Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 7/10 grafika: 5/10
fabuła: 4/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 7 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,43

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 991
Średnia: 8,08
σ=1,74

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Tassadar)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Fairy Tail

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2009
Czas trwania: 175×23 min
Tytuły alternatywne:
  • フェアリーテイル
Widownia: Shounen; Postaci: Magowie/czarownice; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Świat alternatywny; Inne: Magia
zrzutka

Perypetie magów, zrzeszonych w gildii zbierającej najbardziej ekscentrycznych przedstawicieli profesji. Ograne klisze fabularne, mnóstwo humoru i nieskomplikowani, ale sympatyczni bohaterowie.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Wśród tasiemcowych serii przygodowych zaistnieć niełatwo. Odnoszący sukcesy mangowy pierwowzór to warunek konieczny, by jakiekolwiek liczące się studio zaryzykowało zainwestowanie czasu i pieniędzy w nowy projekt. Wyjątki od reguły są, ale sporadyczne, zresztą nawet powstała już adaptacja może się urwać nagle, jeśli nie zdoła sprostać surowym wymogom nastawionej na zysk rzeczywistości. Bez wyróżniającej się koncepcji albo umieszczenia akcji w nietypowym uniwersum trudno przebić się pośród tak znanych marek, jak choćby One Piece i Naruto. Nie przeszkadza to jednak aspirantom w podejmowaniu prób zepchnięcia potentatów ze szczytu.

Fairy Tail wpisuje się w ów trend modelowo. Serial powstały na kanwie popularnej mangi opowiada o losach czarodziejów skupionych w gildii, gdzie nadrzędnymi wartościami są przyjaźń i prawość, ale już ogólnie pojmowane zdrowie psychiczne nie jest wymogiem koniecznym do otrzymania członkostwa. W rezultacie organizacja, choć potężna i notorycznie walcząca ze złem, ma też tendencję do czynienia spustoszenia, gdziekolwiek nie pojawią się jej członkowie. Nie jest to nowa koncepcja w świecie komiksu, zaś najlepszym punktem odniesienia ukazującym jej ideę są… Przygody Gala Asteriksa i pozostałe albumy ze słynnej serii René Goscinnego i Alberta Uderzo. Porównanie ogranicza się co prawda jedynie do założeń fabularnych, ale wystarczy rzut oka na siedzibę gildii i kilka chwil z życia jej ekstrawaganckich członków, by stało się zauważalne. Tak jak i w wiosce galijskiej, zaledwie pretekst wystarczy krewkim magom do wszczęcia rozróby, po której jednak wszyscy zgodnie bawią się i ucztują, zapominając o wcześniejszych różnicach. Rozmaitych podobieństw jest zresztą na pęczki, w tym do klasyków tasiemcowych serii shounen, na czele z Dragon Ballem Akiry Toriyamy – zresztą sam autor nie krył tego w rozlicznych wywiadach.

Rozpatrując Fairy Tail pod kątem kryteriów istotnych dla gatunku, potencjalny widz najpewniej zwróci uwagę na wyrazistych i charakterystycznych bohaterów. Zróżnicowanie jest ogromne, i choć trzon obsady pozostaje w zasadzie niezmieniony, to co chwila pojawiają się nowe postacie, a czasami, jak to w shounenach bywa, także dawni wrogowie porzucają ścieżkę występku, by przyłączyć się do gildii. Drużyna jest skomponowana według wszelkich prawideł, ale i z odrobiną fantazji. Na pierwszy plan wysuwa się nieco roztrzepany, choć odważny Natsu, mistrz korzystania ze smoczego ognia. Ważną rolę spełnia jego najlepszy przyjaciel i zarazem odwieczny rywal Gray – wyrachowany (choć także niezbyt rozgarnięty) mag lodu. Konflikt żywiołów idzie w parze z różnicami osobowości i przypomina żywo rywalizację duetu głównych bohaterów Naruto, choć pełni bardziej marginalną rolę. Dzieje się tak dlatego, że krewką dwójkę zazwyczaj pacyfikuje Erza, koleżanka z dzieciństwa i osoba równie przyjacielska, co władcza, zdolna utrzymać w ryzach jeszcze ze stu równie żywiołowych chłopaków. Rolę komediową pełni przede wszystkim Happy, niebieski, gadający i potrafiący latać kot, który głosem Rie Kugimiyi zawsze gotów jest do wtrącenia zabawnego komentarza. Dzielnie wspiera go nowo przyjęta w szeregi magów gildii Lucy, blondynka będąca tak potrzebnym głosem rozsądku wśród rzeszy narwanych towarzyszy. Wymieniać można by długo i nikt nie powinien mieć problemu ze znalezieniem swych ulubieńców, którym będzie kibicował podczas licznych przygód.

