Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Komentarze

Bleach: Sennen Kessen Hen - Kashin Tan

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    blob 6.09.2026 09:31
    Dobra, idzie rant (bo już się to we mnie gotowało od jakiegoś czasu).

    Poza fajerwerkami to anime przypomina mi dlaczego nie wspominałem ostatniego arcu z mangi zbyt dobrze. Quincy to naprawdę fatalni antagoniści – cała ich potęga opiera się na wyciąganiu z kapelusza coraz to kolejnych pokładów „magicznej mocy” – o ile jeszcze motyw z „blokowaniem” Bankai miał sens, tak później dostajemy już festiwal „ha, do tej pory tylko udawałem że mnie masz! – teraz dopiero pokaże ci moją prawdziwą moc, fazę xyz moich zdolności!”. A autor po prostu zachwycił się koncepcją niemieckiego wojska (języka?)/oficerów i musiał to jakoś wcisnąć do serii, pal licho spójność (nagle z tyłka wyskakuje jakaś organizacja, która rzekomo przygotowywała się do tego przez 1000 lat i nikt o nich nic nie wiedział). Autorowi ewidentnie skończyły się już wtedy pomysły – dostajemy miałkiego antagonistę którego mocą jest „mogę wszystko” (a za każdym razem gdy mówi „tak, przewidziałem to” – przypomina mi się mem z psiakiem w płonącym pokoju) i Ichigo który jest poniewierany przez 99% walki po czym i tak stwierdzi że to wcześniej to było tylko dla dramy i dopiero teraz pokaże na co go stać… choć już 100 razy powinien zginąć. Porównuję to sobie z takim Demon Slayerem który również jest traktowany jako „płytki” shounen, ale tam przynajmniej widać że każda walka toczy się na ostrzu noża i trzyma w napięciu do ostatniego ciosu – widać rozwój umiejętności postaci a i tak zwycięstwa są „wyszarpywane” – w Bleachu zwykle wygląda to: „dobra, to teraz będzie na serio”.

    Anime oczywiscie ratuje klimat, muzyka i animacja, ale sama treść jest fatalna – bardzo mi się też podoba jak pozostałe postaci poza Ichigo i Ishidą zostały zepchnięte na boczny tor – Chad miota się z jakimiś kukłami a Visored są w tym arcu na zasadzie „hej pamiętacie że były takie postaci?”. Kapitanowie w sumie też stali się popychadłami i to nawet Zaraki, choć tego seria niemożliwie ciągnie do góry za uszy. Mówiąc w skrócie – dostajemy tu wszystkie, podręcznikowe bolączki typowego shounena (nierówny power­‑scaling, „zapominanie” postaci, nakama power i „główny złol jest 10x silniejszy od poprzedniego złola, a stawka 100 razy większa”...

