x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w polityce prywatności.
Co za bełkot. Nawet król Camelotu nie był w stanie tego uratować.
O ile pierwsza część finałowego sezonu było jeszcze znośna – nieciekawa i generyczna, ale znośna. Ale już to co się dzieje w drugiej części to przesada…
O dziwo to wszystko jest od początku do końca bardzo ładne i ma świetne udźwiękowienie (wybuchy, strzały, ciosy). Niby czuć piniądz, ale fabularnie jesteśmy na dnie.
Pierwsza część w końcu pokazuje o co chodzi złolom. kliknij: ukryte Kompletnie nic odkrywczego – zniszczymy świat bo ludzkość/ewolucja i tak do tego dąży, więc po co cierpieć. Nic nowego. Do tego w kółko ujęcia jak złole w bazie złoli między sobą zachwycają się nad kolejnymi etapami swojego złego planu… I nawet dostają flashbacki fabularne. Fabuła jak z generatora. Ale ktoś słusznie zaraz powie, że shounen, że tu chodzi o walki i bohaterów. Najjaśniejszy punkt to Artur. Walka, quest w poszukiwaniu rudy, jego absurdalna rodzina – cudo.
No i niestety wjeżdza druga część. kliknij: ukryte Nagle cześci fabuły nie ma (nawet nie chce mi się sprawdzać czy to w anime wycięto czy w mandze też mamy 3 miesiące przeskoku), bossowie pillarów gina na hita, podwójne niepokalane poczęcie, złe emocje niszczące świat i oczywiście… tylko pozytywne myślenie i HERO!!! możne nas uratować. Sam finał i nowa forma Shinry (3 w 1)... Po prostu nie.
Jedyny duży plus drugiego sezonu (oprócz jakości grafiki/dźwięku) to trwająca cały epek walka kliknij: ukryte Artura. Narracja, absurd, efekty/interface z gier (po których skaczą!), „jakość” walki. Esencja shounena. Cała reszta sezonu to speedrunowy szmelc i przegadane okrutnie zakończenie.
Nawet przez myśl mi nie przeszło żę ta seria to kliknij: ukryte prequel Soul Eater. Był sygnały w postaci niektórych elementów – gdzieś to już widziałem, to było w tym anime i takie inne. Ostatni sezon był już tak chaotyczne że myślałem tylko o dobrnięciu do końca. A tu niespodzianka, która wyjaśnia ten misz‑masz z ostatniego sezonu. Wydarzenia w kliknij: ukryte Soul Eater odbywają się jakieś 1000‑2000 lat później, teraz niech zrobią serię która przejdzie do wydarzeń w Soul Eater a samo Soul Eater przerobią.
Shorexen
20.03.2026 08:53 Enen no Shouboutai: San no Shou Part 2 po 10 odcinku
Trochę smutno się czyta komentarze fanów o tym, że twórcy pominęli sobie ot tak 50 chapterów, jak nie więcej. Ja rozumiem, że chcą to szybko skończyć i odbębnić, ale przez to (prawdopodobnie) ten sezon wygląda tak nijako (w sensie pod względem treści, bo wizualnie trzyma nadal bardzo wysoki poziom) i najgorzej ze wszystkich. Skończyło się tak, że ja też wszedłem w tryb byle odbębnić i do widzenia.
muszą się streszczać, bo rozdziałów do zekranizowania dużo, a odcinków mało. A tak poza tym się zgadzam, choć oglądanie tego „szaleństwa” jest dosyć interesujące. Żałuję jedynie, że Yase odszedł po pierwszym sezonie – wydaje mi się, że materiał z tego sezonu mógłby być znacznie ciekawszy, gdyby on się za to zabrał.
5+/10, 3/10
Co za bełkot. Nawet król Camelotu nie był w stanie tego uratować.
O ile pierwsza część finałowego sezonu było jeszcze znośna – nieciekawa i generyczna, ale znośna. Ale już to co się dzieje w drugiej części to przesada…
O dziwo to wszystko jest od początku do końca bardzo ładne i ma świetne udźwiękowienie (wybuchy, strzały, ciosy). Niby czuć piniądz, ale fabularnie jesteśmy na dnie.
Pierwsza część w końcu pokazuje o co chodzi złolom. kliknij: ukryte Kompletnie nic odkrywczego – zniszczymy świat bo ludzkość/ewolucja i tak do tego dąży, więc po co cierpieć. Nic nowego. Do tego w kółko ujęcia jak złole w bazie złoli między sobą zachwycają się nad kolejnymi etapami swojego złego planu… I nawet dostają flashbacki fabularne. Fabuła jak z generatora. Ale ktoś słusznie zaraz powie, że shounen, że tu chodzi o walki i bohaterów. Najjaśniejszy punkt to Artur. Walka, quest w poszukiwaniu rudy, jego absurdalna rodzina – cudo.
No i niestety wjeżdza druga część. kliknij: ukryte Nagle cześci fabuły nie ma (nawet nie chce mi się sprawdzać czy to w anime wycięto czy w mandze też mamy 3 miesiące przeskoku), bossowie pillarów gina na hita, podwójne niepokalane poczęcie, złe emocje niszczące świat i oczywiście… tylko pozytywne myślenie i HERO!!! możne nas uratować. Sam finał i nowa forma Shinry (3 w 1)... Po prostu nie.
Jedyny duży plus drugiego sezonu (oprócz jakości grafiki/dźwięku) to trwająca cały epek walka kliknij: ukryte Artura. Narracja, absurd, efekty/interface z gier (po których skaczą!), „jakość” walki. Esencja shounena. Cała reszta sezonu to speedrunowy szmelc i przegadane okrutnie zakończenie.
Pierwsza część 5+/10, druga część 3/10.
Dobrze, że to już koniec.
Zamaskowano spoilery.
Enen no Shouboutai: San no Shou Part 2 po 10 odcinku