Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

9/10
postaci: 8/10 grafika: 10/10
fabuła: 7/10 muzyka: 10/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 8 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,12

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 226
Średnia: 7,81
σ=1,77

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (moshi_moshi)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Shigurui

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2007
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • シグルイ
Tytuły powiązane:
Widownia: Seinen; Postaci: Samuraje/ninja; Rating: Przemoc, Seks; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Przeszłość; Inne: Realizm
zrzutka

Przerost formy nad treścią, czyli wysmakowana plastycznie i przepełniona przemocą historia dwóch samurajów.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Jest rok 1629. Mający opinię ekscentryka młodszy brat szoguna Iemitsu Tokugawy – Tadanaga, postanawia urządzić turniej szermierczy. Zgodnie z obyczajem, w tego typu pojedynkach wojownicy używają do walki kijów ćwiczebnych, tym razem jednak książę nakazał, by samuraje walczyli prawdziwymi katanami. I oto naprzeciw siebie stają dwaj niezwykli szermierze: jednoręki Gennosuke Fujiki oraz ślepy Seigen Irako, obaj doskonale wyszkoleni, pewni siebie i żądni zemsty…

Przez trzy dni męczyłam się z napisaniem tej recenzji – to druga wersja, ponieważ doszłam do wniosku, że pierwsza nawet w połowie nie oddaje tego, co czułam po obejrzeniu Shigurui. Czyżby kolejne wybitne dzieło Hirotsugu Hamazakiego, reżysera Texhnolyze? Nic z tych rzeczy. To najzwyklejsza w świecie opowieść o samurajach, okraszona taką ilością przemocy i seksu, jakiej nie powstydziłby się Quentin Tarantino. Dlaczego więc nie jestem w stanie sklecić jednego sensownego zdania? Co sprawia, że nie mogę napisać nawet zwykłej, schematycznej recenzji (o czym to jest, bohaterowie, strona techniczna itd.)? Od zakończenia serii jedynym stwierdzeniem, jakie przychodzi mi do głowy, jest: „To było świetne, ja chcę więcej”...

Dobrze, a teraz napisz, słońce, co w tym jest takiego świetnego: hektolitry krwi, pojedynki pozbawione jakiejkolwiek finezji, bohaterowie, którzy wzbudzają odrazę i których najchętniej samemu by się usiekło, czy może niezwykła, wysublimowana forma, która sprawia, że pospolita rzeźnia staje się artystycznym arcydziełem? Zdecydowanie to ostatnie. Shigurui zachwyca oprawą techniczną, ta seria to prawdziwa uczta dla oczu. Piękna, wypłowiała kolorystyka, którą od czasu do czasu „przecinają” mocne akcenty w postaci intensywnie czerwonych plam krwi. Do tego dochodzi nietypowe kadrowanie i efekty oświetleniowe, które zwalają z nóg – od kadrów przypominających prześwietlone zdjęcia, po sceny, w których wszystko ginie w mroku. Projekty postaci są wspaniałe, różnorodne i bardzo szczegółowe – nawet tłum szarych ludzi prezentuje się wyśmienicie. Ścieżka dźwiękowa również powala. Składa się na nią nie tylko muzyka, która łączy tradycyjne japońskie instrumenty z elektroniką, ale także odgłosy wydawane przez cykady czy po prostu cisza. Zaskoczeniem może być już sam dynamiczny i niepokojący opening, w którym zrezygnowano z klasycznej animacji, zastępując ją nakładającymi się na siebie abstrakcyjnymi obrazami, grafikami, teksturami o niezwykle intensywnych barwach. Spokojnemu endingowi natomiast w ogóle nie towarzyszy animacja, a jedynie napisy końcowe. Zdarzały się momenty, w których muzyka przybierała formę wysokich, wibrujących dźwięków, jakie normalnie wywołują u człowieka ból głowy. O dziwo, ani razu nie przyciszyłam dźwięku.

