Komentarze
Tongari Boushi no Atelier
- komentarz : GLASS : 6.07.2026 06:32:05
- Dla mnie recenzja w porządku : B Z : 6.07.2026 04:28:08
- Re: Przyzwolenie na ableizm w recenzji? : Karo : 5.07.2026 13:03:03
- Re: Przyzwolenie na ableizm w recenzji? : Tablis : 5.07.2026 11:00:00
- Re: Przyzwolenie na ableizm w recenzji? : Uratugo : 5.07.2026 10:32:30
- Krótki komentarz do recenzji : Shorexen : 5.07.2026 09:47:09
- Re: Przyzwolenie na ableizm w recenzji? : Daerian : 5.07.2026 09:44:13
- Re: Przyzwolenie na ableizm w recenzji? : Daerian : 5.07.2026 09:35:19
- Re: Przyzwolenie na ableizm w recenzji? : Uratugo : 5.07.2026 04:02:44
- Re: Przyzwolenie na ableizm w recenzji? : Klemens : 4.07.2026 20:31:43
Dla mnie recenzja w porządku
Fakt, że nie było mi dane zapoznać się z mangą i anime o Atelier – sprawia, że mogę w miarę możliwości obiektywnie ocenić sam utwór literacki, jakim jest krytykowana poniżej produkcja spod pióra Sulpice.
Dla mnie jest ona całkiem w porządku.
Moralizatorskie krzyki niektórych czytelników poniżej – wręcz mnie zmierziły. No bo… stawać w obronie potencjalnych poszkodowanych, w sposób, który tychże poszkodowanych piętnuje wrzuceniem do worka z etykietą „ludzie niepełnosprawni”? Serio?
Każdy człowiek ma określone, rozwinięte potencjały i określone dysfunkcje, czasami nieuświadomione. I grzmieć moralizatorsko, że ktoś śmiał wspomnieć o daltonizmie… No proszę.
Zarzut drugi, że nie wolno nazywać rzeczy po imieniu. Jeżeli dziecko zachowuje się w niewłaściwy sposób, to w takiej Japonii do niedawna można było mu zwrócić uwagę, nawet jeśli to nie była nasza pociecha. A Pan Recenzent według niektórych nie ma prawa skrytykować określonych wad zachowania postaci z anime. I to tylko dlatego, że są one dziećmi? Czy może chodzi o to, że są to poszkodowane przez los postacie? Bo, jak wiadomo, trudne dzieciństwo i traumy sprawiają, że z automatu nabywamy prawa do możliwości niestosownych zachowań. A autor, który owe niestosowności zachowań u postaci wskazał – został nieomal poddany publicznemu linczowi. Hm. Nie wiem, jakimi motywacjami kierowały się osoby hejtujące, ale gdy przychodzę i czytam podobne hejty moralnie rozdmuchane, to aż (tu nie dokończę).
Odnośnie akapitu o moralizowaniu w recenzji. Hm. Autor określił przypuszczalną grupę docelową, jej prawdziwe potrzeby, niezaspokojenie tych potrzeb omówionym anime i tyle.
Krótki komentarz do recenzji
A na koniec chciałbym dodać jeszcze jedną rzecz. Logika i spójność w narracji nie polegają na tym, że każdy bohater zawsze podejmuje racjonalne decyzje. Polegają na tym, czy te decyzje są wiarygodne w kontekście postaci, ich obecnej sytuacji i wieku. No nie wiem… od takiego Ayanokoujiego wymagamy żelaznej logiki, bo był do tego szkolony od małego w przystosowanym do tego celu środowisku, to jest jego fundament. Od 12‑letnich dzieci z Coco na czele, które zderzają się z brutalną rzeczywistością świata magii, powinniśmy wymagać przede wszystkim autentyczności, a nie chłodnego wyrachowania. Warto czasem spojrzeć na świat ich oczami i zadać sobie pytanie, czy w ich wieku i sytuacji sami bylibyśmy w stanie zachować się spójnie oraz racjonalnie.
Omawiane postaci mają od 10 do 12 lat. Są to więc dzieci, co więcej dzieci ze szczególnymi potrzebami, przyjęte pod dach przez dorosłego mającego świadomość ich sytuacji, którego priorytetem bardziej niż nauczenie ich magii wydaje się być dostarczenie im potrzebnego wsparcia. Mając to na uwadze, zobaczmy, jak owe dzieci są w tekście określane:
- naiwna niezguła, niezdara stanowiąca zagrożenie dla siebie i otoczenia, potrafi tylko notorycznie przepraszać
- pracoholiczka, zerowe umiejętności społeczne, antypatyczny i brutalny charakter, rekreacyjna próba morderstwa – tu też warto podkreślić, że postać nie miała świadomości jakie niebezpieczeństwo wywołuje (był to standardowy egzamin magiczny)
- akceptowalny stereotyp
- głupie pomysły, odrzuca edukację – to o postaci, która ma cechy autystyczne
- małostkowość – co więcej “nieuzasadniona trudnym dzieciństwem” (??!)
