Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Festiwal Fantastyki Cytadela - konwent

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 8/10 grafika: 7/10
fabuła: 7/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 15 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,73

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 391
Średnia: 7,86
σ=1,51

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (moshi_moshi)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Saiunkoku Monogatari

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2006
Czas trwania: 39×25 min
Tytuły alternatywne:
  • ColourCloud Palace
  • Story of Saiunkoku
  • 彩雲国物語
zrzutka

Czy śliczna konkubina zdoła nakłonić rozkapryszonego cesarza do zajęcia się sprawami państwa? Sympatyczna i bardzo zabawna seria, zdecydowanie przeznaczona dla pań.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Życie nie rozpieszcza Shuurei Kou. Mimo że pochodzi z jednego z najznakomitszych klanów w całym Saiunkoku, ciągle doskwiera jej brak pieniędzy. Zarobki ojca, urzędnika cesarskiego archiwum, nie wystarczają na wiele, a tymczasem dach przecieka, ogrodzenie się wali i przecież trzeba coś jeść. Shuurei, jako osoba niezwykle zaradna i przedsiębiorcza, razem ze swoim przybranym bratem Seiranem chwyta się różnych zajęć dla podreperowania domowego budżetu. Kiedy pewnego dnia stara się zarobić trochę grosza, zabawiając gości w jednej z tawern grą na erhu (chiński instrument smyczkowy), otrzymuje wiadomość, że oczekuje na nią bardzo ważny gość. W domu zastaje swojego ojca pogrążonego w rozmowie z jedną z najważniejszych osób w państwie, Shou­‑taishi. Starzec składa jej propozycję – Shuurei dostanie pięćset złotych monet, jeżeli zgodzi się zostać cesarską konkubiną, zamieszka w pałacu i nakłoni młodego władcę do zajęcia się sprawami państwa. Niewiele myśląc, skuszona wizją ogromnej sumy pieniędzy, bohaterka przyjmuje propozycję…

Saiunkoku Monogatari to kolejna opowieść o ślicznej dziewczynie otoczonej wianuszkiem bishounenów. Opowieść przewidywalna, schematyczna, pozbawiona głębi, doprawiona odpowiednią ilością słodyczy, ale przy tym wciągająca i niesamowicie sympatyczna. Na pierwszy plan wysuwa się tu próba realizacji marzeń przez Shuurei. Całą historię można podzielić na dwie części i o ile pierwsza koncentruje się na „związku” bohaterki z cesarzem, o tyle druga jest praktycznie całkowicie poświęcona jej zmaganiom ze światem polityki, podczas gdy uczucia zdecydowanie schodzą na dalszy plan. W pewnym momencie uświadomiłam sobie, że bardziej interesuje mnie to, czy uda jej się osiągnąć wyznaczony cel niż to, z którym panem połączy ją płomienne uczucie. Całość przypomina baśń dla trochę starszych dzieci, w której dobra i szlachetna księżniczka przeżywa mnóstwo przygód, walczy z przeciwnościami losu i zdobywa serce księcia. Problem polega na tym, że księżniczka jest jak na swoje czasy bardzo nowoczesna i niezależna i zamiast grzecznie odjechać z wybrankiem na jego białym koniu, ona chciałaby na tego konia wsiadać i zsiadać, kiedy jej się spodoba. Oczywiście takie podejście wzbudza sporo kontrowersji i jest przyczyną wielu niecodziennych sytuacji, z których Shuurei – z niewielką pomocą przyjaciół – zawsze wychodzi obronną ręką. Jak to w baśniach bywa, mamy tu chwile smutku i grozy, ale są też momenty odprężenia, wszystko zaś zostało okraszone dużą dawką znakomitego humoru.

