Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Komentarze

Tongari Boushi no Atelier

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    GLASS 6.07.2026 06:32
    Powtórzę się, ale jak dla mnie złość nie powinna iść w stronę dziewczyn, a w stronę Qifrey'a, ponieważ nie dyscyplinuje swoich podopiecznych w należyty sposób. Dziewczyny mają prawo się tak zachowywać, ponieważ są młode i niedoświadczone (jak to dzieci) – od tego są właśnie dorośli, aby je uczyć, kiedy się wstrzymać z komentarzami oraz karać, kiedy faktycznie popełniły błąd/naraziły innych na niebezpieczeństwo. A tego w tej serii brakowało, co jest moim największym zarzutem. I wydaje mi się, że większości osób tutaj też.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    B Z 6.07.2026 04:28
    Dla mnie recenzja w porządku
    Po przeczytaniu omawianej poniżej recenzji stwierdzam, że… hm, w sumie to ciekawe, do jakich rzeczy czytający recenzje potrafią się przyczepić.
    Fakt, że nie było mi dane zapoznać się z mangą i anime o Atelier – sprawia, że mogę w miarę możliwości obiektywnie ocenić sam utwór literacki, jakim jest krytykowana poniżej produkcja spod pióra Sulpice.
    Dla mnie jest ona całkiem w porządku.

    Moralizatorskie krzyki niektórych czytelników poniżej – wręcz mnie zmierziły. No bo… stawać w obronie potencjalnych poszkodowanych, w sposób, który tychże poszkodowanych piętnuje wrzuceniem do worka z etykietą „ludzie niepełnosprawni”? Serio?
    Każdy człowiek ma określone, rozwinięte potencjały i określone dysfunkcje, czasami nieuświadomione. I grzmieć moralizatorsko, że ktoś śmiał wspomnieć o daltonizmie… No proszę.

    Zarzut drugi, że nie wolno nazywać rzeczy po imieniu. Jeżeli dziecko zachowuje się w niewłaściwy sposób, to w takiej Japonii do niedawna można było mu zwrócić uwagę, nawet jeśli to nie była nasza pociecha. A Pan Recenzent według niektórych nie ma prawa skrytykować określonych wad zachowania postaci z anime. I to tylko dlatego, że są one dziećmi? Czy może chodzi o to, że są to poszkodowane przez los postacie? Bo, jak wiadomo, trudne dzieciństwo i traumy sprawiają, że z automatu nabywamy prawa do możliwości niestosownych zachowań. A autor, który owe niestosowności zachowań u postaci wskazał – został nieomal poddany publicznemu linczowi. Hm. Nie wiem, jakimi motywacjami kierowały się osoby hejtujące, ale gdy przychodzę i czytam podobne hejty moralnie rozdmuchane, to aż (tu nie dokończę).

