Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Komentarze

Jin-roh

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 2
    Zegarmistrz 13.06.2005 09:01
    Co wy w tym widzicie?
    Generalnie umowa wyglądała tak, że po obejrzeniu Jin Roh miałem napisać jego nową recenzję, którą mieliśmy zastąpić starą. Nie mniej jednak sytuacja wygląda tak, że w chwili obecnej nie ma takiej potrzeby. Odwrotnie Mai napisała tekst dobry, należycie ujmujący problem.

    Zabierając się za oglądanie nie spodziewałem się niczego wielkiego – znam nasze narodowe uwielbienie wszystkiego, co smętne. Oczekiwałem więc kolejnego, niezbyt odkrywczego tytułu. Pseudointelektualistyczny bełkot pokroju Matrix, kolejny film o totalitaryzmie, czy następna wizja mrocznej, nieszczęśliwej przyszłości – na to byłem przygotowany.

    Nikt jednak nie powiedział mi, że mam szykować się na film zwyczajnie nudny!!!

    W produkcji tej nie ma absolutnie nic porywającego, nawet strona wizualna nie wypada szczególnie. Nieodmiennie kojarzy mi się z filmem o PRL­‑u – szarzy, nijacy ludzie wiodący swe życie w szarym, nijakim, jesienno – zimowym świecie. Dodając do tego wojsko na ulicach, spiski esdecji szeregach lokalnej eSBecji oraz manifestacje to dostaniemy obraz takiego dużo ostrzejszego stanu wojennego. Aż żal, że autorzy nie pomyśleli by dodać sceny z kolejek z kartkami na mięso… Wygląd walk natomiast pominę – ich mechaniczny przebieg wygląda na przemyślany tak, by ukazać, że bohater nie reaguje już jak człowiek, tylko jak maszyna. Zresztą nie jest to film akcji, więc nie grają one roli.

    Pierwszy plan fabuły zajmuje psychologiczna analiza postępowania pewnego żołnierza, który zawahał się przed zastrzeleniem dziewczyny przenoszącej ładunek wybuchowy. Ciągnie się ona przez cały film, nasz bohater ma wizje i wyrzuty sumienia, przerywane niekiedy tylko lekturą jakiejś podejrzanej wersji Czerwonego Kapturka. Wszystko to z założenia zamykane jest w finale jednym zdaniem podsumowania. Mówiąc szczerze sprawnie wypowiedziana puenta mogłaby uratować ten tytuł. Niestety tym razem wygląda ona tak:

    (Uwaga! Jeżeli nie oglądaliście tego filmu, to nie czytajcie dalej! W następnym zdaniu skupia się cały sens produkcji!)

     kliknij: ukryte 

    Drugi morał z tej bajki brzmi tak: Grzeczne dziewczynki nie powinny bawić się z eSBecją… Nie mniej jednak znam tytuły ciekawsze, a nade wszystko zwięźlejsze niż Jin – Roh, które uczą tego samego.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    seshat 30.03.2005 16:43
    Wilcza brygada
    Na tym filmie właśnie przekonałam się, jak ważny jest kontekst. Dopiero z waszej recenzji dowiedziałam się, że chodzi o okupację nazistowskich niemiec, a to wiele zmienia w moim odbiorze. Zapewne to wina polskiego tłumaczenia, że ten element został pominięty (mowa jest tylko o tym, że „kraj powstaje z wielkiego chaosu spowodowanego okupacją.”), co jednak mocno zaciemnia sytuację (w końcu czy grupa o nazwie Sekta może być po tej hm… właściwej stronie?).

    Mimo jednak tego drobnego faktu, „Jin­‑roh” mi się podobał. Realistyczna kreska bardzo pasuje do charakteru filmu. A muzyka jest naprawdę rewelacyjna. Nie zgadzam się ze zdaniem, że jest tu dużo akcji – nie ma tu żadnych efektownych pościgów, czy strzelanin – wszystko ma swoje uzasadnienie w fabule.

    Ale zgodzę się z tym, że jest to film na raz – nie jest to rzecz, którą można ciągle na nowo odkrywać.
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime