Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Komentarze

Enevi

  • Avatar
    Enevi 5.12.2017 15:25
    Komentarz do recenzji "Trinity Seven"
    Bodajże na trzydziestym.
  • Avatar
    Enevi 12.04.2017 22:13
    Komentarz do recenzji "Fukumenkei Noise"
    Ha, ha, ha, ha… A ja tu się zastanawiałam jakiż to niesamowity głos dadzą Nino… Bo w madze był opisany jako niesamowicie przeszywający i niezwykle emocjonalny, a przy tym faktycznie ładny. A tutaj… cóż. Z j­‑popowych piosenkarek, które występowały w muzycznych anime najbardziej podobał mi się głos Olivii Lufkin, która w wersji na żywo brzmiała nieco… surowo, ale naprawdę dobrze. Nie żeby Saori Hayami miała brzydki głos. Nie, nie. Tylko jak na to, co opisywała autorka, a co pokazało anime, to okazał się on zbyt przecięty. Cóż, błogosławione niech będzie medium papierowe, którego opis słowny czy obrazki pozostawia spore pole do popisu dla wyobraźni odbiory. Bo ta od anime dostała cegłą w łeb. Fukumenkei Noise to opowiastka jakich wiele – bardzo typowa dla gatunku, szalenie przedramatyzowana i teatralna, ale mająca szansę zachęcić tłem muzycznym. A tak to… Niewiele tu pozostaje. Nie żebym spodziewała się czegoś nadzwyczajnego, ale miło było przez chwilę pomyśleć, że jakimś cudem te wszystkie występy okażą się choć odrobinę tak elektryzujące, jak wyobrażała je sobie mangaczka. Ups?

    No drugiej Nany z tego nie będzie…
  • Avatar
    Enevi 8.04.2017 03:38
    Komentarz do recenzji "Re:Creators"
    Noooo… To jak do tej pory chyba najlepsze wejście w tym sezonie. I to z jakim przytupem :D Całość to jedna wielka niewiadoma, ale jeśli wyraźny w pierwszym odcinku dystans i humor się utrzymają, to może wyjść z tego coś naprawdę fajnego. Ale czas pokaże, entuzjazm odłóżmy na bok… Nie no, fajne to było. I muzyka Hiroyukiego Sawano chyba nigdy mi się nie znudzi.
  • Avatar
    Enevi 7.04.2017 17:44
    Komentarz do recenzji "Granblue Fantasy The Animation"
    Dajcie sobie na wstrzymanie zanim to się rozkręci na dobre… Bo zaczynam się zastanawiać, czy to jeszcze uczta trolli, czy już kłótnia w piaskownicy.
  • Avatar
    Enevi 6.04.2017 23:55
    Komentarz do recenzji "Granblue Fantasy The Animation"
    To ja poproszę takie streszczenie kolejnych odcinków. Nie wiem, jak to się rozwinie, ale drugi jest równie powalający co pierwszy! :D
  • Avatar
    Enevi 1.04.2017 16:33
    Komentarz do recenzji "Hand Shakers"
    Tamago-chan napisał(a):
    No i właśnie obejrzałam najtragiczniejsze, najnudniejsze, najgłupsze anime jakie w życiu widziałam (do tej pory).


    W moim przypadku też prawda, ale prawie, bo wierzę w ludzki potencjał do tworzenia chał. I że to nie wszystko na co twórców dzieł wszelakich stać. Co nie zmienia faktu, że Hand Shakers jest złe. Tak po prostu, bo trudno znaleźć mi jakiekolwiek argumenty przeciw tej teorii. Zresztą dotychczasowa liczba komentarzy równa zero zdaje się to potwierdzać. Fani jednak znają się na rzeczy i to jest takie pocieszające… Albo nie mogą się powstrzymać przed obejrzeniem czasem czegoś wybitnie słabego xD

