x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Lekkie i przyjemne
Wszystko gra <3
Klasyka
Pod względem graficznym jest to oczywiście różnie. Jak przy tasiemcach bywa, niektóre odcinki są narysowane lepiej, niektóre zaś gorzej. Niemniej, wydaje mi się że ogólnie rzecz biorąc wizualnie Naruto prezentuje się bardzo dobrze. Sceny walki w większości przypadków spektakularne.
Fabularnie również różnie. Jak powszechnie wiadomo, cała seria obrazuje dążenie Naruto do zostania Hokage, z lepszym bądź gorszym skutkiem – kliknij: ukryte co koniec końców się udaje.
Nie brakuje jednak nieskończonych wątków pobocznych, walk z różnymi przeciwnikami, poszukiwań oraz nawet wątków miłosnych, jak np. w genialnej według mnie kinówce The Last.
Generalnie, mogło i wyszło bardzo elegancko.
Uwielbiam~
I teraz przechodząc do sedna. Kinówka prezentuje się świetnie. I to od strony graficznej – projekty postaci, animacje i dynamika w tym wszystkim, walki i wybuchy oraz tła i gra świateł, to i od strony fabularnej, według mojej opinii, wszystko na swoim miejscu. Na wątek miłosny tej dwójki czekało się długo, za długo, ale teraz, po tak długim czasie, sentymenty wracają – i w zasadzie to bardzo dobrze. Nieważne ile ma się lat, jeśli zżyło się z postaciami serii, kibicowało przez lata i wierzyło, że taki właśnie będzie paring, a twórca spełnił te marzenia, to nic tylko uronić łezkę (i nie, nie mówię tu tylko o Naruto).
I nie przesadzam, bo końcówka kliknij: ukryte to cholernie, cholernie wzruszająca scena. Twórcy podeszli dojrzale do przedstawienia ich miłości, w końcu Naruto musiał dojrzeć, że jego druga połówka to przecież Hinata. Urocze momenty i słowa wypowiedziane przez tą dwójkę mogą przyprawić o dreszcze. Wyznanie miłości tak realistyczne i niewymuszone, że aż się zdziwiłem. Scena pocałunku, tak diabelsko wyczekiwanego, jak najbardziej satysfakcjonująca i słodka.
Polecam <3
Genialne
Klimat wypływa wszystkim czym się da, muzyka niszczy a sam problem podjęty przez twórców – praktycznie z życia wzięty. Wzruszająca historia, która w cwany sposób porusza widza.
Chociaż szczerze powiedziawszy, wydaje mi się że paring kliknij: ukryte Kyou x Tomoya jest bardziej przyziemny i realny. Niemniej, zakończenie niszczy serce i bohaterowie są dla siebie stworzeni.
Satysfakcjonujące
Niemniej, elegancko się oglądało. W jednym momencie zrobiło mi się ciepło na serduchu, i w jednym się nawet trochę wzruszyłem (muzyka – jak to bywa w Clannad, robi swoje).
Zwala z nóg
Doskonałość osiągnięta
Fabuła i postacie .. taak, skoro mowa o nich .. najbardziej realistyczni bohaterowie jakich dane mi było ujrzeć w ciągu wielu lat oglądania różnorakich anime. Po prostu majstersztyk. Każda kwestia, każde posunięcie (nawet te nieprzewidywalne) było tak wiarygodne i realistyczne, że ciężko jest odróżnić je od prawdziwych emocji towarzyszących nam na co dzień.
Fabuła, wbrew pozorom banalna wręcz (bo powtarzająca schematy) nie jest tak do końca prosta. Co prawda wątek miłosny, który dominuje i skłania do oglądania, jest raczej zwykły, bez żadnych nierealnych wątków, to jest w nim coś magicznego, coś, nad czym widz lubujący się w takiego typu anime zatrzyma się, dostrzeże to. Tak jak wspomniałem – realistyczność relacji pomiędzy bohaterami.
Bohaterowie główni, czyli Ryuuji i Taiga. Z początku ciężko przyjąć postawę MiniTygrysa – czyli oczywiście Taigi. Agresywna, rozpuszczona i pewna siebie dziewczyna z nadludzką wręcz siłą i brakiem jakiegokolwiek współczucia. Z kolei Ryuuji, spokojny na pozór chłopak, który nie szuka zwady. Na pierwszy rzut oka – niezbyt pasująca do siebie para. No właśnie, na pozór, bo anime tak dobrze dobrało charaktery, że idealnie się ze sobą uzupełniają i komponują. Aż ciężko w to uwierzyć, i jakie pozytywne zaskoczenie pojawiło się na mojej twarzy, gdy już kliknij: ukryte w kilku pierwszych odcinkach wiedziałem, że będą do siebie pasować – i nie pomyliłem się. Myślę najwspanialsze uczucie spełnienia jest wtedy, gdy „ujarzmi się” najtrudniejszą dziewczynę, która będzie następnie najwspanialszą towarzyszką przez całe długie życie. Taiga, z początku twarda, stanowcza – ulegając Ryuuji'emu i jego miłości (na szczęście odwzajemnionej ;)) staje się cholernie sympatyczną i niezdarnie słodką dziewczyną – miodzio.
Anime jest epickie pod każdym względem, nie mogę mu kompletnie nic zarzucić. Według mnie bezkompromisowe 10/10.
Re: Wybitna seria
Wpadająca w ucho muzyka, tak klimatyczna, że czułem się jakbym rzeczywiście był w świecie ZnT. Idealnie dobrana, i to podczas romantycznych chwil, i to podczas walki, a szczególnie w smutnych momentach, gdzie na prawdę ciasną się szczere łzy do oczu.
Epic.
Wybitna seria
Dowiedziawszy się o kolejnym sezonie, moje zainteresowanie wzrosło dość znacznie, sam nie wiem dlaczego. Chęć poznania dalszych losów Louise i Saito, jak to się wszystko dalej potoczy. No, generalnie byłem zaciekawiony. Drugi sezon zwalił mnie z nóg. Zmiana samych bohaterów, ich większa dojrzałość pozytywnie wpłynęła na mój odbiór. Każdy odcinek oglądnąłem z zapartym tchem. Jakoś wchłonąłem ten klimat, i cholernie mi się spodobał (jest fanem gatunku romantycznego/akcji, podbijając jednak to pierwsze, więc miodzio). Miłość Saito i Louise kwitnie, wszyscy – a ja szczególnie – się cieszą.
Trzeci sezon to czysta kwintesencja tego, co spotkałem w pierwszym i drugim. Wszystkie wybory (no, większość, heh) jakie podjął Saito, jego trudne wybory .. gdybym miał je podjąć za niego, zrobiłbym dokładnie to samo. Bohater, lekko niezdecydowany, powoli zmienia się w prawdziwego koksa, który wie do czego dąży i wie kogo kocha. To mi się podobało, i nadal podoba.
I obecny, sezon czwarty. Tu z początku miałem mieszane uczucia. Akcja rozgrywa się bardzo szybko, fabuła (w porównaniu do poprzednich części) brnie wyjątkowo ostro do przodu. kliknij: ukryte Nowa posiadłość Saita i Louise, spotkanie z papieżem, najniebezpieczniejsze jak dotąd misje – i to wszystko w 12 odcinkach, mało, bardzo mało czasu.
Jednakże wraz z postępem fabuły, ponownie zaczynałem traktować ją taką, jak zapamiętałem ją przez 3 sezony. Ostatnie odcinki – EPICKIE. Na takie zakończenie, na taki zajebis*y koniec serii czekałem. kliknij: ukryte Ukrycie wyczekiwałem, aż Saito w końcu wyzna Louise uczucia, jakie skrywał praktycznie od początku anime – w tym wypadku oczywiście, chodzi o oświadczyny.
Na prawdę nie rozumiem ogólnego hejtu na to anime (przede wszystkim na sezon 4). Według mnie ma WSZYSTKO, czego potrzeba dobrej .. nie .. fenomenalnej historii miłosnej w świecie okraszonym sporą ilością magii. Według mnie, historii miłosnej tak prawdziwej, że aż pokuszę się o stwierdzenie podobieństwa do związku z moją dziewczyną [kolejnym takim przykładem jest genialna 'Toradora', więc jest co porównywać (przy okazji, Taiga i Louise w cholerę podobne)]. Osobiście, nie widzę innej możliwości niż dać anime 10/10, i to nie ze względu na sezon, a na całościowy 'film' o Chowańcu Zero.
Peace joł (btw., uwielbiam ich pocałunki .. po prostu uwielbiam :p)