Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 7/10 grafika: 6/10
fabuła: 5/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

7/10
Głosów: 7 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,57

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 44
Średnia: 6,2
σ=1,89

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (IKa)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Shinkyoku Soukai Polyphonica

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2007
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • Polyphonica
  • 神曲奏界ポリフォニカ
Postaci: Artyści; Pierwowzór: Gra (bishoujo); Miejsce: Świat alternatywny; Inne: Magia
zrzutka

Pełen uroku, choć daleki od technicznej perfekcji zbiór historii, osadzonych w ciekawym i przemyślanym świecie, stworzonym przez Ichiro Sakakiego na potrzeby serii interaktywnych opowiadań ze studia Ocelot.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Polyphonica to kontynent, na którym Geniusze Muzyki – nieśmiertelne, nadprzyrodzone istoty, zwane często „dobrymi sąsiadami” ludzi, swobodnie manifestują się wśród nich i uczestniczą w życiu społeczeństwa. Płaszczyzną porozumienia, językiem zdolnym wyrazić uczucia i opisać kształt ludzkiej duszy – przedmiotu zainteresowania Geniuszy, a jednocześnie siłą, wydobywającą z nich to, co najlepsze – lub najgorsze – jest w tym świecie muzyka. Ludzie, którzy potrafią swoje emocje odmalować dźwiękami na tyle sprawnie, by stworzyć stały związek z którymś z Geniuszy, zwani są dantystami i darzeni są wielkim szacunkiem z racji nadzwyczajnych możliwości, jakimi dysponują dzięki nadprzyrodzonym talentom swojego partnera.

Przez dwanaście odcinków widzom przyjdzie zgłębiać naturę więzi, czy też, jak chcą niektórzy „kontraktów”, łączących dantystów i Geniusze, w towarzystwie takiej właśnie urokliwej pary, tworzonej przez Phorona Tatarę, młodego dantystę, oraz jego partnerkę, Corticarte Apa Lagranges – dla przyjaciół po prostu Corti. Zatrudnieni przez pośredniczące w pracy dantystów i ich nadprzyrodzonych towarzyszy biuro, prowadzone przez Eufinley Tsuge, będą stykać się z różnymi aspektami współżycia istot tak diametralnie się od siebie różniących, jak nieśmiertelne Geniusze i zwykli ludzie: od harmonijnej współpracy w codziennych zadaniach, przez pomoc w nagłych wypadkach, po wzajemne zatargi, zadrażnienia, uprzedzenia. Z wyjątkiem dwuodcinkowego finale, seria z żelazną konsekwencją trzyma się formuły epizodycznej, przedstawiane wydarzenia są zaś traktowane wyłącznie jako niezbędne tło. Skupienie się nawet nie na samych bohaterach, a raczej na dynamice ich stosunków, wychodzi serii na dobre. Warto zauważyć, że nawet jeśli relacje między spokojnym i wyciszonym Phoronem a impulsywną Corti, między tą dwójką a wielbiącymi Phorona siostrami Yuugiri, jego młodszymi koleżankami z akademii kształcącej dantystów, czy między nieco apodyktyczną Eufinley i jej niefrasobliwym towarzyszem­‑Geniuszem, Yadio, a całą resztą, sprawiają wrażenie pasujących do „kanonu” anime, to wyróżnia je jednak coś szczególnego – sprawiają wrażenie mniej wymuszonych i bardziej naturalnych niż zazwyczaj. Jest to nieoceniony, i – poza spójnym i oryginalnym światem przedstawionym – największy atut tej serii.

Świat, w którym osadzono akcję, jest dziełem Ichiro Sakakiego i powstał na potrzeby serii kinetic novels, będących pozbawioną węzłów decyzyjnych odmianą visual novel, popularnych w Japonii interaktywnych opowiadań, ze studia Ocelot. Z czasem świat Polyphoniki okazał się tak popularny, że poza liczącym cztery woluminy głównym nurtem interaktywnych opowiadań o zbiorczym podtytule Crimson doczekał się adaptacji w tradycyjnej książkowej formie, a także kilku kolejnych linii fabularnych. Bohaterowie jednej z nich, noszącej podtytuł Black, pojawiają się zresztą w anime, w siódmym odcinku. Zadziwia jednak podejście do materiału źródłowego. Serię oparto o szereg krótkich opowiadań i zamkniętych fabularnie historii zawartych w głównym cyklu. Być może założono, że przed ekranami zasiądą przede wszystkim fani produktów ze studia Ocelot – tak czy siak, zawiązanie głównego wątku fabuły potraktowano po macoszemu, dopiero z czasem i niejako mimochodem widzowie mają szansę dowiedzieć się czegoś więcej o bohaterach. Niestety, w efekcie widz niezaznajomiony dokładnie ze światem Polyphoniki do samego końca będzie wyławiał z pozoru wyrwane z kontekstu wzmianki i nawiązania, które wyjaśnić mogą albo oryginalne opowiadania, albo gruntowne wprowadzenie, którego, jak wspomniałem, w serii brak. Siłą rzeczy negatywnie wpływa to na odbiór i ostateczną ocenę. Być może na taki, a nie inny kształt serii od strony fabularnej wpłynęła przedwczesna śmierć reżysera – Junichi Watanabe zmarł na wylew krwi do mózgu w trakcie prac nad tą produkcją.

