w sumie kompletnie bez sensu, bo pewnie większość osób obejrzy wersję japońską (chyba że się mylę). Dlatego ta siedzi w bazie.

    P.S. Chiński tytuł można znaleźć w ukrytych :)
  • Avatar
    A
    Enevi 17.12.2016 19:36
    Wojna wszędzie, czary wszędzie! Co to będzie, co to będzie?
    Komentarz do recenzji "Shuumatsu no Izetta"
    Kiedy tylko pojawiły się pierwsze zapowiedzi nt. tej serii, zaczełam się zastanawiać, co też twórcy musieli wypić albo jak bardzo pozbawieni są wyobraźni… Bo nie ma to jak stworzyć opowieść o wojnie, w której brało się czynny udział bez jakiegokolwiek udziału i zamiecenia własnej historii pod dywan… Cóż, hipokryzja Japończyków pod tym względem bywa wyjątkowo zabawna, ale momentami naprawdę zastanawia. Na pewno nie mozna im odmówić prawa do pamięci o ofiarach bomby atomowej, ale jednocześnie sami nie powinni zapominać o tym, co zrobil w Azji Wschodniej. A twórcy mediów wszelakich inwazji japońskiej na Azję unikają jak ognia (choć zdarzają się wyjątki… aczkolwiek starają się przy okazji zachować tyle neutralności ile się da…). Pewnie, każdy kraj ma swoje tematy tabu i momenty w historii, których powinien się wstydzić… Gorzej jeśli zupełnie nic z tym nie robi, a już najgorsze jest nieprzyznawanie się do tych błędów… Ale cóż… Powyższy akapit może brzmieć, jakbym była święcie oburzona, ale w rzeczywistości ten trend u Japończyków mi się po prostu przejadł i bardziej mnie nudzi niż irytuje. Tym bardziej, że nawet przeniesienie całej II wojny światowej do tylko odrobinę alternatywnej Europy właściwie niczego w mojej ocenie tego anime nie zmienia, bo jest ono tak przeraźliwie nijakie, iż podejrzewam, że żadnych większych emocji w widzu nie wywoła.

    Pomysł na fabułę właściwie wcale nie był taki zły i gdyby tylko się postarać, to mogła wyjść z tego całkiem niezła wariacja na temat, ale żeby to osiągnąć, to potrzeba by zdecydowanie więcej czasu i ambicji, bo pomijając same założenia, to Shuumatsu no Izetta nie zawiera w sobie niczego oryginalnego. To tak naprawdę w sporej części nieprzemyślany zbiór znanych i zdecydowanie wysłużonych schematów. Ograniczony czas antenowy swoją szosą, ale nadmiernych uproszczeń, dziur w fabule czy zupełnie zbędnych wątków i motywów nic nie usprawiedliwia. Niby zdarzają się pojedyncze, całkiem nieźle rozegrane sceny, ale jeśli zebrać wszystko do kupy, to wychodzi z tego rzecz sztampowa, przewidywalna i zwyczajnie nudna. Całość potraktowano wyjątkowo po macoszemu i w efekcie nawet mogące zainteresować wątki skończyły jako płytkie i zupełnie bezbarwne, a przy okazji wygodne rozwiązania fabularne. Ani początek, ani rozwinięcie akcji nie porywają, ale zakończenie już w ogóle pobawione jest jakiejkolwiek iskry, więc mimo sporej ilości fajerwerków nie ma co się spodziewać efektownego finału. Niezwykle słabo zarysowano również większość postaci, i co najciekawsze dopadło to te bardziej istotne. Charakter Izetty jest prosty jak konstrukcja cepa i w sumie nie byłoby nic w tym złego, gdyby nie fakt, że jej dobroć i oddanie wylewają się z ekranu non stop i wywołują jedynie wzruszenie ramion. Lepiej zapowiadała się księżniczka i w sumie nawet jako chodzący worek schematów wyszła całkiem nieźle. Aczkolwiek cała reszta raczej nie wywoła żadnych emocji, bo są tam tylko po to, by coś zrobić i fabuła mogła posunąć się do przodu. A, no i ta łopatologiczna polaryzacja chakraterów – Zła Germania, dobry Zachód itd. Owszem, początkowo kilka postaci zapowiadało się na nawet całkiem ciekawe, ale zwykle kończyło się to tak, że albo szybko zostały usunięte ze scenariusza, albo przestawały być ciekawe, więc tak naprawdę to nie było komu tu kibicować. W moim przypadku jakiekolwiek pozytywne emocje wzbudził chyba tylko obowiązkowy Zły Knuj w Okularach, którego pragmatyzm i egoizm były jedynymi niezłymi elementami całości, ale niestety i on skończył jako chodzący schemat z jasną wskazówką nad głową „jestem zły”. Gdyby na takich ludziach skupiła się seria i bardziej rozbudowała ich osobowości, to byłoby super… Ale wiecie, walczący za wielką sprawę i gotowi do poświęceń są tacy ciekawi i jak fajnie jest się z nimi identyfikować… Ta, jassssne.

