x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w polityce prywatności.
Delikatnie zaspoileruję główną bohaterkę bo to kim ona jest strasznie się rozjeżdża z zapowiedziami na które dałem się nabrać. To nie losowa młoda kobieta z Anglii nagle ląduje w Japonii i poznaje lokalne jedzenie (oklepany, ale dobry pomysł). Główna bohaterka wychowała się w Japonii, doskonale pisze, czyta i mówi po japońsku, a z powodów zawodowych w wieku lat 18 wylądowała w Japonii na rok na płatnym urlopie. I z tej okazji dostajemy po 4‑5 scenek typu: „co się tu jada na co dzień” co epek bo jej się zapomniało i wszystko jest dla niej nowe.
Seria czysto kulinarna, ale spożywane są też rzeczy z automatów czy fast food kupiony w sklepie. Było kilka fajnych i nowych dla mnie rzeczy, trochę naprawdę fajnych ciekawostek (za to plus w ocenie), ale jest też masa oklepanych dań/przekąsek. Najbardziej seria podpadła tym, że coś dziwnego zaprezentowała ( kliknij: ukryte Baumkuchen, Baby Castella) i kompletnie nie powiedziała co to dokładnie jest. Sam se googlaj widzu. Chyun (chyba nasz wróbel) też na plusik, solidna maskotka serii.
Osobiście jestem oburzony kliknij: ukryte obieraniem bobu (ja nawet stary jem ze skórą) i winogron.
Fabularnie: no jest upływ czasu/kolejne pory roku, relacje z postaciami się minimalnie rozwijają – źle nie jest. Ale jakość tych postaci pobocznych nie zachwyca. kliknij: ukryte Sceny z sąsiadem w okularach, dziadkami, sąsiadką od kempingów super, sceny z uczniem i Riccotą okropne, pozostałe postacie średnie.
Może kiedyś dożyjemy czasów, że prawdziwa wiejska ruda dziołcha z angielskiej prowincji wyląduje w Japonii podjeść/przeżyć, albo odwrotnie: młoda dziewczyna z Japonii trafi gdzieś do Europy, ALE NIE, że Francja czy Włochy.
Nie polecam, ale jako odprężająca seria przed spankiem się sprawdziła. Forma kilku krótkich scenek co epek narzuca dobre tempo. Spora szczypta humoru i pocieszne nieogarnięcie życiowe głównej bohaterki podniosły kilka razy kąciki ust.
5+/10
Seria czysto kulinarna, ale spożywane są też rzeczy z automatów czy fast food kupiony w sklepie. Było kilka fajnych i nowych dla mnie rzeczy, trochę naprawdę fajnych ciekawostek (za to plus w ocenie), ale jest też masa oklepanych dań/przekąsek. Najbardziej seria podpadła tym, że coś dziwnego zaprezentowała ( kliknij: ukryte Baumkuchen, Baby Castella) i kompletnie nie powiedziała co to dokładnie jest. Sam se googlaj widzu. Chyun (chyba nasz wróbel) też na plusik, solidna maskotka serii.
Osobiście jestem oburzony kliknij: ukryte obieraniem bobu (ja nawet stary jem ze skórą) i winogron.
Fabularnie: no jest upływ czasu/kolejne pory roku, relacje z postaciami się minimalnie rozwijają – źle nie jest. Ale jakość tych postaci pobocznych nie zachwyca. kliknij: ukryte Sceny z sąsiadem w okularach, dziadkami, sąsiadką od kempingów super, sceny z uczniem i Riccotą okropne, pozostałe postacie średnie.
Może kiedyś dożyjemy czasów, że prawdziwa wiejska ruda dziołcha z angielskiej prowincji wyląduje w Japonii podjeść/przeżyć, albo odwrotnie: młoda dziewczyna z Japonii trafi gdzieś do Europy, ALE NIE, że Francja czy Włochy.
Nie polecam, ale jako odprężająca seria przed spankiem się sprawdziła. Forma kilku krótkich scenek co epek narzuca dobre tempo. Spora szczypta humoru i pocieszne nieogarnięcie życiowe głównej bohaterki podniosły kilka razy kąciki ust.