To powiedziawszy, warto zaznaczyć, że choć bohaterowie serialu dają się łatwo polubić, trudno w ich przypadku mówić o wyraźnym rozwoju osobowości. Owszem, zdarzają się im chwile wzruszenia, determinacji i poświęcenia w obliczu trudnych wyborów, ale jednocześnie w głębi serca pozostają tymi samymi, lekko naiwnymi i prostolinijnymi ludźmi. Nawet wtedy nie tracą swego uroku, przez co często wybaczyć można zarówno teatralność wypowiedzi, jak i szablonowość zachowań. Ostatecznie ów brak wyraźnego rozwoju, mogący uchodzić za wadę, nie przeszkadza w oglądaniu, gdyż jest integralnym elementem przemyślanej całości. Wynika to w dużej mierze z atmosfery anime, o wiele luźniejszej niż to zazwyczaj bywa. Humoru jest co niemiara i choć ze względu na długość serialu ma on prawo znużyć, a autorzy nierzadko przeżywają gorsze chwile, to jednak wystarczy jedna cięta riposta Happy’ego albo przejaw komicznie obłąkanego rozumowania Natsu, by z łatwością wybaczyć wcześniejsze niedociągnięcia.

Poważniejsze zgrzyty zaczynają się dopiero, gdy przychodzi czas na kreślenie scenariusza. Początkowo wydarzenia wciągają, a szybka akcja i niemal zerowa obecność „zapychaczy” sprawiają, że anime ogląda się przyjemnie.. Z czasem jednak wspomiane na początku wątki spychane są na dalszy plan, a wszystko zaczyna się sprowadzać do walki z „mroczną gildią tygodnia”. Im bliższy moment dogonienia treści pierwowzoru, tym bardziej rozwlekłe i nużące stają się poszczególne epizody. Twórcy potrafią wręcz zadusić najlepsze fragmenty mangi, wykazując się marnym wyczuciem i dowodząc morderczego dla kreatywności pośpiechu, w jakim najwyraźniej przyszło im pracować. Na szczęście także w późniejszym okresie zdarzają się przebłyski formy, przez co nie sposób jednoznacznie skrytykować sposobu, w jaki zaadaptowano wydarzenia. Inna sprawa, że wersja komiksowa także z czasem obniża loty, co z pewnością nie ułatwiało pracy ekipie.

Skoro o przygodowym tasiemcu mowa, nie mogło oczywiście zabraknąć pojedynków, a że sprawa dotyczy magów, na ich zróżnicowanie i widowiskowość nie powinno się narzekać. Rzeczywiście, jeśli chodzi o bogactwo technik, wybór jest ogromny. Specyfika magii w uniwersum Fairy Tail powoduje, że każdy czarodziej specjalizuje się silnie w konkretnej odmianie zaklęć, korzystając z mocy żywiołów, przywołując potężnych sojuszników z innych światów, ogłupiając umysły wrogów, czy nawet odwołując się do tak zwariowanych idei, jak bojowe perfumy. Słabuje niestety wizualizacja pojedynków, bo o ile oszczędnej animacji można się po tak długiej serii spodziewać, to już komputerowe efekty mające obrazować działanie czarów są zatrważająco mizernej próby. Kiczowate i powtarzalne, sprawiają, że walki ogląda się chwilami z bólem serca, chcąc, by skończyły się jak najszybciej, a wzrokowi oszczędzono dalszych katuszy. Wszystko jest odpowiednio złagodzone z myślą o młodszym widzu, częstokroć aż do przesady. Chwile, gdy potężny magiczny atak, zdolny stworzyć w ziemi krater wielkości basenu, nie czyni magom szkody innej niż pomiętolenie ubrania i osmalenie twarzy, budzą uśmiech politowania i nawet przy sporej dozie samozaparcia trudno się do nich przyzwyczaić.

