Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 grafika: 4/10
fabuła: 6/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,50

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 20
Średnia: 7,1
σ=1,34

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Jahy-sama wa Kujikenai!

Rodzaj produkcji: seria TV (Japonia)
Rok wydania: 2021
Czas trwania: 20×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Great Jahy Will Not Be Defeated!
  • ジャヒー様はくじけない!
Tytuły powiązane:
Widownia: Shounen; Postaci: Anioły/demony; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność
zrzutka

Jak wiele trzeba wycierpieć, by odzyskać utraconą ojczyznę? A być może po drodze zyskać coś znacznie cenniejszego?

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Mroczny Wymiar uległ zagładzie. Kryształ Many został zniszczony podczas niespodziewanego ataku magicznej dziewczyny. Demony straciły swój dom. Niektóre z nich w tajemniczy sposób trafiły do świata ludzi razem z niezliczonymi odłamkami Kryształu Many. Wielka Jahy, druga w hierarchii zaraz po Władcy Demonów, jest jednym z rozbitków w nieznanym jej świecie śmiertelników. Pozbawiona swojej mocy, formy oraz władzy poprzysięga zemstę, obierając za cel zebranie wszystkich kawałków Kryształu, by z jego mocą przywrócić Mroczny Wymiar i powrócić do dawnego, wygodnego życia.

Opis ten, wyjęty z kontekstu, mógłby stanowić oś fabuły jakiejś sztampowej serii fantasy. Jednak w tym wypadku jest to punkt wyjściowy dla najzwyczajniejszej w świecie serii komediowej. Takie coś nie jest rzeczą nową – podobny koncept łączący humor z tzw. reverse isekai można było zobaczyć chociażby w Hataraku Maou­‑sama!, do którego zresztą to anime jest często porównywane. Skoro jestem już przy fabule, należy zaznaczyć, że Jahy­‑sama wa Kujikenai! ją posiada, co nie zawsze jest oczywiste w tego typu seriach. Oczywiście nie ma tu ciągłej akcji, raczej kolejne perypetie, które spaja najpierw wątek misji odnalezienia wszystkich kryształów, a potem odkrycia tożsamości mrocznej (jasnej?) siły stojącej za całym tym zamieszaniem. Dzięki temu nie ma się poczucia, że fabuła zmierza donikąd, co jest dość dużym plusem – w gruncie rzeczy dzięki temu dostajemy historię jako tako zamkniętą, a nie jedynie zbiór luźno albo w ogóle niepowiązanych epizodów. Jest to też element o tyle ważny, że główną siłą tego anime jest rozwój – jeśli nie względnie prostej fabuły, to bohaterów.

No właśnie – bajka, która przede wszystkim powinna bronić się komedią, imponuje głównie dynamicznymi kreacjami postaci oraz interakcjami między nimi. Czy to źle? Absolutnie – moim zdaniem nie ma dobrej komedii bez rozwoju postaci, a w tym aspekcie Jahy­‑sama w Kujikenai! staje na wysokości zadania. Tutaj trzeba w końcu przejść do gwiazdy tego show – tytułowej Jahy. Jest to, jak zresztą niezwykle często powtarza, druga po Władcy Demonów najpotężniejsza demonica. W Mrocznym Wymiarze rządziła twardą ręką, zdobywając uznanie poddanych, a jednocześnie wzbudzając ich strach i szacunek. Atak magicznej dziewczyny pozbawił ją jednak wszystkiego – w tym formy, przez co w świecie ludzi zazwyczaj paraduje pod postacią małej dziewczynki. Chcąc przetrwać, musiała również podjąć pracę i znaleźć dach nad głową – w ten sposób zostaje kelnerką w pubie i zamieszkuje w skromnym i biednym mieszkanku. Tutaj dochodzimy do meritum sprawy – los nie jest dla Jahy łaskawy, co przychodzi nam obserwować przez większość serii. Humor jest slapstickowy, świat się znęca nad biedną Jahy, która swoim uporem, dumą oraz naiwnością często pogarsza pozornie proste sprawy. Za mieszkanie zazwyczaj nie płaci, w pracy mierzi ją samo wysłuchiwanie poleceń kierowniczki baru, a poszukiwanie kryształów jest często zajęciem żmudnym i bolesnym. Zgodnie z tytułem Jahy jednak się nie poddaje i mimo wielu porażek robi niewielkie postępy, a kolejne wydarzenia powoli ją zmieniają. Nie jest ona, mimo tego, jak sama się widzi, złą osobą – choć z całych sił stara się zachować swoją demoniczną tożsamość, z czasem łagodnieje, docenia dobroć otaczających ją ludzi, sama też zaczyna pragnąć odrobiny ciepła. Niezależnie od zachowania, Jahy pozostaje postacią sympatyczną i w pewien sposób urokliwą. Często podczas seansu można jej współczuć, jej naiwne zachowania powodują uśmiech na twarzy, a momenty, gdy twarda skorupa prawie najpotężniejszej istoty Mrocznego Wymiaru nieco pęka, ukazując osóbkę prawie milutką, serce mimochodem się rozgrzewa.

Należy w końcu zaznaczyć, że Jahy jest główną bohaterką w pełnym tego słowa znaczeniu – praktycznie wszystkie postacie poboczne są niejako definiowane przez znajomość z naszą sympatyczną demonicą. Z początku poznajemy dwie ludzkie siostry, dzięki którym Jahy ma pracę i dach nad głową – bezimienną kierowniczkę baru i właścicielkę lokalu. Pierwsza z nich jest osobą doskonale miłą i życzliwą, druga zaś jest zdecydowanie mniej przyjemna w obyciu, nie stroni od przemocy fizycznej, a Jahy, ciągle unikająca płacenia za czynsz, jest jej solą w oku. Dalej poznajemy Druj (dawną podwładną Jahy ze skłonnościami co najmniej masochistycznymi), Kokoro (małą dziewczynkę, która jest alegorią wszelkiego dobra na świecie), Saurvę (samozwańczą rywalkę Jahy, która zmaga się z pechem i brakiem kompetencji) oraz magiczną dziewczynę, której do normalnych zdecydowanie nie można zaliczyć. Jest to zgraja dość różnorodna, o mocnych charakterach i podobnie jak w przypadku głównej bohaterki, są to postacie tylko z pozoru jednowymiarowe. Najlepiej to widać na przykładach Druj i Saurvy, choć ta druga nie dostaje zbyt wiele czasu antenowego. Swoje momenty też ma magiczna dziewczyna, Kyouko Jinguu, która przechodzi dość ciekawą przemianę w trakcie serii. Jest to jednak, warto przypomnieć, przede wszystkim komedia i obsada całkiem dobrze spełnia swoją rolę komediową. Humor jest, tak jak wspomniałem wcześniej, głównie slapstickowy i sytuacyjny – większość żartów opiera się na nieporozumieniach, ścieraniu się skrajnych charakterów oraz na różnych perypetiach, w które zamieszane są bohaterki. Postacie poboczne pełnią też o tyle ważną rolę, że często widzimy Jahy niejako z ich perspektywy – nadaje to warstwie komediowej pewnej głębi, bo dla niektórych obserwatorów mała, niegroźna dziewczynka jest potężnym, bezwzględnym demonem, co często też doprowadza do sytuacji, w których Jahy musi pilnować, by te skrajne tożsamości się nie pomieszały.

Oprawa graficzna może nawet ze średnich gagów zrobić coś całkiem zajmującego, ale niestety w tym przypadku animacja, ze względu na swoją jakość, szczególnie nie pomaga. Mówiąc krótko: jest biednie. Tła są puste i nudne, ruch jest sporadyczny i bardzo często zdeformowany, a projekty postaci, choć funkcjonalne i charakterystyczne, są uproszczone niemalże do granic możliwości. Mimika, rzecz bardzo ważna w komediach, nie wypada szczególnie źle, choć też nie zapada w pamięć (nawet jeśli niektóre miny tytułowej Jahy są naprawdę niezłe). Sytuacji nie ratuje też kolorystyka, która niczym nie zachwyca. Nie jest to jednak przypadek, gdy oczy krwawią przy oglądaniu, jednak wyraźnie widać, że ekipa produkcyjna nie miała zbyt wielkich możliwości. O ile w innych anime może to być wada kardynalna, tak tutaj pozostaje jedynie pewien zawód, bo w gruncie rzeczy, przynajmniej w moim przypadku, jakość animacji nie psuła seansu.

Równie nieciekawie wypada muzyka, na którą składa się stosunkowo niewielka liczba powtarzających się w wielu scenach melodii. O ile podczas oglądania parę z tych utworów wpada w ucho i działa całkiem nieźle w kolejnych scenach, tak po seansie pozostaje pustka w głowie, a przypomnienie sobie nazwiska kompozytora nawet nie przechodzi przez myśl. Zdecydowanie lepiej wypada tu gra aktorska, która jest jednym z głównych atutów tej serii. Prym wiedzie oczywiście znana chociażby z Gabriel Dropout Naomi Oozora, użyczająca głosu tytułowej bohaterce. W pozostałych rolach mamy do czynienia z iście gwiazdorską obsadą, która staje na wysokości zadania. Szczególnie dobrze wypada Kana Hanazawa, która wydobywa z Druj naprawdę dużo charakteru, oraz Mikako Komatsu w roli Saurvy. Oprócz nich grają tutaj również Ai Kayano, Sumire Uesaka, Yui Ogura i Youko Hikasa, które brzmią dobrze, choć nie są to ich najlepsze występy. Piosenki towarzyszące czołówce i napisom końcowym wypadają sympatycznie, choć nie są to utwory, które chce się odsłuchiwać po kilkanaście razy. Na tym tle nieco się wyróżnia drugi opening mający nieco inne brzmienie od typowego j­‑popu.

Ostatecznie Jahy­‑sama wa Kujikenai! jest całkiem sympatyczną, ciepłą i niezobowiązującą komedią. Nie jest to żadna czołówka gatunku, być może anime nie spełniło też wszystkich oczekiwań, biorąc pod uwagę popularność mangi, lecz w swojej kategorii jest to tytuł wart uwagi. Owszem, wiele zależy od danego widza – poczucie humoru jest subiektywne i chyba nie było komedii, która trafiałaby we wszystkie gusta. Uważam jednak, że warto spróbować, chociażby ze względu na charakter Jahy, no i może ze względu na sam motyw, bo jednak reverse isekai to nadal szeroki i niewykorzystany w pełni gatunek. Warto też zaznaczyć, że seria jest w zasadzie skończona – w dwudziestu odcinkach zekranizowano praktycznie wszystkie rozdziały mangi, więc żadnej kontynuacji, przynajmniej w najbliższych latach, nie będzie.

ZSRRKnight, 11 stycznia 2022

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Silver Link
Autor: Wakame Konbu
Projekt: Saori Nakashiki
Reżyser: Mirai Minato
Scenariusz: Michiko Yokote
Muzyka: Kouji Fujimoto, Osamu Sasaki