Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Komentarze

Tablis

  • Avatar
    A
    Tablis 13.11.2016 12:31
    Komentarz do recenzji "Binan Koukou Chikyuu Bouei Bu Love! Love!"
    Drugi sezon Binana jest nietypowym przypadkiem redukcji w stosunku do pierwszego. Zazwyczaj twórcy starają się, mniej lub bardziej udanie, wpychać nowe elementy do historii, tutaj wygląda, jakby postawili na ich usuwanie.

    Stare trio antagonistów o różnych osobowościach zostało usunięte, jako nowinkę wprowadzono bliźniaków, którzy jeśli chodzi o osobowość są ledwo zarysowani i wzajemnie nieodróżnialni. Zielonego Jeża Zła i Złotą Rybkę Spisku zastąpił Wiewiór, o którym poza tym, że lubi gotować, też trudno cokolwiek powiedzieć. Interakcji wewnątrz klubu protagonistów też jest mniej, historie potworów odcinka również są krótsze. Niby nowym centrum uwagi są relacje rodzinne między Yumoto i Gourą, ale w gruncie rzeczy nie dowiadujemy się o nich nic nowego, tylko oglądamy warianty scenek obyczajowych z serii pierwszej.

    W efekcie drugi sezon ogląda się jak pierwszy, tylko rozrzedzony.
  • Avatar
    Tablis 11.11.2016 21:34
    Komentarz do recenzji "Yuuri!!! on Ice"
    Różnica jest taka, że w tym drugim nic by nie zostało, więc to byłoby równoważne prostemu stwierdzeniu, że lepiej, żeby tego serialu w ogóle nie było. (Co jest sensowną opinią.)

    Wątpliwa jest dla mnie już teza, że Yuuri on Ice to ecchi, a stwierdzenie, że jest to ecchi, a później krytykowanie innych, że im się nie podobają elementy ecchi w tej serii, to już dwa poziomy wątpliwych założeń.
  • Avatar
    Tablis 11.11.2016 17:32
    Komentarz do recenzji "Yuuri!!! on Ice"
    Nie ma absolutnie nic złego w skomentowaniu, że bez pewnych elementów dany serial byłby lepszy…
  • Avatar
    A
    Tablis 23.09.2016 21:34
    Zwrot akcji morduje fabułę
    Komentarz do recenzji "Kurage no Shokudou"
    Dawno nie widziałem produkcji, która popełnia tak efektowne samobójstwo. Grafika jest śliczna, dialogi dobrze poprowadzone, a historia stojąca za Shio, czyli  kliknij: ukryte , to motyw, który, dobrze rozwinięty, z naddatkiem pociągnąłby półgodzinny film.

    Niemniej dochodzimy do połowy, fabuła robi zwrot o 180 stopni, a Shio staje się nagle statystą w kompletnie innym wątku, na dodatek w dużej mierze fantastycznym. Nikt by się konwencji fantasy wcześniej nie spodziewał, więc zaskoczenie i konfuzja są spore, co kompletnie nie pasuje do kontemplacyjnego nastroju, do którego ten film aspiruje. Na dodatek ten wątek jest zwyczajnie głupi –  kliknij: ukryte 

    Najgorsze, że elementy fantastyczne nie są potrzebne kompletnie do niczego – to dramat obyczajowy i z łatwością można by ustawić bohaterów w dokładnie tej samej sytuacji życiowej bez żadnego elementu fantastycznego. Film przez połowę senasu jest skoncentrowany na historii Shio, i czyni to świetnie. Dalsza część jest sama w sobie średnia, a że pasuje do pierwszej jak pięść do nosa, morduje całość.

    Cóż, pierwszy kwadrans oglądało się doskonale, zawsze to jakaś wartość.
  • Avatar
    Tablis 31.03.2016 15:49
    Re: Powyżej średniej
    Komentarz do recenzji "Kono Subarashii Sekai ni Shukufuku o!"
    Pozwolę sobie wyklarować sytuację, która zapewne zostanie i tak wyklarowana jeszcze mocniej przez moderację.

