Komentarze
Digimon BeatBreak
- Re: Beatbreak : Ryuki : 27.09.2026 20:23:29
- Re: Beatbreak : MrPrado30 : 27.09.2026 19:47:23
- Re: Beatbreak : Chudi X : 27.09.2026 18:10:11
- Re: Beatbreak : Ryuki : 27.09.2026 17:29:12
- Beatbreak : MrPrado30 : 27.09.2026 16:46:21
- 12-13 : Chudi X : 5.01.2026 14:21:52
- komentarz : Ryuki : 15.12.2025 08:41:43
- 4-11 : Chudi X : 15.12.2025 08:11:56
- komentarz : Chudi X : 15.12.2025 07:40:43
- komentarz : Ryuki : 14.12.2025 01:44:01
Beatbreak
Największą zaletą Beatbreak jest dla mnie powrót do klasycznego sposobu prowadzenia fabuły. Po Ghost Game, które przez większość czasu przypominało zbiór luźno powiązanych historii, tutaj w końcu dostaliśmy konkretną opowieść z jasno wyznaczonym kierunkiem uratowania brata. Kolejne wydarzenia wynikały z poprzednich, bohaterowie stopniowo odkrywali tajemnice świata, rozwijali się a widz miał poczucie, że zmierza do jakiegoś większego celu. To właśnie tego oczekuję od Digimonów.
Bardzo podobała mi się również sama wizja świata. Motyw Sapotam, funkcjonowanie społeczeństwa, działalność przestępców oraz sprzątaczy Digimonów stworzyły całkiem interesujące tło dla wydarzeń. Nie jest to jakieś mega innowacyjne, ale wystarczająco rozbudowane, by wzbudzać ciekawość i sprawiać, że chciało się patrzeć co dalej spotka Glowing Dawn
Na plus zasługuje także różnorodność Digimonów. Pojawiło się wiele dobrze znanych stworków, które fani pamiętają z wcześniejszych serii, ale nie zabrakło również nowych projektów (nie zawsze udanych). Dzięki temu Beatbreak potrafił jednocześnie grać na nostalgii kliknij: ukryte Kolejny Leomon i jego śmierć – klasyka serii Digimon i oferować coś świeżego.
Pod względem akcji również trudno narzekać. Walk było dużo, często były dynamiczne i efektowne, a niektóre starcia naprawdę zapadają w pamięć. Szczególnie dobrze wspominam walkę z Klayem Arslanem oraz cały wątek nielegalnych aukcji Digimonów. Ten fragment serii pokazywał mroczniejszą stronę świata Beatbreak i był jednym z ciekawszych elementów fabuły.
Mimo wszystko i tak moimi ulubionymi częściami całej serii był zdecydowanie finał GIFT Arc oraz praktycznie cały Kyo Arc. Wątek Kyo wreszcie pozwolił nieco mocniej skupić się na postaci innej niż Tomoro i pokazał historię z nieco innej perspektywy. To właśnie wtedy miałem wrażenie, że fabuła ma sens i przekazywano najwięcej informacji o nowym świecie.
Niestety Beatbreak nie uniknął problemu, który od lat pojawia się w wielu seriach Digimon. Tomoro ponownie stał się absolutnym centrum wszechświata. Pozostali bohaterowie oczywiście dostają swoje momenty, ale ostatecznie wszystko klasycznie kręci się wokół Tomoro. To trochę rozczarowujące, bo część drugoplanowej obsady miała potencjał na znacznie większy rozwój, szczególnie Reina.
Seria miała też kilka słabszych epizodów i momentami traciła tempo. Nie były to jednak problemy na tyle duże, by znacząco obniżyć przyjemność z oglądania i wybić z rytmu. Na szczęście dobrych odcinków było wyraźnie więcej niż słabszych.
Największe rozczarowanie przyszło jednak pod koniec. Formy Ultimate pojawiły się zdecydowanie za późno. Przez większość serii czekałem na ich debiut, a gdy w końcu się pojawiły, okazało się, że kliknij: ukryte te poza Gekkomonem czyli Chiropmon i Pristimon były na ekranie przez 30 sekund, w dwóch scenach by raz zaatakować, mega słabe.. Nie wiem czy zabrakło czasu czy pomysłu.