    Technicznie bywa różnie. Projekty postaci są ładne, tła śliczne, ale zarówno animacja, jak i kreska miewają jednak gorsze dni i wtedy jest co najwyżej średnio. Zdecydowanie najlepiej wypada klimatyczna ścieżka dźwiękowa i prześliczny ending w wykonaniu May'n.

    Pomysł na serię twórcy mieli ryzykowny, ale chwali się, że ludzie chcą eksperymentować i próbują uciekać od typowych anime. Szkoda tylko, że schematy jednak dopadły produkcję na dosyć wczesnym etapie realizacji i z dobrych chęci niewiele wyszło. Podejrzewam, że Izetta nikogo nie obrazi, ale i nie zaskoczy, bo w zasadzie nie ma w tym nic intrygującego poza samymi założeniami, a seans należał do wyjątkowo nudnych, bo scenariusz nie dostarcza nic, co byłoby odkrywcze. Jako lekkie kino rozrywkowe też się nie sprawdzi, bo patrzenie na wyschnięte i puste pnie jest bardziej interesujące.

    Hmmm, jak takie nudne, to czemu taki długi (jak na mnie) komentarz? Powiedzmy, że miałam ochotę napisać recenzję… xD
  • Avatar
    Enevi 16.12.2016 02:00
    Komentarz do recenzji "Miasto beze mnie"
    O tej porze nie stać mnie na konstruktywny komentarz, więc „yyyyyyyyyy”?
  • Avatar
    Enevi 11.12.2016 00:31
    Re: Po 10 epku :D
    Komentarz do recenzji "Yuuri!!! on Ice"
    Mówisz, masz…
  • Avatar
    Enevi 8.12.2016 19:46
    Re: Po co się kłócić jak jest odcinek 10? :D
    Komentarz do recenzji "Yuuri!!! on Ice"
    Ponoć kompromis wyszedł taki, że  kliknij: ukryte , ale tego się chyba nigdy nie dowiemy xD

    A endorfiny po seansie tej serii skaczą niesamowicie :)
  • Avatar
    Enevi 18.11.2016 21:42
    Re: Odcinek 7
    Komentarz do recenzji "Yuuri!!! on Ice"
    O jej xD…. Jaaaaki piękny Google Translate <3
    Tam generalnie chodziło o to, że Kubo zauważa podobieństwa między odcinkiem 7 i tegotygodniowym Nigeru wa Haji da ga Yaku ni Tatsu. A że tam się właśnie pocałowali, to ludzie skojarzyli analogię xD
  • Avatar
    Enevi 18.11.2016 20:36
    Re: Odcinek 7
    Komentarz do recenzji "Yuuri!!! on Ice"
    Dla ciekawych: tu wpis pani Kubo ;)