x
Tanuki.pl korzysta z plików cookie w celach prowadzenia
reklamy, statystyk i dla dostosowania wortalu do
indywidualnych potrzeb użytkowników, mogą też z nich korzystać współpracujący z nami reklamodawcy.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Szczegóły dotyczące stosowania przez wortal Tanuki.pl
plików cookie znajdziesz w
polityce prywatności.
Z jednej strony autor nazywa siebie barbarzyńcą dłubiącym w nosie. Z drugiej strony traktuje o przesunięciu kategorialnym, i stara się erudycyjnie rzucać kategoriami. Więc zamiast jasno ustanowionej perspektywy krytycznej, autor chce mieć ciastko i je zjeść. Chce być swoimi porównaniami do trędowatych i BHP zarówno dla niedzielnego odbiorcy; jak i poprzez poważniejszy język, do tych oczekujących więcej (co nie znaczy, że lepiej).
Podobnie jeśli chodzi o to, o czym autor pisze. Z jednej strony zaczyna od analizy dyskursu wokół tego dzieła. Z drugiej strony, w ostatniej części recenzji, próbuje skupić się na samym dziele. Ale tak jak z językiem, i personą kreowaną, autor nie uporządkował tego w przejrzysty, i wynikający z siebie sposób.
Więc: w tekście brakowało spójności i uporządkowania. Bez poprawienia tego, w tym tekście, całość czyta się dalece nieprzyjemnie.