Głównym minusem i moim największym zarzutem jest sam finał. Widać, że końcówka została mocno przyspieszona i wiele wydarzeń dzieje się zbyt szybko. Najbardziej zawiodła mnie jednak finałowa ewolucja. Spośród wszystkich serii Digimon, ta wypada zdecydowanie najsłabiej, jest bez charakteru. Brakowało jej zarówno odpowiedniej oprawy, jak i poczucia wyjątkowości. O ile sam moment jej wykonania był spoko, to jej wygląd jest naprawdę słaby.
Muzyka spełnia swoje zadanie i dobrze współgra z wydarzeniami na ekranie, ale nie zostawia po sobie takiego wrażenia jak piosenki ze starszych serii. Nie jest zła, po prostu brakuje jej utworów, które po zakończeniu anime chciałoby się słuchać, ale to co było kiedyś zdecydowanie już nie wróci.
Mimo wszystko Digimon Beatbreak to bardzo udana seria, która przypomniała mi, dlaczego nadal lubię tę markę. Nie wszystko zostało zrealizowane idealnie, szczególnie w ostatnich odcinkach, ale przez większość czasu oglądałem ją z przyjemnością i czekałem na kolejne epizody. Twórcom udało się stworzyć ciekawy świat, zaoferować sporą dawkę akcji i opowiedzieć historię, która miała początek, rozwinięcie i zakończenie co jest najważniejsze.
Tamersy i tak nadal pozostają wzorem tego, jak powinno wyglądać anime Digimon i ciężko im stworzyć coś równie dobrego. Mimo to Beatbreak spokojnie można zaliczyć do lepszych serii i jestem zadowolony, że ją obejrzałem. Teraz pozostaje tylko czekać na to, co Digimony przygotują na 2027 rok – 30 lecie marki.
12-13
Początek nowego story arcu nie napawa optymizmem. Śmierdzi powtórką z Savers i bio‑hybrydami Kuraty, a akurat w moim odczuciu był to jeden ze słabszych momentów serii. Zresztą, rywale w Hunters też nie porywali. Może z 5 Stars będą lepsi.
4-11
Odcinki 4‑6 typowo zapychaczowe, ale ładnie pokazały wykorzystywanie Digimonów przez złe osoby, a co najważniejsze skupiły się na ludziach, którzy w poważaniu mają utopię i bycie tresowanym przez AI‑jajka. Plus za Pandamona jako przykład starej dobrej relacji człowiek‑digimon. Szkoda mi w tym wszystkim jednego z moich ulubieńców, Astamona, który zawsze dostaje rolę najzwyklejszego złola, ale i tak miał jakiś charakter, a nie to, co w badziewnych Huntersach.
Później dalej zapychaczowo, ale odcinek z BlackGaogamonem rzucił trochę światła na postać Kyo, więc raczej nie mam twórcom za złe. Jeśli szukać elementów ewidentnie niepotrzebnych, to Mimicmon i atak na szkołę plasuje się na chwilę obecną na 1 miejscu. Zmarnowany czas antenowy.
Odcinki z Makoto i Chiropmonem świetne, bardzo ciężki i mroczny klimat, twórcy poszli na całość, co właściwie dało wspaniałe efekty. Główni antagoniści idealnie odzwierciedlili wszystkie wady systemu utopijnego.
Jeśli chodzi o odcinek 11, to nareszcie dostaliśmy obowiązkowy epizod o kłótni protaga z jego partnerskim digi. Gekkomon niezwykle wkurzający, chyba nigdy mnie tak bardzo nie irytował. Tomoro też się specjalnie nie popisał, ale trudno się chłopakowi dziwić, całe życie mu się wywróciło. W kolejnym pewnie dojdzie do pojednania i zapewne do oczekiwanej przez wielu ewolucji. Pojawiła się też pierwsza „szycha” z openingu, co biorąc pod uwagę charakter Kaito, zwiastuje emocjonujące odcinki.
Nie wiem czy będę kontynuować.
3
Oczywiście pojawia się pytanie, czy od następnego odcinka zaczniemy schemat „potwora tygodnia”, czy może jeszcze będzie jakaś fabuła. Zastanawia mnie również, czy Digimony udźwigną tematykę utopii, w której ludzie są od dziecka tresowani przez jajka/AI, skąd ludzie mają e‑pulse (wszczepiany podczas narodzin?) no i kiedy kliknij: ukryte rząd/złole wkroczą do akcji, bo pojawienie się Gokuwmona ewidentnie jest tuszowane.
2