Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 8/10
fabuła: 6/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,00

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 251
Średnia: 7,2
σ=2,02

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Grisznak)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

L change the WorLd

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 2008
Czas trwania: 120 min
Tytuły alternatywne:
  • Death Note: L change the worLd
  • Lの本当の秘密
Postaci: Policja/oddziały specjalne, Shinigami; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Live action
zrzutka

Ostatnie 23 dni z życia L i jego pojedynek z grupą szaleńców. Zwieńczenie filmowej trylogii Death Note.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Sukces dwóch kinowych ekranizacji Death Note zachęcił twórców do nakręcenia trzeciego, niezależnego już od mangi i anime, filmu, którego główną postacią byłby detektyw L. Tak właśnie powstał opisywany tutaj obraz. Po wpisaniu nazwiska do Notesu Śmierci, naszemu bohaterowi pozostały dwadzieścia trzy dni życia. L przygotowuje się do pożegnania ze światem, kiedy nagle otrzymuje wiadomość od F, w której ten informuje go o tajemniczym wirusie, który zabił wszystkich mieszkańców pewnej wioski w Tajlandii. Przed swoją śmiercią F przysyła L swojego następcę – małego tajskiego chłopca o wybitnych zdolnościach matematycznych. W tym samym czasie w ośrodku badań nad chorobami zakaźnymi odkryta zostaje prawda – użyty w ataku na wioskę wirus nieustannie mutuje i w praktyce nie ma nań lekarstwa. Odpowiedzialny za badania naukowiec, który usiłuje odnaleźć antidotum, wysyła do L swoją córkę wraz z efektami badań i próbką wirusa. Jakiś czas później zostaje zamordowany, zaś nasz detektyw staje się dla jego zabójców kolejnym celem.

L change the WorLd różni się znacząco od dwóch poprzednich filmów. Jest dużo bardziej dynamiczny, akcja potrafi gnać naprawdę szybko. Próżno szukać tu wielopiętrowych dialogów, dociekań na zasadzie „Jeśli mucha usiądzie na kaloryferze, to prawdopodobieństwo, że jesteś Kirą wzrośnie o 15%", jakich pełno było w oryginalnej historii. Bliżej temu filmowi do sensacji niż do kryminału. Narzuca to także fabuła – przeciwnikami jest banda szurniętych ekologów, która doszła do wniosku, że pro publico bono należy usunąć z powierzchni Ziemi większą część ludzkości, gdyż tylko to da ekosystemowi możliwość regeneracji zniszczeń poczynionych przez człowieka. Oczywiście, sami zamierzają przeżyć, a w tym celu potrzebne jest im antidotum, którego recepturę zabrał ze sobą do grobu jego twórca. Ale czy na pewno?

Choć film jest sequelem, znajdziemy w nim urywki z wydarzeń mających miejsce jeszcze przed rozpoczęciem zasadniczej serii. Co więcej, na dobrą sprawę, można oglądać ową produkcję bez znajomości fabuły Death Note. Owszem, ominie was wtedy kilka szczegółów, zaś pewne niuanse pozostaną niedostrzegalne (jak choćby to, że lokalny wielki zły powtarza Kirowe „Chcę zmienić świat” – czyżby etatowa mantra szaleńców – złoczyńców?), jednak cały film nie straci na atrakcyjności. Owszem, atrakcyjności, gdyż uczciwie trzeba przyznać, że L change the WorLd ogląda się nawet przyjemnie. Może to tylko moje wrażenie, że wcielający się w rolę głównego bohatera Kenichi Matsuyama radzi sobie nawet lepiej niż w dwóch wcześniejszych filmach. Wyrobił się chłopak i tyle. Na dodatek nie ogranicza się już do siedzenia w fotelu z podkulonymi nogami, ale ma okazję wykazać się nawet zdolnościami komicznymi – wszak jego bohaterowi przypadło mało wdzięczne, acz wymagające zadanie niańczenia dwójki dzieci. Inna bajka, iż brak godnego przeciwnika sprawia, że L raczej nie ma okazji wykazać się swoimi zdolnościami intelektualnymi.

Dzięki szybkiej akcji dzieje się tu całkiem sporo, zaś fabuła lubi wykręcać zawijasy. Dowiemy się nieco więcej o innych członkach Wammy's House, organizacji, do której należy L. Na dodatek, film jest znacznie bardziej brutalny. W obu wcześniejszych ludzie padali jak muchy, zgoda, ale działanie Notesu Śmierci, wywołującego zawał serca, trudno uznać za równie spektakularne jak zarżnięcie kogoś przy pomocy słusznych rozmiarów noża czy też nader naturalistyczne efekty działania wirusa (taką dawkę makabry można wytłumaczyć osobą reżysera – Hideo Nakaty, znanego z Ring). Nie twierdzę, że to czyni film lepszym lub gorszym – L change the WorLd jest po prostu inny od dwóch pozostałych. Brak tu także wyrazistej kreacji aktorskiej po drugiej stronie barykady – przeciwnicy to grupa szaleńców, z których tylko jedna osoba (i to, o ironio, właśnie ta mająca najbardziej nierówno pod sufitem) wyróżnia się w tłumie, chociaż do Kiry jej daleko.

Daleki jestem od tego, aby bezkrytycznie wychwalać ów film. Mamy tu, rzecz jasna, trochę dziur – kto mi powie, jakim cudem potężna organizacja, mająca wpływy na całym świecie, nie potrafi nawet zabezpieczyć swojej siedziby? Wirus zabija według własnego widzimisię, raz działa niemal natychmiast, innym razem potrzebuje więcej czasu. Jednakże mimo takich drobnych uchybień trzeba oddać twórcom, że zrobili całkiem niezły film sensacyjny, który miłośnikom Death Note (nie mówię tu oczywiście o najbardziej zadeklarowanych i oddanych fanach) ma szanse przypaść do gustu. Tym razem bowiem nie mamy do czynienia z metafizyką, a sam umysł to czasem ciut za mało, aby wygrać pojedynek. Aha, koniecznie obejrzyjcie to, co jest po napisach – czeka was miła niespodzianka.

Grisznak, 24 sierpnia 2008

Twórcy

RodzajNazwiska
Autor: Takeshi Obata, Tsugumi Ooba
Reżyser: Hideo Nakata
Scenariusz: Hirotoshi Kobayashi, Kiyomi Fujii
Muzyka: Kenji Kawai