To anime ma w sobie coś hipnotycznego, coś, co sprawia, że człowiek nawet przy najbardziej brutalnych scenach nie odwraca głowy od ekranu. Znacie to uczucie, kiedy cały czas wmawiacie sobie: „Jeszcze tylko jeden odcinek i koniec na dzisiaj”, po czym oglądacie serię w całości i z przerażeniem patrzycie na zegarek – tak właśnie jest z Shigurui. Tak naprawdę na ekranie nie dzieje się wiele – owszem, sporo tu pojedynków, ale tak jak napisałam wcześniej, one wcale nie są atrakcyjne, bardziej przypominają majaki chorego człowieka niż rzeczywiste wydarzenia. Dużo jest za to rozmów, toczonych w ciemnych, zamkniętych pomieszczeniach. Ale są to rozmowy toczone po cichu, właściwie szeptane, w których nic nie jest powiedziane do końca, a najważniejsze rzeczy przemyca się między słowami. Akcja powoli posuwa się do przodu, teraźniejszość miesza się z przeszłością i wizjami bohaterów, ale nie ma tu chaosu, który przeszkadzałby w odbiorze.

Charakterystyczną cechą Shigurui jest to, że nie ma tu klasycznego podziału na dobrych i złych. Już podczas oglądania pierwszego odcinka (który jest właściwie tylko wprowadzeniem i absolutnie niczego nie wyjaśnia) zostałam mocno zaskoczona. Przyzwyczaiłam się, że główny bohater tego typu serii to zazwyczaj długowłosy szlachetny bishounen o kryształowym sercu, a tu taka niespodzianka… Niby młodzi, a jednak sprawiają wrażenie starych, okrutnie okaleczeni – jeden ślepy, drugi nie ma ręki, więc skąd, do diabła, ta pewność siebie?! Ano właśnie, główni bohaterowie nie mają pojęcia o miłości, współczuciu, litości czy przyjaźni. Za to zostali hojnie obdarzeni dumą, pewnością siebie i ambicją, chorą ambicją. Żeby nie było wątpliwości – ja nie cierpię bohaterów tego anime, są zepsuci do szpiku kości, zimni, bezwzględni i okrutni. Dla nich zabić drugiego człowieka to jak splunąć, wystarczy, że krzywo się spojrzał – życie ludzkie nie ma dla nich żadnej wartości. Zdarzały się chwile, w których było mi autentycznie żal Gennosukego i Irako, ale problem polegał na tym, że zaraz robili coś tak wstrętnego lub wykazywali się takim brakiem współczucia, że cały ten cień sympatii do nich szlag trafiał. Najbardziej przeraża fakt, że w porównaniu do reszty i tak wydają się w miarę ludzcy. Nie można również zapomnieć o kobietach, które są tu traktowane przedmiotowo, spełniając rolę zabawek dla mężczyzn lub maszynek do rodzenia dzieci. Szczerze powiedziawszy, na początku było mi ich strasznie żal, jednak z czasem zupełnie mi przeszło i stałam się obojętna na ich krzywdy. Jest coś w bohaterach tego anime, co nie pozwala ich lubić, po prostu nie da się i już. Na pewno duży wpływ ma na to fakt, że zostali oni pokazani od najgorszej strony, niektóre sceny potwierdzają, że mimo wszystko nie są im obce ludzkie uczucia, ale niestety jest ich zdecydowanie za mało.

Shigurui to sztandarowy przykład przerostu formy nad treścią. Nadal zastanawiam się, co jest takiego niezwykłego w tej zwyczajnej opowieści, że oglądałam ją z wypiekami na twarzy? Może chodzi o sposób, w jaki została opowiedziana – niespieszny, skupiający się na relacjach między bohaterami. Może właśnie ci zdegenerowani bohaterowie, jakże inni od idealnych istot, znanych z tego typu serii. Cały czas odnoszę wrażenie, a właściwie jestem pewna, że dostałam bardzo średniej jakości czekoladkę w przepięknym sreberku i szczerze powiedziawszy, nie mam nic przeciwko temu, by dostać kolejną.

moshi_moshi, 9 marca 2008

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Madhouse Studios
Autor: Norio Nanjou
Reżyser: Hiroshi Hamasaki
Scenariusz: Seishi Minakami
Muzyka: Kiyoshi Yoshida