Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Dango

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 7/10 grafika: 5/10
fabuła: 3/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 16 Zobacz jak ocenili
Średnia: 5,88

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 329
Średnia: 6,91
σ=1,66

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Saint Seiya Tenkai

Wylosuj ponownieTop 10

Rycerze Zodiaku

zrzutka

Seria, o której istnieniu wypada przynajmniej wiedzieć… Inaczej będzie się miało problem ze zrozumieniem wielu fanfików.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Czy można jeszcze zaspoilerować to anime? Jeśli uważacie, że tak – nie czytajcie dalej. Ta niezwykle długa seria podzielona jest na trzy części (będące właściwie odrębnymi seriami), określane zazwyczaj nazwami: Sanctuary Chapter, Asgard Chapter i Poseidon Chapter.

Sanctuary Chapter (73 odcinki) rozpoczyna się turniejem sztuk walki, na który przybywają młodzi wojownicy. Każdy z nich, mimo młodego wieku, okazał się niezwykle utalentowany: każdy zdobył brązową (mam na myśli stop metali, nie kolor) zbroję rycerską, która swą moc czerpie z jednej z gwiezdnych konstelacji. Każda z tych zbroi wzmaga siłę noszącego ją rycerza, ma także unikalne właściwości. Jednak stawką w turnieju jest nieporównanie bardziej potężna złota zbroja Strzelca… Nic dziwnego, że turniej zostaje przerwany pojawieniem się złoczyńców pragnących zdobyć ów bezcenny skarb. W pościg za nimi wyrusza czwórka brązowych rycerzy – rycerz Pegaza Seiya, rycerz Smoka Shiryu, rycerz Łabędzia Hyoga i rycerz Andromedy Shun. Nieco później dołącza do nich brat Shuna, Ikki, rycerz Feniksa. Okazuje się także, że „sponsorka” turnieju, Saori Kido, jest wcieleniem bogini Ateny, a zadaniem rycerzy jest strzec ją przed niebezpieczeństwami…

Po dłuższym pościgu i rozmaitych dramatycznych wydarzeniach nasi bohaterowie przybywają do świątyni Ateny w Grecji. Jednak Atena wcale nie zostaje powitana jako bogini, a piątka rycerzy będzie musiała stoczyć najtrudniejszą, nierówną walkę: aby ocalić świat, muszą pokonać strzegących świątyni złotych rycerzy, i to w ciągu dwunastu godzin!

Asgard Chapter (25 odcinków) oparty jest na podobnym schemacie. Światu grozi niebezpieczeństwo, a bohaterowie muszą walczyć ze śmiertelnie groźnymi wojownikami ze skutego lodami Asgardu, podwładnymi księżniczki Hildy. Ta część pod wieloma względami jest najciekawsza. Trudno mówić o jakichś rewelacjach, ale bohaterowie negatywni zyskują pogłębione (jak na tę serię) charaktery i są zdecydowanie najciekawszym postaciami w całym anime.

Natomiast Poseidon Chapter kręcony był w okresie spadku popularności serii i został poważnie skrócony, aby jak najszybciej zakończyć coraz mniej dochodowe przedsięwzięcie. Jest najkrótszy (14 odcinków) i najsłabszy. Bohaterowie walczą z bogiem morza Posejdonem i jego rycerzami. Wyraźnie widać jednak pośpiech realizatorów i chęć jak najszybszego dotarcia do finału. Walki są tu nieciekawe, o bohaterach negatywnych nie wiemy nic (oprócz imienia, z czym też bywa problem), a całość nie trzyma się kupy w stopniu przewyższającym średnią dla tej serii.

Lista wad tego anime jest naprawdę imponująca. Trudno właściwie mówić o fabule – jest niekompletna, dziurawa i nie ma absolutnie żadnych aspiracji do zachowania choćby szczątkowego prawdopodobieństwa. O czymś w rodzaju rozwoju wydarzeń można mówić właściwie tylko w pierwszej połowie Sanctuary Chapter – choć też polega to wyłącznie na uganianiu się za poszczególnymi kawałkami złotej zbroi. Później mamy do czynienia tylko z kolejnymi walkami: w świątyni Ateny, w Asgardzie i wreszcie w podmorskim królestwie Posejdona. Są one oparte na tym samym schemacie: Atenie (a przy okazji światu) grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Aby Atenę i świat uratować, bohaterowie muszą pokonać iluś tam przeciwników (zbierając przy okazji jakieś fanty), mieszcząc się w określonym limicie czasu… Nie ma mowy, żeby przy tym zachowywali się w racjonalny sposób (na przykład opracowali plan działania, nieco zwiększający ich szanse). Nawet same walki są dość powtarzalne i rozgrywane w podobny sposób.

Mimo znacznej długości serii trudno też mówić o jakichkolwiek charakterach postaci (a już tym bardziej o ich rozwoju). Kilka ciekawych akcentów pojawia się na samym początku, gdy bohaterowie, współpracując ze sobą, jednocześnie rywalizują trochę o to, który z nich jest najlepszy. Później owa obiecująca rywalizacja zdycha, zastąpiona przez wzniosłe mowy o braterstwie i potrzebie poświęcenia dla dobra świata. Osobowości głównych bohaterów nakreślone są kilkoma kreskami: te same wątpliwości i problemy trapią ich nieprzerwanie przez całą serię. Rola pozostałych postaci pozytywnych ogranicza się do dreptania w kółko i wznoszenia modłów o pomyślność i szczęśliwy powrót bohaterów (oraz do pojawiania się w rozlicznych retro- i introspekcjach). Bohaterowie negatywni giną na ogół, zanim zdążymy się o nich czegoś dowiedzieć (tu wyjątkiem jest Asgard Chapter). Główny Zły ma na celu wytępienie rasy ludzkiej, zdobycie władzy nad światem i zlikwidowanie Ateny (ale w jakiś bardzo skomplikowany sposób, żeby był czas ją uratować). Do tego wszyscy mają tendencję do wygłaszania w dowolnie wybranym momencie długich, natchnionych mów, w których tłumaczą swoje postępowanie.

Trzeba jednak pamiętać, że seria robiona była w 1986 roku. Anime, pod względem fabularnym, przeszło od tamtej pory znaczącą ewolucję. Jak na owe czasy seria była na swój sposób „odkrywcza”, a w każdym razie pierwsza w swoim gatunku, doczekując się licznych naśladowań. Mimo upływu lat kreska pozostaje bardzo udana – choć może wydawać się nieco zbyt cukierkowa (te odwieczne dylematy, jakiej płci jest wkraczająca na ekran osoba…). Najciekawsze wydają się zbroje, bo każda ważniejsza postać ma jakąś, niepowtarzalną i różniącą się od pozostałych. Jedynie ci, którzy mieli okazję rzucić okiem na mangę, będą wiedzieli, że pod względem urody i dopracowania detalów zbroje z anime znacznie ustępują tym narysowanym…

Po tych wszystkich zastrzeżeniach dodam jedno „ale”: obejrzałam całą tę serię, od początku do końca, marudząc, ale jednak nie odchodząc od ekranu. Na pewno wpłynął na to fakt, że była ona emitowana w telewizji. Jednak stwierdzam obiektywnie, że są powody, dla których można się do niej przywiązać. O tym, na ile ciekawe są same walki, trudno mi się wypowiadać. Pewną wskazówką może być jednak to, że anime jest zdecydowanie popularniejsze u płci pięknej… Podstawowym powodem są bohaterowie – chyba w żadnej innej serii nie widziałam takiego nagromadzenia bishounenów wszelkich rozmiarów i maści. Bohaterowie pozytywni i negatywni jednakowo rwą oko, a wyjątki od tej zasady można policzyć na palcach jednej ręki. W zasadzie każda wielbicielka rysowanych facetów wypatrzy coś dla siebie – i to już niezły powód do oglądania Saint Seiya. Paradoksalnie, siłą serii jest też krytykowany wyżej „przerób” bohaterów negatywnych (tylko takich wymienionych z imienia pojawia się – i ginie – kilkudziesięciu), o których nie dowiadujemy się praktycznie niczego. Ich charaktery i przeszłość można zgadywać, mając do dyspozycji kilka wypowiedzianych przez nich zdań, a w najlepszym razie – kawałek retrospekcji. To, jak mało co, prowokuje do pisania niekończących się cyklów fanfików i wymyślania „co by było gdyby”, „co tak naprawdę zdarzyło się w tej scenie” albo „co robił ten gość w przeszłości”.

Podsumowując: trudno byłoby mi przekonać kogoś, że obejrzenie Saint Seiya nie jest stratą czasu. Jeśli już ktoś miałby ochotę na 100+ odcinków, to poleciłabym mu raczej Inuyashę... Jednak ci, którzy serię obejrzeli z okazji emisji w telewizji, nie muszą się wstydzić swoich cieplejszych uczuć względem niej, a może nawet z sentymentu będą wracali do niektórych odcinków.

Avellana, 7 kwietnia 2004

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Toei Animation
Autor: Masami Kurumada
Projekt: Michi Himeno, Shingo Araki
Reżyser: Kazuhito Kikuchi, Kouzou Morishita, Yasuhito Kikuchi
Scenariusz: Takao Koyama, Yoshiyuki Suga
Muzyka: Seiji Yokoyama

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Podyskutuj o Saint Seiya na forum Kotatsu Nieoficjalny pl
Saint Seiya: fanfiki na Czytelni Tanuki Nieoficjalny pl
Saint Seiya — recenzja na Anime Forever Nieoficjalny pl