Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 3/10 grafika: 6/10
fabuła: 3/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

4/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,00

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 67
Średnia: 6,21
σ=2,18

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Paweł)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Hyakko

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2008
Czas trwania: 13×24 min
Tytuły alternatywne:
  • ヒャッコ
Tytuły powiązane:
Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm
zrzutka

Cztery dziewoje poznały się w szkole… I co z tego wynikło? Nic, a przynajmniej nic konstruktywnego.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Ayumi Nonomura rozpoczyna naukę w liceum Kamizono – placówce słynącej z wielości i ogromu budynków. Ponieważ nie należy do zbyt rezolutnych dziewcząt, już pierwszego dnia gubi się podczas przerwy. Sęk w tym, że nie tylko traci wszelką nadzieję, ażeby zdążyć przed rozpoczęciem lekcji, ale i na dodatek przez swoją nieśmiałość nie ma żadnych koleżanek, które ewentualnie mogłaby poprosić o pomoc. Ku swemu wielkiemu zdziwieniu spotyka znajomą twarz. Jest to Tatsuki Iizuka – dziewczyna z klasy Ayumi. Wzrastają więc szanse na odnalezienie odpowiedniej sali, jak się jednak okazuje, pomimo pewności siebie, którą emanuje Tatsuki, ona też nie wie, w którą stronę się udać. Czy cokolwiek uratuje nasze bohaterki przed groźbą spóźnienia? A i owszem, bo nagle z okna wyskakuje dziewczę o pomarańczowych włosach, a niedługo potem pojawia się też ostatnia z czterech głównych bohaterek. W kupie siła, jednak z orientacją w terenie u nastolatek najwyraźniej bywa różnie…

W zasadzie gdybym miał jednym zdaniem opisać tę serię, to z pewnością powiedziałbym, że jest to seria o niczym. Nie można nawet powiedzieć, by posiadała przewidywalną fabułę, bo tu nie było czego przewidywać – postaci ot, tak sobie były, pobiegały, pomachały rękoma, czasami coś krzyczały, standardowo musiało być jakieś zbliżenie na biust lub krótką spódniczkę, następnie jakiś żart, znowu jakiś komentarz i tak w kółko. Ponieważ jednak jest to komedia, wcale nie musi mieć głębokiego sensu, by doskonale spełniać swoją rolę. Niestety pod tym względem ogromnie się zawiodłem, a może bardziej na miejscu będzie stwierdzenie, że się zdziwiłem. Seria ta to „drewniak” jakich mało, nie tylko nic się tutaj nie dzieje, ale nawet śmiesznie nie jest. Jest to pierwsza komedia, na której nie uśmiechnąłem się ani razu, bo te wszystkie sytuacje nie były śmieszne, raczej rzekłbym, że były wręcz żałosne. Dlaczego? Typowy poziom żartów w anime dzieli się na dwie sfery. Albo jest to humor „inteligentny”, w pewien sposób skłaniający do myślenia, albo po prostu opiera się na najbardziej prymitywnych instynktach, bo jak się skojarzy, to na pewno rozśmieszy. Hyakko to fenomen, którego twórcy nie chcieli popadać w skrajności, próbowali więc wypośrodkować między tymi dwiema sferami, komponując dzieło pozbawione jakichkolwiek emocji. Momentami zastanawiałem się, czy nie lepiej byłoby mi oglądać ścianę, bo i co to za różnica, skoro ni to wzrusza, ni porusza. Czasem chyba orientowano się, że poziom żartów jest mizerny, próbowano więc posiłkować się różnego rodzaju dopiskami, szkoda tylko, że odniesiono całkowicie odmienny skutek. Również wszelkie przerysowania humoru nie ratowały, całość wypadła po prostu płytko.

Kiedy brak sensownej fabuły, a na dodatek nie jest zbyt zabawnie, ostatnią deską ratunku mogą być charyzmatyczne postaci, których obecność nadrabia wszelkie inne braki. Niestety, o to też się nie pokuszono, po co poprawiać ogólne złe wrażenie… Zamiast postaci charyzmatycznych dostajemy postaci schematyczne. Każda z czterech dam to podany na talerzu najbardziej znany typ osobowości. Tak oto mamy: dziewczynę rozwydrzoną i przy okazji bardzo krzykliwą, następnie wyniosłą intelektualistkę, która zawsze mówiąc „nie” – myśli „tak”, kandydatkę numer trzy, małą, nieśmiałą i koniecznie z dużym biustem, oraz na koniec cichą i rzadko kontaktującą. Wszystkie zdają się tępe, a przy tym zupełnie bez wyrazu. No dobrze – postaci nie muszą być wybitnie mądre, nawet zaburzenia osobowości można darować, jednak przynajmniej trochę logiki w działaniach by się przydało. Nie należy zapominać o postaciach pobocznych, których jest tu dosyć sporo. Żeby każdy widz znalazł coś dla siebie, spotykamy kolejne często pojawiające się w seriach tego typu osobowości. Jest to chyba jednak pierwszy raz, kiedy zauważyłem tak duże namnożenie stereotypowych postaci. Oczywiście prezentowana jest fajtłapa, która nic nie robi, tylko płacze, koniecznie musi być też jedna uchodząca za demona, której twarz zasłaniają włosy, ponadto chuligan, geniusz, zapalony fotograf – na dodatek większość znalazła się w jednej klasie, oczywiście tej samej, z której wywodzą się nasze bohaterki. Jakby tego było mało, dodano też jedną postać ekstra. Do wyżej wymienionego kompletu brakuje lesbijki, twórcy postanowili więc trochę schemacik unowocześnić, wprowadzając biseksualistkę, której to podobają się wszyscy i wszystko dookoła.

Postaci nie, fabuła tym bardziej nie, humor też nie bardzo, jak więc od strony technicznej? Grafika, chociaż co najwyżej przeciętna, może się podobać, ponieważ postawiono tutaj na przykuwające uwagę, dobrze dobrane kolory. Co z tego jednak, skoro sylwetki postaci kuleją, nie tylko dlatego, że posiadają dosyć dziwne kształty, ale również dlatego, że ich twarze są nie najlepiej wykonane. Najczęściej są trójkątne, do tego mają wymyślne oczy o przeróżnych kolorach, które momentami zmieniają położenie, czyniąc postaci zezowatymi.

Warstwa muzyczna była pierwszym i jedynym pozytywem, jaki w tej serii zauważyłem. Dokładniej chodzi o piosenkę z czołówki, która po prostu jest nieziemska. Nie wiem, czy to dlatego, że z czymś mi się kojarzy, ale przyznam, że mógłbym jej słuchać na okrągło. Muzyka w tle też jest w porządku, chociaż akurat gdyby jej nie było, to dużo byśmy nie stracili. Ending natomiast jest jedynie przeciętny i nijak nie pasuje do serii – jeżeli byłoby to anime z elementami akcji to może, ale w przypadku Hyakko raczej takowej nie uświadczymy.

Wydarzenia serii opierają się zatem na szkolnym życiu bohaterek, którym od czasu do czasu przychodzą do głowy różne dziwne pomysły. Żeby nie było nudno – przynajmniej z założenia – wprowadza się też postaci poboczne, bacznie się im przyglądając, regułą oczywiście jest jeden odcinek dla jednej postaci i jej niezwykle skomplikowanych problemów. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że zarówno oś fabuły, jak i sam koncept, oparte były na czyimś strumieniu świadomości. Innymi słowy, to tak, jakby stworzyć jakąś serię z rozwijającą się fabułą, wypełnić ją niezbyt udanymi scenami humorystycznymi, po czym wyciąć te sceny i losowo połączyć je w jedną pozbawioną sensu całość. Z wielkim trudem starałem się przebrnąć do końca, z nadzieją, że może dalej będzie lepiej. Ocknąłem się dopiero podczas odcinka przedostatniego, w który wpleciono trochę dramatyzmu i historię z życia jednej z bohaterek. „Po co?” pomyślałem i „dlaczego dopiero teraz?” Chociaż był to pewien przełom, bo anime bez fabuły nagle fabułę zyskało, to niestety nie przyniosło to większych skutków, a było jedynie niezłym wprowadzeniem do odcinka ostatniego, który faktycznie był dobry i pokazywał, że jednak te wszystkie bezsensowne działania do czegoś tam prowadziły. Mimo wszystko jednak wnioski są typowe i przerabiane były już tyle razy, że ten z powodzeniem można sobie darować.

Zapytany o to, czy mógłbym komuś polecić tę serię, najchętniej odpowiedziałbym, że nie. Wiem jednak, że często odbiór płytkich historyjek tego typu zależy przede wszystkim od poczucia humoru osoby oglądającej. Fanów wszelkiej maści komedii zachęcam więc do zapoznania się z pierwszym odcinkiem, gdyż prawie wszystkie pozostałe utrzymane są w niemalże identycznej konwencji. Pozostałym jednak szczerze odradzam, bo i po co tracić cenny czas.

Paweł, 29 stycznia 2009

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Nippon Animation
Autor: Haruaki Katou
Projekt: Michio Fukuda
Reżyser: Michio Fukuda
Scenariusz: Yoshihiko Tomisawa
Muzyka: Tsunku