Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyuu.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

5/10
postaci: 6/10 grafika: 6/10
fabuła: 3/10 muzyka: 4/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 5 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,40

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 63
Średnia: 6,67
σ=2,02

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (moshi_moshi)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Kyou Kara Maou! R

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 2007
Czas trwania: 5×25 min
Tytuły alternatywne:
  • 今日からマ王!R
zrzutka

Kolejna odsłona zwariowanych przygód młodziutkiego króla demonów. Czyli co się stanie, kiedy scenarzyście zabraknie pomysłów.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Kryzys w państwie został zażegnany, w Shinn Makoku powoli wszystko wraca do normy. Tymczasem król Yuri postanawia odwiedzić kraje ościenne i zobaczyć, jak sprawy się mają u jego przyjaciół. Podczas pobytu w gorących źródłach, oczywiście zupełnie przypadkiem, poznaje młodziutkiego władcę Małego Shimaronu. Król Sararegi wydaje się bardzo zainteresowany Yurim, co doprowadza Wolframa – narzeczonego Yuriego, do szału, a resztę świty niezwykle niepokoi. Kim jest piękny władca, czego naprawdę chce od króla Shinn Makoku i co do tego wszystkiego ma turniej rycerski oraz maszyna mierząca siłę miłości?!

Seria telewizyjna do szczególnie ambitnych i inteligentnych dzieł nie należała, co nie zmienia faktu, że była niezwykle sympatyczna, zabawna i ciepła. Jak to zwykle bywa w takich przypadkach, po OAV spodziewałam się nieco więcej. Pokaźniejszy budżet, tylko (lub aż) pięć odcinków, wypuszczanych w miesięcznych odstępach, oraz nowy bohater, tajemniczo spoglądający zza okularów na plakacie – zapowiadało się ciekawie. Wydawało mi się, że dwie i pół godziny wystarczą, by zgrabnie opowiedzieć jakąś historię. Kyou Kara Maou! R udowadnia, że niekoniecznie. Twórcom starczyło pomysłu zaledwie na dwa odcinki, a pozostałe spokojnie można nazwać wypełniaczami. Na dodatek, aby uatrakcyjnić całość i zaskoczyć widzów, wpadli na wyjątkowo chybiony pomysł wyemitowania odcinków niechronologicznie. Zabieg, który doskonale sprawdził się w Melancholy of Haruhi Suzumiya, tutaj wprowadził niepotrzebny chaos i sprawił, że seria wydaje się niedopracowana. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy po pierwszym obiecującym odcinku (zakończonym w najciekawszym momencie), w drugim zaprezentowano mi jakiś turniej rycerski połączony z wyborami miss, oczywiście zupełnie niezwiązane z wątkiem głównym. Co gorsza, kolejne również nie miały nic wspólnego z rozpoczętą w pierwszym odcinku historią, za to swoją absurdalnością biły wszystko, co wymyślono w serii telewizyjnej. Nie chcę przez to powiedzieć, że były tragiczne i w ogóle nie nadawały się do oglądania, ten rodzaj humoru mi nie przeszkadza, ale wielu osobom będzie on wydawał się głupi i całkowicie niestrawny. Szczerze mówiąc, oglądając Kyou Kara Maou! R nieźle się bawiłam, ale nie mogłam pozbyć się wrażenia, że na całość po prostu zabrakło pomysłu. Ta OAV byłaby dużo lepszą produkcją, gdyby wyrzucić z niej te trzy nic niewnoszące odcinki i zakończyć na dwóch, za to połączonych fabularnie. Za ciekawostkę można uznać fakt, że jeszcze zanim zakończono emisję Kyou Kara Maou! R, zapowiedziano trzeci sezon serii telewizyjnej. Moim zdaniem nie można jej było zrobić gorszej reklamy – jeżeli już w tak krótkiej OAV potrzebne były wypełniacze, to co czeka biednych widzów podczas kolejnych trzydziestu dziewięciu odcinków?

O postaciach niewiele można napisać. Ponieważ jest to produkcja skierowana głównie do fanów wcześniejszych części, nie widzę większego sensu w opisywaniu głównych bohaterów, zwłaszcza że niezbyt się zmienili. Naiwny i optymistycznie nastawiony do świata Yuri, wybuchowy i wiecznie zazdrosny Wolfram, szlachetny Konrad oraz przewrażliwiony Günter, tym razem muszą się zmierzyć z tajemniczym królem Sararegim. Postać młodego władcy zapowiadała się dosyć ciekawie – na pozór delikatny, przyjaźnie usposobiony, z magnetyczną osobowością, stara się pozyskać zaufanie Yuriego. Szkoda więc, że zamiast zająć się nim i jego historią, scenarzyści postanowili zmarnować czas antenowy na inne rzeczy, by w ostatnim odcinku, w ekspresowym tempie odsłonić wszystkie karty i zakończyć całą opowieść, zostawiając widzów z poczuciem niedosytu.

Od strony technicznej anime prezentuje się przyzwoicie. Projekty postaci wyglądają nieco lepiej niż w serii telewizyjnej, są zdecydowanie bardziej dopracowane, chociaż nadal rażą „przezroczyste włosy”. Zachowano również charakterystyczną dla tej serii paletę ciepłych i radosnych barw. Tła nadal nie grzeszą urodą i nie wznoszą się ponad przeciętność, ale nie jest to największy problem tej produkcji. Zasadniczo widać, że osoby odpowiedzialne za oprawę wizualną, w przeciwieństwie do scenarzystów, potrafiły wykorzystać otrzymane środki. Ścieżka dźwiękowa nie zachwyca, należy do wyjątkowo przeciętnych i niezbyt zapada w pamięć. Zarówno czołówka, jak i piosenka przy napisach końcowych, są utworami przyjemnymi i łatwo wpadającymi w ucho, ale niestety równie łatwo z niego wypadającymi.

Kyou Kara Maou! R jest produkcją przeznaczoną dla zagorzałych fanów serii telewizyjnej, chociaż nawet oni zapewne dostrzegą jej słabości. Sądzę, że zmarnowano spory potencjał i skutecznie zniechęcono potencjalnych widzów do kolejnego sezonu. Czy warto poświęcić czas na te pięć odcinków? Tylko jeżeli jest się bardzo odpornym na absurdalny rodzaj humoru, prezentowany w tej serii, i aktualnie nie ma się nic ciekawszego do roboty lub do oglądania, w co akurat trudno mi uwierzyć.

moshi_moshi, 27 grudnia 2008

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Studio DEEN
Autor: Tomo Takabayashi
Projekt: Temari Matsumoto, Yuka Kudou
Reżyser: Junji Nishimura
Scenariusz: Akemi Omode
Muzyka: Youichirou Yoshikawa