    Slova stwierdził, że dialogi są wybitnie dobre, czyli dobre w wybitnym stopniu. Maxromem natomiast stwierdził, po pierwsze, że nie wie i nie wydaje mu się, a po drugie, że chyba nie są wybitne; co nie stoi w sprzecności z wypowiedzią Slovy, ponieważ wybitna dobrość jest cechą szczegółową, wybitność jako taka zaś cechą ogólną.
  • Avatar
    A
    Tablis 23.03.2016 18:29
    Dysfunkcjonalne, ale konsekwentne
    Komentarz do recenzji "Kono Subarashii Sekai ni Shukufuku o!"
    Humor w Konosubie bierze się głównie z konsekwentnego przedstawiania układów dysfunkcjonalnych. Świat fantasy tam przedstawiony jest klasyczny, ale zarazem absurdalny. Okazuje się, że nagrody dla bohaterów, rozbudowany system odszkodowań, armie demonów oraz ludzkożerne gigantyczne żaby tworzą mieszankę, która dopowadza do rozpaczy ludzi przyzwyczajonych do racjonalnego funcjonowania rzeczywistości, w tym protagonistę. Wszystkie te motywy są wprowadzane, a później rozbudowywane i przypominane w dalszych odcinkach. To wszystko nie działa, ale jednak w jakiś sposób trzyma się kupy, wywołując szczere rozbawienie.

    Podobnie jest z postaciami. To banda odpadów ludzkich, niezdolnych do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie, i są oni w swoim upadku stanowczy oraz uparci. W wielu aspektach są oni w stanie sprawnie działać, ale każdy ma jakąś obsesję czy cechę charakteru, która go upośledza.

    Zarówno świat, jak i postacie wypaczają klasyczne linie fabularne RPG oraz fantasy. Jest to pewien schemat – zaczyna się typowo, myślimy, że wiemy, czego się spodziewać, po czym fabuła zaczyna coraz bardziej zbaczać w zupełnie niespodziewanym kierunku. Czasami na chwilę wraca do standardu, ale tylko po to, aby skoczyć w jeszcze inną stronę.

    Mimo sporej dawki chaosu oraz absurdu twórcy dużo uwagi poświęcają utrzymaniu spójności, w czym sporo pomagają seiyuu. Słychać i czuć, że bawili się świetnie, rewelacyjne popisy aktorskie to jedna z najwiekszych atrakcji tej serii. Przednia zabawa jest praktycznie ze wszystkimi, ale szczególne wrażenie zrobił na mnie głos protagonisty, płynnie przechodzący od trybu neutralnego do sarkastycznego oraz obrażonego z mocnym efektem komicznym.
  • Avatar
    A
    Tablis 11.03.2016 16:44
    Przyjemny serial dla dzieci
    Komentarz do recenzji "Tantei Team KZ: Jiken Note"
    To ciekawy przypadek odwróconego haremu, bo skierowany do młodszych widzów. Ciągle pozostaje fantazją, ale idealizującą nie związki romantyczne, tylko przyjaźń. Główna bohaterka jest otoczona nie grupą idealnych amantów, co idealnych przyjaciół. Są troskliwi, uważni, i zawsze pojawiają się, gdy Aaya ich potrzebuje. Fakt, że są oni za dobrzy, aby być prawdziwi, osłabia obyczajową stronę tego serialu – po prostu nie ma tu wielu istotnych problemów i konfliktów między postaciami.

    Z ich grona głównie protagonistka ma problemy sama ze sobą – odczuwa społeczną niepewnoś i ewidentne ma problemy z nawiązywaniem kontaktów. Serial zgrabnie i realistycznie pokazuje, jak próbuje ona sobie z nimi radzić, ale efekt psuje fakt, że jej przyjaciele są aż do przesady akceptujący i wspierający, co czyni całą procedurę zbyt prostą. Niemniej taka opowieść na pewno może dodać otuchy mającym podobne problemy.

    Jest też warstwa sensacyjno­‑kryminalna, która jest prosta, często naiwna, ale ujdzie jeśli spojrzymy na nią pod kątem wieku grupy docelowej. Warto docenić, że w ramach tych opowiastek serial w sposób nienachalny promuje postawy prospołeczne i uczy odpowiedzialnych zachowań. Należy oddać scenariuszowi, że bohaterowie mają barwne przygody, ale nie robią rzeczy, których dzieciaki robić nie powinny. Szkoda, że udział protagonistki w akcji jest zbyt mały – jej funkcja sekretarza zdaje się mocno pretekstowa, a pomoc w śledztwie często jest bardziej dziełem przypadku, niż planowania.
  • Avatar
    Tablis 24.02.2016 15:33
    Komentarz do recenzji "Shinmai Maou no Testament Burst"
    I znowu się okazuje, że jestem człowiekiem starej daty, który nie rozumie Internetów.
  • Avatar
    Tablis 24.02.2016 14:18
    Komentarz do recenzji "Shinmai Maou no Testament Burst"
    Eeee… jeśli ktoś chce obejrzeć anime dlatego, że ludzie psioczą na recenzję w komentarzach, to ma specyficzne podejście do rozrywki.
  • Avatar
    Tablis 23.02.2016 22:32
    Komentarz do recenzji "Shinmai Maou no Testament Burst"
    A co mnie obchodzi, że producenci puszczają w telewizji bezwartościową wersję serialu? Odpowiedź: nic. Recenzujemy wersje telewizyjne. Koniec tematu.

