Komentarze
Nippon Sangoku
- Re: "Jeśli uciekniesz przed wrogiem, to on cię nie dogoni." : Kurubuntu : 4.08.2026 02:32:16
- Re: "Jeśli uciekniesz przed wrogiem, to on cię nie dogoni." : kircia : 3.08.2026 15:25:58
- Re: "Jeśli uciekniesz przed wrogiem, to on cię nie dogoni." : Kurubuntu : 3.08.2026 12:10:51
- "Jeśli uciekniesz przed wrogiem, to on cię nie dogoni." : kircia : 3.08.2026 10:41:46
- komentarz : GLASS : 24.06.2026 13:14:25
- komentarz : Patka : 21.06.2026 13:46:53
- komentarz : Patka : 27.04.2026 22:02:28
- Wszyscy chwalą... : Sulpice9 : 13.04.2026 13:32:12
- komentarz : GLASS : 13.04.2026 07:25:20
- komentarz : GLASS : 13.04.2026 07:24:48
"Jeśli uciekniesz przed wrogiem, to on cię nie dogoni."
Oj nie. Cóż to był za męczący seans.
Pierwsze co widać i można szybko ocenić, to animacja. I to jest jedna z wielu rzeczy, które to anime tuszuje tak, że wygląda na lepsze niż jest. Bo sama kreska jest specyficzna i raczej bym powiedziała, że ładna. Zwłaszcza niektóre kadry ładnie się prezentują. Kij z tym, że prawie wszyscy wyglądają tak samo, i główny bohater jest absolutnie nieodróżnialny od swojej żony w niektórych scenach. Ale jak przychodzi do animacji ruchu, to płynności tu brak. Wszystko jest nastawione na statyczność, ale jak już coś się dzieje, to jednak dalej nic się nie dzieje.
Trochę to wygląda jak takie kartonowe, wycięte postacie, i ten motyw kartonu nam się będzie przewijać…
Bardzo szybko też uderza w człowieka ten dziwny zabieg, którego osobiście nie znoszę w takim użyciu. Zapaszek groteski. Naprawdę nie możemy dostać nic serio? Potrzebne są te karykaturalne zachowania, wyskakujące napisy, nieśmieszne, powtarzane żarty, to odrywanie nas od rzeczywistości za wszelką cenę?
O co chodzi z tym trendem udziwniania wszystkiego? Nie wiem, może część widzów ma przez to poczucie, że oglądają coś nietuzinkowego. Mnie to irytuje.
Sam świat przedstawiony jest ciekawy, ale jest też bez sensu. Nie widzę jakiegoś większego powodu, dla którego społeczeństwo, które dalej przecież istnieje w rozsądnej liczbie, miałoby porzucić technologię czy produkcję dóbr. Konie są znacznie droższe w utrzymaniu niż samochody, swoją drogą.
Więc ten cały świat to tylko taka romantyczna otoczka, na pierwszy rzut oka – „świetny pomysł” – a po zastanowieniu się, kartonowy pejzaż bez solidnej podpórki.
Co do samej fabuły, akcji, i tych jakże niesamowitych forteli… W tym anime cały czas bredzą o genialnych strategiach. I to jest mój główny zarzut – nasłuchacie się o nich, ale ich nie uświadczycie.
To nie jest akurat ta sfera historii, którą się bardzo interesuję, ale poczytałam trochę porównań do źródeł, z których ta produkcja czerpie – i tak w ogromnym skrócie – wszystko jest pozbawione głębi. Modyfikacje danych pomysłów sprawiają, że część detali przestaje mieć znaczenie. Używa się wielkich nazw, a wykonanie jest przeciętne. Mówi nam się, jakie to jest świetne i genialne, ale ani razu nie czułam, że oto przede mną jakieś inteligentne rozwiązanie.
Na dokładkę nie widzimy żadnych ciekawych bitew – o tym, co się stało, opowiada nam nudny narrator i przesuwające się po planszy paćki i ciapki.
Przez tą narrację właśnie ma się odczucie, że opowiadają nam o historycznych bitwach jak w szkole – minus jest taki, że to nie jest nawet prawdziwa historia i do niczego nam się ta wiedza nie przyda.
Bohaterowie to jest kolejny problem. Niestety, ale nie sposób żadnego polubić, bo jakoś nie czuć, że to w ogóle są ludzie.
Kartonowe sylwetki postawione na inscenizacji pola bitwy, z przypisanymi cechami.
W pewnym momencie stwierdziłam, że jak jeszcze raz zobaczę durnowaty dopisek „nieoceniona” – czy jak to tam było – to po prostu to wyłączę i nie będę się dalej męczyć.