    Tak czy siak, popularność tej serii jest zwyczajnie powalająca. To też ten rzadki przypadek, kiedy pisanie recenzji nie ma sensu, bo statystyki mówią same za siebie… Ale raczej się nie wymigam xD
  • Avatar
    Enevi 15.02.2017 21:13
    Re: Blue ray...
    Komentarz do recenzji "Koe no Katachi"
    Premiera DVD/Bluray 17 maja.
  • Avatar
    A
    Enevi 13.02.2017 00:43
    Młotkiem po głowie
    Komentarz do recenzji "Gundam: Tekketsu no Orphans 2"
    Nie żeby sam motyw  kliknij: ukryte  był niestrawny… ale cóż, trzeba go przedstawić z odpowiednim wyczuciem. A tu Okada udowadnia tylko, że chwyta się taniej sensacji w imię dhaaaamatyzmu. Do tej pory było całkiem nieźle, ale serio, jak bardzo można być dosadnym? Na dodatek w serii, która leci w telewizji o…17? Nie takich rzeczy nie chcieli przepuścić nocnych emisjach. Cieeeekawe. Poziomem przedstawienia przeszłości tragicznej i szokującej w imię… traaaaagedii dorównuje toto chyba tylko Grisaii, a to prawdziwe osiągnięcie. Brrr. Jaki w tym właściwie scenarzystka miała cel? Zaraz… po co ja w ogóle pytam…
  • Avatar
    Enevi 10.02.2017 03:03
    Komentarz do recenzji "Udon no Kuni no Kin'iro Kemari"
    Hmmm, faktycznie. Jakim cudem nikt tego nie zauważył… Dziękujemy za cynk.
  • Avatar
    Enevi 9.01.2017 11:12
    Re: Odradzam
    Komentarz do recenzji "Spirit Pact"
    Ja też… Ale cóż zrobić, jeśli już powstało i kogoś skusi chociażby wyróżnik shounen­‑ai (bo tego w sumie mało jest)? A potem jakieś nieświadome biedactwo trafi na takie coś…
  • Avatar
    Enevi 8.01.2017 23:59
    Re: Odradzam
    Komentarz do recenzji "Spirit Pact"
    Cóż, Spirit Pact to anime wyjątkowo kłopotliwe. Teoretycznie powinno się dodać dwa ogryzki, żeby mieć święty spokój, bo wersja z 2016 roku miała nawet inną długość odcinków i została już dawno zakończona… ALE… Ta z 2017 to dokładnie ten sam materiał, tyle że stanowiący połączenie dwóch chińskich odcinków, więc dodawanie tego jako dwóch osobnych anime jest w sumie kompletnie bez sensu, bo pewnie większość osób obejrzy wersję japońską (chyba że się mylę). Dlatego ta siedzi w bazie.

    P.S. Chiński tytuł można znaleźć w ukrytych :)
  • Avatar
    A
    Enevi 17.12.2016 19:36
    Wojna wszędzie, czary wszędzie! Co to będzie, co to będzie?
    Komentarz do recenzji "Shuumatsu no Izetta"
    Kiedy tylko pojawiły się pierwsze zapowiedzi nt. tej serii, zaczełam się zastanawiać, co też twórcy musieli wypić albo jak bardzo pozbawieni są wyobraźni… Bo nie ma to jak stworzyć opowieść o wojnie, w której brało się czynny udział bez jakiegokolwiek udziału i zamiecenia własnej historii pod dywan… Cóż, hipokryzja Japończyków pod tym względem bywa wyjątkowo zabawna, ale momentami naprawdę zastanawia. Na pewno nie mozna im odmówić prawa do pamięci o ofiarach bomby atomowej, ale jednocześnie sami nie powinni zapominać o tym, co zrobil w Azji Wschodniej. A twórcy mediów wszelakich inwazji japońskiej na Azję unikają jak ognia (choć zdarzają się wyjątki… aczkolwiek starają się przy okazji zachować tyle neutralności ile się da…). Pewnie, każdy kraj ma swoje tematy tabu i momenty w historii, których powinien się wstydzić… Gorzej jeśli zupełnie nic z tym nie robi, a już najgorsze jest nieprzyznawanie się do tych błędów… Ale cóż… Powyższy akapit może brzmieć, jakbym była święcie oburzona, ale w rzeczywistości ten trend u Japończyków mi się po prostu przejadł i bardziej mnie nudzi niż irytuje. Tym bardziej, że nawet przeniesienie całej II wojny światowej do tylko odrobinę alternatywnej Europy właściwie niczego w mojej ocenie tego anime nie zmienia, bo jest ono tak przeraźliwie nijakie, iż podejrzewam, że żadnych większych emocji w widzu nie wywoła.

