Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Komentarze

Chłopiec i czapla

  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime
  • Avatar
    A
    Shorexen 2.05.2026 20:28
    Chłopiec i czapla
    To był mój ostatni film Ghibli jaki miałem zamiar obejrzeć i ironicznie trafiło akurat na tytuł, który najprawdopodobniej jest też ostatnim pożegnalnym dziełem studia oraz samego Miyazakiego. Niestety, według mnie to również jeden z najsłabszych filmów tego studia. Pierwsza część (mniej więcej do połowy) jest jeszcze w porządku, bo dość dobrze pokazuje reakcję protagonisty na stratę bliskiej osoby, czyli wycofanie, ciszę, emocjonalne odrętwienie, brak ekspresji, a nawet zachowania autodestrukcyjne i potrzebę izolacji. To działa dobrze jako prezentacja psychicznej reakcji po śmierci matki i nagłej zmianie otoczenia. Bardzo duży problem zaczyna się w momencie wejścia do świata magii, tam film rozwala się całkowicie. Zamiast dalszego rozwijania emocji głównego bohatera, to produkcja na siłę próbuje być głęboka i symboliczna, co według mnie nie działa. Dostajemy chaos, brak spójnych zasad świata, losowe zdarzenia, niewyjaśnione decyzje postaci, niewyjaśnione wątki oraz urwany, przyspieszony finał bez satysfakcjonującej konkluzji, przez co trudno się emocjonalnie zaangażować. Co istotne, studio Ghibli ma w swoim portfolio wiele filmów również opartych na symbolice, metaforach i niejednoznaczności, ale działają one o niebo lepiej dzięki spójnej podstawie narracyjnej, czy sensownej (przynajmniej częściowo) decyzyjności postaci, a tutaj tego wyraźnie brakuje, szczególnie w drugiej połowie. Jako potencjalne pożegnanie z twórczością Miyazakiego jest to dla mnie po prostu rozczarowujące i przeciętne dzieło. No i tym właśnie filmem kończę swój maraton dzieł Ghibli. Obejrzałem ich łącznie 18 i czuję, że dało mi to pełny obraz twórczości tego studia. W tym zestawie są dla mnie zarówno filmy świetne jak i te przeciętne, ale mimo wszystko uważam, że było warto poświęcić na nie czas by wyrobić sobie ostateczną własną opinię. Ogólnie rzecz biorąc rozumiem popularność studia i zachwyty fanów, bo Ghibli potrafi momentami stworzyć rzeczy wyjątkowe, jednak dla mnie osobiście jest to studio nierówne pod względem jakości, logiki i spójności narracyjnej poszczególnych produkcji. Jednak pomimo tego stanie się ono jednym z moich ulubionych studiów animacji, ponieważ niezmiennie oferuje bardzo wysoki poziom audio­‑wizualny oraz kilka filmów, które pozostaną ze mną na zawsze, jako jedne z najlepszych jakie w życiu oglądałem.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    San-san 25.12.2025 00:52
    po czasie wreszcie i ja.
    Długo się zbierałam za chłopca i czaplę. Ale znienacka przekonało mnie coś, czego się nie spodziewałam.

    W ogólnym sensie zgadzam się z recenzją. Ale ja proponuję, zupełnie jak nie ja… spoilery. Tak. By dobrze sobie obudować tę historię przed seansem właściwym.

    Ja zrobiłam tak, że natrafiłam na Netflixie na film Kaku Arakawy „Chłopiec i czapla” dokument, którego głównym bohaterem jest Hayao Miyazaki oraz prace nad tym właśnie filmem animowanym.

    To było bardzo ciekawe zobaczyć wreszcie mistrza i to jak pracuje, jak zmaga się z trudnościami, z własną głową i rzeczywistością.

    Teraz gdy już wiedziałam kim jest stryjeczny dziadek, kim jest Mahito, Kiriko i Czapla teraz chciałam dopiero wiedzieć jaki to film. Zobaczyć te sceny nad którymi Miyazaki tak zawzięcie pracował.

    I tak sobie myślę… że to trochę nieporozumienie mówić, że ten film jest o chłopcu próbującym sobie poradzić ze stratą matki. Ja myślę, że ten film jest o życiu i umieraniu ogólnie. Bo strata matki jest w tym co autor recenzji napisał: w tych gestach, w niewypowiedzianym gniewie. Tym początkowym fragmencie. I raz później, w żalu, który znienacka objawia się nie u Mahito, a u Natsuko.