    Może ja podważę opanowanie Tanuka przez yaoistki i hejterów cycków. Tak się składa, że pewien recenzent nie tak dawno temu wystawił na Tanuki serialowi Shokugeki no Soma okrągłe 9/10. Ah, gdyby tylko recenzował on więcej ecchi, to być może czytelnicy nie narzekaliby aż tyle…
  • Avatar
    Tablis 23.02.2016 18:01
    Komentarz do recenzji "Shinmai Maou no Testament Burst"
    Pragnąłbym przypomnieć, że na Tanuki oceniana jest wersja telewizyjna.

    Tak poza tym, to rzeczy ukazane w SMnT to „hardkor” co najwyżej dla niewinnych dzieciąt, które się wychowały bez Internetu. Znalezienie bogatej kolekcji anime bardziej zboczonych od SMnT to kwestia załadowania Google i poświęcenia kilku sekund.
  • Avatar
    Tablis 23.02.2016 10:57
    Komentarz do recenzji "Shinmai Maou no Testament Burst"
    Ależ co kto lubi. Jako hentaj to do kitu, jako ecchi to do kitu, jako shounen to do kitu, ale być może połączenie tych składników daje jakąś nową jakość, która jest dla mnie niedostrzegalna.

    Warto się skupić na Marii. Maria jest w porządku. Maria jest jedynym znośnym motywem w tej serii. Eh, gdyby tylko było jej więcej, to moooże dałoby się wyciągnąć ze 3/10!
  • Avatar
    Tablis 22.02.2016 23:06
    Komentarz do recenzji "Shinmai Maou no Testament Burst"
    Ojtam, nie czepiaj się. Slova trolluje w wątkach, które od początku można traktować tylko w kategoriach rozrywkowych. Cóż złego we wzmacnianiu radości?
  • Avatar
    Tablis 22.02.2016 22:08
    Komentarz do recenzji "Shinmai Maou no Testament Burst"
    Masz rację :(

    Jednak postaram się usprawiedliwić – taki odbiór serii wyniknął z mojej osobistej wrażliwości. W paragrafach CHARAKTERYSTYKA SEKSUALNA oraz PRZEDSTAWIONY BEHAWIOR nie zdołałem właściwie ująć zmysłowej erotyki Shinmai Maou no Testament. Być może jestem pod tym względem upośledzony. Być może powinieniem się leczyć.

    Jednakże niech moja recenzja będzie przynajmniej głosem grupy podobnych do mnie. Być może jesteśmy w mniejszości, ale rónież chcemy być wysłuchani.
  • Avatar
    Tablis 22.02.2016 22:04
    Komentarz do recenzji "Shinmai Maou no Testament Burst"
    Masz rację :(

    Jednak postaram się usprawiedliwić – intencje miałem słuszne, chciałem się wyzwolić z ego i spojrzeć na tę serię z oddalonego, wręcz kosmicznego punktu widzenia.

    Niestety nie zdałem sobie sprawy, że czyniąc tak ustawiam się w roli mesjasza, zsyłającego czytelnikom prawdę objawioną z gwiazd!

    Więcej, teraz, odpowiadając na ten komentarz, czynię TO SAMO – skupiam na sobie uwagę!

    Co za dramat.

    Jak żyć?
  • Avatar
    Tablis 21.02.2016 21:08
    Komentarz do recenzji "Shinmai Maou no Testament Burst"
    Co prawda nie 9/10, ale 8/10 dla yaoi, za to od samego hejtera: [link]
  • Avatar
    A
    Tablis 18.02.2016 14:50
    Komentarz do recenzji "Taifuu no Noruda"
    To mało spójny film. Stara się być kameralny – mamy 3 bohaterów, ograniczone miejsce akacji (szkołę) i krótki czas przebiegu wydarzeń (kilka godzin), jednak pojawiające się pod koniec motywy o kosmicznej (dosłownie) skali w znacznym stopniu to psują. Taki zamysł dałoby się przeprowadzić, mając do dyspozycji 100 minut, ale upchnięcie tego w 27 wywołuje już dysonans emocjonalny. Są 2 główne wątki – „kosmiczny” oraz obyczajowy, w związku z brakiem czasu uwaga przeskakuje od jednego do drugiego co kilkadziesiąt sekund. Każdy z nich spokojnie mógły być osobną historią, zabrakło w tym filmie łącznika, który nadałby mu spójność.