    Odnośnie akapitu o moralizowaniu w recenzji. Hm. Autor określił przypuszczalną grupę docelową, jej prawdziwe potrzeby, niezaspokojenie tych potrzeb omówionym anime i tyle.
    Odpowiedz
  • Avatar
    R
    Shorexen 5.07.2026 09:47
    Krótki komentarz do recenzji
    Sulpice, trochę się na Tobie zawiodłem. Mam w dalszym ciągu szacunek do Twoich recenzji, ale tutaj według mnie po prostu przesadziłeś. Seria oczywiście ma według mnie swoje wady, ale nigdy bym się nie spodziewał, że akurat Ty obierzesz za główny punkt krytyki to, że dzieci (dodajmy po ciężkich przejściach życiowych) zachowują się jak… no właśnie, jak dzieci, które dopiero uczą się życia. Oczekiwanie, że w tak krótkim czasie staną się w pełni racjonalne w sytuacjach, które je przerastają, jest moim zdaniem nietrafione. Dziwi mnie to tym bardziej, że jesteś fanem twórczości Miyazakiego. Filmy takie jak Hauru czy Czapla operują na podobnej narracji, gdzie postacie często działają w sposób emocjonalny czy wręcz nielogiczny i tam jednak nie miałeś do tego większych zastrzeżeń, a w Atelier stosujesz niezwykle surowe określenia, które są zwyczajnie nieadekwatne. Technicznie recenzja jest jak zawsze bardzo dobrze napisana, ale merytorycznie uważam ją za bardzo niesprawiedliwą. Już za bardziej zasadne uznałbym krytykowanie 1000­‑letniej elfki, która często podejmuje decyzje irracjonalne, nieodpowiedzialne i sprzeczne z samą sobą. Zważywszy na przeżycie wielu pokoleń, powinna reprezentować o wiele większy poziom dojrzałości (decyzyjnej, nie emocjonalnej), zamiast strzelać czarami i robić za mema z grymuarami. Jeśli tak ostra krytyka występuje w stosunku do 12­‑letniej Coco i innych bohaterów w jej wieku, to powinna tym bardziej dotyczyć Frieren, czy protagonistów z wspomnianych wyżej filmów. Czyżby podwójne standardy? Atelier jasno komunikuje, czym chce być, a Ty traktujesz ją jak jakiś protokół techniczny, szukając błędów tam, gdzie powinno liczyć się przede wszystkim pokazanie pełnego procesu dojrzewania.

    A na koniec chciałbym dodać jeszcze jedną rzecz. Logika i spójność w narracji nie polegają na tym, że każdy bohater zawsze podejmuje racjonalne decyzje. Polegają na tym, czy te decyzje są wiarygodne w kontekście postaci, ich obecnej sytuacji i wieku. No nie wiem… od takiego Ayanokoujiego wymagamy żelaznej logiki, bo był do tego szkolony od małego w przystosowanym do tego celu środowisku, to jest jego fundament. Od 12­‑letnich dzieci z Coco na czele, które zderzają się z brutalną rzeczywistością świata magii, powinniśmy wymagać przede wszystkim autentyczności, a nie chłodnego wyrachowania. Warto czasem spojrzeć na świat ich oczami i zadać sobie pytanie, czy w ich wieku i sytuacji sami bylibyśmy w stanie zachować się spójnie oraz racjonalnie.
    Odpowiedz
  • Avatar
    R
    odpowiedzi: 3
    Tablis 4.07.2026 17:41
    Tekst recenzji zajmuje się w wielu fragmentach oceną moralną postaci fikcyjnych, jak też wartościuje jak w serii ich zachowania są przyjęte. Wartościowanie zależy od przyjętej skali, tu obecna rozważa wartość dydaktyczną serii dla najmłodszych. Drastycznie zawęża to framework interpretacyjny, szczególnie zważywszy, że gatunek serii to seinen, co jest tu ważnym kontekstem. Rozważając co przedstawiono należy być ostrożnym z rozróżnianiem co jest stosowne wobec fikcji, a co rzeczywistości. Wydaje się jednak stosowne przyjąć, że same standardy oceny postaci można przełożyć na standardy oceny ludzi, szczególnie kiedy dotyczą sytuacji mających przeniesienie na codzienność. W związku z tym pozwolę sobie je przełożyć.

    Omawiane postaci mają od 10 do 12 lat. Są to więc dzieci, co więcej dzieci ze szczególnymi potrzebami, przyjęte pod dach przez dorosłego mającego świadomość ich sytuacji, którego priorytetem bardziej niż nauczenie ich magii wydaje się być dostarczenie im potrzebnego wsparcia. Mając to na uwadze, zobaczmy, jak owe dzieci są w tekście określane:
    - naiwna niezguła, niezdara stanowiąca zagrożenie dla siebie i otoczenia, potrafi tylko notorycznie przepraszać
    - pracoholiczka, zerowe umiejętności społeczne, antypatyczny i brutalny charakter, rekreacyjna próba morderstwa – tu też warto podkreślić, że postać nie miała świadomości jakie niebezpieczeństwo wywołuje (był to standardowy egzamin magiczny)
    - akceptowalny stereotyp
    - głupie pomysły, odrzuca edukację – to o postaci, która ma cechy autystyczne
    - małostkowość – co więcej “nieuzasadniona trudnym dzieciństwem” (??!)