Albo ten trzęsący się cesarz – nie wiem, to miało być śmieszne, oglądanie jego obsmarkanej, przerażonej facjaty, i słuchanie jego pisków? Raz można, drugi, trzeci. Widz już zrozumiał po pierwszej sekundzie, cesarz to kukła. Po kolejnym razie to się robi po prostu niestrawne, no ile można to samo w kółko stosować.
Zaś moją ulubioną do wytknięcia rzeczą jest przerysowana mądrość Aoteru. Oczywiście, że chłopak jest bystry. Ale to co robi w tym anime – nie jest. Widzów starano się nabrać, że on tą swoją elokwencją potrafi wszystko załatwić, wszystkich podejść, fiu fiu. No nie, jednak nie.
On mówi spokojnie, przedstawia fakty, trzyma się prawa. Tu naprawdę nie dzieje się nic niesamowitego.
Po prostu reszta postaci, którym musi coś przedłożyć, to kompletni imbecyle. Banda kretynów, stado baranów. Przerysowani, karykaturalni awanturnicy.
Nikt się tak nie zachowuje. Drą się, insynuują mu coś, przekręcają jego słowa – przy nich dosłownie każdy, kto zwyczajnie mówi z sensem, jest geniuszem.
Ot i cała tajemnica tej produkcji.
Yoshitsune to w sumie nie wiem co tam takiego zrobił, chyba nic, czego nie mogła zrobić inna postać?
W ogóle początek pozwolił nam sądzić, że tych dwóch to będzie jakieś niepowstrzymane duo, no i co? No i nic. Przez większość czasu nic nie robią.
I tak ogólnie, to jedynymi postaciami, które faktycznie zasłużyły na swoją reputację czynami i faktyczną inteligencją, a nie tym, że ktoś nam wmawia, że są super, to Taira… i może Kaku.
No i gwóźdź do trumny – zbiegi okoliczności.
Co przewidzi strateg, akurat zawsze się dzieje.
Hehe.
Ta scena, kiedy Aoteru swą jakże płomienną przemową (czyli zwykłym, logicznym przedstawieniem sytuacji) kliknij: ukryte natchnął cesarza do podjęcia samodzielnej decyzji – xD akurat teraz? Od wielu lat zastraszona, trzęsąca się marionetka, akurat teraz zdobywa się na odwagę, bo główny bohater sensownie mówi?
Poza tym generalnie wszystko co się działo, to szczęście, wróżby i horoskopy. Wszyscy dochodzą do takich wniosków i zachowują się tak, jak wybitny strateg przewidział.
Nie chce mi się już, nie sądziłam nawet, że taki komentarz nabazgram.
Kolejne anime, po którym czuję się oszukana, bo z założeń miało być w moim guście, a dostałam fasadę bez zaplecza.
Produkt, gdzie wszystko „wydaje się i sprawia wrażenie, ale nie jest”.
Na pewno nie wrócę na kolejny sezon.
Drugi sezon to kwestia czasu.
10/10
Uwielbiam wstawki komediowe, są cholernie dobrze wplecione w całość, no i oczywiście zabawne. Niby tytuł nie jest oznakowany jako komedia, a śmieję się częściej niż na niejednym przedstawicielu tego gatunku.
Fabularnie się rozkręca, pojawiają się kolejni bohaterowie, no jestem bardzo ciekawa, jak się wszystko potoczy. Szkoda, że, z tego co wiem, na być tylko 12 odcinków. Ale może dzięki temu jakość wszystkich będzie w miarę równa.
Żeby nie było, że się tylko bezkrytycznie zachwycam (choć trudno mi ukryć, że anime zwyczajnie mi się podoba i trafia w mój gust) – trochę szkoda, że był kliknij: ukryte przeskok czasowy. Nie wiem, czy wynikał z cięć na potrzeby anime, czy tak samo było w pierwowzorze, jeśli drugie, to ok, ale z chęcią zobaczyłabym, jak kliknij: ukryte protagoniści radzą sobie w pierwszych latach, docierają nawzajem, zdobywają coraz większe uznanie u przełożonych itp.
Wszyscy chwalą...
Ja nie przepadam za anime, które są jedynie piękne, a poza tym miałkie. Lubię anime dopracowane wizualnie i jednocześnie charakterne, z pazurem w kresce/animacji, a NS właśnie takie jest. Dlatego zawsze będę bardziej cenić taką serię czy na przykład Great Pretender niż twory np. Makoto Shinkaia.
Poza tym mamy świetnie zapowiadający się duet głównych bohaterów i dla nich też będę z przyjemnością co tydzień włączać kolejny odcinek.
Jeśli pierwszy odcinek jest forpocztą a nie zmyłką – to będzie moje anime roku.
Świetna stylizacja/kierunek artystyczny. Kemonozume, Afro Samuraj, Ping Pong the Animation. Jeżeli lubicie anime mocno stylizowane oraz absurdalne, ale nadal stające koło „realizmu”, to jest to.