    Btw, wiem że Bleach ambitnym dziełem nigdy nie był a czasy i mody się zmieniają ale anime ceniłem głównie za taki trochę „uliczny” i specyficzny klimat. Czołówki i styl graficzny zawsze się w tej serii wyróżniały – rap przenikał się z metalem i… to wychodziło całkiem fajnie. Niestety, nic z tego nie zostało w tej serii, ino ostał się durny patos i typowe klisze.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Nick 29.08.2026 16:24
    6
    Odcinek 6 może nie był tych samych fajerwerków, co poprzedni, ale również był mocny. Zwłaszcza część druga. ( kliknij: ukryte )
    No i mam jedno, malutkie ale –  kliknij: ukryte 
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 9
    GLASS 25.08.2026 11:32
    Człowiek wiedział, że pewne rzeczy będą inne od mangi, ale żeby od razu  kliknij: ukryte 
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 4
    Shorexen 23.08.2026 19:31
    Bleach: Sennen Kessen Hen - Kashin Tan po 5 odcinku
    Zgadzam się, że jest dużo lepiej niż w pierwszych czterech odcinkach, ale nadal to jeszcze nie jest to. Mam przede wszystkim problem z tym, jak zostały przedstawione niektóre kluczowe momenty. Orihime, która przez 400 odcinków praktycznie nic nie zrobiła, nagle dostaje swój wielki moment bez żadnego sensownego uzasadnienia. Nie żeby cokolwiek w tej serii miało głębszy sens, ale skoro już mogę się do czegoś przyczepić, to się przyczepię. Kolejnym problemem jest dla mnie sposób, w jaki przedstawiono samą akcję. Nowa forma Ichigo wygląda jak odpustowa choinka, kompletnie do mnie nie trafia i jest moim zdaniem najgorszą ze wszystkich, jakie do tej pory miał. Do tego animacja, która powinna być przecież jednym z największych atutów tego odcinka, momentami staje się bardzo nieczytelna. Wszystko dzieje się po prostu za szybko, przez co nie ma nawet chwili, żeby zatrzymać się i poczuć tą epickość, którą oczekuję od tego typu shounena. Zamiast budować napięcie i pozwolić wybrzmieć poszczególnym momentom, wszystko przelatuje przed oczami. Przez to nawet ucięcie głowy Ichigo nie wywołało na mnie większego wrażenia. I właśnie tutaj najbardziej widać różnicę w stosunku do starego Bleacha, którego tak pokochałem. Przedziurawienie Ichigo przez Ulqa, sytuacja, w której bohaterowie zaczęli atakować samych siebie pod wpływem mocy Aizena, czy chociażby poświęcenie Gina, to były momenty, które autentycznie budziły we mnie emocje. Tutaj natomiast kolejne wydarzenia są tak efektowne i dynamiczne, że paradoksalnie nie mają czasu na to, żeby naprawdę wybrzmieć. I żeby nie było, nie zmienia to faktu, że pod względem wykonania technicznego ta seria nadal stoi na jednym z najwyższych poziomów, jakie można zobaczyć w seriach tv. Widać ogrom pracy włożonej w animację i oprawę całej kontynuacji. Problem polega po prostu na tym, że sama jakość wykonania nie wystarcza, jeśli sposób przedstawienia tych scen nie trafia w moje gusta. Dlatego, mimo że rozumiem zachwyt fanów i naprawdę cieszę się, że wiele osób dostało dokładnie taki odcinek, na jaki czekało, moje subiektywne odczucia są takie, że wypada on kilka poziomów niżej niż pierwszy bankai Ichigo, walka z Ulquiorrą czy starcie z Aizenem. I chyba właśnie tutaj dochodzę do sedna mojego problemu z nową odsłoną Bleacha. Pierwotny sezon był surowy, ciężki i miał genialnie dobraną, pompatyczną muzykę. Tamte sceny miały w sobie to coś, ten ciężar, dzięki któremu nawet prostsze wizualnie momenty potrafiły robić ogromne wrażenie. W nowej odsłonie mamy tymczasem co chwilę jakieś fajerwerki, kolorki i iskierki. Oczywiście takie rzeczy można zrobić świetnie i z wyczuciem, co wielokrotnie udowadniało chociażby ufotable, ale tutaj po prostu do mnie to nie trafia. Może rzeczywiście robię się już stary, skoro zamiast zachwycać się kolejnymi świetnie wykonanymi odcinkami, to siedzę i narzekam na to, że kiedyś to było… No ale podsumowując ten cały wywód, to już nie jest ten sam Bleach. I chyba przede wszystkim nie jest to Bleach, za który pokochałem ten tytuł kilkanaście lat temu. Mimo wszystko w dalszym ciągu doceniam ogrom pracy włożonej w stworzenie tej kontynuacji przez studio i główny zespół produkcyjny, bo naprawdę widać, że mocno się nad tym napracowali. Po prostu ta ich wizja nie pokrywa się z moimi oczekiwaniami jak do tej pory. Natomiast sans oczywiście dokończę, bo zostało już niewiele i nie mogę sobie odpuścić wejścia Aizena. A nuż wykonają to genialnie i całkowicie zmienią moje ogólne wrażenia. Kto wie…
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Nick 22.08.2026 17:07
    Odcinek 5 – jedno słowo: mistrzostwo.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Shorexen 16.08.2026 19:39
    Bleach: Sennen Kessen Hen - Kashin Tan po 4 odcinku
    Słabo się to ogląda. Może i wygląda ładnie, ale nie wywołuje we mnie praktycznie żadnych emocji. Myślałem, że kluczowe momenty dostaną naprawdę epickie, wbijające w fotel sceny, bo w końcu to jedyny powód, dla którego oglądam Bleacha. Liczyłem, że anime zrobi z nimi coś znacznie lepszego niż komiks, a z mojej perspektywy wyszło spore rozczarowanie. Jedyną nadzieję pokładam jeszcze w Aizenie. Jeśli nawet jego wątek spieprzą, będzie to dla mnie, zaraz obok drugiego sezonu Frieren, największa porażka tego roku.
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime