Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

9/10
postaci: 9/10 grafika: 9/10
fabuła: 8/10 muzyka: 9/10

Ocena redakcji

9/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,67

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 36
Średnia: 7,47
σ=1,21

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Paripi Koumei

Rodzaj produkcji: seria TV (Japonia)
Rok wydania: 2022
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Ya Boy Kongming!
  • パリピ孔明
Tytuły powiązane:
Widownia: Seinen; Postaci: Artyści; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność
zrzutka

Legendarny chiński mędrzec odradza się we współczesnym świecie, aby pomóc pewnej piosenkarce w karierze. Bardzo udane połączenie serialu obyczajowego z dramatem muzycznym.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Dawno, dawno temu, bo w latach 181­‑234 naszej ery i daleko, daleko, bo w starożytnych Chinach żył sobie człowiek, który będzie bohaterem niniejszej opowieści. Nosił imię Zhuge Liang, a kurtuazyjnie nazywano go też Kongming, Koumei lub na kilka innych sposobów, zależnie od przyjętej transliteracji. Odegrał on kluczową rolę w epoce historycznej zwanej Okresem Trzech Królestw, a w szczególności w legendarnej Bitwie o Czerwone Klify. Był dowódcą wojskowym, dyplomatą, logistykiem, agronomem, reformatorem prawnym i administracyjnym, doradcą wodzów, lekarzem, wróżbitą, zarządcą i szpiegiem. Słynął z podstępów i forteli, umiejętności zjednywania sobie zarówno wrogów, jak i przyjaciół oraz niesłychanego zmysłu obserwacyjnego. Umiejętności te rozwinął do takiego poziomu, że przez współczesnych uważany był wręcz za obdarzonego magicznymi mocami czarodzieja i cudotwórcę.

Fabuła naszej opowieści zaczyna się w ostatnich dniach życia tej postaci. Nasz bohater, umierając, żałuje, że nie mógł żyć w spokojnym świecie i czasach pokoju. Zamyka oczy… I otwiera je we współczesnym Tokio. Tam, zupełnie przypadkiem poznaje początkującą śpiewaczkę Eiko i urzeczony jej talentem, obiecuje pomóc jej w karierze. Koumei nie wie jeszcze, na co się porywa, bowiem konkurencja jest liczna i zdeterminowana, a progi, od których zaczyna, wyjątkowo niskie.

Jak łatwo zgadnąć to właśnie Koumei i Eiko będą głównymi bohaterami opowieści. Ich status w tej narracji jest dość specyficzny. Z jednej strony to właśnie oni pchają fabułę do przodu (dokładniej: fabuła krąży wokół Eiko, a pcha ją Koumei), jednak nie dzieje się to dzięki ich porywającym charakterom. Koumei pełni tutaj bardziej rolę typowego „dobrego ducha”, który dzięki swoim wspaniałym pomysłom i przebiegłym, a nierzadko też karkołomnym planom pomaga rozwijać karierę początkującej gwiazdki. Brak mu jednak umocowania w prawdziwym świecie i co za tym idzie tła oraz tak naprawdę głębszych, wykraczających poza stosunki przełożony­‑podwładny i kolega­‑konkurent relacji i związków emocjonalnych z innymi postaciami. Eiko to natomiast ładna buzia, ładny głos i czapeczka bejsbolowa. Nie ma tu więc bogatego tła postaci, związków romantycznych, przyjaciółek z dzieciństwa i innych takich. Postacie wydają się bardziej kolegami niż nawet przyjaciółmi. Z drugiej strony sam Koumei jest na tyle czarujący i dowcipny, że nie sposób go nie lubić. Eiko też wzbudza sympatię już na pierwszy rzut oka. Tak więc losy postaci, mimo ich nieskomplikowania śledzi się z przyjemnością. Także bohaterowie drugoplanowi, jak kilka konkurencyjnych piosenkarek czy szef Eiko o wyglądzie typowego gangstera oraz złotym sercu, także budzą sympatię lub przynajmniej intrygują. Tak więc o ich losach człowiek również chce się dowiedzieć czegoś więcej. Wyjątek stanowi tylko pewien nastoletni raper, o którym napiszę jednak trochę dalej.

Fabuła opowiada o kolejnych fortelach Koumeia. Te są, jak wspominałem, dość karkołomne i nieraz ryzykowne, dosłownie wiszące na włosku. Prawdę mówiąc, oglądając serię, nierzadko miałem wrażenie, że nasz bohater powinien w ryj dostać jeśli nie od Eiko, to na pewno od konkurencji. Na szczęście jednak w tym anime wszyscy rozumieją, że show­‑biznes to wojna i raz się wygrywa, a raz przegrywa, więc (dopóki nikomu nie dzieje się krzywda) wszystko jest w porządku. Sam bohater też potrafi załagodzić sytuację i to w sposób, który wydaje się bardzo wiarygodny. Opowieść jest ciekawa i wywołuje należyte zaangażowanie widza. Paripi Koumei to anime, które oglądałem z wielką przyjemnością, czasem po kilka odcinków naraz. Jednak zauważyłem dwa zgrzyty. Pierwszy z nich jest niewielki. Otóż: fabuła nadużywa typowych dla japońskiej narracji chwytów i skrótów myślowych, jak ludzie biegnący tłumnym stadem, gdy dostaną SMS­‑a o tym, że trzeba biec… Drugi jest większy. Jest nim raper o ksywce Kabetaijin oraz związany z nim wątek fabularny. Sam w sobie jest on ciekawy, ale umieszczony w opowieści w taki sposób, że odrywa nas od śledzenia losów innych postaci, które już nas zainteresowały, a zmusza do skupienia się na kimś zupełnie innym. Co więcej, z przedstawionej fabuły nie wiemy, po co nam tę postać pokazano. Gdy bowiem jego wątek się kończy, Kabetaijin zostaje zepchnięty na drugi plan (choć oczywiście fabuła powraca wtedy na właściwy tor).

Przejdźmy do oprawy. Już sam opening, równie ryzykowny, jak fortele Koumeia (łączący niezwykle płynną animację, wpadający w ucho cover kiczowatego węgierskiego disco i sceny jak z discopolowego teledysku) niezbicie udowadnia nam, że mamy do czynienia z anime niebanalnym, którego twórcy nie tylko potrafią podejmować odważne decyzje artystyczne, ale też wiedzą, jak to robić dobrze.

Zarówno grafika, jak i udźwiękowienie w serii są, nawiasem mówiąc, na równie wysokim poziomie jak w openingu. Ruchy i mimika postaci oraz działania otoczenia są bardzo płynne, dobrze skomponowane, naturalne i mają w sobie jakiś hipnotyzujący urok. Paripi Koumei pod względem animacji można stawiać w jednym rzędzie z najlepszymi produkcjami telewizyjnymi Wschodu i Zachodu. Owszem, nie ma tu wielkich, spektakularnych scen czy olśniewających pejzaży. Jest za to wiele emocji, animacja licznych osób, usta poruszające się zgodnie z wypowiadanymi czy śpiewanymi słowami, bohaterowie tańczący do rytmu… Wszystko to jest zrobione wyraźnie, bez oszustw i „leniwych animacji”. Także kolorystyka została dobrana bardzo dobrze, dominują żywe, kontrastowe barwy, podkreślające atmosferę zabawy i sztuczny nierzadko splendor popowego świata.

Także muzyka prezentuje bardzo dobrą jakość, w Paripi Koumei nie ma ani jednego, kiepskiego utworu. Muzyka obejmuje bardzo zróżnicowane gatunki: mamy więc towarzyszące często Koumeiowi utwory stylizowane na historyczną muzykę chińską, ale też współczesny pop i rap. Większość z tych melodii wpada w ucho, niejedna ma taneczny rytm, tak więc widz nierzadko łapie się na tym, że noga mu podryguje…

O osobach podkładających głosy pod postacie również należy mówić w samych superlatywach. Tak więc Koumei jest należycie dworny, miękki i usłużny, ale jednocześnie nie oślizgły. Eiko ma zdecydowanie bardziej współczesną manierę mówienia, ale słychać po niej, że nie jest to dziewczynka ze szkolnego chórku, tylko ktoś, kto faktycznie ma wyćwiczony, piękny głos, którego chciałoby się słuchać. Nie jest zresztą jedyna, co pogłębia tragizm jej sytuacji: utalentowanej osoby w świecie, w którym jest aż za dużo talentów. Wszystko brzmi naturalnie oraz w sposób budzący sympatię i zachęcający do kibicowania ich losom.

Ogólnie rzecz biorąc jest coś takiego w anime, że ludzie, którzy nie wydają się zainteresowani jakimś gatunkiem biorą się i oglądają. Natomiast osoby teoretycznie zainteresowane tematem je ignorują, bo to bajka i to w dodatku japońska. Nie inaczej jest w przypadku Paripi Koumei, bo kto by się spodziewał, że ja: militarysta i fantasta, wezmę się za obyczajówkę i to w dodatku będącą dramatem muzycznym? Niemniej powiedzieć muszę, że bawiłem się doskonale. Mimo dużo mniejszego rozmachu anime to wywarło na mnie cieplejsze i lepsze wrażenie niż wiele najdroższych, zachodnich seriali, jakie w ostatnim czasie oglądałem. To doskonałe, chwytające za serce i budzące ciepłe emocje widowisko, którego obejrzenie polecałbym z całego serca każdemu.

Zegarmistrz, 4 października 2022

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: P.A. Works
Autor: Ryou Ogawa, Yuuto Yotsuba
Projekt: Hiromi Makino, Kanami Sekiguchi, Mayumi Miyaoka
Scenariusz: Youko Yonaiyama
Muzyka: Genki Hikota

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Paripi Koumei - wrażenia z pierwszych odcinków Nieoficjalny pl