    Odchodzą jeden po drugim równolatkowie Miyazakiego. Nad nim samym wiszą dar i przekleństwo życia i śmierci. To film o Miyazakim i o ludziach mu bliskich tak jak on ich widział. I oczywiście o jego twórczości: Zmysłowe rysowanie. Te trawy falujące, i błoto pod butami, wnętrzności ryby, woda zalewająca twarz, chrupiący chleb, lepki dżem: takie typowe ujęcia. Mamy gotowanie i biega w dół po schodach, światła i babuleńki… Motywy z poprzednich filmów które machają do nas i choć pragnęłabym by było inaczej, mam wrażenie, że to już ostatni raz.

    Zatem, jeśli ktoś jest zaznajomiony z twórczością Ghibli to zapraszam najpierw do dwu godzin dokumentalnego wprowadzenia (ach, uprzedzam, tempo i sposób prowadzenia akcji jest… Tak jakbyśmy dostali nagrania z biodra… Jakby Miyazakiemu towarzyszył pies z kamerą w obroży, a potem ktoś zrobił komplilację różnych scen i pomieszał je z przeszłością i z przebitkami z scen anime), a dopiero późnij do właściwych dwu godzin filmu animowanego.

    Czy więc ta historia nie broni się sama przez się? Sądzę po poniższych komentarzach, że tak sobie. I ja jej jeszcze nie wystawię oceny. Tak na świeżo… Hm…
    Mój ukochany film animowany ze studia Ghibli to Księżniczka Mononoke. I tu mam trochę tego klimatu. Lubię surrealizm i oniryzm. Ale chyba już na zawsze będę widziała w uśmiechu czapli uśmiech pana Suzukiego XD więc to nie ma sensu.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 3
    Zomomo 11.02.2024 19:08
    Wspaniałe
    Właśnie wracam z kina i to był cudownie spędzony czas, magiczna podróż w której ponownie, dzięki Ghibli, mogłem wziąć udział. Moim zdaniem, tak najlepiej oglądać filmy Miyazakiego – za pierwszym razem nie myśleć, nie analizować, nie porównywać z innymi filmami (bo właściwie po co?) – tylko dać się ponieść opowieści. Analizy i porównania zostawmy na seans drugi, czwarty, siódmy… :D Tak samo czułem się oglądając pierwszy raz „Totoro” czy „W krainie bogów”. Niesamowite było też to, że w Cinema grali to na średniej sali i była w połowie zapełniona. I panowała kompletna cisza, żadnego szeleszczenia czipsami :) a 1/4 widzów nie wyszła w trakcie napisów tylko czekała do końca :)
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 1
    Gizmo 10.02.2024 22:45
    No niestety, nie tym razem
    Uwagę do recenzji – poza tym, że ogólnie się z nią nie zgadzam, ale to kwestia gustu – mam właściwie jedną: konstruowanie łuku przypominało raczej zabawę w Indian na podwórku, gdzie łuk i strzały robiło się z patyków, niż miało cokolwiek wspólnego z profesjonalizmem. Z konstruowaniem strzały było już lepiej, ale ten łuk to tragedia. I przykro mi, ale strzelanie z tego łuku też było mało, jak by to ująć, prawdopodobne? Abstrahując od jakości wykonania samej broni, skuteczne strzelanie z łuku wymaga pewnych technik, różnych wprawdzie dla różnych konstrukcji łuku i stylu strzelania, ale jednak. Bardzo wątpię, żeby na własną rękę, bez nauczyciela, znaczy się, Mahito był w stanie nauczyć się celnie strzelać z łuku, w dodatku w tak krótkim czasie.

    Aha, a graficznie starsze panie z domu (zamku?) na wsi bardzo przypominają mi wcześniejsze postaci z filmów Miyazakiego, jak właścicielka łaźni z „Sen to Chihiro no Kamikakushi” i jej siostra albo Wiedźma z Pustkowia po przemianie z „Hauru no Ugoku Shiro”. Ta druga szczególnie. Ten nos…

