Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Zapraszamy na Discord!

Komentarze

Bleach: Sennen Kessen Hen - Kashin Tan

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    Rinsey 12.09.2026 21:07
    Po 9-tym odcinku
    Pierrot naprawdę potrafi robić anime. Bleach: Sennen Kessen Hen to potwierdza. Zrobili absolutnie wszystko, co mogli, aby dostarczyć widzom super rozrywkę. No, ale z pustego i Salomon nie naleje. Manga na tym etapie nie była rewelacyjna. Jak napisał blob, Quincy nie są dobrymi antagonistami. A przynajmniej nie w takiej wersji. To ciągłe: „dopiero teraz będę walczyć na poważnie” jest nieangażujące. Kimetsu no Yaiba jako „płytki” shounen (battle shounen, zanim ktoś się czepi) dużo bardziej trzyma w napięciu. Nie ocenię tego arcu wysoko, pomimo ogromnych starań studia.

    Są dwa elementy, które ocenię wysoko. Bankai Urahary. Ale to jest moja ulubiona postać, więc tutaj łatwo mnie zadowolić. I Orihime…

    Poświęcony jej odcinek (to był 5­‑ty?) jest dla mnie absolutnie obłędny. dla tego jednego odcinka mogę oglądać całą resztę. Ten odcinek wreszcie pokazuje, że cały arc Hueco Mundo jednak miał sens. Orihime faktycznie miała zabójczy potencjał, jak zauważył Aizen. I tutaj faktycznie widzimy jego rozkwit. Muzyka, seiyuu, wszystko inne… To było cudowne…

    Ale co z tego, skoro natychmiast wracamy do punktu wyjścia.

    Reszta akcji pozostaje nieangażująca i, pomimo wybuchów i blasków, nudna.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Shorexen 12.09.2026 19:13
    Bleach: Sennen Kessen Hen - Kashin Tan po 8 odcinku
    No niestety, totalne rozczarowanie. Szkoda.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    blob 6.09.2026 09:31
    Dobra, idzie rant (bo już się to we mnie gotowało od jakiegoś czasu).

    Poza fajerwerkami to anime przypomina mi dlaczego nie wspominałem ostatniego arcu z mangi zbyt dobrze. Quincy to naprawdę fatalni antagoniści – cała ich potęga opiera się na wyciąganiu z kapelusza coraz to kolejnych pokładów „magicznej mocy” – o ile jeszcze motyw z „blokowaniem” Bankai miał sens, tak później dostajemy już festiwal „ha, do tej pory tylko udawałem że mnie masz! – teraz dopiero pokaże ci moją prawdziwą moc, fazę xyz moich zdolności!”. A autor po prostu zachwycił się koncepcją niemieckiego wojska (języka?)/oficerów i musiał to jakoś wcisnąć do serii, pal licho spójność (nagle z tyłka wyskakuje jakaś organizacja, która rzekomo przygotowywała się do tego przez 1000 lat i nikt o nich nic nie wiedział). Autorowi ewidentnie skończyły się już wtedy pomysły – dostajemy miałkiego antagonistę którego mocą jest „mogę wszystko” (a za każdym razem gdy mówi „tak, przewidziałem to” – przypomina mi się mem z psiakiem w płonącym pokoju) i Ichigo który jest poniewierany przez 99% walki po czym i tak stwierdzi że to wcześniej to było tylko dla dramy i dopiero teraz pokaże na co go stać… choć już 100 razy powinien zginąć. Porównuję to sobie z takim Demon Slayerem który również jest traktowany jako „płytki” shounen, ale tam przynajmniej widać że każda walka toczy się na ostrzu noża i trzyma w napięciu do ostatniego ciosu – widać rozwój umiejętności postaci a i tak zwycięstwa są „wyszarpywane” – w Bleachu zwykle wygląda to: „dobra, to teraz będzie na serio”.

    Anime oczywiscie ratuje klimat, muzyka i animacja, ale sama treść jest fatalna – bardzo mi się też podoba jak pozostałe postaci poza Ichigo i Ishidą zostały zepchnięte na boczny tor – Chad miota się z jakimiś kukłami a Visored są w tym arcu na zasadzie „hej pamiętacie że były takie postaci?”. Kapitanowie w sumie też stali się popychadłami i to nawet Zaraki, choć tego seria niemożliwie ciągnie do góry za uszy. Mówiąc w skrócie – dostajemy tu wszystkie, podręcznikowe bolączki typowego shounena (nierówny power­‑scaling, „zapominanie” postaci, nakama power i „główny złol jest 10x silniejszy od poprzedniego złola, a stawka 100 razy większa”...

