Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Komentarze

Teukros

  • Avatar
    Teukros 10.06.2011 10:35
    Re: Udany seans
    Komentarz do recenzji "Genji Monogatari Sennenki"
    Tak z ciekawości się zapytam, z czym właściwie w tej recenzji się nie zgadzasz? Wszystko to, o czym piszesz w swoim komentarzu (klimat i urok, muzyka poza openingiem) zostało w recenzji ujęte, w akapitach ostatnim i przedostatnim.
  • Avatar
    Teukros 22.05.2011 10:55
    Re: Beznadziejna recenzja beznadziejnego portalu
    Komentarz do recenzji "MM!"
    Obserwacja pewnie i prawidłowa (nie wiem, nie sprawdzałem), ale wniosek – nieuprawniony.
  • Avatar
    Teukros 21.05.2011 16:14
    Re: Beznadziejna recenzja beznadziejnego portalu
    Komentarz do recenzji "MM!"
    Nie widzę żadnego związku pomiędzy gustami redakcji (bardzo zróżnicowanymi zresztą), a tekstami przesyłanymi przez recenzentów. Nie widzę żadnego powodu, dla którego (potencjalny) recenzent miałby przy podejmowaniu decyzji o napisaniu recenzji kierować się ocenami wystawionymi przez osoby należące do redakcji. Nie spotkałem się nigdy z przypadkiem, aby recenzent przed napisaniem recenzji analizował wystawione przez członków redakcji oceny (a mam kontakt ze znaczną częścią publikujących u nas osób, i wielokrotnie omawiałem z nimi kwestie publikacji). Skąd masz takie wiadomości?
  • Avatar
    Teukros 20.05.2011 15:21
    Re: Beznadziejna recenzja beznadziejnego portalu
    Komentarz do recenzji "MM!"
    Namawiamy do napisania recenzji dlatego, że pozytywne recenzje ecchi nadsyłane są bardzo rzadko, więc taka recenzja byłaby bardzo cenna. Niestety, wygląda na to, że osoby potrafiące napisać składny tekst raczej nie tolerują tego gatunku, więc trzeba albo się z tym pogodzić, albo napisać coś samemu.
  • Avatar
    A
    Teukros 14.05.2011 17:44
    Komentarz do recenzji "Katanagatari"
    Niestety, z ekranu bezlitośnie wyłazi skąpy budżet. Takie problemy czasami daje się zamaskować (jak w „Gankutsuou: Hrabia Monte Christo”), czasami wręcz można je wykorzystać (jak w „Utenie”), ale tu nie udało się ani jedno, ani drugie. W „Katanagatari” dostajemy pełny przegląd tricków z arsenału lazy animation; mnie przynajmniej najbardziej raziły niekiedy całkowicie statyczne plansze na drugim planie, tam gdzie w zasadzie coś ruszać się powinno. Na upartego można by twierdzić, że taki zabieg podkreślił umowność przedstawionej historii, ale żeby coś takiego wyszło, trzeba się naprawdę postarać. W „Katanagatari” wygląda to zwyczajnie ubogo.
  • Avatar
    Teukros 11.04.2011 15:39
    Re: Podsumowanie
    Komentarz do recenzji "Fractale"
    Ależ takie komentarze już były! Owszem, nie są zbyt częste, ale pojawiają się na Tanuki, szczególnie pod rekordami co bardziej kiepskich ecchi i haremówek. Pewnie nie widać ich za bardzo, bo najczęściej są usuwane jako nic nie wnoszące.
  • Avatar
    Teukros 13.03.2011 19:01
    Komentarz do recenzji "School Days"
    Dlatego, że większość osób, które potrafiłyby napisać językowo poprawną recenzję tego anime, albo napisałyby podobną recenzję (o ile oczywiście oglądały School Days) – więc nie bardzo jest sens pisać, albo (jeżeli nie oglądały) omijają to anime szerokim łukiem.