    Niemniej obydawa wątki są przyjemne w śledzeniu, dużo w nich ciepła i empatii, chociaż nie są ani specjalnie oryginalne, ani głębokie (na to drugie nie było zresztą czasu). Nie mam za to wątpliwości, że film jest cudnie animowany, a i reżyseria jest bogata. Wydaje mi się, że to pokazówka studia Colorido mająca zwabić inwestorów. Może się udać – udowadnia, że technicznie są w czołówce, choć przydałby im się dobry scenarzysta.
  • Avatar
    R
    Tablis 16.02.2016 21:38
    Komentarz do recenzji "Diabolik Lovers More, Blood"
    Z istnienia Diabolik Lovers More, Blood nie wynikło zbyt wiele dobrego, ale przynajmniej można sobie było reckę poczytać! Widać w niej pełnokrwistą recenzentkę, gotową na największe poświęcenia w imię Obiektywnej Oceny™.

    Nie zgodzę się tylko z określeniem „zawiera język nieparlamentarny” – owa recenzja zawiera język znacznie łagodniejszy, niż polski parlamentarny.
  • Avatar
    A
    Tablis 1.12.2015 23:08
    Intrygujący eksperyment od Bones
    Komentarz do recenzji "Kekkai Sensen"
    Tą serią Bones pokazuje, że jeszcze potrafi. To przykład reżyserii ekstremalnej – takiego bogactwa rozwiązań i motywów nie widziałem od dawna. W przypadku innych seriali skrytykowałbym, że momentami jest to udziwnianie na siłę i pokaz umiejętności nie znajdujący oparcia w strukturze opowieści, ale akurat tutaj takie rozwiązania pasują do ekscentrycznego z założenia świata. Ba, momentami pretendują nawet do oddania poetyzmu oryginalnej scenerii, co jest nieszczęśliwie psute przez jej równoległe przedmiotowe traktowanie jako obiektu bezrefleksyjnej destrukcji a la Dragon Ball.

    Narracja w tym anime jest podobnie nieprzewidywalna, ale, w odróżnieniu od warstwy czysto technicznej, trąci zbędnym chaosem. Sceny bardzo wyciszone kontrastują z mocno wyciszonymi, ze szkodą szczególnie dla tych drugich. Na pewno miało to związek z tym, że większość scen akcji była fabularnie zbędna, a co gorsza czasami nie do końca zrozumiała. Dominowała przypadkowość, przez którą trudno się było nimi emocjonować, choć zdecydowanie można było za to podziwiać spektakl.

    Co nietypowe, Kekkai Sensen mocno nadrobiło warstwą obyczajową, mającej podbudowę i ciągłość, której zabrakło w akcji. Nie da się nie zauważyć, że najważniejsze wątki są co do rdzenia czysto obyczajowe, co podkreśla szalenie nietypowa konstrukcja protagonisty, który w walkach zarówno nie uczestniczy, jak i do uczestnictwa nie aspiruje. Takie ustawienie głównego bohatera odwraca uwagę od przygód i sensacji, sprawiając że ich przejaskrawienie w swojej absuradlności jeszcze podkreśla melancholię odczuwalną w relacjach między nim a najważniejszymi postaciami.

    Oddając Bones zasługę za aspekty techniczne, Kekkai Sensen muszę równolegle uznać za dziecko mangaki Yasuhiro Nightowa i jest dowodem jego ciekawej ewolucji od czasów Triguna. Trudno mi ocenić, czy to progres, czy regres, bo ma on tendencje do wolnego rozkręcania się, co można i tutaj zaobserwować. Bones ewidentnie starało się wybrnąć z tego wolnego początku. Ich rozwiązanie wywołuje odczucie prowizorki, ale prowizorki kreatywnej i pomysłowej.
  • Avatar
    Tablis 9.11.2015 10:00
    Komentarz do recenzji "Arslan Senki [2015]"
    To ja się przyznam, że z Pewnych Źródeł™ znam przyszłą ocenę serii Chaos Dragon i będzie wyższa niż Arslana. I ten fakt właśnie zapoczątkował moje zagubienie, wyższość Chaos Dragona nad Arslanem wg obiektywnej (a jakże!) oceny Tanuki jawi mi się jako jakiś bug rzeczywistości.