    Mam dwie rzeczy do powiedzenia o tej liście:
    1) Odrzucam przedstawianie postaci o tych cechach jako świadczące źle o dziele kultury, uważam wręcz przeciwnie.
    2)Używanie takich określeń akurat w stosunku do dzieci budzi mój niesmak.

    Ponownie podkreślam – mówimy o postaciach fikcyjnych, więc formalnie wszystko jest dozwolone. Jeżeli jednak recenzja ocenia moralnie serię, tym bardziej można ocenić moralnie recenzję. Weźmy więc dla przykładu z tekstu: mamy 10­‑12 latkę Koko, która ledwo przeżyła straszne zdarzenie, straciła matkę – jedynego opiekuna – trafiła pod opiekę obcej jej osoby, i w tej sytuacji recenzja stwierdza, że sympatia dla niej jest niezasłużona, gdyż Koko “potrafi tylko notorycznie przepraszać”. ...
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 8
    Daerian 4.07.2026 15:45
    Przyzwolenie na ableizm w recenzji?
    Od dawna nie byłem aktywny na portalu i przyznaję, że nie chcę komentować ogólnego poziomu recenzji, ani wdawać się w dyskusje o jakości serii, ale jedna rzecz moim zdaniem warta jest poruszenia. Z powodu jej znaczenia dla realnych, istniejących ludzi.

    Niestety, cierpi on na specyficzny rodzaj daltonizmu i nie odróżnia kolorów znalezionych eliksirów. Co więc robi czarodziejka? Ano zamiast wyjaśnić mu, w której fiolce jest która barwa


    Czy autor recenzji zdaje sobie sprawę, jak wyjątkowo obrzydliwym poziomem ableizmu wykazuje się w tym miejscu? Jak tekst z tym stwierdzeniem w ogóle przeszedł przez opinię redakcji?
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Uratugo 28.06.2026 18:43
    Nierówne
    Mamy tu świetne światotwórstwo, jednak z dość średnią fabułą. Akcja jest ciekawa, ale konstrukcja postaci pozostawia wiele do życzenia. Gdyby zadbać o szczegóły, to mogłaby to być perełka, ale niestety.

    A zakończenie? Tak złego dawno nie widziałem- i bynajmniej nie chodzi tu o fabułę, ale o najgorszy cliffhanger jaki widziałem od lat.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Sulpice9 27.06.2026 10:41
    No jest źle, niestety...
    Nie lubię czepiać się aż tak mocno dziur fabularnych, ale to tutaj, to już jest zdrowa przesada. Planowałem uroczą, miłą recenzję, ale po seansie… Cóż, będzie źle. Ogólnie zdecydowanie nie polecam.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    blob 27.06.2026 09:14
    Jakby od początku poszli w ten mroczniejszy, poważniejszy ton i nie skupiali się na próbach nadania logiki temu jak działa magia w tym świecie, to może byłoby ostatecznie lepiej. Bo dostajemy chyba coś na kształt produkcji studia Ghibli (trochę magicznie, trochę straszno), ale z fatalnymi postaciami i nudnymi jak flaki slice of life choć na szczęście czasem coś się dzieje. No właśnie – niewątpliwie najsłabszym elementem serii są jej bohaterowie. Ten świat ma sporo do zaoferowania, ale męczenie się w każdym odcinku z tymi niedojrzałymi emocjonalnie bachorami i ich przerysowanymi emocjami odbiera całą przyjemność z seansu. Najlepszym podsumowaniem postaci jest reakcja takiej Agott w ostatnim odcinku, na kłopoty –  kliknij: ukryte . No właśnie, postacie:
    1. Ciamajda protagonistka której jedynym atutem jest że „się stara” i jest… miła?
    2. Wredna samolubna/zazdrosna kujonica obrażona na świat w związku z jakąś rodzinną „dramą” dot. jej rodowodu, która niby ma być tą z „zimną krwią”, a której nieodpowiedzialne postępowanie m. in. mogło doprowadzić do tragedii ( kliknij: ukryte 
    3. Rozpuszczona „artystka” która się ciepie że inni ją „ograniczają” (choć tu przynajmniej w ostatnim odcinku widzimy że może jeszcze zrewiduje swoje poglądy)
    4. No i oczywiście obowiązkowa „wesołkowata” tej bandy która właściwie nie wyróżniła się w serii niczym tylko tym że jak pojawiły się kłopoty to wystawiła protagonistkę