Od strony graficznej seria jest doprawdy wybuchową mieszanką geniuszu i rozpaczliwej miernoty. Napisom końcowym towarzyszą absolutnie rewelacyjne animacje, dowodzące, że prawdziwe jest stwierdzenie „mniej znaczy więcej”. Oryginalną oprawę graficzną dla produktów Ocelota dostarczył Catwalk, znany krąg, którego członkiem jest Noboru Kannatsuki i który zaprojektował postaci głównego cyklu, z Corticarte i Phoronem na czele. Grafiki tego właśnie artysty, uzupełnione garścią prostych efektów i ilustrowane przepiękną piosenką Concordia w wykonaniu kukui, tworzą nastrojową perełkę. W odcinku siódmym w ten sam sposób skorzystano z prac BUNBUNa, ilustratora cyklu Black, z równie rewelacyjnym efektem. Niestety opening, w którym CGI boleśnie gryzie się z prostą animacją, na takim tle wypada bardzo blado. Projekty postaci zachowały wystarczająco wiele podobieństwa do oryginałów, jednak sama seria sprawia wrażenie wykonanej nierówno, a miejscami niechlujnie. Tła rażą schematycznością. W pierwszych odcinkach animacja jest jeszcze wystarczająco staranna, ale już w piątym czy szóstym nie są rzadkością twarze zmieniające kształt i proporcje z ujęcia na ujęcie. Na szczęście twórcy nie próbowali, jak jest to w ostatnich latach w modzie, „odkupić” tych przewin przez szafowanie fanserwisem – brak otwartego schlebiania najniższym gustom to wbrew pozorom całkiem poważna zaleta.

Oprawa muzyczna, w całości zaadaptowana z kinetic novels Ocelota, jest udana, dobrze dobrana i zawiera kilka wiodących, łatwo rozpoznawalnych i wpadających w ucho motywów orkiestrowych. Niczego innego nie oczekiwałbym po Hikaru Nanase – wprawdzie na swoim koncie ma może bardziej udane albumy, jak ten z Noein ~mou hitori no kimi he~, ale i ten nie rozczarowuje. Z całości zdecydowanie wyróżnia się motyw Dandelion, którego wersja z fantastycznym wokalem Maiko Horisawy znana jest jako L'Aura ~Shouryou no Uta~ i towarzyszy decydującym scenom ostatniego odcinka. Obok wspomnianej wcześniej Concordii, w serii wykorzystano jeszcze dwie równie udane piosenki znanego i popularnego duetu eufonius – towarzyszącą openingowi Apocrypha oraz umieszczoną na tym samym singlu, a wykorzystaną w końcówce ósmego odcinka, Rakuen. Tutaj moja ocena jest z całą pewnością stronnicza, ponieważ ta ostatnia jest moją ulubioną piosenką tego duetu. Seria dobrze wypada też w kwestii obsady. Wśród seiyuu spotykamy sporo znanych i uznanych talentów, jak Ayako Kawasumi czy Nana Mizuki. Jednak seria zapadła w pamięć fanów przede wszystkim jako debiut Haruki Tomatsu w roli Corticarte. Od czasu Shinkyoku Soukai Polyphonica ta seiyuu zwróciła na siebie uwagę takimi rolami, jak Lala Satalin Deviluke (To Love­‑Ru) czy Nagi (Kannagi). W trakcie prac na tą serią była wciąż licealistką. W roli Phorona partnerował jej bardzo doświadczony Hiroshi Kamiya, który wśród licznych ról ma na koncie m.in. Nozomu Itoshikiego (Sayonara Zetsubou Sensei) czy Tierię Erde (Gundam 00).

Seria ta budzi niewątpliwie mieszane uczucia, z całą pewnością wynudzi miłośników akcji, rozczaruje poszukiwaczy fanserwisu i zrani oczy tych, którzy nie potrafią wybaczać graficznych kiksów. Przyjęta formuła dodatkowo ogranicza widownię do najwytrwalszych, gotowych na uzupełnianie wiedzy o świecie Polyphoniki z innych źródeł. Mimo wszystko, serię daje się oglądać, i ogląda się dobrze – tylko i wyłącznie ze względu na dobraną obsadę i relacje między bohaterami. Na szczęście w 2009 roku powstała nowa seria, Shinkyoku Soukai Polyphonica Crimson S, będąca wierną ekranizacją pierwszej kinetic novel i zawierająca zarówno w miarę kompleksowe wprowadzenie do świata, jak i przedstawienie głównych bohaterów. Uzupełniono tym samym ziejącą dziurę w fabule i wszyscy zainteresowani właśnie od nowej, późniejszej serii powinni zaczynać swoje spotkanie ze światem Polyphoniki.

wa-totem, 5 lipca 2009

Recenzje alternatywne

  • Velg - 26 maja 2009
    Ocena: 6/10

    Na kontynencie Polyphonica istoty nadprzyrodzone i ludzie żyją w zgodzie… A ja sądzę, że zgodzimy się, iż seria jest przyjemna, acz do bycia arcydziełem jej daleko. więcej >>>

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Ginga Production
Autor: Ichirou Sakaki, ocelot
Projekt: Hiroyuki Horiuchi
Reżyser: Jun'ichi Watanabe, Masami Shimoda
Scenariusz: Ichirou Sakaki
Muzyka: Hikaru Nanase