Mam dwie rzeczy do powiedzenia o tej liście:
1) Odrzucam przedstawianie postaci o tych cechach jako świadczące źle o dziele kultury, uważam wręcz przeciwnie.
2)Używanie takich określeń akurat w stosunku do dzieci budzi mój niesmak.
Ponownie podkreślam – mówimy o postaciach fikcyjnych, więc formalnie wszystko jest dozwolone. Jeżeli jednak recenzja ocenia moralnie serię, tym bardziej można ocenić moralnie recenzję. Weźmy więc dla przykładu z tekstu: mamy 10‑12 latkę Koko, która ledwo przeżyła straszne zdarzenie, straciła matkę – jedynego opiekuna – trafiła pod opiekę obcej jej osoby, i w tej sytuacji recenzja stwierdza, że sympatia dla niej jest niezasłużona, gdyż Koko “potrafi tylko notorycznie przepraszać”. ...
Przyzwolenie na ableizm w recenzji?
Czy autor recenzji zdaje sobie sprawę, jak wyjątkowo obrzydliwym poziomem ableizmu wykazuje się w tym miejscu? Jak tekst z tym stwierdzeniem w ogóle przeszedł przez opinię redakcji?
Nierówne
A zakończenie? Tak złego dawno nie widziałem- i bynajmniej nie chodzi tu o fabułę, ale o najgorszy cliffhanger jaki widziałem od lat.
No jest źle, niestety...
1. Ciamajda protagonistka której jedynym atutem jest że „się stara” i jest… miła?
2. Wredna samolubna/zazdrosna kujonica obrażona na świat w związku z jakąś rodzinną „dramą” dot. jej rodowodu, która niby ma być tą z „zimną krwią”, a której nieodpowiedzialne postępowanie m. in. mogło doprowadzić do tragedii ( kliknij: ukryte wpuszczenie Coco w test
3. Rozpuszczona „artystka” która się ciepie że inni ją „ograniczają” (choć tu przynajmniej w ostatnim odcinku widzimy że może jeszcze zrewiduje swoje poglądy)
4. No i oczywiście obowiązkowa „wesołkowata” tej bandy która właściwie nie wyróżniła się w serii niczym tylko tym że jak pojawiły się kłopoty to wystawiła protagonistkę
Ja rozumiem że twórcy (zapewne) stworzyli te postacie tak żeby „dorastały” wraz z serią, ale czemu widz musi się przy tym tak męczyć…
Na koniec nie mogę wspomnieć o chyba najbardziej idiotycznym koncepcie magii jakikolwiek widziałem – rysowanie „schematów”. Miałoby to sens gdyby nie totalnie nierówny power scaling. Niby najpierw próbuje się tę magię zamknąć w jakiś zbiór zasad po czym właściwie pojawia się koncept „zakazanej magii” z którą robią co chcą albo akurat zawsze mają wzorek czy kartkę która akurat wywoła potrzebny efekt z pogranicza fizyki i czasem chemii. Uczą się że nawet najdrobniejszy błąd może wywołać katastrofalny efekt, po czym w locie wyciągają/rysują „schemacik” który idealnie zamraża im ścieżkę. Nie chce mi się nawet wymieniać ile tu jest niespójności, lepiej by już dla nich było jakby magia w tej serii to było „piu piu” wyczarowywane z dłoni…
Daje 5/10 za grafikę. Może ze 6 za Brimmed Caps bo to fajni edgelordzi (ja bym wogóle wywalił te dzieci i zrobił serię o konflikcie Wiedźm i „Czapek” wokół tematu zakazanej magii).
Jak ktoś już wspomniał – ładna, ale pusta wydmuszka, nic sobą ciekawego nie prezentująca, wywołująca masę irytacji, względnie – w najlepszym przypadku – po prostu nudna i nieangażująca. Nieprzemyślany system magiczny i świat przedstawony, w większości kiepscy bohaterowie (ten ostatni chłopak… o jezu…) – na drugi sezon, który nie wątpię, że się pojawi, zerknę tylko w ostateczności. Tak więc zakończenie czy wręcz bezczelne urwanie serii także nie zrobiło na mnie wrażenia.
3/10
*jak coś, nie oglądałam ani Frieren, ani Zielarki, heh
Podsumowując serię, jest ona niczym wielkanocna wydmuszka – ładnie udekorowana z zewnątrz, kompletnie pusta od środka i krucha niczym… skorupka od jajka… czy coś.