    Ja rozumiem że twórcy (zapewne) stworzyli te postacie tak żeby „dorastały” wraz z serią, ale czemu widz musi się przy tym tak męczyć…

    Na koniec nie mogę wspomnieć o chyba najbardziej idiotycznym koncepcie magii jakikolwiek widziałem – rysowanie „schematów”. Miałoby to sens gdyby nie totalnie nierówny power scaling. Niby najpierw próbuje się tę magię zamknąć w jakiś zbiór zasad po czym właściwie pojawia się koncept „zakazanej magii” z którą robią co chcą albo akurat zawsze mają wzorek czy kartkę która akurat wywoła potrzebny efekt z pogranicza fizyki i czasem chemii. Uczą się że nawet najdrobniejszy błąd może wywołać katastrofalny efekt, po czym w locie wyciągają/rysują „schemacik” który idealnie zamraża im ścieżkę. Nie chce mi się nawet wymieniać ile tu jest niespójności, lepiej by już dla nich było jakby magia w tej serii to było „piu piu” wyczarowywane z dłoni…

    Daje 5/10 za grafikę. Może ze 6 za Brimmed Caps bo to fajni edgelordzi (ja bym wogóle wywalił te dzieci i zrobił serię o konflikcie Wiedźm i „Czapek” wokół tematu zakazanej magii).
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    GLASS 23.06.2026 09:50
    Przyznam, że aż tak silnych emocji wobec tej serii jak inni komentujący nie mam :D Osobiście uważam, że to było łatwa, niezobowiązująca seria w ładnej oprawie audio­‑wizualnej. Brakowało mi trochę większej dyscypliny ze strony Qifrey'a w stosunku do dziewczyn ( kliknij: ukryte ), ale tak to cała historia była w porządku. Tylko to urwane zakończone jest koszmarne; zakładam, że drugi sezon się pokaże, ale tak bez oficjalnego potwierdzenia, to pozostaje ogromny niedosyt.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Patka 22.06.2026 20:46
    A miano najbardziej przehajpowanej serii sezonu, jak nie roku, a może nawet i dekady otrzymuje…*

    Jak ktoś już wspomniał – ładna, ale pusta wydmuszka, nic sobą ciekawego nie prezentująca, wywołująca masę irytacji, względnie – w najlepszym przypadku – po prostu nudna i nieangażująca. Nieprzemyślany system magiczny i świat przedstawony, w większości kiepscy bohaterowie (ten ostatni chłopak… o jezu…) – na drugi sezon, który nie wątpię, że się pojawi, zerknę tylko w ostateczności. Tak więc zakończenie czy wręcz bezczelne urwanie serii także nie zrobiło na mnie wrażenia.

    3/10

    *jak coś, nie oglądałam ani Frieren, ani Zielarki, heh
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Klemens 8.06.2026 19:39
    Gratuluje autorce tej opowieści. Stworzenie tak nijakiej, irytującej, bezsensownej i głupiej postaci jak ta niebieskowłosa musiało być nie lada wyczynem.

