Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 8/10 grafika: 7/10
fabuła: 7/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,00

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 14
Średnia: 6,64
σ=1,29

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Chuubyou Gekihatsu Boy

Rodzaj produkcji: seria TV (Japonia)
Rok wydania: 2019
Czas trwania: 11×24 min
Tytuły alternatywne:
  • 厨病激発ボーイ
Gatunki: Komedia
Widownia: Shoujo; Postaci: Uczniowie/studenci; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność
zrzutka

Szkolna megalomania wykorzystywana dla dobra ogółu, czyli jak zrobić dobrą komedię, posiłkując się piosenką.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Mizuki Hijiri właśnie przeniosła się do nowej szkoły i ma nadzieję, że jej licealne życie będzie udane. Nie ma przy tym zbyt wysokich wymagań – ot, kilkoro oddanych przyjaciół i dużo świętego spokoju. Jednak już kilka chwil w nowej klasie pokazuje, że nie będzie to łatwe. Mizuki od razu zwraca uwagę hiperaktywnego kolegi, Nody, którego fascynuje świat superbohaterów i który wierzy, że posiada supermoce. Jest też pewny, że ma je Hijiri i liczy na to, że dołączy ona do jego samozwańczej grupy bohaterów. Do Mizuki dociera, że jeżeli szybko czegoś nie zrobi, jej wymarzone szkolne życie diabli wezmą. Koleżanka doradza jej, by zgłosiła się po pomoc do dziwnego klubu, pomagającego innym w potrzebie, co też Hijiri czyni… Niestety, okazuje się, że trafiła z deszczu pod rynnę, ponieważ klubem dowodzi nie kto inny, jak Noda, a i zdrowie psychiczne pozostałych członków pozostawia wiele do życzenia.

Oprócz Nody do grupy należą też: Takashima, czyli miły i przystojny kolega z klasy Mizuki, który jednak woli narysowane dziewczęta od prawdziwych, Kazuhiro Nakamura, przedstawiający się jako nieślubne dziecko anioła i demona, oraz Rei Tsukumo, przyciągający kłopoty jak magnes. Chłopcy cierpią na zaawansowaną megalomanię i generalnie są oderwani od rzeczywistości granatem, ale bardzo sumiennie wywiązują się z klubowych obowiązków. Dlatego postanawiają pomóc Mizuki, tym bardziej że ktoś zaczyna dybać na jej życie, a przynajmniej wszystko na to wskazuje!

Chuubyou Gekihatsu Boy to twór specyficzny, ponieważ cały koncept fabularny opiera się na vocaloidowej piosence. Wiązałam z tym spore obawy, jak się szybko okazało, zupełnie niesłusznie – anime okazało się wyborną komedią, zgrabnie wyśmiewającą różne schematy. W pierwszej połowie serii dominują pojedyncze epizody, przybliżające widzom poszczególnych członków klubu (tu prym zdecydowanie wiedzie Kazuhiro) i ich rzekome moce. O dziwo, Mizuki szybko daje się wciągnąć w świat szalonych fantazji kolegów i chociaż komentuje ich poczynania ze stoickim spokojem oraz sporą dozą złośliwości, widać, że też nieźle się bawi. Nie ukrywam, że to właśnie pierwsze odcinki najbardziej przypadły mi do gustu, zapewne dlatego, że twórcy wyjątkowo kreatywnie wykorzystują wyimaginowane moce bohaterów. Mniej więcej w połowie pojawia się coś na kształt wątku głównego, istnienie „klubu bohaterów” staje pod znakiem zapytania i chociaż okoliczności nie są jakoś szczególnie dramatyczne, seria staje się chwilami bardzo przewidywalna, a i poziom absurdu wyraźnie spada.

Inna sprawa, że tak naprawdę największą siłą i zaletą produkcji są bohaterowie. Fabuła stanowi pretekst do pokazania ich barwnych osobowości. To właśnie chłopcy wraz z Mizuki ciągną całe przedstawienie i muszę przyznać, że robią to bezbłędnie do samego końca. Duże brawa należą się twórcom, którzy nie poszli po linii najmniejszego oporu, tylko przemyśleli charaktery chłopców. W sensie, najprościej byłoby pokazać stado postrzelonych indywiduów zapatrzonych we własną niesamowitość i całkowicie ignorujących zwyczajną codzienność. Na szczęście twórcy wybrali inną drogę – oglądamy grupę nawiedzonych (ale pozytywnie) przyjaciół, którzy mimo wszystko w tej szarej rzeczywistości funkcjonują i próbują przy pomocy swoich „zdolności” uczynić ją lepszą. Chłopięca megalomania nie sprawia, że bohaterowie nie potrafią odnaleźć się w życiu – wręcz przeciwnie, naprawdę świetnie radzą sobie z przyziemnymi obowiązkami. No i wreszcie, widać, że osoby odpowiedzialne za postacie podeszły do ich wykreowania z olbrzymimi wręcz pokładami sympatii. Widać to także w zachowaniu Mizuki, która wyśmiewa poszczególne pomysły, ale nie samych kolegów.

Wszystko to sprawia, że obserwując ich poczynania, dostrzega się autentyczną więź, a nie scenariuszowy przymus. Chłopcy nie do końca zdają sobie sprawę z własnego dziwactwa, ale bez problemu dostrzegają je u kolegów – być może dlatego tak dobrze się rozumieją. Po prostu widać, że są przyjaciółmi, a nie przypadkową zbieraniną ekscentryków. Nawet opanowana i podchodząca do życia rozsądnie Mizuki odnajduje się w klubie. Nie powinno to dziwić, ponieważ Nodzie zależy przede wszystkim na jej obecności i pomocy, a nie uczestnictwie w szalonych zabawach. Hijiri nie musi więc biegać w garnku na głowie, żeby być pełnoprawną członkinią grupy. Co więcej, pomoc bohaterów jest na tyle skuteczna, a ich „odchyły” nieszkodliwe, że otoczenie docenia ich obecność i traktuje z sympatią, niezależnie od tego, czy akurat potrzebuje wsparcia. Ma to olbrzymie znaczenie głównie dla Mizuki, która może liczyć na przyjaźń innych osób niż koledzy z klubu. Dzięki takiemu podejściu twórców widz dostaje opowieść pełną ciepła i humoru.

Tak naprawdę rozczarowała mnie tylko jedna rzecz, a mianowicie zbyt schematyczne przedstawienie „antagonistów”, chociaż w przypadku Chuubyou Gekihatsu Boy to zdecydowanie zbyt duże słowo. Jak już wspomniałam, w drugiej części klub bohaterów napotyka trudności, przez chwilę skutecznie uniemożliwiające mu funkcjonowanie. Oczywiście, nie biorą się one znikąd – są wynikiem działań pewnej grupy osób. Niestety przedstawiono ją w sposób przejaskrawiony i pozbawiony jakichkolwiek półtonów. Ich krótkowzroczność, brak poczucia humoru i elastyczności są okropnie przerysowane. W efekcie powstały postacie płaskie i nieciekawe, ograniczone kilkoma standardowymi cechami – a właściwie jedna postać ukazana w trzech formach. Mimo wszystko spodziewałam się trochę więcej.

Nie zawodzi za to strona wizualna. Kreska jest ładna i dopracowana, chociaż mało charakterystyczna. Chłopcy to uroczy bishouneni o tęczowych włosach, zróżnicowani na tyle, żeby każda fanka mogła znaleźć obiekt do wzdychania. Mizuki również mieści się w kategorii słodkiej bishoujo, acz dzięki temperamentowi i ciętym komentarzom nie da się jej tak łatwo zaszufladkować. Warto też wspomnieć o pozostałych postaciach, których trochę przewija się przez anime – może nie są oni już tak śliczni jak główna obsada, ale na pewno są charakterystyczni. Trochę szkoda, że twórcy pokpili sprawę garderoby – co prawda Hijiri co jakiś czas zmienia ubranie (podobnie jak mniej ważne postacie), ale panowie od początku do końca biegają w tych samych zestawach (z małym wyjątkiem, związanym ze scenariuszem). Tła są poprawne, pełne nasyconych kolorów, ale często pozbawione detalu. Nie to, żebym spodziewała się wiele więcej po szkolnej komedii. Pod względem wizualnym seria plasuje się pośród mocnych średniaków – ogląda się ją bez zgrzytania zębami, ale też nie ma momentów, które robią na widzu wrażenie.

Podobnie ma się kwestia oprawy dźwiękowej, mocno wtórnej i pełniącej drugorzędną rolę. Tak naprawdę w pamięć zapada głównie czołówka i występ jednego z bohaterów pod koniec serii. I znowu, nie jest to rzecz, na którą zwraca się uwagę podczas seansu, ale trochę szkoda, że twórcy nie pokusili się o nieco lepszą ścieżkę dźwiękową.

Chuubyou Gekihatsu Boy okazało się miłą niespodzianką i świetną alternatywą na jesienne wieczory. Nie jest to seria wybitna, nie ukrywam, że zmarnowano trochę potencjału, zwłaszcza fabularnego. Ale z drugiej strony każda udana komedia szkolna, której twórcy nie traktują widza jak idioty, to skarb. Podobało mi się, że wśród mody na różnego rodzaju nieprzystosowanych do życia ekscentryków autorzy produkcji nie przedobrzyli – pokazali, że mimo oderwania od rzeczywistości da się w niej w miarę normalnie funkcjonować, a bycie oryginałem nie jest tożsame z byciem bucem. Oprócz tego anime zawiera całe pokłady ciepła i optymizmu oraz mnóstwo dobrego humoru. To po prostu kawał solidnej, przemyślanej rozrywki dla każdego, kto lubi nieco szalone szkolne komedie.

moshi_moshi, 23 stycznia 2020

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Studio DEEN
Autor: Minato Tonami
Projekt: Arisa Matsuura
Reżyser: Kazuya Ichikawa
Scenariusz: Midori Gotou
Muzyka: Technoboys Pulcraft Green-Fund