Chociaż nie, jednego ten tytuł się trzyma – konsekwentnie dąży do tego, żeby nie polubić Coco. Tylko wątpię, żeby to było celowe.
odcinek 5
Potem kliknij: ukryte złamanie pieczęci bez pomyślunku… O tyle dobrze, że w drugiej rundzie już sprawę kliknij: ukryte ze smokiem załatwił kliknij: ukryte Qifrey
Coco wciąż głupiutka, naiwna, irytująca coraz bardziej ze swoją dobrocią, przepraszaniem – kliknij: ukryte oczywiście każdy jej wybacza i koniec końców wychodzi, że ona jest super. Uh…
I serio, jakkolwiek ten odcinek pod względem animacyjnym wyglądał świetnie – chyba nawet był najlepszy, znaczy tu twórcy ze względu na dużo akcji mogli się wykazać – tak przez te wszystkie głupotki, zachowania bohaterów plus raczej średnie wstawki komediowe nie jestem w stanie cieszyć się z seansu. Nie należę do osób, którym ładne opakowanie wystarcza. Plus animacja jak dla mnie jest aż „za bardzo”, napuszona, jakby twórcy wołali: „patrz i się zachwycaj!”. Pokażcie od strony historii, bohaterów (może, patrząc na końcówkę odcinka, kliknij: ukryte Qifrey okaże się ciekawszy, bo na dziewczyny nie liczę… plus czekam na drugiego pana z plakatu), świata przedstawionego itp., że jest się czym zachwycać, bo na same ładne obrazki to ja się nie nabiorę jak inni.
Równie ładne, co rozczarowujące
Ogólnie sezon wiosenny ma kilka mocnych pozycji, ale to na razie nie ta ;D
I gdyby na tym się skończyło, to ok, ale ilość głupotek, budzących wątpliwości kwestii, nieprzemyślanych rozwiązań (przynajmniej na tym etapie tak wyglądających – może otrzymamy jakieś w miarę sensowne wyjaśnienia) robi się coraz więcej i boję się, co będzie dalej…
Przedmówcy napisali już wiele o zasadach magii i świecie przedstawionym i całkowicie się z nimi zgadzam. Ja o ile trzy pierwsze odcinki jakoś obejrzałam – bez zachwytów – to czwarty wystawił moją cierpliwość na sporą próbę.
- nie wiem, czy wszystkie kliknij: ukryte smoki w tym świecie są tak durne, czy po prostu kliknij: ukryte dziewczyny miały szczęście w nieszczęściu i im się taki trafił, no ale uh… Jak jeszcze okaże się, że kliknij: ukryte bohaterki same stwora pokonają albo, nie daj boże, kliknij: ukryte zrobi to samodzielnie protagonistka w przypływie wielkiej mocy, to opluję ze śmiechu monitor.
- kliknij: ukryte Agottwydziera się na kliknij: ukryte Coco, że uniemożliwiła jej kliknij: ukryte narysowanie magicznego okręgu, po czym stwierdza: kliknij: ukryte nie mam czasu narysować nowy. Dziewczyno, gdybyś się nie darła, dałabyś radę, poza tym przy tak niezbyt bystrym kliknij: ukryte okazie smoka, którego dało się przechytrzyć kliknij: ukryte latającym strojem, myślę, że byś kliknij: ukryte z tysiąc znaków narysowała.
- kwestia kliknij: ukryte zawczasu przygotowanych okręgów, żeby tylko w odpowiednim momencie domknąć całość i zaatakować: jakkolwiek doceniam pomysł, to mimo wszystko wygląda na dość kłopotliwe; stres, działanie pod presją czasu itp. i już łatwo o niepowodzenie. W ogóle im więcej myślę o tych kliknij: ukryte magicznych okręgach, w sensie że trzeba je rysować/dokańczać, tym mam większe wątpliwości, czy takie czarowanie jest wygodne.
- bohaterowie nie pomagają przetrwać seansu… protagonistka nie ma w sobie za grosz oryginalności, ot dobre, z lekka głupiutkie, ciamajdowate dziewczę, irytujące też niestety, choć na razie nie aż w takim stopniu, by nie dało się oglądać. Inne dziewczyny też chodzące stereotypy, Qifrey też nie przekonuje. Mam tylko nadzieję, że opowieść nie pójdzie w stronę „słodkie dziewczynki robią słodkie rzeczy” i że rozwój Coco to nie będzie w kierunku najpotężniejszej wiedźmy świata…
Na razie 5/10. Oglądam 14 serii w sezonie i Tongari Boushi no Atelier jest najbliższe do dropu.
4 epek
Ta rysowana magia jest w beznadziejna, gdy mamy „pracujące” elementy. Jak te buty, byle gówno i po zabawie. Ciekawe czy ktoś wpadł na pomyśl wydrążenia tych symboli w jakimś materiale, zalania ich atramentem i zabezpieczeniem.
4 epek dał nadzieje na bardziej mroczne, naturalistyczne podejście. Zobaczymy.
kliknij: ukryte Agott ale z ciebie wredna sucz.
Oczywiście to kwestia tego co kto od anime oczekuje – myślę że seria znajdzie wielu fanów.
Tongari Boushi no Atelier po 2 odcinku