    Podsumowując serię, jest ona niczym wielkanocna wydmuszka – ładnie udekorowana z zewnątrz, kompletnie pusta od środka i krucha niczym… skorupka od jajka… czy coś.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Jajaja 21.05.2026 12:54
    Ja nie wiem, my chyba oglądamy całkiem inne anime, bo ja kocham tą historię, postacie, świat.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 4
    Klemens 27.04.2026 21:30
    Brak jakiejkolwiek konsekwencji czy to w prowadzeniu fabuły czy zachowaniu spójności przekazu jest na równie wysokim poziomie co grafika i animacja.
    Chociaż nie, jednego ten tytuł się trzyma – konsekwentnie dąży do tego, żeby nie polubić Coco. Tylko wątpię, żeby to było celowe.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Patka 27.04.2026 21:11
    odcinek 5
    No, mówiłam, dziewczyny dostały  kliknij: ukryte , który nie dość, że pozwala im  kliknij: ukryte  Ale to było żenujące.
    Potem  kliknij: ukryte  bez pomyślunku… O tyle dobrze, że w drugiej rundzie już sprawę  kliknij: ukryte  załatwił  kliknij: ukryte 
    Coco wciąż głupiutka, naiwna, irytująca coraz bardziej ze swoją dobrocią, przepraszaniem –  kliknij: ukryte . Uh…

    I serio, jakkolwiek ten odcinek pod względem animacyjnym wyglądał świetnie – chyba nawet był najlepszy, znaczy tu twórcy ze względu na dużo akcji mogli się wykazać – tak przez te wszystkie głupotki, zachowania bohaterów plus raczej średnie wstawki komediowe nie jestem w stanie cieszyć się z seansu. Nie należę do osób, którym ładne opakowanie wystarcza. Plus animacja jak dla mnie jest aż „za bardzo”, napuszona, jakby twórcy wołali: „patrz i się zachwycaj!”. Pokażcie od strony historii, bohaterów (może, patrząc na końcówkę odcinka,  kliknij: ukryte  okaże się ciekawszy, bo na dziewczyny nie liczę… plus czekam na drugiego pana z plakatu), świata przedstawionego itp., że jest się czym zachwycać, bo na same ładne obrazki to ja się nie nabiorę jak inni.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 10
    Kurubuntu 26.04.2026 04:04
    Swoją drogą, wpływ na popularność Atelier może mieć aktualny renesans Potteromanii. Jak myślicie? Ludzie są głodni tego typu historii?
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 12
    Sulpice9 24.04.2026 21:30
    Równie ładne, co rozczarowujące
    W sumie, chyba nie opowiem więcej od pozostałych. A przynajmniej w konkluzjach, bo można by jeszcze sporo się naprodukować nad głupotami fabularnymi i kreacją postaci. Miało być anime roku, póki co, mamy rozczarowanie roku. Co z tego, że to śliczne, jak mamy fatalne postacie, głupoty w historii i przewidywalne rozwiązania. Do tego świat przedstawiony jest bez sensu – w sumie jak  kliknij: ukryte . Ale dobra, jak zacznę omawiać wszystkie głupoty, to zrobi się recenzja. ;)

    Ogólnie sezon wiosenny ma kilka mocnych pozycji, ale to na razie nie ta ;D
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    mana 24.04.2026 13:17
     kliknij: ukryte 
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Patka 23.04.2026 18:25
    Po czterech odcinkach – ładna średniawka. Choć w sumie kreska nie jest aż tak świetna/oryginalna, by się nią zachwycać.

    I gdyby na tym się skończyło, to ok, ale ilość głupotek, budzących wątpliwości kwestii, nieprzemyślanych rozwiązań (przynajmniej na tym etapie tak wyglądających – może otrzymamy jakieś w miarę sensowne wyjaśnienia) robi się coraz więcej i boję się, co będzie dalej…

    Przedmówcy napisali już wiele o zasadach magii i świecie przedstawionym i całkowicie się z nimi zgadzam. Ja o ile trzy pierwsze odcinki jakoś obejrzałam – bez zachwytów – to czwarty wystawił moją cierpliwość na sporą próbę.

    - nie wiem, czy wszystkie  kliknij: ukryte  w tym świecie są tak durne, czy po prostu  kliknij: ukryte miały szczęście w nieszczęściu i im się taki trafił, no ale uh… Jak jeszcze okaże się, że  kliknij: ukryte  albo, nie daj boże,  kliknij: ukryte , to opluję ze śmiechu monitor.

