x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w polityce prywatności.
Solidna komedia fantasy pełna absurdu i mocno czerpiąca z gier (są lvle, restarty dungeonów).
Główny bohater Hajime to taki w sumie „twój stary” z dowcipów/memów, ale mocno odmłodzony. Fach w ręku ma, fucha elegancka się trafiła, za friko weźmie wszystko, lubi dogryźć podopiecznej, ciśnie bekę jak znajomym coś nie pójdzie (i jednocześnie pójdzie im pomóc), zapalić lubi, wypić też, pomacać to i owo to nawet lubi jeszcze bardziej – ale zawsze jak rasowy dżentelmen zapyta czy może pomacać.
Trafia mu się mała dziewczynka imieniem Rirui na wychowanie. Nie ma tutaj jakiejś większej fabuły czy celu. Walk też jak na lekarstwo. Seria stawia na relacje między postaciami.
Stwierdzam brak fanserwisu. Jedyne co mi przychodzi do głowy to projekt może jednej postaci. Hajime zupełnie nie jest zainteresowany romantycznie podopieczną. Ona za to jest o niego zazdrosna. Coś jak etap w życiu córki, która uważa, że wyjdzie za mąż za ojca jak dorośnie. Nic niesmacznego tu nie ma.
Minusy: - Mocno spoilerujący OP.
- Masa mocno przewidywalnych mini wątków fabularnych. Ale okraszonych fajnym humorem/absurdem dzięki czemu dobrze się patrzy.
Plusy: + Solidne to graficznie, muzyka odprężają.
+ Zwierzoludzie mają dużo cech zwierząt. A rasy starożytne ciekawe umiejętności.
+ Ten humor. Hajime jest świetny. Taki jak napisałem na wstępie. Bezczelny/bezpośredni, niedomyślny, nie rozumie wielu aluzji ( kliknij: ukryte zostaw dziecko w wiosce przed misją!). No i jeszcze jego dzieciństwo – przerysowane i patologiczne, ale jednocześnie dobrze wspominane – znowu tak jak w opowieściach, że kiedyś to do szkoły szło się 10 kilometrów w jedną stronę i to w obie strony pod górę! I jeszcze postać kliknij: ukryte Swine/Wieprz/Rishat. Tak pokręcona i niepasująca, że pasuje idealnie.
+ „Loli party” tylko z wyglądu. kliknij: ukryte Jest tu pełno „normalnych”, ciepłych scenek okruszkowych. + Seria gdzieś zmierza. kliknij: ukryte Poziomy są wbijane, nowe umiejętności zdobywane, skuteczność w walce rośnie, nauka pisania i czytania, drużyna się formuje, nowe wyposażenie zdobywamy – elementy „fantasy z lochami” wyszły bardzo dobrze. Szczególnie moc Rirui kliknij: ukryte związania ze snami dzięki której meduza może popatrzeć na świat świetnie wyszła. Oczywiście cały wątek zakończył się tak jak powinien: padło fundamentalne pytanie: czy na pewno będzie można to i owo pomacać za friko.
Manga dalej wychodzi. Jakby był kolejny sezon to bardzo chętnie. Nic odkrywczego, ale wyszła fajna rzecz jako krótki niezobowiązujący seans dla zmiany klimatu. W końcu coś z moich list rezerwowych nie było kompletnym paździerzem!
Dzięki Twojej mini‑recenzji obejrzałem jednak do końca, chociaż drugi odcinek zwiastował katastrofę. Oglądało się całkiem dobrze i główny wątek zapowiada się nawet obiecująco, choć dopiero w kolejnym sezonie. Fanserwisu z Rirui nie ma wcale, choć jej nocna przemiana pozostawia jednak niesmak, tym bardziej, że ten pomysł jest całkowicie zbędny i nie ma żadnego wpływu na fabułę. Za to tylko obniżyłem swoją ocenę. Patrząc po statystyce na MAL‑u, to 1/5 wszystkich widzów porzuciła serial i pewnie ten pomysł i jego wprowadzenie w 2 odcinku walnie się tu przyczyniło. Strzał w stopę, ale tak to chyba jest jak dla oszczędności reżyser bawi się też w scenarzystę :)
Pomyślałem sobie, że wrzucę krótki komentarz odnośnie serii, gdzie mam już za sobą pierwsze trzy odcinki. Może komuś taka zajawka pomoże.
To jest dziwny przypadek – seria, która w pierwszym odcinku zapowiadała się jako urocze kino klasy B, w pewnym momencie atakuje żenującym, by nie powiedzieć budzącym odrazę fanserwisem kliknij: ukryte dziwna dziewczynka, którą bohater przygarnia okazuje się być… sukkubem. Co gorsza, choć Bogu dzięki nie dzieje się z tym nic niemoralnego, to cały drugi odcinek wokół tego krąży. Żeby było zabawnie, w trzecim epizodzie koncept wędruje na drugi plan. Ktoś tu chyba próbuje połączyć „Spy x Family” i „Usagi Drop”. Niech sobie próbuje, to jego pieniądze, ale ja spasuję. :)
Na trzy typy not (drop/kontynuuję, ale z dawką ostrożności/kontynuuję z entuzjazmem) – drop. Zdecydowanie nie polecam, zwłaszcza, że light fantasy jest dość.
Zasadniczo ten motyw z Sukkubem nie wiem po co był – w sumie nic do serii nie wnosi w późniejszych odcinkach. Fanserwisu tu próżno szukać – wbrew temu co mogłoby się wydawać twórcy żadnych ecchi motywów tu nam nie prezentują. Zero. Hajime nie jest zainteresowany Rirui romantycznie – traktuje ją bardziej jak kompana, może córkę. A sama Rirui jest za młoda i choć na pewno jest w Hajime zapatrzona, to jest za mała żeby to szło gdzieś dalej. Jej zazdrość o niego jest raczej typowo dziecięca. Może coś pominąłem ale nie pamiętam nic bulwersującego z perspektywy czasu xD Co istotne jej „starożytna rasa” nie wnosi zupełnie nic do samej fabuły – kliknij: ukryte jedynie w ostatnich dwóch odcinkach mamy z tym związany jeden motyw, gdy niekontrolowana aktywacja jej rasowej mocy powoduje chwilowe kłopoty dla jej bliskich, ale nie nazwałbym tego kluczowym dla rozwoju fabuły.
Generalnie seria sympatyczna ale do zapomnienia. Epizodyczna natura, skupiająca się bardziej na jakiś pojedynczych motywach albo postaciach, brak jakiegoś większego rozwoju fabularnego. Ot jest przeto wierna tytułowi w tym sensie – to taki slow burn.
Ok, dzięki za informacje, choć raczej nie sprawia to, że do serii wrócę. Jak wspomniałeś, sprawia raczej wrażenie anime niezłego, ale i nic więcej , a takich nie ma powodu nadrabiać. ;)
7+/10
Główny bohater Hajime to taki w sumie „twój stary” z dowcipów/memów, ale mocno odmłodzony. Fach w ręku ma, fucha elegancka się trafiła, za friko weźmie wszystko, lubi dogryźć podopiecznej, ciśnie bekę jak znajomym coś nie pójdzie (i jednocześnie pójdzie im pomóc), zapalić lubi, wypić też, pomacać to i owo to nawet lubi jeszcze bardziej – ale zawsze jak rasowy dżentelmen zapyta czy może pomacać.
Trafia mu się mała dziewczynka imieniem Rirui na wychowanie. Nie ma tutaj jakiejś większej fabuły czy celu. Walk też jak na lekarstwo. Seria stawia na relacje między postaciami.
Stwierdzam brak fanserwisu. Jedyne co mi przychodzi do głowy to projekt może jednej postaci. Hajime zupełnie nie jest zainteresowany romantycznie podopieczną. Ona za to jest o niego zazdrosna. Coś jak etap w życiu córki, która uważa, że wyjdzie za mąż za ojca jak dorośnie. Nic niesmacznego tu nie ma.
Minusy:
- Mocno spoilerujący OP.
- Masa mocno przewidywalnych mini wątków fabularnych. Ale okraszonych fajnym humorem/absurdem dzięki czemu dobrze się patrzy.
Plusy:
+ Solidne to graficznie, muzyka odprężają.
+ Zwierzoludzie mają dużo cech zwierząt. A rasy starożytne ciekawe umiejętności.
+ Ten humor. Hajime jest świetny. Taki jak napisałem na wstępie. Bezczelny/bezpośredni, niedomyślny, nie rozumie wielu aluzji ( kliknij: ukryte zostaw dziecko w wiosce przed misją!). No i jeszcze jego dzieciństwo – przerysowane i patologiczne, ale jednocześnie dobrze wspominane – znowu tak jak w opowieściach, że kiedyś to do szkoły szło się 10 kilometrów w jedną stronę i to w obie strony pod górę! I jeszcze postać kliknij: ukryte Swine/Wieprz/Rishat. Tak pokręcona i niepasująca, że pasuje idealnie.
+ „Loli party” tylko z wyglądu. kliknij: ukryte Jest tu pełno „normalnych”, ciepłych scenek okruszkowych.
+ Seria gdzieś zmierza. kliknij: ukryte Poziomy są wbijane, nowe umiejętności zdobywane, skuteczność w walce rośnie, nauka pisania i czytania, drużyna się formuje, nowe wyposażenie zdobywamy – elementy „fantasy z lochami” wyszły bardzo dobrze. Szczególnie moc Rirui kliknij: ukryte związania ze snami dzięki której meduza może popatrzeć na świat świetnie wyszła. Oczywiście cały wątek zakończył się tak jak powinien: padło fundamentalne pytanie: czy na pewno będzie można to i owo pomacać za friko.
Manga dalej wychodzi. Jakby był kolejny sezon to bardzo chętnie. Nic odkrywczego, ale wyszła fajna rzecz jako krótki niezobowiązujący seans dla zmiany klimatu. W końcu coś z moich list rezerwowych nie było kompletnym paździerzem!
Re: 7+/10
Re: 7+/10
To jest dziwny przypadek – seria, która w pierwszym odcinku zapowiadała się jako urocze kino klasy B, w pewnym momencie atakuje żenującym, by nie powiedzieć budzącym odrazę fanserwisem kliknij: ukryte dziwna dziewczynka, którą bohater przygarnia okazuje się być… sukkubem. Co gorsza, choć Bogu dzięki nie dzieje się z tym nic niemoralnego, to cały drugi odcinek wokół tego krąży. Żeby było zabawnie, w trzecim epizodzie koncept wędruje na drugi plan. Ktoś tu chyba próbuje połączyć „Spy x Family” i „Usagi Drop”. Niech sobie próbuje, to jego pieniądze, ale ja spasuję. :)
Na trzy typy not (drop/kontynuuję, ale z dawką ostrożności/kontynuuję z entuzjazmem) – drop. Zdecydowanie nie polecam, zwłaszcza, że light fantasy jest dość.
Generalnie seria sympatyczna ale do zapomnienia. Epizodyczna natura, skupiająca się bardziej na jakiś pojedynczych motywach albo postaciach, brak jakiegoś większego rozwoju fabularnego. Ot jest przeto wierna tytułowi w tym sensie – to taki slow burn.