Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Yatta.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

9/10
postaci: 8/10 grafika: 10/10
fabuła: 8/10 muzyka: 9/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 15 Zobacz jak ocenili
Średnia: 8,27

Ocena czytelników

9/10
Głosów: 360
Średnia: 8,52
σ=1,14

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (moshi_moshi)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Tajemniczy świat Arrietty

Rodzaj produkcji: film
Rok wydania: 2010
Czas trwania: 94 min
Tytuły alternatywne:
  • Arrietty the Borrower
  • Karigurashi no Arrietty
  • 借りぐらしのアリエッティ
Postaci: Dzieci; Pierwowzór: Powieść/opowiadanie; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność
zrzutka

Historia pięknej, choć nietypowej przyjaźni we wspaniałych dekoracjach, czyli debiut reżyserski Hiromasy Yonebayashiego i kolejne małe arcydzieło Studia Ghibli.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Agathe

Recenzja / Opis

Chory na serce Shou ze względów zdrowotnych przenosi się na jakiś czas do domu ciotki. Już pierwszego dnia przytrafia mu się coś niezwykłego: dostrzega w ogrodzie maleńką osóbkę, która próbuje uniknąć spotkania z kotem. Mała istota to Arrietty, czternastoletnia „pożyczalska”, która wraz z rodziną mieszka pod podłogą. Pożyczalscy w żaden sposób nie szkodzą ludziom, ot, czasami „pożyczają” jakieś drobiazgi w rodzaju chusteczki higienicznej czy kostki cukru. Dziewczyna, przekonana o tym, że Shou jednak jej nie widział, tego samego wieczora wybiera się z ojcem na swoją pierwszą wyprawę do domu dużych ludzi. Pech chce, że i tym razem zostaje dostrzeżona przez chłopca, który próbuje nawiązać z nią rozmowę. Przestraszeni faktem, że zostali odkryci, rodzice Arrietty podejmują decyzję o przeprowadzce…

Już na samym początku chciałabym się do czegoś przyznać – otóż nie znam oryginału. Nawet filmowe wersje jakoś mnie ominęły. Pamiętam zaledwie jedną, ale jak przez mgłę. Na zasadzie „wiem, że widziałam, ale nic z niej nie kojarzę”. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że akurat w moim przypadku jest to znakomita okoliczność. Jestem strasznie cięta na wszelkie ekranizacje książek i chyba na palcach jednej ręki mogę wyliczyć te, które mi się podobały. Ale wracając do Karigurashi no Arrietty. To było naprawdę wspaniale spędzone półtorej godziny! Przedstawiona historia jest bardzo prosta, opowiada o rodzącej się przyjaźni i przełamywaniu barier, a także o odwadze. Gdyby rozłożyć film na czynniki pierwsze, to wychodzi nam w sumie niesamowicie klasyczna baśń. Mamy dzielną główną bohaterkę, która musi stawić czoła niebezpieczeństwu, jest przyjaciel gotowy służyć jej wszelką pomocą i oczywiście „zła wiedźma” w postaci gospodyni Haru. Co prawda akcja toczy się nieśpiesznie i na konfrontację sił trzeba trochę poczekać, ale przecież na tym polega urok produkcji Studia Ghibli. Całość zachwyca przede wszystkim klimatem – wspaniałym, magicznym i nieco sennym. Trochę jak wspomnienie z dzieciństwa, letnia przygoda w czasie pobytu u dziadków. Podobnie jak w przypadku Ponyo, nie odczuwamy zbytniego napięcia podczas seansu, mamy wrażenie, że wszystko dobrze się skończy. I chociaż zakończenie Karigurashi no Arrietty nie należy do klasycznych happy endów, trudno wyobrazić sobie lepsze.

Tym, co zachwyca najbardziej, jest świat przedstawiony, magiczny sam z siebie, a nie dlatego, że żyją w nim jakieś fantastyczne istoty. Takie miejsca jak dom ciotki Shou istnieją tylko raz. Co mam na myśli, zapytacie zapewne? Jak wspomniałam wyżej, film przypomina wspomnienie z dzieciństwa, zwłaszcza ten moment, kiedy pojawiamy się gdzieś po raz pierwszy. Wszystko wydaje nam się wtedy nieznane i niezwykłe, strych kusi skarbami do odkrycia, drzewo dosłownie prosi się o to, aby na nie wejść, a wszystkie zarośla i chaszcze kryją tajemnice. Gdy wracamy tam za rok, to już nie to samo. Tymczasem przygody Arrietty i Shou posiadają ten pierwiastek nowości, ekscytacji związanej z odkrywaniem każdego zakamarka. I właśnie ten pierwiastek w połączeniu z oniryczno­‑leniwym (ponieważ każde wakacje są w jakiś sposób naznaczone piętnem lenistwa) nastrojem sprawia, że mamy do czynienia z dziełem baśniowym i wyjątkowym.