    Nie twierdzę, że nie ma żadnej szansy na pozytywną recenzję alternatywną School Days, ale jest ona znacznie mniejsza niż w przypadku innych serii.
  • Avatar
    Teukros 1.03.2011 20:28
    Re: Tytuł
    Komentarz do recenzji "D.Gray-man"
    Przypadek, czy nie… D. Gray­‑man to dosyć zwyczajny shounen bez szczególnych ambicji. Biją się, cierpią, itp., jak to w anime. Nawiązanie do Wilde'a (o ile było świadome) nijak nie wpływa na jakość utworu; po prostu Japończycy lubią takie kwiatki przypinać do kożuchów swojej produkcji.
  • Avatar
    Teukros 17.02.2011 22:07
    Re: Nyc specjalnego
    Komentarz do recenzji "Shiki"
    Schodząc na zupełnie inny temat:
    Żeby tego było mało to należy pamiętać że wikipedię tworzą internauci, którym również zdarza się popełniać błędy!

    Często widuję ten argument w dyskusjach internetowych. I to jest trochę dziwne, bo właściwie to nie ma związku przyczynowo­‑skutkowego pomiędzy „tworzą internauci” a „są błędy”. Jeżeli chodzi o definicje, Wikipedia pozostaje pod względem poprawności na poziomie „zwykłych” encyklopedii; za to więcej niż w wydaniach papierowych jest błędów metodologicznych (interpretacja danych źródłowych), redakcyjnych, bądź też związanych z korzystaniem z przestarzałego źródła.
    Taka luźna dygresja…
  • Avatar
    Teukros 13.02.2011 21:16
    Re: Do recenzji Szamana Fetyszy
    Komentarz do recenzji "Ghost in the Shell"
    Owszem, na Tanuki wygląda to tak, że raczej wolimy „nowy samochód”. Krytyka recenzji, nawet jeżeli jest uzasadniona, niewiele nam daje (chyba, że wyłapuje błędy merytoryczne) – publikujemy każdą recenzję spełniającą kryteria poprawności językowej i formalnej (czyli po prostu dającą się czytać). Autorowi Twoje uwagi może coś dadzą, a może nie (o ile w ogóle się z nimi zapozna), natomiast nas interesuje właściwie tylko nowy tekst.
  • Avatar
    A
    Teukros 31.01.2011 16:10
    seria lat 90.
    Komentarz do recenzji "Shamanic Princess"
    Powtarzając za Pazuzu – trudno nazwać Shamanic Princess anime rewelacyjnym, jednak ma w sobie coś, co sprawia że świetnie się je ogląda i dobrze wspomina. Wydaje się, że coś takiego mogło powstać tylko w latach 90., może nie najlepszych, ale chyba najciekawszych w historii anime. Czerpano wtedy z najprzeróżniejszych źródeł, powstawały filmy nie zawsze udane, ale jednak z lepszym czy gorszym pomysłem. Mam wrażenie, że stąd wzięła się specyficzna „magia” Shamanic Princess – w tytule tym połączono elementy charakterystyczne dla fantasy i magical girls, jednocześnie odżegnując się od komedii i sposobu przedstawiania postaci charakterystycznego dla produkcji dla młodszych widzów. Swoje zrobiły też muzyka, daleka od elektronicznego plumkania rodem z gier komputerowych, tła jakby z filmów Ghibli, wreszcie oryginalna kreska.

    Krótko pisząc – warto zobaczyć.
  • Avatar
    Teukros 9.11.2009 21:50
    Re: ...
    Komentarz do recenzji "Saki"
    Zależy gdzie. Na Tanuki preferujemy recenzje możliwie subiektywne, oddające przede wszystkim odczucia recenzenta; z tego punktu widzenia recenzja Costly'ego jest całkiem niezła (merytorycznie nie ocenię, bo nie oglądałem).
  • Avatar
    A
    Teukros 27.08.2009 20:20
    Komentarz do recenzji "Soul Eater"
    Nieprzeciętnie dobra grafika już sama w sobie sprawia, że warto tę serię zobaczyć (przynajmniej kilka odcinków). Ale nie tylko grafika – radzę zwrócić uwagę także na kompozycję dialogów, grafiki i animacji. Na przykładzie Soul Eatera znakomicie widać, jaki jest efekt, gdy do wykonania zaprosi się profesjonalistów, nie szczędząc przy tym pieniędzy.
  • Avatar
    A
    Teukros 17.03.2009 21:22
    Komentarz do recenzji "Demonbane"
    Unikatowe spojrzenie na ktulistyczną mitologię połączone ze znakomitą komedią. Polecam każdemu fanowi twórczości Lovecrafta – seans gwarantuje niezapomniane doznania.
  • Avatar
    A
    Teukros 17.03.2009 21:12
    Komentarz do recenzji "Akira"
    Akira było drugim anime (po Czarodziejce z Księżyca) jakie miałem okazję zobaczyć. Co ciekawe, to co pamiętam najlepiej i do dzisiaj, to nie fabuła czy grafika, ale muzyka – oryginalna, niepokojąca, znakomite połączenie nowoczesnej i tradycyjnej muzyki japońskiej.
  • Avatar
    A
    Teukros 17.03.2009 21:07
    Komentarz do recenzji "Shingetsutan Tsukihime"
    Pamiętam, że gdy oglądałem to anime, byłem młodym, naiwnym fanem anime, który za nic nie mógł zrozumieć, czemu fabuła takie dziwne zakrętasy robi, główny bohater taka ciamajda (mordercza ciamajda, ale jednak), i skąd w posiadłości siostry głównego bohatera takie osobliwe obyczaje, pasujące do reszty jak pięść do nosa. Z wiekiem przyszła mądrość i wiedza o tym, jak się robi anime, i że takie są skutki tworzenia filmów na podstawie erotycznych gier komputerowych. Nie polecam tego tytułu, chyba że ktoś naprawdę lubi wampiry i desperacko pragnie obejrzeć cokolwiek, co je zawiera.
  • Avatar
    A
    Teukros 1.12.2008 14:26
    Gankutsuou
    Komentarz do recenzji "Gankutsuou: Hrabia Monte Christo"
    Z niejakim zaskoczeniem zauważyłem, że przy niniejszej serii brakuje mojego komentarza; spieszę naprawić to przeoczenie.
    Gankutsuou ogladałem po lekturze Hrabiego Monte Christo, z jednej strony świadomy, że anime jest adaptacją powieści, z drugiej – znając japońską „inwencję” w tej dziedzinie, nie ustawiając poprzeczki zbyt wysoko. Co przede wszystkim rzuca się w oczy (czy może: bije po oczach), to grafika i efekty komputerowe. Pod tym względem Gankutsuou jest absolutnie wyjątkową produkcją. To bodaj pierwsze znane mi anime, w którym twórcy całkiem świadomie użyli animacji komputerowej nie dla uczynienia grafiki bardziej realistycznej, a przeciwnie, aby podkreślić umowność świata przedstawonego. To właśnie cenię w filmie animowanym, tę możliwość tworzenia „światów narysowanych”, Nibylandii, których nie sposób utożsamić z otaczającą nas rzeczywistością. I nawet mechy nie wzbudziły mojej niechęci – ich dziwaczny wygląd i specyficzna animacja nieźle wpisywały się w przyjętą konwencję. Kto wie, czy „klasyczne” roboty nie wyglądałyby po prostu nie na miejscu w groteskowo przerysowanym świecie Gankutsuou.
    Gdyby jeszcze w ślad za znakomitą grafiką poszła równie dobra fabuła, mielibyśmy dzieło wybitne, a tak powstał film zaledwie dobry. A wydawałoby się, że tu akurat nie jest potrzebny żaden wysiłek; Hrabiego Monte Christo ekranizowano wielokrotnie i z powodzeniem, wystarczyło nieco rzecz skrócić i właściwie tyle. Niestety, Japończycy musieli zrobić po swojemu, wprowadzając zmiany zdecydowanie na niekorzyść. Uczynienie głównym bohaterem młodego Alberta nie było złym pomysłem (w rzeczy samej, oglądałem adaptację filmową powieści, w której również tak uczyniono), ale uczynienie z tegoż Alberta klasycznej, mangowej ciamajdy było wręcz idiotyczne (osobom, które nie czytały powieści wyjaśniam – Albert z Hrabiego Monte Christo był całkowicie normalny pod tym względem). W powieści Edmund Dantès sam uczynił się Hrabią, i ponosi pełną odpowiedzialność za swoje czyny; w anime dopilonowano, aby na tej postaci poczucie sprawiedliwości widza nie nadwyrężyło się zbytnio.
    Mimo wszystko polecam obejrzeć ten film. Ale właśnie obejrzeć, nie zastanawiając się zbytnio, a już w szczególności nie analizować głębiej poczynanń głównego bohatera.
  • Avatar
    Teukros 17.06.2008 00:16
    Re: hm..
    Komentarz do recenzji "Neon Genesis Evangelion"
    rivendell napisał(a):
    denerwowaly mnie troche sceny, ktore powtarzaly sie kilkanascie razy lub staly w miejscu przez pare minut. widocznie mialo to jakis cel, ktorego ja niestety odczytac nie moglam