Ogromną, o ile nie największą zaletą tej serii, są postacie i relacje między nimi. Główna bohaterka pozytywnie mnie zaskoczyła: spodziewałam się zahukanej, niezbyt inteligentnej pannicy o kryształowym sercu, a dostałam całkiem rozsądną, przedsiębiorczą młodą kobietę, która wie, czego chce i za wszelką cenę dąży do celu. W dodatku polegającą raczej na sobie niż na grupie otaczających ją panów. Owszem, zdarzały się momenty (zwłaszcza pod koniec), kiedy miałam ochotę rzucić czymś ciężkim w ekran, porażona głupotą i co najmniej dziwacznym zachowaniem Shuurei, ale w ostatecznym rozrachunku i tak prezentuje się ona o niebo lepiej od większości bohaterek tego typu serii. Wspaniale uzupełnia się z cesarzem – Ryuukim Shi, który na pierwszy rzut oka wydaje się być dużym dzieckiem, na dodatek leniwym i rozkapryszonym. Szybko wychodzi na jaw, że to tylko pozory i tak naprawdę jest on inteligentnym, odpowiedzialnym młodym człowiekiem, który nawet kiedy udaje durnia (co zdarza mu się często), jest tak uroczy, że nie sposób się w nim nie zakochać. Nie należy także zapominać o przybranym bracie Shuurei – Seiranie, który dostaje propozycję pracy jako osobisty ochroniarz władcy i zamieszkuje razem z nią w pałacu. Małomówny i skryty, chce chronić swoją siostrę i cesarza za wszelką cenę, by w ten sposób spłacić ogromny dług wdzięczności, jaki ma wobec jej ojca, który przygarnął go kilkanaście lat wcześniej. Początkowo sprawia wrażenie rycerza bez skazy, lojalnego sługi i oddanego przyjaciela, jednak kiedy wymaga tego sytuacja, potrafi być bardzo bezwzględny… Oprócz trójki głównych bohaterów przez ekran przewija się cała masa mniej lub bardziej interesujących postaci. Do najbarwniejszych należą Kouyuu Li, jeden ze współpracowników cesarza, człowiek całkowicie pozbawiony zmysłu orientacji w terenie i potrafiący zgubić się we własnym domu; generał Shuuei Lan, przyjaciel Kouyuu (chociaż ten gorączkowo temu zaprzecza) i ochroniarz władcy, znakomity szermierz i straszny kobieciarz czy jego ekscentryczny młodszy brat – Ryuuren Lan, miłośnik dziwnych nakryć głowy i w ogóle strojów, lubujący się w grze na flecie, chociaż jego umiejętności w tym względzie pozostawiają wiele do życzenia. Nie można również zapomnieć o uzdolnionym kulinarnie inaczej ojcu głównej bohaterki i pewnym mrocznym bishounenie, uwielbiającym słuchać dźwięków erhu. Chyba nie muszę wspominać, że wszyscy panowie są nadzwyczaj piękni i zapatrzeni w Shuurei jak w obrazek… Bardzo ładnie są też zarysowane „związki” męsko­‑męskie – i nie mam tu na myśli shounen­‑ai, a najzwyklejszą w świecie przyjaźń między panami. Wszystko jest przedstawione bardzo naturalnie, bez podtekstów i aluzji, dlatego wszelkie romanse i ciągoty panów względem siebie są wyłącznie kwestią bogatej wyobraźni i domysłów fanek wyżej wymienionego gatunku.

Od strony audiowizualnej seria prezentuje się całkiem dobrze, chociaż nie obyło się bez potknięć. Postacie narysowane są przyjemną, dosyć szczegółową kreską i trzeba przyznać, że przy zbliżeniach robią znakomite wrażenie. Niestety, kiedy widzimy bohaterów w pewnym oddaleniu, już tak rewelacyjnie nie jest – twarze wyglądają topornie i nieestetycznie, a postacie ruszają się jak muchy w smole. Kolorystyka jest ciepła i jak na mój gust trochę zbyt landrynkowa, ale dopóki róż nie wylewa się z ekranu, jestem w stanie ją zaakceptować. Akwarelowe tła ładnie dopełniają całość i od czasu do czasu jest na czym zawiesić oko. Na uwagę zasługują detale, takie jak haftowane chusteczki czy wzory na serwisach do herbaty. Ścieżka dźwiękowa nie powala, ale stanowi doskonałe tło dla wydarzeń i dobrze oddaje klimat. Do udanych utworów należy zaliczyć opening – Hajimari no Kaze w wykonaniu Ayaki Hirahary, który może wybitnym dziełem nie jest, ale zdecydowanie wpada w ucho i wprawia w dobry nastrój. Poza tym warto zwrócić uwagę na te kilka utworów, które Shuurei gra na erhu.

Saiunkoku Monogatari to bardzo dobra seria rozrywkowa na długie zimowe wieczory. Jest tu wszystko, czego potrzebuje miłośniczka romansów (bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że jest to pozycja przeznaczona głównie dla damskiej części widowni), żeby się zrelaksować – urocza główna bohaterka, trochę miłości, odrobina przygody, sporo humoru i przede wszystkim stado bishounenów. Czego chcieć więcej?

moshi_moshi, 27 grudnia 2007

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Madhouse Studios
Autor: Sai Yukino
Projekt: Kairi Yura, Miwa Ooshima
Reżyser: Jun Shishido
Scenariusz: Reiko Yoshida
Muzyka: Kunihiko Ryou

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Podyskutuj o Saiunkoku Monogatari na forum Kotatsu Nieoficjalny pl
Saiunkoku Monogatari - artykuł na Wikipedii Nieoficjalny pl