Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

4/10
postaci: 4/10 grafika: 4/10
fabuła: 4/10 muzyka: 3/10

Ocena redakcji

5/10
Głosów: 2 Zobacz jak ocenili
Średnia: 4,50

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 60
Średnia: 6,58
σ=1,96

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Eire)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Dragon Ball: Super Saiya-jin Zetsumetsu Keikaku

Rodzaj produkcji: seria OAV
Rok wydania: 2010
Czas trwania: 30 min
Tytuły alternatywne:
  • Dragon Ball: Plan to Eradicate Super Saiyans
  • DRAGON BALL 超[スーパー]サイヤ人絶滅計画
Tytuły powiązane:
Gatunki: Sztuki walki
Widownia: Shounen; Postaci: Obcy; Inne: Supermoce
zrzutka

Biją się, biją a potem przestają. Przewodnik do gry w animowanej formie.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: ukloim

Recenzja / Opis

Na początku małe wyjaśnienie. Żadna z pozycji znanych jako „Dragon Ball OAV” nie jest OAV w ścisłym tego słowa znaczeniu. Zarówno produkcja z 1993 roku, jak i omawiany tutaj odcinek ze znaczkiem 2010 powstały jako przewodniki do gier, pokazujące graczom najlepsza drogę poprowadzenia animowanych bohaterów przez zawiłości fabuły. W konsolową Raging Blast 2 nie miałam okazji grać, zobaczmy więc, jak owa „wideoprezentacja” sprawdza się jako samotny odcinek.

Fabuła wersji z 1993 i 2010 roku jest na tyle podobna, że osoba zaznajomiona z tą wcześniejszą może bez problemów odpuścić sobie nowszą produkcję. Tak samo odpuścić ją sobie mogą osoby niezaznajomione ze światem Dragon Ball Z, gdyż cały pomysł opiera się na założeniu, że widz większość postaci i istniejących między nimi antagonizmów zna i kojarzy. Już sam początek rzuca nas w środek wielkiej bitwy. Na pierwszy rzut oka ludzie atakowani są przez olbrzymie zmutowane małpiszony, strzelające laserami z pyska. Nie wiadomo jak, kto i po co się bije – widać, że humanoidy przegrywają, a jeden z nich w walącym się laboratorium kombinuje złowieszczego cosia, mamrocząc o zemście. Skok w czasie i przestrzeni i jesteśmy na Ziemi. Wygląd osób zebranych w domku Bulmy sugeruje czas tuż przed sagą Komórczaka. Ziemię pokrywa trująca mgła. Jednoosobowy grecki chór w osobie Vegety wyjaśnia, że wiele lat temu Saiyanie toczyli wojnę z rasą Tsufurian. Konflikt zakończył się wybiciem do nogi ponoć inteligentniejszych przeciwników, ale widać ktoś z nich ocalał i szuka zemsty na potomkach Saiyan. Skąd to wie? Dlaczego ocalały doktor tyle energii zużywa najpierw na produkcję śmiercionośnej mgły, a potem na przywołanie projekcji dawnych wrogów, które mają naszym bohaterom spuścić łomot? Kami raczy wiedzieć. Potem jest bijatyka długa i akrobatyczna i to by było na tyle.

Postacie, jakie są, każdy fan widzi. Muzyka – openingu brak, coś tam brzdąka w tle. Może fabułę trochę opiszę? Tutaj mogłabym się poznęcać, ale wskazywanie palcem dziur w konstrukcji świata Dragon Ball to kopanie leżącego. Przykładowo pokazany tu konflikt Saiyan z Tsufurianami omawiany był co najmniej trzy razy, a wersje zgadzają się ze sobą w tym, że był i że zwyciężyli Saiyanie. Dlaczego walczyli, kto zaczął, czy rasy koegzystowały ze sobą, czy Saiyanie na krótko przed tym przybyli z kosmosu – nikt nie raczy nam tego zdradzić. Nowy odcinek niczego nie wyjaśnia, a nawet wprowadza kolejne nielogiczności. Jedynym elementem, na który można zwrócić uwagę, jest grafika podobna do tej, jaką zaserwowano nam w odcinku specjalnym z 2009 roku. Trudno przyczepić się do czegokolwiek, ale miłośnikom przyzwyczajonym do kreski znanej z serii telewizyjnej, uwspółcześniona komputerowa animacja może się nie spodobać.

Jako dodatek do gry sprawdza się to ponoć nieźle. Jako odcinek specjalny wydaje się ciut bezsensowne. Nic nie wnosi do historii ani nie rozwija charakterów. Popatrzeć można, ale w sumie po co? Nie wiem, czy nawet fani serii mają sobie czym zawracać głowę.

Eire, 3 października 2011

Twórcy

RodzajNazwiska
Autor: Akira Toriyama