    Jest to tzw. lazy animation, czyli technika kręcenia filmu animowanego mająca na celu oszczędzenie budżetu. Powtórzenia tych samych scen i ograniczenie ruchu postaci pozwalają oszczędzić sporo pracy (a co za tym idzie – pieniędzy), niestety kosztem jakości. Aczkolwiek trzeba powiedzieć, że w Evangelionie technika lazy animation nie jest nadużywana, i raczej nie rzuca się w oczy.
  • Avatar
    A
    Teukros 19.05.2008 14:36
    Dennou Coil
    Komentarz do recenzji "Dennou Coil"
    Niewiele oglądałem filmów lepszych od Dennou Coil. W anime tym dokonano czegoś, co nieczęsto się udaje – problemom dzieci nadano taką rangę, jaką faktycznie im dzieci nadają. Właśnie brak zróżnicowania między sprawy „poważne” i „dziecinne” (w oczach bohaterów niewiele jest między nimi różnicy) jest jednym z tych elementów, które sprawiają, że serię ogląda się prawdziwym zaciekawieniem.
  • Avatar
    Teukros 8.04.2008 14:09
    Re: Kasimasi
    Komentarz do recenzji "Kashimashi ~Girl Meets Girl~"
    Gdyby nie zamiana chłopaka w dziewczynę, anime byłoby wręcz nie do wytrzymania – kolejny mydlany harem, z beznadziejnym obiektem westchnień. A tak, to przynajmniej coś oryginalnego było.
  • Avatar
    A
    Teukros 15.01.2008 19:16
    Slayers TRY
    Komentarz do recenzji "Slayers TRY"
    Tak się złożyło, że wszystkie trzy serie Slayersów oglądałem jedna po drugiej, w ciągu mniej więcej dwóch miesięcy (tak, to były te czasy gdy pochłaniałem anime w niezwykłym jak na mnie tempie). Najwyżej oceniam NEXT – wydaje się, że w niej właśnie najlepiej zostały dobrane proporcje między dramatem i komedią, doprowadzając do perfekcji to charakterystyczne slayersowe połączenie.

    Co nie znaczy, że uważam serię TRY za słabą, czy nie wartą uwagi. Wydaje się, że seria ta tworzona była w większym stopniu niż poprzednia, pod miłośników fantasy, dzięki czemu dostajemy większy i lepiej opracowany świat (poza Barierą). Jego egzotyka dla głównych bohaterów została podkreślona w sposób subtelny i wyraźny jednocześnie (np. stosunek do magii, różnice w traktowaniu zwierzoludzi). Gorzej prezentuje się strona fabularna; o ile sam główny wątek Mrocznej Gwiazdy jest dosyć interesujący, o tyle poboczny – z Valgaavem w roli „średniego Głównego Złego” – wypada raczej słabo, i nieco melodramatycznie. Twórcom udało się za to zachować po większej części oryginalny slayersowy humor, co z braku inspiracji mangowej należy uznać za spore osiągnięcie.

    Wreszcie, podkreślić trzeba, że seria TRY nie została oparta na mandze. Wedle dzisiejszych kryteriów, należałoby ją właściwie nazwać wypełniaczem. Na co mogę powiedzieć tylko jedno – więcej takich wypełniaczy…
  • Avatar
    A
    Teukros 3.12.2007 11:08
    Niestety, ja również odpadłem.
    Komentarz do recenzji "Romeo i Julia"
    Na wstępie pragnę zaznaczyć, że w żadnym razie nie oczekiwałem od Studia Gonzo ekranizacji dramatu Szekspira. Znając wcześniejsze ich produkcje, miałem raczej nadzieję na znakomitą grafikę i fabułę, luźno nawiązującą do „Romea i Julii”. Znając Studio Gonzo, spodziewałem się też sknoconego zakończenia (słynna klątwa), ale ostatecznie nie można mieć wszystkiego.

    No i dostałem mniej więcej to, czego chciałem, ale z tak mizerną i przewidywalną fabułą, że nie sposób było tego wytrzymać. Rzecz w tym, że ja bardzo lubię absurdalne pomysły z rodzaju statków kosmicznych na korbę, elementów wuxia w dramacie szekspirowskim, itp. Ale potrzebuję też jakiegoś fabularnego spoiwa, które wszystkie te absurdy zepnie w jakąś strawną całość.