    Tak, jak lubię filmy Ghibli, ze szczególnym uwzględnieniem Miyazakiego­‑ojca, tak ten w ogóle do mnie nie trafił. Był bardzo chaotyczny i brakowało w nim wielu wyjaśnień zachowań bohaterów. Nie chodzi mi o to, że mam mieć powiedziane wprost, dlaczego ktoś coś robi, ale postępowanie tych postaci wydawało się momentami kompletnie bezsensowne, bo nie miało jakichkolwiek podstaw, w każdym razie nie dla widza. Mogę się domyślać, dlaczego Mahito użył kamienia w wiadomej sytuacji, choć wyjaśnień, co właściwie chciał zrobić – bo skutki mogły być zupełnie inne, niż były, i trudno zawyrokować, co właściwie chciał osiągnąć, o ile cokolwiek konkretnego – już mi brakowało; a efekty w sumie nie miały wpływu na dalszy przebieg akcji, więc poza pokazaniem stanu psychicznego i emocjonalnego chłopca ten wątek wydaje się nie mieć fabularnego sensu. Ale już dlaczego jego ojciec zainteresował się szwagierką do tego stopnia, żeby mieć z nią dziecko, nie rozumiem. Dlaczego ta młoda kobieta postanowiła urodzić, gdzie postanowiła – nie rozumiem. Skąd nagła przemiana Mahito i jego decyzja, żeby postawić na szali własne życie w celu odnalezienia macochy – nie rozumiem. Dlaczego nie chciał przejąć roli przodka – nie rozumiem. Co takiego było w książce, którą matka zostawiła dla dorosłego już syna – nie mam pojęcia (a to chyba ma jakieś znaczenie, skoro reżyser w oryginale dał swojemu filmowi tytuł tej książki…). O co chodzi z tym całym czaplą, skąd się wziął i kto zacz – nie rozumiem. Ogólnie ten film jest dla mnie zlepkiem wątków, które tworzą bardzo słaby ciąg przyczynowo­‑skutkowy, a idea wieloświatów nie jest tu żadnym wytłumaczeniem.

    I nawet muzyka nie zrobiła na mnie takiego wrażenia, jak zazwyczaj w przypadku utworów Joe Hisaishiego! To już jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe, ale ja tam muzyki albo nie słyszałam, albo jeśli owszem, słyszałam, to mnie irytowała. Tego mi wcześniej Ghibli w żadnym filmie nie zafundowało.

    Jedyne, do czego nie mam zastrzeżeń, to grafika. Podobała mi się. Nie jestem znawcą, mam słaby wzrok i rzadko zauważam graficzne kiksy (no chyba że wytwórnia poleci po bandzie jak Mappa w ostatnim sezonie JJK momentami), więc dla mnie była porównywalna z poprzednimi filmami Ghibli, zwłaszcza mniej dawnymi, gdzie bywały i sceny wręcz przeładowane szczegółami (sypialnia Hauru, na ten przykład), i praktycznie akwarelkowe tła. Więc to na plus. I tylko to.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    Chłopiec i "Czapla" 1.02.2024 00:45
    Wow... Tak ciekawe, że aż ktoś usnął.
    Serio, póki trwała część obyczajowa, to nawet osoba obok mnie, nie lubiąca obecnie anime – patrzyła z ciekawością.

    A w połowie części fantastycznej, czyli po minięciu 1,5h seansu nastąpiło jej nagłe odejście w sen.

    Zacytuję za Sun:
    Druga połowa filmu strasznie chaotyczna i kompletnie zniszczyła pierwszą (ciekawszą), połowę filmu.


    O estetyce już pisały Kircia i Arielka.

    Od siebie dodam, że dobrze iż owa osoba usnęła, bo przegapiła te według mnie chore wizje  kliknij: ukryte .

    Mógł to być niezły film o pogodzeniu ze stratą i z życiem obecnym i niby taki miał być, ale dla mnie ta groteskowa część zabiła ten produkt. Wybaczcie wielbiciele tej produkcji, ale dla mnie to częściowo spokojna obyczajówka, a częściowo (ech, druga połowa) to chora wydmuszka.

    Trzeba było autorom w usta bohatera włożyć dosłowny przekaz, żeby widz mógł powiedzieć „ACHA, TO NA TYM POLEGA SENS I PRZEKAZ…”

    No chyba nie powinno tak być.

    Sens powinien jak dla mnie wynikać z fabuły i obrazu.
    Zachwyt nad seansem też mógłby z tego wynikać.

    A nie z tego, że tu upchniemy mitologię, tam trochę makabry i już ma być cudnie BO TO GHIBLI. Wow.

    I nawet nie mogę dać niskiej oceny, bo mi się te obyczajowe fragmenty zwyczajnie podobały.

    Ale ta „fantastyka”, cóż. Zwykle bardzo lubię alegorie i metafory.

    Tu było łopatą i szuflą podawane to samo. PRZEZ GODZINĘ.



    Jedyny sens mojego pójścia do kina był taki, że dopełniłam „obowiązku”. Trzy bilety do puli oglądalności.

    Sto razy bardziej wolałabym, żeby propagowane były w Polsce w kinach anime takie jak BLUE GIANT. Czyli coś co ma sens, wygląd i treść.

