x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w polityce prywatności.
O ile Astro Boy, Black Jack czy Kimba mają ładnych parę adaptacji, tak Princess Knight ma całe dwie. Jedna to anime z lat 60., druga to ten właśnie short wyświetlany w muzeum Tezuki w Kioto.
Streszczanie fabuły mangi w czasie krótszym niż 10 minut raczej nie miało szans dobrze się skończyć. Jasne, nie jest ona wybitnie skomplikowana i sporo można wywalić bez większych strat, może nawet z korzyścią, ale nie do tego stopnia. Wyszedł ładny chaos, który raczej będzie mało zrozumiały dla kogoś, kto tej historii nie zna (zresztą – ja znam, a i tak momentami się gubiłam). Nie pomaga fakt, że twórcy nie trzymają się chronologii, a poszczególne sceny bywają pocięte i poprzeplatane ze sobą. Nieźle to wygląda, ma swój klimat, uczucia Sapphire dobrze oddane, ale jednak – jest zdecydowanie za krótkie i za mało spójne, żeby interesował się tym ktokolwiek nieznający jeszcze dziejów Szafirki. Szkoda, szkoda, że to tylko taki okruszek, chętnie zobaczyłabym mangę zaadaptowaną jako film.
w sumie zawsze mnie zastanawiało kto tak właściwie ma prawa do dzieł Tezuki i czemu nikt praktycznie nic z nimi nie robi. Wiadomo, większość to absolutna klasyka, którą ciężko ruszyć, ale jest też bardzo wiele materiału, z którego możnaby zrobić tonę dobrych anime.
xx
1.08.2025 15:29
To faktycznie w sumie ciekawe, przez pierwszą dekadę XXI wieku projektów anime na bazie Tezuki było całkiem sporo, tymczasem od 2010 (czyli już od 15 lat…) powstało ich tylko siedem, z czego jeden był po prostu dokończeniem starszej serii, a trzy to adaptacje mang inspirowanych Tezuką. Z pozostałych tylko jeden dotyczył materiału, którego wcześniej nikt nie tykał (filmy na bazie Buddy z 2011).
Zapewne przynajmniej część praw ma Makoto Tezuka, ale on maczał palce tylko przy paru adaptacjach (no i ostatnio błysnął generowanym przez AI rozdziałem Black Jacka i gadaniem o również robionym przez AI anime na bazie Astro Boya). Może to być po prostu kwestia malejącego zainteresowania, ale czy spadło tak nagle i do tego stopnia…
Streszczanie fabuły mangi w czasie krótszym niż 10 minut raczej nie miało szans dobrze się skończyć. Jasne, nie jest ona wybitnie skomplikowana i sporo można wywalić bez większych strat, może nawet z korzyścią, ale nie do tego stopnia. Wyszedł ładny chaos, który raczej będzie mało zrozumiały dla kogoś, kto tej historii nie zna (zresztą – ja znam, a i tak momentami się gubiłam). Nie pomaga fakt, że twórcy nie trzymają się chronologii, a poszczególne sceny bywają pocięte i poprzeplatane ze sobą. Nieźle to wygląda, ma swój klimat, uczucia Sapphire dobrze oddane, ale jednak – jest zdecydowanie za krótkie i za mało spójne, żeby interesował się tym ktokolwiek nieznający jeszcze dziejów Szafirki. Szkoda, szkoda, że to tylko taki okruszek, chętnie zobaczyłabym mangę zaadaptowaną jako film.
Zapewne przynajmniej część praw ma Makoto Tezuka, ale on maczał palce tylko przy paru adaptacjach (no i ostatnio błysnął generowanym przez AI rozdziałem Black Jacka i gadaniem o również robionym przez AI anime na bazie Astro Boya). Może to być po prostu kwestia malejącego zainteresowania, ale czy spadło tak nagle i do tego stopnia…