    W „Romeo x Juliet” wychodziło to mniej więcej przez trzy odcinki, do momentu w którym autorzy zdecydowali się na rozwinięcie „własnych” pomysłów. Patrząc na coraz to głupsze wyczyny głównych bohaterów, nie mogłem powstrzymać się od przypuszczenia, że woda w Neo Veronie powoduje uszkodzenia mózgu. Mniej więcej koło 14 odcinka stężenie głupoty osiągnęło poziom, którego nie byłem w stanie wytrzymać, i odpadłem. Nie bez znaczenia był fakt, że już na tym etapie można było domyślić się zakończenia, a przynajmniej jego elementów.

    Tym sposobem zmarnowano całkiem nieźle zapowiadającą się serię, co dziwi tym bardziej, że przecież Gonzo miało gotowy, znakomity scenariusz. Gdyby postąpili tak, jak w Gankutsuou, i główny wątek zostawili w spokoju, problem by nie powstał. Ale cóż, musieli zrobić po swojemu. Że też nie przyszło im do głowy, że Szekspir był geniuszem, a scenarzyści Gonzo jednak nie…
  • Avatar
    Teukros 6.11.2007 15:48
    Re: Smakowity kąsek - po prostu mniam ^^
    Komentarz do recenzji "FLCL"
    Grethort napisał(a):
    Pozycja obowiązkowa dla każdego fana anime.

    Powiedziałbym, że dla specyficznej grupy, całkiem sporej, ale jednak nie dla każdego. Aby nacieszyć się FLCL, trzeba mieć poczucie humoru wrażliwe na ten rodzaj komedii. Dla mnie to po prostu „hałas” wizualny, oglądanie którego jest równie ekscytujące, co obserwowanie wody kapiącej z kranu. I cóż, nie dziwota że odpadłem po drugim odcinku.
  • Avatar
    A
    Teukros 31.10.2007 22:57
    Kiepścizna, niestety.
    Komentarz do recenzji "Heroic Age"
    Powiedzmy, że od space opery nie należy oczekiwać wybitnej, czy nawet logicznej fabuły. Powiedzmy, że „Tarzan w Kosmosie” nawet pasuje do historii, sprawiającej wrażenie, jakby była wyjęta z tandetnego sf z połowy ubiegłego wieku. Ale jak już serwuje się taki pasztet, to trzeba go chociaż ładnie opakować. Niestety, grafika sprawia wrażenie, jakby twórcy również i pod tym względem pragnęli nawiązać do przeszłości animacji japońskiej, w tym przypadku do pierwszych prób z grafiką komputerową. Mechy, przypominające spinacze do suszenia (i z równą gracją się poruszające), statki kosmiczne niczym latające lodówki, projekty postaci – jako żywo nawiązujące do wczesnych dzieł Leiji Matsumoto… oto niestety poziom Heroic Age.
    Osobny komentarz należy się scenom walki. Doprawdy, ile razy można oglądać schemat „wrogowie atakują -> naszym źle idzie -> do akcji wkracza Nodos i robi porządek”? Dramatyzm tych scen ogranicza się do odliczania, kiedy to nasz Tarzan wyskoczy, i kolejny raz pognębi wraży element.
    Ujmę to tak – gdyby Heroic Age ukazał się 20 lat temu, byłby pewnie wydarzeniem, przełomem, inspiracją itp (przynajmniej co do grafiki, bo fabuła 20 lat temu też byłaby nędzna). Dzisiaj może co najwyżej służyć za lekcję poglądową, jakich błędów należy unikać tworząc serial animowany.
  • Avatar
    A
    Teukros 30.10.2007 12:26
    Poważna fantasy.
    Komentarz do recenzji "Seirei no Moribito"
    Czyli coś, co naprawdę rzadko można spotkać. Przyjęło się w anime, że fantasy okraszane jest mniejszą lub większą dawką humoru. Czasami daje to bardzo dobry rezultat (jak np. w nieśmiertelnych Slayersach), może jednak zniechęcić widzów, nie przepadających za komediami (jak np. ja…). Seirei no Moribito to fantasy na poważnie, z główną bohaterką w niczym nie przypominającą japońskiego nastolatka. Gorąco polecam.