    Pomysł na fabułę właściwie wcale nie był taki zły i gdyby tylko się postarać, to mogła wyjść z tego całkiem niezła wariacja na temat, ale żeby to osiągnąć, to potrzeba by zdecydowanie więcej czasu i ambicji, bo pomijając same założenia, to Shuumatsu no Izetta nie zawiera w sobie niczego oryginalnego. To tak naprawdę w sporej części nieprzemyślany zbiór znanych i zdecydowanie wysłużonych schematów. Ograniczony czas antenowy swoją szosą, ale nadmiernych uproszczeń, dziur w fabule czy zupełnie zbędnych wątków i motywów nic nie usprawiedliwia. Niby zdarzają się pojedyncze, całkiem nieźle rozegrane sceny, ale jeśli zebrać wszystko do kupy, to wychodzi z tego rzecz sztampowa, przewidywalna i zwyczajnie nudna. Całość potraktowano wyjątkowo po macoszemu i w efekcie nawet mogące zainteresować wątki skończyły jako płytkie i zupełnie bezbarwne, a przy okazji wygodne rozwiązania fabularne. Ani początek, ani rozwinięcie akcji nie porywają, ale zakończenie już w ogóle pobawione jest jakiejkolwiek iskry, więc mimo sporej ilości fajerwerków nie ma co się spodziewać efektownego finału. Niezwykle słabo zarysowano również większość postaci, i co najciekawsze dopadło to te bardziej istotne. Charakter Izetty jest prosty jak konstrukcja cepa i w sumie nie byłoby nic w tym złego, gdyby nie fakt, że jej dobroć i oddanie wylewają się z ekranu non stop i wywołują jedynie wzruszenie ramion. Lepiej zapowiadała się księżniczka i w sumie nawet jako chodzący worek schematów wyszła całkiem nieźle. Aczkolwiek cała reszta raczej nie wywoła żadnych emocji, bo są tam tylko po to, by coś zrobić i fabuła mogła posunąć się do przodu. A, no i ta łopatologiczna polaryzacja chakraterów – Zła Germania, dobry Zachód itd. Owszem, początkowo kilka postaci zapowiadało się na nawet całkiem ciekawe, ale zwykle kończyło się to tak, że albo szybko zostały usunięte ze scenariusza, albo przestawały być ciekawe, więc tak naprawdę to nie było komu tu kibicować. W moim przypadku jakiekolwiek pozytywne emocje wzbudził chyba tylko obowiązkowy Zły Knuj w Okularach, którego pragmatyzm i egoizm były jedynymi niezłymi elementami całości, ale niestety i on skończył jako chodzący schemat z jasną wskazówką nad głową „jestem zły”. Gdyby na takich ludziach skupiła się seria i bardziej rozbudowała ich osobowości, to byłoby super… Ale wiecie, walczący za wielką sprawę i gotowi do poświęceń są tacy ciekawi i jak fajnie jest się z nimi identyfikować… Ta, jassssne.

    Technicznie bywa różnie. Projekty postaci są ładne, tła śliczne, ale zarówno animacja, jak i kreska miewają jednak gorsze dni i wtedy jest co najwyżej średnio. Zdecydowanie najlepiej wypada klimatyczna ścieżka dźwiękowa i prześliczny ending w wykonaniu May'n.

    Pomysł na serię twórcy mieli ryzykowny, ale chwali się, że ludzie chcą eksperymentować i próbują uciekać od typowych anime. Szkoda tylko, że schematy jednak dopadły produkcję na dosyć wczesnym etapie realizacji i z dobrych chęci niewiele wyszło. Podejrzewam, że Izetta nikogo nie obrazi, ale i nie zaskoczy, bo w zasadzie nie ma w tym nic intrygującego poza samymi założeniami, a seans należał do wyjątkowo nudnych, bo scenariusz nie dostarcza nic, co byłoby odkrywcze. Jako lekkie kino rozrywkowe też się nie sprawdzi, bo patrzenie na wyschnięte i puste pnie jest bardziej interesujące.

    Hmmm, jak takie nudne, to czemu taki długi (jak na mnie) komentarz? Powiedzmy, że miałam ochotę napisać recenzję… xD
  • Avatar
    Enevi 16.12.2016 02:00
    Komentarz do recenzji "Boku dake ga Inai Machi"
    O tej porze nie stać mnie na konstruktywny komentarz, więc „yyyyyyyyyy”?
  • Avatar
    Enevi 11.12.2016 00:31
    Re: Po 10 epku :D
    Komentarz do recenzji "Yuuri!!! on Ice"
    Mówisz, masz…
  • Avatar
    Enevi 8.12.2016 19:46
    Re: Po co się kłócić jak jest odcinek 10? :D
    Komentarz do recenzji "Yuuri!!! on Ice"
    Ponoć kompromis wyszedł taki, że  kliknij: ukryte , ale tego się chyba nigdy nie dowiemy xD

    A endorfiny po seansie tej serii skaczą niesamowicie :)
  • Avatar
    Enevi 18.11.2016 21:42
    Re: Odcinek 7
    Komentarz do recenzji "Yuuri!!! on Ice"
    O jej xD…. Jaaaaki piękny Google Translate <3
    Tam generalnie chodziło o to, że Kubo zauważa podobieństwa między odcinkiem 7 i tegotygodniowym Nigeru wa Haji da ga Yaku ni Tatsu. A że tam się właśnie pocałowali, to ludzie skojarzyli analogię xD
  • Avatar
    Enevi 18.11.2016 20:36
    Re: Odcinek 7
    Komentarz do recenzji "Yuuri!!! on Ice"
    Dla ciekawych: tu wpis pani Kubo ;)
  • Avatar
    Enevi 9.11.2016 22:28
    Re: Bełkot
    Komentarz do recenzji "Shuumatsu no Izetta"
    Cóż, podejrzewam, że to właśnie brak dystansu do własnej historii zadecydował o tym, że twórcy wzięli na warsztat „bezpieczną” europejską część konfliktu. Chciałabym to zobaczyć w wersji azjatyckiej. Serio… Ciekawe za ile lat by dopuszczono coś takiego do produkcji? :P Np. dzielna mandżurska/koreańska czarodziejka pomaga chińskiej cesarzowej w walce z japońskim okupantem… Hmmmmm… Jaaasssssne.
  • Avatar
    Enevi 23.09.2016 22:51
    Re: Kolejność
    Komentarz do recenzji "Tales of Zestiria: The Cross"
    Każda seria Tales (z pominięciem Zestirii i Berserii, które dzieli jedynie duży przeskok czasowy) ma osobne uniwersum, więc śmiało możesz pominąć inne tytuły, acz taki film do Vesperii był dobry ;)
  • Avatar
    Enevi 7.08.2016 20:57
    Komentarz do recenzji "Tales of Zestiria: The Cross"
    Jak bardzo alternatywna będzie Zestiria the Cross, to czas pokaże, ale na razie zmiany są niewielkie i raczej kosmetyczne (dodatkowo już od dawna krążą plotki o tym, że to dwusezonówka, więc może coś z tego wyjdzie, bo 12/13 odcinków to za mało na samą Zestirię, tym bardziej, że jeszcze cała drużyna nie jest w komplecie, a co dopiero miszmasz dwóch gier…). Wątki z Berserii to chyba tak tylko w ramach promocji gry (ponoć tylko dwa odcinki)...
  • Avatar
    Enevi 7.08.2016 20:53
    Re: 6 epek
    Komentarz do recenzji "Tales of Zestiria: The Cross"
    Chodzi o sceny z muzyczką? To był opening z gry xD
  • Avatar
    A
    Enevi 14.07.2016 16:30
    Moe Mchy atakują
    Komentarz do recenzji "Regalia: The Three Sacred Stars"
    W ramach polowania na premiery obejrzałam w zeszłym tygodniu pierwszy odcinek, a podczas seansu towarzyszyło mi niedowierzanie. Ale pomyślałam sobie, że może z tego kuriozum wyjdzie coś zabawnego. Coś wyszło na pewno… I do pewnego stopnia nawet jest to zabawne, ale tak ogólnie to zgroza na kółkach. Tyle głupot już w samej konstrukcji świata i fabule już dawno nie widziałam. Nie pozostaje mi więc nic innego jak cotygodniowa dawka absurdu! Może nawet będzie to rozrywka na poziomie Comet Lucifer? Już nie mogę się doczekać! :D
  • Avatar
    Enevi 13.07.2016 21:58
    Komentarz do recenzji "Koutetsujou no Kabaneri"
    E tam… Avellana napisała cztery, więc marny ze mnie przodownik pracy :P
  • Avatar
    Enevi 9.07.2016 20:13
    Komentarz do recenzji "Hitori no Shita: The Outcast"
    Tu zabolało?… xD Mnie bardziej odrzucił nierówny klimat (te komediowe wstawki były tak wymuszone…) i ogólny bałagan fabularny. Główny bohater jest irytujący, podobnie jak panienka. Acz, może coś z tego wyjdzie. I gdzie ta klimatyczna piosenka z zapowiedzi?!
  • Avatar
    A
    Enevi 21.06.2016 18:50
    Ochłapy z życia szpiega
    Komentarz do recenzji "Joker Game"
    Pomysł wyjściowy historia miała całkiem niezły… Ale jak w wielu innych przypadkach, również w tym na dobrym pomyśle się kończy, a szkoda, bo tego typu anime jest stosunkowo mało. A żeby jeszcze na dobry tytuł trafić… Niby jest to na podstawie w miarę popularnej serii książek (które są zbiorami opowiadań…), ale albo jest to popularność na wyrost, albo coś nie wyszło w trakcie przenoszenia historii na język animacji. Osobiście z pierwowzorem styczności nie miałam i w sumie nie wiem, czy chcę mieć, bo nawet jeśli jest w nim coś godnego uwagi, to ewidentnie nie sprawdziło się w formie serialu. Jedna agencja szpiegowska, tajemniczy przełożony i ośmiu podopiecznych – czemu nie, tylko dajcie im odpowiednio dużo czasu, żeby jakkolwiek zainteresowali sobą widzów. Gdybyśmy mieli do czynienia z dłuższym serialem, to może epizodyczność nie byłaby wadą, ale w przypadku jednosezonówki, okazała się mocno nietrafionym pomysłem, bo ostatecznie wyszło na to, że twórcy mieli za mało czasu na… wszystko. Każdorazowo bowiem (z pominięciem bodajże dwóch dwuodcinkowych historii) zmieniamy miejsce akcji, bohaterów oraz sprawę. Dodatkowo każdy wątek jest przedstawiony po łebkach i nijak nie wpasowuje się w jakikolwiek większy obraz, gdyby chociaż jakiś motyw przewodni był… Ale nie, bo po co? Co gorsza żaden ze szpiegów (pomijając JEDEN odcinek) nie wychodzi na pierwszy plan – panowie kręcą się zwykle gdzieś w tle i robią, co do nich należy, ale rzadko kiedy widzimy ich w akcji, a jakiekolwiek „zawiłości” fabularne zostają widzowi podane w formie… sprawozdania z fabuły. Co w efekcie całkowicie pozbawiło serię suspensu i polotu. Ogólnie rzecz biorąc – nuda, nuda, nuda. Szpiedzy nie popełniają błędów, wszystko im wychodzi, chyba że akurat  kliknij: ukryte , a ich przełożony to już w ogóle jest jak Superman – zawsze znajdzie się we właściwym miejscu i o właściwym czasie, wszystkich przechytrzy, nikt go nie zauważy itd. Jedynie dwa ostatnie odcinki wyłamały się nieco ze schematu (niespodziewana  kliknij: ukryte  – trochę nawet melancholii w tym odcinku było. O dziwo, bywają też chwile, gdy  kliknij: ukryte ), ale w ostatecznym rozrachunku to niestety za mało. A szkoda.

    A, no i piosenka z czołówki mi się podobała.