O wiele lepiej prezentuje się rysunek postaci. Jest on co prawda dość nierówny jakościowo i utrzymany w specyficznym stylu, ale nie aż tak, jak w rekordowo ekscentrycznym One Piece. Cieszy bogata, radosna kolorystyka i chęć twórców do ubierania bohaterów w coś innego niż tylko jeden zestaw przetartych szat podróżnych na ponad sto odcinków. Tła są poprawnie wykonane, a animacja, o czym wspomniałem, niezła jak na standardy gatunku. Ciekawą odmianą są statyczne, pastelowo kolorowane kadry ilustrujące ważniejsze lub zabawniejsze momenty w serialu – są też przy okazji bodaj jedynym elementem, przy realizacji którego nie widać presji goniących terminów. Szkoda tylko, że wszelkie mankamenty próbuje się zasłonić rosnącą ilością fanserwisu w postaci systematycznie powiększających się biustów bohaterek i coraz powszechniejszego używania przez walczących magii niszczącej przede wszystkim ubrania.

Udźwiękowienie okazuje się z kolei mocnym punktem tytułu. Gdyby nie openingi i endingi, w zdecydowanej większości zaopatrzone w badziewną muzykę (i co gorsza, notorycznie spojlerujące istotne dla fabuły wydarzenia), byłbym skłonny wystawić może i pełną dziesiątkę. Za utwory towarzyszące akcji odpowiada Yasuharu Takanashi, który klasę udowodnił już pracując nad Naruto Shippuuden, tu zaś spisał się bez zarzutu. Dynamiczne kawałki, przywodzące na myśl aranżacje zespołu Nightwish za jego najlepszych lat, wynoszą seans na wyższy poziom i przy okazji znakomicie odwracają uwagę od graficznych niedoróbek. Zebrany w całość soundtrack jest jednym z najlepszych, jakie przewinęły się w anime ostatnimi laty. Także plejada znanych seiyuu spisuje się na medal, wczuwając się w role i potrafiąc autentycznie tchnąć w swe postaci życie. Jako ciekawostkę można podać, iż anime stało się ostoją dla Ayi Hirano, która swego czasu za któryś z kolei nieobyczajny i mało przemyślany wybryk otrzymała wilczy bilet na udział w jakichkolwiek projektach. W grze aktorki da się zauważyć wyjątkową motywację, zaś serial pozwolił jej przeczekać burzę i dał nadzieję na nieśmiały powrót w innych tytułach.

Podobnie jak w przypadku Bleacha, emisja serialu została w pewnym momencie przerwana, by dać autorowi mangi czas na stworzenie dalszych rozdziałów. To godna pochwały decyzja, która uratowała anime przez widmem marnych „wypełniaczy”. Co ciekawe, w tym przypadku są one jak na tasiemiec całkiem udane, gdyż zazwyczaj koncentrują się na aspekcie komediowym i nie zajmują zbyt wielu odcinków. Jedyny dłuższy wątek przygotowany od zera przez twórców anime dobrze udaje integralną część fabuły i jest sensownie umieszczony w stosunku do reszty wydarzeń. Gdyby nie żenujący „Gang Trzęsityłków”, który ktoś najwyraźniej uznał za genialny dowcip, nie miałbym wypełniaczom praktycznie nic do zarzucenia.

Ostatecznie Fairy Tail trudno zaliczyć do najbardziej udanych przedstawicieli gatunku, głównie ze względu na powtarzalną i nieumiejętnie prowadzoną akcję. Wyraźnie widać brak czasu, by dokładniej popracować nad każdym kolejnym odcinkiem i poprawić wiele spośród drobnych, ale irytujących wad. Gdyby nie kilku bohaterów, do których zdążyłem się już przywiązać, i rewelacyjna ścieżka dźwiękowa, moja ocena byłaby zapewne nawet o punkt niższa. Trudno mi z czystym sumieniem polecić serial, ponieważ jego poziom jest bardzo nierówny i początkowe parędziesiąt niemal jednoznacznie udanych odcinków nijak się ma do reszty. Jednocześnie nie zniechęcam, gdyż zaryzykować można i ostatecznie swej decyzji nie żałuję. Gdybyście jednak mieli wybierać z dwojga – anime i mangi, zdecydujcie się na wersję komiksową. Muzyki można przecież zawsze posłuchać, czytając…

Tassadar, 28 kwietnia 2012

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: A-1 Pictures, Satelight
Autor: Hiro Mashima
Projekt: Hiroyuki Taiga, Midori Yamamoto, Yoshinori Iwanaga
Reżyser: Shinji Ishihira
Scenariusz: Masashi Sogo
Muzyka: Yasuharu Takanashi

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Fairy Tail – opisy odcinków na Anime-Chronicle Nieoficjalny pl
Podyskutuj o Fairy Tail na forum Kotatsu Nieoficjalny pl