    Co do Poduszkowców to ja rozumiem, nie będę linczował… Poduszkowe chłopięta to anime wspaniałe, ale problem w tym, że nadzieje, które budzi, są nieskończenie większe. I zderzenie owej wspaniałości z niebiańskimi wręcz nadziejami musi budzić złość i rozczarowanie, nie da się tego uniknąć.
  • Avatar
    Tablis 8.11.2015 23:41
    Re: Niespodziewane...
    Komentarz do recenzji "Arslan Senki [2015]"
    Na razie jest tak, że to co dobre wychodzi od Tanaki, ale gdzieś tam niknie w oddali, a wady są między innymi spowodowane interpretacją Arakawy.

    Skąd ta wiedza? Z tego co mi wiadomo, tych książek nie przetłumaczono, co oznacza, że grupa Europejczyków, która się z nimi zapoznała, jest znikoma. Była manga i poprzednia seria OAV, której nie znam, ale w recenzji Avellana narzekała na fabułę, więc można jej wierzyć. O jakości oryginału wiemy więc bardzo niewiele, można zgadywać, że był fabularnie bogatszy, ale to gdybania.

    Narzekasz na idiotyczne zachowanie bohaterów, a w recenzji nie ma ani wymienionego ani jednego przypadku (poza zaślepieniem Andragorasa, którego przyczny są w tym serialu akurat bardzo dobrze wyjaśnione) i ja niespecjalnie takie przypadki widzę. Fabuła nie jest specjalnie lotna, ale ma logikę. Arslan zachowuje się jak idaealista, jednak po pierwsze:
    - ludzie do niego lgną z tego powodu, więc gdyby mu przeszło, to powinien udawać;
    - przed ważnymi decyzjami radzi się bardziej doświadczonych kompanów; to sprawia że za zwycięstwa odpowiada w praktyce duet Daryun Morderca Armii i Narsus Wszechgeniusz Narodów, ale samo zdawanie się przez króla na podwładnych jest zadziwiająco realistycznym motywem.

    A ogólnie: 2/10? 2/10 i recenzja przepełniona opisami marności? Zwykle taki odbiór dostają seriale, w których fabuła nie zachowuje spójności na przestrzeni minut, gdzie Arslanowi do takiej nędzy! To ma przyzwoitą grafikę, porządną muzykę, bohaterów można nie lubić, ale zachowują się jak ludzie, nie kukły na sznurkach, fabuły też można nie lubić, bo prosta i płytka, ale w zdecydowanej większości trzyma się kupy!
  • Avatar
    Tablis 8.11.2015 23:11
    Komentarz do recenzji "Arslan Senki [2015]"
    Jak to ten sam poziom? Arslan dostał 2/10, a więc o 1 więcej niż Arslan i Tenkuu ;)

    A na poważnie, są pewne granice subiektywizmu w ocenie seriali i ocena Arslana u mnie też wywołuje grymas na twarzy. Ja to anime oceniam na 7/10. Recenzent da 5/10 – OK, jest wyczulony na inne rzeczy, 4/10 – przesada, ale też ujdzie, niemniej 2/10?!
  • Avatar
    R
    Tablis 8.11.2015 11:28
    Niespodziewane...
    Komentarz do recenzji "Arslan Senki [2015]"
    Sam w innym poście wskazywałem liczne wady tej produkcji, ale żeby 2/10?! W dodatku większość recenzji wypełniona jest ubolewaniem nad faktem, że anime heroic fantasy jest heroic fantasy. Są w tej recenzji całe akapity narzekania, że bohaterowie są potężnymi wojownikami i pokonują hordy wrogów, a trudno mi wskazać seriale przygodowe, gdzie by tego NIE robili…

    Narzekania związane z tym tematem są niezwykle szczegółowe. Cały akapit poświęcono na znęcanie się nad sceną, w której kapłanki Farangis strzały się nie imają. Sama zainteresowana w sposób jasny sugerowała, że jest to zasługą wstawiennictwa dżinnów, więc pastwienie się nad zezem żołnierzy wynika z mylnych przesłanek.

    Arslan Senki chce uchodzić za poważne fantasy, ale na każdym kroku niszczy próby budowania wiarygodnej atmosfery.
    Poproszę dowód, że chce uchodzić i definicję poważnego fantasy. To jest heroic fantasy, i nikt nigdy nie udawał, że będzie czymś innym. Czym innym miałoby to być? Ginga Eiyuu Densetsu?

    Dalej następuje znęcanie się nad Arslanem za to, że jest młodym idealistą… Młodzi idealiści są zakazani w anime? Co jest złego w młodych idealistach? Mam wrażenie, że to jest złego, że nie pasują do Ginga Eiyuu Densetsu, bo do heroic fantasy już jak najbardziej.

    Swoją drogą zwalanie winy za ten serial na Arakawę jest dziwne, bo w jej wykonaniu tego wyszyły póki co gdzieś z 3 tomiki i od połowy serial ciągnie inwencją własną. Warto byłoby to jednak podkreślić.
  • Avatar
    R
    Tablis 11.10.2015 11:17
    Recenzje w Tanuki schodzą na psy,
    Komentarz do recenzji "Gatchaman CROWDS insight"
    bo człowiek chce sobie obejrzeć chińską bajkę, no choćby chińską bajkę od Kenjiego Nakamury, o, Kuuchuu Buranko było fajne, wesołe i kolorki i w ogóle, a niby recka fajna, bo wszystkie gwiazdki są, to się prosto liczy i wiadomo, jaka cyferka (dzięki za to!), ale czy to okropne, czy nie okropne animu – nie wiadomo, znaczy wiadomo, ale trzeba z tym, no „zrozumieniem” przeczytać; a jak ktoś by nie chciał ze „zrozumieniem” czytać, oglądać, a chciałby Gatchaman CROWDS insight łyknąć, bo na przykład Kuuchu Buranko fajne, wesołe, kolorki i w ogóle, to recka nie dla niego zupełnie. Bez sensu. Bez sensu. 1/10

    Obejrzę i tak na złość.
  • Avatar
    A
    Tablis 28.09.2015 00:09
    Zakończenie... ehhh
    Komentarz do recenzji "Arslan Senki [2015]"
    Zakończenie, a właściwie jego brak, jest bolesne w tym serialu. Wszystkie wątki rozgrzebane, urwali w środku akcji i ostatni odcinek poświęcili na niespecjalnie oryginalną obyczajówkę. Zrobili to, mając jeszcze gdzieś z 11 tomów książek pełnych scenariusza do dyspozycji. Czysta nieudolność.

    Komentując całokształt, istniały 2 dostępne źródła magii w tym serialu: autor książek Yoshiki Tanaka oraz autorka mangi Hiromu Arakawa.
    - Tanaki za wiele tu nie widać, to nie jest ten poziom głębi i niejednoznaczności, do którego przywykłem w Ginga Eiyuu Densetsu. Postacie są tu niestety bardzo, bardzo proste i zmieniają się niewiele w trakcie trwania serii (np. Arslan niby dochodzi do nowych wniosków, ale w praktyce zachowuje się identycznie jak wcześniej). Przynajmniej to sympatyczne postacie. Rozgrywki polityczne, militarne i trochę rozważań moralnych jest, ale są w większości mało oryginalne i powtarzalne. Nie znam tej jego serii książek, więc nie wiem, czy one liche, czy wykastrowali je dla potrzeb anime.
    - Magia Arakawy częściowo jest, ale znacząco osłabiona w stosunku do innych jej dokonań. Mam wrażenie, że ta historia jej nie leży – ewidentnie preferuje ona opowieści kameralne i podkreśla wątki personalne 1 na 1, a tu scenariusz wydaje się skrojony pod format rozgrywek polityczno­‑militarnych wielkiej skali.

    Efektowne to przy tym niespecjalnie. Przy bitwach komputerowe klocki udające żołnierzy wypalają oczy. To, co rysowane przez większość czasu nie jest specjalnie złe, ale i nie jest specjalnie dobre. Szczęśliwie walki 1 na 1 są emocjonujące.

    To wszystko nie morduje tego serialu, to się da z przyjemnością oglądać, a wyżej wymienione przywary druzgoczące nie są (może poza zakończeniem, ono boli…) Pozostaje jednak wrażenie, że to bezczeszczenie materiału źródłowego, i jest to wrażenie przemożne. W dodatku nie mam jak go zweryfikować, bo oryginału nie znam :(