    I NIE robi dla anime kreciej ROBOTY.


    Chłopiec i „czapla” może zrazić widza nie obeznanego z anime.

    Jednym słowem MEH.

    PS. TO JEST MOJE ZDANIE, NIKOGO NIE PRZEKONUJĘ I ABSOLUTNIE NIKT NIE MUSI SIĘ ZE MNĄ TUTAJ ZGADZAĆ.


    Pps. W wielu miejscach mogłabym się także przyczepi do grafiki, ale już nie mam ochoty.

    Ci co będą to oglądać w komputerze może nie zauważa wad tej produkcji.

    Nie wiem też dla jakiej grupy wiekowej to było.

    I komu chciałabym to polecić.

    Jakby wyciąć „fantastykę” i dodać kilka scen, to byłyby przyzwote slice of life.

    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 5
    kircia 24.01.2024 21:44
    ogień, ptaszyska i wieże
    „Zdania ekspertów są podzielone” – tak mój partner żartobliwie skomentował informację, że jedni piszą „super film” a inni „najgorszy film Miyazakiego”.

    Ja się tylko utwierdziłam w przekonaniu, że Miyazakiego po prostu nie lubię – możecie mnie szkalować, lata mi to.

    Ten film zapowiadał się inaczej, więc poszłam – i gratuluję sobie, że poczekałam spokojnie na najtańszą możliwą opcję, zamiast przepłacać na przed­‑premierze.

    Odnosząc się do komentarza pod spodem, u mnie na sali, przy wychodzeniu ktoś powiedział tylko „strasznie dziwny!”

    No, dokładnie. Nie spodziewałam się czegoś szczególnie, ale z tych trailerów miałam wrażenie, że to będzie  kliknij: ukryte 
    Ale nie, tego, co się tam działo, po prostu nie sposób rozpatrywać w ten sposób. To był zupełnie ślepy zaułek jeśli chodzi o interpretację.
    Więc dość szybko zrezygnowałam z takiej perspektywy.

    Z niektórymi się zgodzę, początek był bardzo fajny i klimatyczny. I naprawdę miałam spore nadzieje na to, że to będzie „film dla mnie”.
    Ale ten film podobał mi się do momentu, w którym  kliknij: ukryte 
    I magia mi prysła, a powoli wyszła z cienia ta brzydota, tak charakterystyczna dla tego konkretnego twórcy.
    I potem dosłownie każda kolejna scena, każdy kolejny etap były już tylko gorsze.
    A kiedy zaczynał się jakiś nowy segment, te wszystkie poprzednie po prostu przestawały mieć znaczenie i w żaden sposób się nie łączyły.

    Animacja ani muzyka nie uratują mojego rozczarowania.
    Przesłanie – pewnie jakieś było.
    Metafory – pewnie też.
    Nie chce mi się ich szukać w tym bałaganie.
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 4
    Miroll 24.01.2024 21:11
    Jako że w
    Jako że w Nowych Horyzontach film już od 2 tygodni to czekałem na jakieś pierwsze komentarze… ale w sumie nie dziwię się że ich nie ma.

    To jest film laurka. Artystyczny autoportret Miyazakiego – wielkiego budowniczego światów. Jakkolwiek by nie był napakowany smaczkami i odniesieniami do osoby Miyazakiego – nie ratuje go zupełnie jeżeli chodzi o całokształt. Oprócz charakterystycznych elementów filmu Ghibli (u mnie ktoś na sali krzyknął „bingo” bo chyba ułożył cały rządek jak zobaczyć papugi :D) to niestety film nie ma tej magii, tego ponad­‑pokoleniowego przekazu; film nawet nie próbuje go mieć.

    Nie sądziłem nigdy że to napiszę ale Shinkai wypuścił w 2023r lepszy – pod każdym względem – film niż Ghibli (Miyazaki).
    5/10
    Odpowiedz
  • Avatar
    A
    odpowiedzi: 4
    Sun 14.01.2024 20:12
    Miyazaki stracił moc
    Specjalnie udałem się na przedpremierę, i niestety, ale to dla mnie najsłabszy film Miyazakiego. Druga połowa filmu strasznie chaotyczna i kompletnie zniszczyła pierwszą (ciekawszą), połowę filmu. A finał tak pusty, że złapałem się za głowę, jak można było tak film skończyć. Przynajmniej utwierdziłem się w przekonaniu, że „Zrywa się wiatr” nie był wypadkiem przy pracy, a po prostu Miyazaki stracił „tę moc” opowiadania ciekawych i magicznych historii.
    Odpowiedz
  • Dodaj komentarz
  • Recenzja anime