Kolejną mocną stroną filmu są bohaterowie, wyraziści i sympatyczni. Zwłaszcza Arrietty grana przez zupełną nowicjuszkę, Mirai Shidę, przykuwa uwagę. Po raz kolejny Ghibli uraczyło nas silną i charakterną dziewczyną, która wie, czego chce. Przy czym, jak na czternastolatkę przystało, zdarza jej się popełniać błędy. Arrietty jest żywiołowa, ciekawa świata i odważna, a przy tym szalenie wręcz urocza! Dzięki niej cichy i dosyć poważny jak na swój wiek Shou także zaczyna dostrzegać uroki otoczenia. Chory, a przez to odizolowany od innych chłopiec, który jakby pogodził się ze swoim losem, zaczyna się buntować i nabierać chęci do życia. Równie sympatycznie wypadają rodzice dziewczynki: poważny i odpowiedzialny ojciec oraz nieco neurotyczna, ale łagodna i kochająca matka. Jedynym zgrzytem była dla mnie postać Haru. Co prawda nie jest to osoba zła do szpiku kości, ale reprezentuje typ starszej, wszystko wiedzącej i wściubiającej nos w nie swoje sprawy kobiety, a takich nie znoszę. Trudno nazwać ją czarnym charakterem, to raczej przykład człowieka, który swoją głupotą sprawia kłopoty innym. Starano się ją pokazać jako zdziwaczałą starszą gospodynię, która w ostatecznym rozrachunku wypada raczej pociesznie niż wiedźmowato, ale mimo to zabrakło mi konsekwencji w prowadzeniu tej postaci. Oczywiście szybko podkreślono, że Haru jako jedyna ma nieco inne podejście do owianych w domu legendą, małych ludzi, ale nadal nie rozumiem jej zachowania. Pożyczane przez rodzinę Arrietty rzeczy nie należały do szczególnie cennych czy niezastąpionych, nie rozumiem więc reakcji Haru, zwłaszcza że dopiero kiedy pojawił się Shou, intensywniej zaczęła poszukiwać nadliczbowych lokatorów. Co więcej, dom był własnością ciotki chłopca i skoro jej nie przeszkadzali Pożyczalscy, to dlaczego decyzje ich dotyczące samodzielnie podejmowała gosposia? Być może wyjdę na czepialską, ale ten wątek jakoś w ogóle do mnie nie trafił i uważam go za najsłabszą część filmu.

Cóż, pomijając ten nie do końca udany element, czego by nie mówić o produkcjach Studia Ghibli, to oprawę graficzną zawsze mają na najwyższym poziomie. Po seansie przychodzi mi do głowy tylko jedno słowo: cudo! Kolorystyka, szczegółowość każdego kadru i wspaniała animacja zdecydowanie zasługują na najwyższą notę. Moją uwagę zwróciły nawet takie drobiazgi, jak lekko uginający się i kołyszący samochód, z którego wysiada główny bohater czy rośliny w ogrodzie, narysowane z takim pietyzmem, że spokojnie można określić ich gatunek. Widz dosłownie czuje pod palcami rosę na trawie, zimny dotyk dzbanka czy chropowatość kostki cukru. Tak doskonale namalowanego (to słowo idealnie oddaje uzyskany efekt) dzieła już dawno nie widziałam. Nawet Ponyo ze swoimi ślicznymi podmorskimi krajobrazami nie jest w stanie dorównać Karigurashi no Arrietty. Należy również wspomnieć o mistrzowsko wprowadzonych w malarską tkankę efektach komputerowych, które w żadnym momencie nie psują odbioru całości. Proste, charakterystyczne dla Studia Ghibli projekty postaci prezentują się wybornie w magicznej przestrzeni, pełnej soczystych i nasyconych barw. Tak, ten film to prawdziwa uczta dla oczu!

Także ścieżka dźwiękowa nie zawodzi, pełna urokliwych i nastrojowych melodii oraz melancholijnych piosenek w wykonaniu francuskiej piosenkarki i harfistki Cecile Corbel. Po operowo­‑filharmonicznym Ponyo tym razem mamy do czynienia z muzyką celtycką, w nieco uwspółcześnionym, acz bardzo lirycznym wydaniu. Mariaż japońskiej animacji z europejską nutą okazał się nadzwyczaj dobrym pomysłem, a efekt końcowy jest zdecydowanie godny uwagi.

Karigurashi no Arrietty to kino familijne w stylu nieśmiertelnego Totoro, ciepłe, optymistyczne i pełne magii. Jak widać na przykładzie recenzentki, można się za nie zabierać bez znajomości książkowego pierwowzoru. Debiut reżyserski Hiromasy Yonebayashiego to stare, klasyczne Ghibli, które kochamy. Polecam tę produkcję wszystkim, grzechem byłoby nie obejrzeć!

moshi_moshi, 11 września 2011

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Studio Ghibli
Autor: Mary Norton
Reżyser: Hiromasa Yonebayashi
Scenariusz: Hayao Miyazaki, Keiko Niwa
Muzyka: Cecile Corbel

Wydane w Polsce

Nr Tytuł Wydawca Rok
1 Tajemniczy świat Arrietty Monolith Video 2013