    Btw, wiem że Bleach ambitnym dziełem nigdy nie był a czasy i mody się zmieniają ale anime ceniłem głównie za taki trochę „uliczny” i specyficzny klimat. Czołówki i styl graficzny zawsze się w tej serii wyróżniały – rap przenikał się z metalem i… to wychodziło całkiem fajnie. Niestety, nic z tego nie zostało w tej serii, ino ostał się durny patos i typowe klisze.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Nick 29.08.2026 16:24
    6
    Odcinek 6 może nie był tych samych fajerwerków, co poprzedni, ale również był mocny. Zwłaszcza część druga. ( kliknij: ukryte )
    No i mam jedno, malutkie ale –  kliknij: ukryte 
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 9
    GLASS 25.08.2026 11:32
    Człowiek wiedział, że pewne rzeczy będą inne od mangi, ale żeby od razu  kliknij: ukryte 
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 4
    Shorexen 23.08.2026 19:31
    Bleach: Sennen Kessen Hen - Kashin Tan po 5 odcinku
    Zgadzam się, że jest dużo lepiej niż w pierwszych czterech odcinkach, ale nadal to jeszcze nie jest to. Mam przede wszystkim problem z tym, jak zostały przedstawione niektóre kluczowe momenty. Orihime, która przez 400 odcinków praktycznie nic nie zrobiła, nagle dostaje swój wielki moment bez żadnego sensownego uzasadnienia. Nie żeby cokolwiek w tej serii miało głębszy sens, ale skoro już mogę się do czegoś przyczepić, to się przyczepię. Kolejnym problemem jest dla mnie sposób, w jaki przedstawiono samą akcję. Nowa forma Ichigo wygląda jak odpustowa choinka, kompletnie do mnie nie trafia i jest moim zdaniem najgorszą ze wszystkich, jakie do tej pory miał. Do tego animacja, która powinna być przecież jednym z największych atutów tego odcinka, momentami staje się bardzo nieczytelna. Wszystko dzieje się po prostu za szybko, przez co nie ma nawet chwili, żeby zatrzymać się i poczuć tą epickość, którą oczekuję od tego typu shounena. Zamiast budować napięcie i pozwolić wybrzmieć poszczególnym momentom, wszystko przelatuje przed oczami. Przez to nawet ucięcie głowy Ichigo nie wywołało na mnie większego wrażenia. I właśnie tutaj najbardziej widać różnicę w stosunku do starego Bleacha, którego tak pokochałem. Przedziurawienie Ichigo przez Ulqa, sytuacja, w której bohaterowie zaczęli atakować samych siebie pod wpływem mocy Aizena, czy chociażby poświęcenie Gina, to były momenty, które autentycznie budziły we mnie emocje. Tutaj natomiast kolejne wydarzenia są tak efektowne i dynamiczne, że paradoksalnie nie mają czasu na to, żeby naprawdę wybrzmieć. I żeby nie było, nie zmienia to faktu, że pod względem wykonania technicznego ta seria nadal stoi na jednym z najwyższych poziomów, jakie można zobaczyć w seriach tv. Widać ogrom pracy włożonej w animację i oprawę całej kontynuacji. Problem polega po prostu na tym, że sama jakość wykonania nie wystarcza, jeśli sposób przedstawienia tych scen nie trafia w moje gusta. Dlatego, mimo że rozumiem zachwyt fanów i naprawdę cieszę się, że wiele osób dostało dokładnie taki odcinek, na jaki czekało, moje subiektywne odczucia są takie, że wypada on kilka poziomów niżej niż pierwszy bankai Ichigo, walka z Ulquiorrą czy starcie z Aizenem. I chyba właśnie tutaj dochodzę do sedna mojego problemu z nową odsłoną Bleacha. Pierwotny sezon był surowy, ciężki i miał genialnie dobraną, pompatyczną muzykę. Tamte sceny miały w sobie to coś, ten ciężar, dzięki któremu nawet prostsze wizualnie momenty potrafiły robić ogromne wrażenie. W nowej odsłonie mamy tymczasem co chwilę jakieś fajerwerki, kolorki i iskierki. Oczywiście takie rzeczy można zrobić świetnie i z wyczuciem, co wielokrotnie udowadniało chociażby ufotable, ale tutaj po prostu do mnie to nie trafia. Może rzeczywiście robię się już stary, skoro zamiast zachwycać się kolejnymi świetnie wykonanymi odcinkami, to siedzę i narzekam na to, że kiedyś to było… No ale podsumowując ten cały wywód, to już nie jest ten sam Bleach. I chyba przede wszystkim nie jest to Bleach, za który pokochałem ten tytuł kilkanaście lat temu. Mimo wszystko w dalszym ciągu doceniam ogrom pracy włożonej w stworzenie tej kontynuacji przez studio i główny zespół produkcyjny, bo naprawdę widać, że mocno się nad tym napracowali. Po prostu ta ich wizja nie pokrywa się z moimi oczekiwaniami jak do tej pory. Natomiast sans oczywiście dokończę, bo zostało już niewiele i nie mogę sobie odpuścić wejścia Aizena. A nuż wykonają to genialnie i całkowicie zmienią moje ogólne wrażenia. Kto wie…
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Nick 22.08.2026 17:07
    Odcinek 5 – jedno słowo: mistrzostwo.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Shorexen 16.08.2026 19:39
    Bleach: Sennen Kessen Hen - Kashin Tan po 4 odcinku
    Słabo się to ogląda. Może i wygląda ładnie, ale nie wywołuje we mnie praktycznie żadnych emocji. Myślałem, że kluczowe momenty dostaną naprawdę epickie, wbijające w fotel sceny, bo w końcu to jedyny powód, dla którego oglądam Bleacha. Liczyłem, że anime zrobi z nimi coś znacznie lepszego niż komiks, a z mojej perspektywy wyszło spore rozczarowanie. Jedyną nadzieję pokładam jeszcze w Aizenie. Jeśli nawet jego wątek spieprzą, będzie to dla mnie, zaraz obok drugiego sezonu Frieren, największa porażka tego roku.
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime