Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Studio JG

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 6/10 grafika: 9/10
fabuła: 7/10 muzyka: 8/10

Ocena redakcji

9/10
Głosów: 18 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,61

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 482
Średnia: 8,45
σ=1,38

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (fm)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Szept serca

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 1995
Czas trwania: 110 min
Tytuły alternatywne:
  • Mimi wo Sumaseba
  • Whisper of the Heart
  • 耳をすませば
Tytuły powiązane:
Postaci: Uczniowie/studenci; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Realizm
zrzutka

Powszechnie uważany za najlepsze obyczajowe anime studia Ghibli… Ale czy tylko w mojej opinii jest nieco przereklamowane?

Dodaj do: Wykop Wykop.pl

Recenzja / Opis

Na początek wyjaśnijmy sobie jedną bardzo ważną rzecz: nie uważam, żeby to było złe anime. Ba, film prezentuje wysoką formę, ma jednak kilka poważniejszych wad, które moim zdaniem rzucają cień na opinię nieskalanego arcydzieła, jaką się powszechnie cieszy.

Uporządkujmy fakty – akcja rozgrywa się w Tokio, w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych. Czternastoletnia Shizuku wiedzie zwyczajny, choć nieco monotonny żywot. Jej ojciec pracuje w bibliotece, matka się dokształca, a siostra szykuje się do startu w dorosłe życie. Wychowanie zrobiło swoje i podobnie jak ojciec, dziewczyna przesiaduje noce i dnie nad książkami. Jednak proste życie zaczytanej gimnazjalistki gwałtownie się zmieni, gdy podąży za spotkanym w metrze dziwnym, dobrze odżywionym kotem…

Dobrze, co tak naprawdę przesądza o klasie filmu? Pomimo mojego umiarkowanego entuzjazmu to wciąż bardzo porządne kino, a lista zalet jest długa. Przede wszystkim – zachwyciła mnie oprawa audiowizualna. Po filmach rozgrywających się w małych miasteczkach, gdzie wszyscy mieszkają w wielkich domach, wreszcie dostaliśmy brzydkie, betonowe Tokio. Ulice są zapełnione, powietrze zanieczyszczone, ludzie tłoczą się w maleńkich klitkach, a bloków przypominających naszą poczciwą wielką płytę jest co najmniej tyle, co tradycyjnych domów. Co ciekawe, końcowy efekt wypadł znakomicie, a Tokio zyskało własną (niezbyt urodziwą, ale jednak) duszę. Na miejscu władz Wałbrzycha czy Kutna rozważyłbym zatrudnienie ekipy do produkcji materiałów zachęcających do odwiedzenia miasta. Muzyka, w której kluczowym instrumentem są bez wątpienia skrzypce, wypadła równie dobrze. Take Me Home, Country Roads to doskonały wybór na motyw przewodni, nawet jeśli jest nadmiernie eksploatowany. Jednak wszystko mogę wybaczyć ze względu na Shizuku śpiewającą w doborowym towarzystwie. Serio, dla tych dwóch magicznych minut, gdzie Nikos Kazantzakis (autor Greka Zorby) i Bogumił Hrabal podali sobie ręce, warto było obejrzeć ten film. Swoją drogą, hrabalowska myśl przewodnia dość często przypomina filozofię filmów studia Ghibli. Przypadek?

Kolejnym dużym plusem jest atmosfera, którą udało się wykreować na ostatnie piętnaście minut filmu. Nie chcę niczego zdradzać, ale bardzo przypadła mi do gustu dziwnie sztuczna wymiana zdań między głównymi bohaterami, a po emisji miałem miłe uczucie niepokoju, czy wszystko dobrze się skończyło.

Obsada drugoplanowa prezentuje znakomity poziom. Dziadek Seijiego jako jeden z nielicznych bohaterów anime jest przedstawicielem japońskiej bohemy (świetny pomysł!), a do tego jest i zabawny, i rozczulający, ale przede wszystkim – prawdziwy. Równie dużo dobrego można powiedzieć o Yuko, przyjaciółce głównej bohaterki (choć nie do końca rozumiem jej nagłe zniknięcie w dwóch trzecich filmu) oraz Shiho (starszej siostrze). Rodzice byli może ciut bezbarwni, ale w sumie ich udział w filmie jest nieistotny.

Dobrze, mamy więc świetną animację, bardzo dobrą muzykę i nawet solidne zaplecze w postaci bohaterów drugoplanowych. Co więc mogło pójść nie tak? No… niestety jest kilka problemów. I to moim zdaniem bardzo poważnych.

Jednym z największych mankamentów Szeptu serca jest Shizuku Tsukishima. Oglądając film, nie mogłem uwierzyć, że autorem scenariusza jest ten sam człowiek, który wymyślił Chihiro, Mei, Umi, czy stworzył swoją wizję Wiedźmy z Pustkowia. Jak ktoś tak zdolny jak Kondou i kreatywny jak Miyazaki mogli stworzyć tak odpychającą postać? Przez pierwsze pół filmu zadziera nosa, ledwo pomaga rodzinie (która, notabene, niewiele ją obchodzi), a jej mniemanie o sobie skacze od przesadnie wybujałego ego po syndrom nieudolnej beksy. Seiji, drugi ważny bohater dramatu, jest ciekawszy, jednak jego potencjał nie został w pełni wykorzystany, bowiem wszystkie wydarzenia obserwujemy z punktu widzenia Shizuku.

Drugim gigantycznym błędem jest bardzo widoczne zachwianie proporcji w strukturze wstęp­‑rozwinięcie­‑zakończenie. Przeprowadziłem nawet mały eksperyment: pokazałem ten film kilku znajomym i ich wrażenia były dokładnie takie same. Wstęp się nieprawdopodobnie dłuży (pierwsze pięćdziesiąt minut spędziłem z zegarkiem w ręku, jedyny taki przypadek z filmami studia Ghibli), rozwinięcie było świetne, ale krótkie, a zakończenie… dziwnie szybkie, zupełnie jakby ktoś powiedział „Dobra, ten film trzeba skrócić o dwadzieścia minut – najlepiej niech poleci zakończenie!”. Aczkolwiek muszę przyznać, że w filmach niereżyserowanych przez Miyazakiego (nie licząc Makowego Wzgórza) trzeci akt kończy się zawsze nieco za szybko.

Kolejny mankament (choć już nie tak poważny) to olbrzymia liczba wątków prowadzących donikąd. Przyznaję, to jednocześnie główny urok filmu (tak jak w normalnym życiu, nie znamy rozwiązań wszystkich epizodów), jednak przy tak rozwlekłym prologu niewystrzelane strzelby Czechowa dość często przeszkadzają. No i rzecz, której ominąć się nie da: rozterki Shizuku. Abstrahując od tego, że jej problem jest tak błahy, jak to tylko możliwe (bo to już kwestia perspektywy), nie mogę przemilczeć sprawy najprostszej – cała walka z przeciwnościami trwa około… dwudziestu minut. Przez sześćdziesiąt jesteśmy przygotowywani na to, że dojdzie do pokonania przeciwności, tylko po to, by odkryć, że jest to równie skomplikowane, jak pójście do sklepu.

Ostateczna ocena? Mimo wszystko uważam, że to przyjemny i udany film. Owszem, Shizuku jest nieznośna, reżyser nie zawsze panuje nad scenariuszem podsuniętym przez Miyazakiego, a kilka wątków można było sobie odpuścić. Jednak widać ogrom wysiłku, barwne postaci drugoplanowe, świetną animację i kreatywność, za którą tak kocham studio Ghibli. No i to cudowne Take Me Home, Country Road. Zdecydowanie jest to film wart polecenia, zwłaszcza miłośnikom okruchów życia. Nie ma się zresztą czemu dziwić – jest bardzo udany, tylko niekoniecznie trzeba mu od razu stawiać pomnik…

Sulpice9, 24 listopada 2012

Recenzje alternatywne

  • Miya-chan - 14 lutego 2005
    Ocena: 9/10

    Czasem warto wsłuchać się uważnie w to, o czym szepcze serce… Z pozoru prosta opowieść, podana w niebanalny sposób. więcej >>>

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Studio Ghibli
Autor: Aoi Hiiragi
Projekt: Kitarou Kousaka
Reżyser: Hayao Miyazaki, Yoshifumi Kondou
Scenariusz: Hayao Miyazaki
Muzyka: Yuuji Nomi

Wydane w Polsce

Nr Tytuł Wydawca Rok
1 Szept Serca Monolith Video 2007

Odnośniki

Tytuł strony Rodzaj Języki
Szept serca - artykuł na Wikipedii Nieoficjalny pl