Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Komikslandia

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 6/10 grafika: 8/10
fabuła: 5/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

brak

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 14
Średnia: 6,07
σ=1,03

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Melmothia
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Dom na falach

Rodzaj produkcji: film (Japonia)
Rok wydania: 2022
Czas trwania: 120 min
Tytuły alternatywne:
  • Ame o Tsugeru Hyouryuu Danchi
  • Drifting Home
  • 雨を告げる漂流団地
Gatunki: Przygodowe
Postaci: Dzieci; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność
zrzutka

Wielka przygoda na otwartym morzu z dość oczywistymi konkluzjami na deser. Solidne kino familijne – w zależności od upodobań „tylko tyle” lub „aż tyle”.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: ukloim

Recenzja / Opis

Kousuke Kumagaya i Natsume Tonai to dwójka jedenastolatków niegdyś bardzo sobie bliska. Jednak gdy zmarł dziadek chłopaka, do tej pory nierozłączny duet zaczął się od siebie oddalać, a sprawę pogorszyły przeprowadzki. Wraz z upływem czasu oboje zmienili priorytety – Kousuke staje się duszą towarzystwa i może pochwalić się licznym gronem znajomych, zaś Natsume pozostaje wierna przeszłości, samotnie pielęgnując dawne wspomnienia (jak możecie się domyśleć, tak wycofana natura nie sprzyja zawieraniu nowych przyjaźni). Lecz dwójka coraz bardziej obcych sobie dzieciaków będzie musiała ponownie skonfrontować się ze swoją przeszłością. Pewnego dnia Kousuke wraz z dwójką kumpli (oraz dwoma koleżankami, które dołączyły do nich na skutek zbiegu okoliczności) odwiedza blok przeznaczony do rozbiórki. Nie jest to byle jaki budynek, bowiem to właśnie tam Kumagaya i Tonai spędzali wspólne chwile. Niespodziewanie natrafiają na Natsume, która pomieszkuje tu od czasu do czasu, dzieląc smutki i radości jedynie z tajemniczym Noppo (mieszkańcem rzekomo całkowicie opuszczonego bloku, którego tylko ona zna). Na skutek rozmaitych wydarzeń i nie najtaktowniejszych fraz dochodzi do sprzeczki przerwanej nieszczęśliwym zdarzeniem, które cudem nie kończy się tragicznie. W zasadzie dosłownie „cudem” – jedną z postaci ratuje gigantyczna nadnaturalna ulewa. Gdy w końcu się rozpogadza, cała szóstka odkrywa, że blok dryfuje na otwartym morzu… Dawne spory muszą zostać odroczone, bowiem istotniejsze jest odnalezienie domu (tzn. powrotu do miasta, „w domu” to właściwie już są). A może droga powrotna znajduje się bliżej, niż im się wydaje?

Jeżeli po lekturze tego streszczenia macie pewne teorie na temat kierunku obranego przez scenarzystę i reżysera, to istnieje spora szansa, że wasze przypuszczenia są słuszne. Choć nie brakuje tu elementów fantasy (może powinienem dodać „metafizycznych”, niektóre aspekty przywodzą na myśl szintoizm), Dom na falach stanowi przede wszystkim alegorię rozmaitych problemów typowych dla młodych ludzi, a podróż to jedynie symbol ścieżki do zrozumienia swojego wnętrza. Oczywiście tego typu zabiegi są znane w literaturze od dawien dawna (na przykład często wspomina się, że w książkach J.R.R. Tolkiena wędrówka jest ważniejsza od celu), pytanie tylko, jak z jakością samej historii. Powiedzmy, że w tej kwestii mam dobre i złe wiadomości.

Podstawowy problem Domu na falach to jego prostota, według mnie nieco za daleko posunięta i pozbawiona większych ambicji. O ile pierwsze pół godziny buduje dość ciekawe założenia, o tyle im dalej w las, tym gorzej. Film od początku stawia pewne pytania, które moim zdaniem nie są zbyt skomplikowane, zaś wraz z upływającym seansem nie dodaje żadnych ciekawych cegiełek ani nie wprowadza nowych, zaskakujących wątków. Z powodu deficytu ciekawych zagadnień w trakcie seansu odniosłem niezbyt przyjemne wrażenie, że produkcja rozciąga niemiłosiernie jeden wątek, który zdążyłem już dawno przetrawić. Podobnie jak fabuła, równie przewidywalni są bohaterowie: co ich trapi, czego muszą się nauczyć i jak poprawić relacje z resztą otoczenia. Być może jestem w błędzie i dla kogoś ta historia będzie pasmem spektakularnych i niespodziewanych wydarzeń, ale jak dla mnie tę łajbę zbudowano na dobrze znanych schematach.

Powyższy akapit mógłby sugerować, że film jest całkowicie nieudany, ale to byłoby dość krzywdzące podsumowanie. Dom na falach to według mnie prosta i łatwa do interpretacji rzecz, natomiast to również dzieło skierowane do najmłodszych, których doświadczenie z dorosłą literaturą, kinematografią i ogólnie kulturą jest z oczywistych powodów mocno ograniczone. Czy to oznacza, że można temu dziełu wszystko wybaczyć? Moim zdaniem – nie. Istnieją obrazy, które powstały jako kino familijne, a jednak potrafiły dyskretnie wprowadzać ambitne, trudniejsze zagadnienia lub zabawę formą (wymieńmy kilka bardzo różnych w tonie przykładów – Podniebna poczta Kiki, Tajemnicze złote miasta, City the Animation). Zgadzam się też z dość często powtarzanym argumentem, że ten film mógłby być z pół godziny krótszy. Jednak jestem gotów przyznać mu pewną taryfę ulgową, skoro od samego początku chce być jedynie pożyteczną lekcją dla dzieci, a jednocześnie zapewnić ich rodzicom bezbolesny seans. Zwłaszcza że nawet jeśli omawiane dziś dzieło to prosta i unikająca kłopotliwych pytań historia, swoje morały wykłada całkiem dobrze. Co więcej, choć bohaterowie nie grzeszą oryginalnością, wzbudzili moją sympatię i ich losy śledziłem może nie tyle z zainteresowaniem, co bez zgrzytania zębami. Na duży plus policzę też dość realistyczne reakcje postaci – dzieciaki zachowują się jak japońscy uczniowie, bez przerysowania i karykaturalności, która zdarza się w gorszych produkcjach. Fabularnie nie ma tu niczego gorszącego i nawet mocniejsze momenty (takie, które mogłyby przestraszyć co wrażliwszych) nie powinny zawyżać kategorii wiekowej, czyli 13+.

Jak na produkcję, która przez większość czasu rozgrywa się w jednym bloku i nie musi być animowanym arcydziełem, film wypada bardzo ładnie od strony graficznej. Mamy zróżnicowane projekty postaci, które niczym grupa odkrywająca świat postapokaliptyczny eksploruje pokryty rdzą i brudem blok. Budynek okazuje się szalenie intrygującą, wypełnioną barwnymi szczegółami lokacją, która potrafi zaskoczyć. Do tego dostajemy bardzo płynną animację i przekonującą, ładnie narysowaną ekspresję postaci. Muzyka może nie robi aż takiego wrażenia, jednak potrafi zgrabnie uzupełnić drugi plan.

Osobną kwestią wymagającą nieco dłuższego komentarza są dubbing i oryginalna wersja językowa. Reżyser polskiego dubbingu podjął śmiałą decyzję, by do głównych ról zaprosić dziecięcych (ewentualnie nastoletnich) aktorów. Przyznać muszę, że pomimo kilku drobnych problemów i paru zbyt przerysowanych scen (w przypadku anime zdecydowanie trudniej oddać poziom akceptowalnej przesady niż w zachodniej animacji), ta nieznana paczka aktorów prezentuje się bardzo dobrze. Szacunek dla dystrybutora, tym bardziej że to nie było łatwe zadanie. Chociaż polska wersja językowa (obowiązkowa dla seansu familijnego) według mnie jak najbardziej się broni, to dla siebie wybrałbym oryginalną ścieżkę dźwiękową. Dlaczego? Ponieważ Japończycy zebrali naprawdę imponującą obsadę – Natsume przemawia głosem Asami Seto (Mai w SeiButa, Mina w Kaijuu no. 8, Nobara w Jujutsu Kaisen), zaś w Kousuke wciela się Matsumi Tamura (Kobayashi w Kobayashi­‑san Chi no Maid Dragon, Ermes Costello w JoJo no Kimyou na Bouken: Stone Ocean, Sayaka Kanamori w Eizouken ni wa Te o Dasu na!). Pozostałe role są równie luksusowo dopasowane: Kana Hanazawa (Ichika Nakano w Go Toubun no Hanayome, Mitsuri w Kimetsu no Yaiba), Inori Minase (Akane Kinoshita w Yamada­‑kun to Lv999 no Koi o Suru, Reina Aharen w Aharen­‑san wa Hakarenai), Daiki Yamashita (Izuku „Deku” Midoriya w Boku no Hero Academia, Naoto Hachiouji w Ijiranaide, Nagatoro­‑san) i Ayumu Murase (Iruma Suzuki w Mairimashita! Iruma­‑kun, Kazushige Sanda w Sanda). Powtórzę: polska wersja całkiem nieźle się broni, lecz trudno się oprzeć takiej paradzie gwiazd.

W zasadzie kwestia dubbingu dość dobrze odzwierciedla moje problemy z ewentualną rekomendacją. Dla polskiego miłośnika anime, który trochę już zna gatunek i ma swoje doświadczenia, niewiarygodnie mocna oryginalna wersja językowa jest w moim odczuciu jedynym atutem skłaniającym do seansu (no, może jeszcze oprawa graficzna ma szansę przekonać). Jednak sprawa ma się inaczej, jeżeli chcecie spędzić wieczór przy anime w młodszym od was towarzystwie, które niekoniecznie powinno sięgać po „mocniejsze” tytuły. Wtedy podejrzewam, że dzieciaki będą bawić się dobrze, a wy prawdopodobnie spędzicie dwie przyjemne godziny. Fala nim rzuca, ale nie tonie – to dobry i pożyteczny film dla osób w młodszym wieku i solidne kino familijne „dla wszystkich”. Może nieco zbyt przeciętne jak na seans kinowy, za to zdecydowanie się nada na wieczór w domu przy platformie streamingowej.

Sulpice9, 2 kwietnia 2026

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Studio Colorido
Projekt: Akihiro Nagae, Fumi Katou
Reżyser: Hiroyasu Ishida
Scenariusz: Hayashi Mori, Hiroyasu Ishida
Muzyka: Umitarou Abe