    -  kliknij: ukryte wydziera się na  kliknij: ukryte , że uniemożliwiła jej  kliknij: ukryte , po czym stwierdza:  kliknij: ukryte . Dziewczyno, gdybyś się nie darła, dałabyś radę, poza tym przy tak niezbyt bystrym  kliknij: ukryte , którego dało się przechytrzyć  kliknij: ukryte , myślę, że byś  kliknij: ukryte .

    - kwestia  kliknij: ukryte : jakkolwiek doceniam pomysł, to mimo wszystko wygląda na dość kłopotliwe; stres, działanie pod presją czasu itp. i już łatwo o niepowodzenie. W ogóle im więcej myślę o tych  kliknij: ukryte , tym mam większe wątpliwości, czy takie czarowanie jest wygodne.

    - bohaterowie nie pomagają przetrwać seansu… protagonistka nie ma w sobie za grosz oryginalności, ot dobre, z lekka głupiutkie, ciamajdowate dziewczę, irytujące też niestety, choć na razie nie aż w takim stopniu, by nie dało się oglądać. Inne dziewczyny też chodzące stereotypy, Qifrey też nie przekonuje. Mam tylko nadzieję, że opowieść nie pójdzie w stronę „słodkie dziewczynki robią słodkie rzeczy” i że rozwój Coco to nie będzie w kierunku najpotężniejszej wiedźmy świata…

    Na razie 5/10. Oglądam 14 serii w sezonie i Tongari Boushi no Atelier jest najbliższe do dropu.

    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 5
    Kurubuntu 23.04.2026 04:36
    4 epek
    No i tyle, jeśli chodzi o wiarygodność świata przedstawionego. Wiedźmy mają własne miasta i dzielnice, a magiczny atrament robi się z marszu, wystarczy woda i konkretne drzewo…

    Ta rysowana magia jest w beznadziejna, gdy mamy „pracujące” elementy. Jak te buty, byle gówno i po zabawie. Ciekawe czy ktoś wpadł na pomyśl wydrążenia tych symboli w jakimś materiale, zalania ich atramentem i zabezpieczeniem.

    4 epek dał nadzieje na bardziej mroczne, naturalistyczne podejście. Zobaczymy.

     kliknij: ukryte 
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    blob 14.04.2026 21:40
    Aha czyli bohaterka to ciamajda. Ech, to będzie super seans…
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 3
    blob 9.04.2026 16:15
    Seria widać że dopracowana i po prostu pięknie narysowana… z mojej perspektywy tylko szkoda że ten potencjał jest marnowany na kolejną serię w stylu „młoda uczennica uczy się od podstaw a widz wraz z nią”. Mogłoby być coś w stylu Frieren, a będzie slice of life z (pewnie) jakimiś pojedynczymi epizodami z większą akcją. I ten potencjał 8 lat tworzenia serii pójdzie w taki slowburn…

    Oczywiście to kwestia tego co kto od anime oczekuje – myślę że seria znajdzie wielu fanów.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 5
    Shorexen 9.04.2026 07:31
    Tongari Boushi no Atelier po 2 odcinku
    Zapowiada się to na naprawdę obiecujące, pełnoprawne fantasy, w którym magia gra pierwsze skrzypce, a całość dodatkowo zachwyca pod względem wizualnym. Jedyny zgrzyt jaki dostrzegam na początku, to nauczyciel Qifrey, który zachowuje się dość nierozważnie jak na kogoś strzegącego największego sekretu tego uniwersum. Z drugiej strony możliwe, że wystarczającym wyjaśnieniem jest tu bezpiecznik systemu magii w postaci wymazywania pamięci. Być może właśnie dlatego większość czarodziejów w tym świecie będzie zbyt pewna siebie, a czasem nawet ignorować zasady, skoro zawsze istnieje łatwe wyjście z sytuacji, gdyby coś wyszło na jaw. Niemniej zdecydowanie widać tu potencjał i jest duża ochota śledzić to dalej.
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime