Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Forum Kotatsu

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

8/10
postaci: 8/10 grafika: 5/10
fabuła: 7/10 muzyka: 6/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 4 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,50

Ocena czytelników

7/10
Głosów: 54
Średnia: 7,13
σ=1,29

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Kysz)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Yozakura Quartet ~Hana no Uta~

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2013
Czas trwania: 13×24 min
Tytuły alternatywne:
  • 夜桜四重奏 ~ハナノウタ~
Gatunki: Przygodowe
zrzutka

Youkai, fanserwis i spora dawka emocji w prawdopodobnie jednym z najbardziej niedocenionych tytułów 2013 roku.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Na początek słów kilka w kwestii kolejności oglądania. Yozakura Quartet ~Hana no Uta~ stanowi alternatywną (zgodną z mangą) wersję wydarzeń przedstawionych w Yozakura Quartet z 2008 roku, a zatem znajomość pierwszej serii nie jest wymagana. W wydanej trzy lata przed drugą serią OVA Yozakura Quartet ~Hoshi no Umi~ zawarto sceny dziejące się pomiędzy odcinkami 8. a 9. ~Hana no Uta~ (dodam, że są to naprawdę ważne rzeczy, bez znajomości których trudno odnaleźć się w późniejszych odcinkach), natomiast kolejna OVA, ~Yozakura Quartet ~Tsuki ni Naku~, stanowi bezpośrednią kontynuację wydarzeń z ~Hana no Uta~ (co jest ważne, bo pojawia się tam postać wprowadzona w ostatnich odcinkach serii telewizyjnej). Skoro wiadomo już, jak to oglądać, przejdźmy teraz do kwestii, o czym to w sumie jest i czy warto się za to zabierać.

Miasto Sakurashin słynie z tego, iż ludzie i youkai żyją w nim w zgodzie obok siebie. Przed wiekami na tym terenie zasadzono Siedem Drzew Wiśni (Nana­‑gou), stanowiących bramę do świata nadnaturalnego, dzięki czemu youkai w każdym momencie mogą do niego wrócić. Zapewnia to im bezpieczeństwo, którego nie mogą być pewne w żadnym innym miejscu, dlatego też youkai bardzo chętnie osiedlają się w obrębie Sakurashin. Oznacza to równocześnie, iż pilnowanie porządku na tym terenie nie należy do zadań łatwych, a właśnie tym zajmują się główni bohaterowie tejże serii.

Akina Hiizumi prowadzi Biuro Doradztwa Życiowego, którego działalność polega na niesieniu pomocy wszystkim tym, którzy tego potrzebują (głównie youkai, ale nie tylko). Pracują tam również: Ao Nanami, (satori, czyli youkai obdarzony umiejętnością czytania w myślach), Kotoha Isone (pół­‑człowiek, pół-youkai, potrafiąca za pomocą słów powołać do istnienia dowolny obiekt) oraz Touka Kishi (obdarzona nadnaturalną siłą). Poza nimi miasto chronią potężna pani burmistrz, Hime Yarizakura, oraz jej zastępca, Kyousuke Kishi, tak jak jego siostra dysponujący nadludzką siłą. Razem stawiają oni czoła kolejnym niebezpieczeństwom, jakie zsyła im los. Zwykłe, codzienne kłopoty, to byłoby jednak zbyt mało, by stworzyć interesujące anime, więc do kompletu dostajemy tajemniczego antagonistę, który za wszelką cenę pragnie Sakurashin zaszkodzić i nawet ma konkretny plan, jak to uczynić.

Czyli w skrócie: jest to tytuł o grupce nastoletnich bohaterów z supermocami, strzegących swego miasta i walczących ze złym przeciwnikiem. Było? I to nie raz! Ale nic nie stoi na przeszkodzie, by to obejrzeć ponownie, zwłaszcza że znane schematy zostały tutaj połączone w sposób naprawdę udany. Anime pełne jest akcji poprzetykanej elementami komediowymi, a także czymś na kształt okruchów życia, zaś niemal zza każdego rogu wyłania się jakaś tajemnica. Nietrudno się domyślić, że stanowi to prawdziwą mieszankę wybuchową, podaną jednak w sposób całkowicie strawny. Umiejętne łączenie znanych motywów nie jest rzeczą prostą, jako że łatwo można się zgubić w owej schematyczności i przedstawić rzecz dobrze widzom znaną w sposób, który widzieli już nie raz, bądź też popaść w skrajności ocierające się o absurd. W tym przypadku do oklepanego wątku głównego dołożono naprawdę ciekawe pomysły, co znacząco odświeżyło stary schemat. Nie chcę się w tym miejscu zanadto wgłębiać w szczegóły, by nie popsuć komuś seansu, zdradzając zbyt wiele, dodam więc tylko, że do takich rozwiązań należą chociażby motywy działania głównego antagonisty, wyjątkowo wręcz logiczne i faktycznie mające uzasadnienie.

Niestety trzynaście odcinków to zbyt mało, by porządnie przedstawić shounenowy świat, który z reguły odznacza się mnogością postaci, a co za tym idzie – historii stojących za każdą z nich. Yozakura Quartet ~Hana no Uta~ jest na to kolejnym dowodem. Po pierwsze i z pewnością najważniejsze, nie uświadczymy tu porządnego zakończenia. Można wręcz odnieść wrażenie, iż to, co nam zaprezentowano, jest właściwie wstępem do rozbudowanej historii. Po drugie natomiast, w gąszczu wydarzeń z łatwością gubią się z pozoru mało ważne, ale jakże ciekawe szczegóły dotyczące chociażby przeszłości bohaterów, organizacji działających w mieście, czy charakterystyki niektórych umiejętności. Od czasu do czasu rzucone zostają migawki poświęcone tłu fabularnemu, ale jest ich na tyle mało, że nie bardzo jest się z czego cieszyć, zwłaszcza że nasza ciekawość tylko się za ich sprawą potęguje. Zapewne wiele z tych kwestii wyjaśnia się w dalszej części, jest to jednak marnym pocieszeniem, póki owej dalszej części widzom nie będzie dane zobaczyć. Na szczęście przedstawiona tu historia nie stanowi totalnego chaosu, głównie dlatego, że konstrukcja fabularna, jaką zdecydowano się zastosować, jest prosta jak budowa cepa – całość podzielona została na trzy części, bowiem z tyloma przeciwnikami przyjdzie się zmierzyć naszym bohaterom. Owe trzy historie są oczywiście powiązane (choćby osobą głównego antagonisty), ale wyraźnie widać, że każda stanowi odrębną całość.

W tym wszystkim nie zapomniano również o fanserwisie. Osoby przyzwyczajone do przeciętnego współczesnego ecchi będą jednak raczej zawiedzione. Bo jakże to – kilka dyskretnych ujęć majtek (bardzo krótkich ujęć dodajmy, bo ściśle związanych z akcją na ekranie, a nie przedstawionych dla samego cieszenia nimi oczu), ze trzy sceny z damskim biustem w roli głównej (zawsze zakrytym), jeden pocałunek pomiędzy paniami (mający uzasadnienie fabularne), to ma być wszystko? Tak, drodzy widzowie, to w sumie wszystko, do czego sprowadza się fanserwis w tej serii. Jest to bowiem jeden z niewielu tytułów, w którym ograniczono go do roli tła, mającego być li tylko lekkim smaczkiem dla amatorów tego typu scen, a nie zaś wartością samą w sobie. Na wszelki wypadek ostrzegam jednak wszystkich uczulonych na tego typu motywy, bo nie da się ukryć, że jest ich tu naprawdę sporo. W niektórych odcinkach dominują one bardziej, w innych na szczęście mniej, ale zawsze są zauważalnym elementem. Dobrze mieć to na uwadze przed seansem, zwłaszcza jeśli nasz próg tolerancji dla takich zagrań jest stosunkowo niski.

Jak już nadmieniłam wyżej, w shounenowych seriach występuje zazwyczaj liczne grono postaci, co siłą rzeczy wymusza pewne uproszczenia w sposobie ich przedstawiania, a często kończy się stworzeniem szablonowych charakterów, wyróżniających się jedną czy dwoma przerysowanymi cechami. Szczęśliwie tutaj udało się tego uniknąć. Nie chcę przez to powiedzieć, że należy się nastawić na niesamowicie oryginalne kreacje, ale też trudno zamknąć poszczególnych bohaterów w wyświechtane formułki, bo każdy w taki czy inny sposób wymyka się z próby podobnej klasyfikacji. Na przykład Akina to z jednej strony typowy główny bohater shounena, odznaczający się miłym usposobieniem i złotym sercem, z drugiej – osoba raczej skryta, niegnębiąca innych swoimi problemami, obdarzona jednak bystrym umysłem i ciętym językiem, w dodatku potrafiąca się wkurzyć na swoich przyjaciół, jeśli tego wymaga sytuacja. Muszę przyznać, że bardzo łatwo zdobył on moją sympatię, zresztą nie będę ukrywała, że było tak ze wszystkimi bohaterami pojawiającymi się w serii. Stanowią oni barwną i sympatyczną gromadę, przez co naprawdę łatwo ich polubić. Ich relacje wypadają również niezwykle naturalne – widać, że są sobie bliscy, ale też nie stanowią tzw. towarzystwa wzajemnej adoracji i potrafią dostrzec swoje wady. Również ci, którzy do owego grona nie należą, dostali swój czas i indywidualny charakter, a warto tu nadmienić, że żadna z postaci pojawiających się w serii nie została wykreowana w sposób jednoznacznie odpychający, choć niektórym początkowo łatwo byłoby taką łatkę przypiąć. Generalnie rzecz biorąc, bohaterowie to zdecydowanie najsilniejszy aspekt tego anime, bo to właśnie dzięki nim tak dobrze się to ogląda.

Nieco mniejszy zachwyt wzbudza oprawa graficzna. Wszystko jest tu wygładzone do granic możliwości i utrzymane w typowo mangowej konwencji – postaci mają wielkie oczy, pociągłe twarze i nieco nieproporcjonalne, drobne sylwetki, tła zaś pozbawiono zbędnych szczegółów, poza najbardziej potrzebnymi do rozpoznania konkretnego miejsca. Wygląda to średnio i z pewnością nie stanowi elementu zachęcającego do zapoznania się z tym anime. Całkiem dobrze prezentują się za to sekwencje walk, które są naprawdę dynamiczne i choć często powoduje to lekkie deformacje postaci, dzięki płynnej animacji wiele z tych mankamentów umyka naszej uwadze i spokojnie można cieszyć oczy daną sceną.

Niewiele jest też do powiedzenia w kwestii muzycznej. Sam soundtrack do wybitnych nie należy, ale dobrze komponuje się z konkretnymi scenami i co najważniejsze – nie przeszkadza w ich odbiorze. Utwory otwierające i zamykające odcinek są za to bardzo przyjemne, łatwo wpadają w ucho i spokojnie można ich słuchać nawet po seansie. Jak zatem widać, pod względem technicznym seria nie wyróżnia się znacząco, ale też nie zaniża pewnej ogólnie przyjętej średniej dla tytułów wydanych w tym samym okresie.

Patrząc chociażby na znikomą liczbę komentarzy i niskie statystyki oglądalności, z żalem stwierdzam, że jest to jeden z bardziej niedocenionych tytułów 2013 roku. I mogę tylko próbować domyślić się, co było tego przyczyną – czy fakt, że większość osób uznała to za kontynuację serii z 2008 roku i po prostu nie chciało im się nadrabiać zaległości (a pewnie niezbyt pozytywna recenzja tylko utwierdziła ich w przekonaniu, że nie warto), czy może raczej średnio ciekawa oprawa graficzna, odstraszająca potencjalnych widzów? Nie jest to co prawda rzadka perła japońskiej animacji, a wręcz przeciwnie – klasyczny tytuł o magii i przyjaźni, jakich powstało sporo. Równocześnie jednak stanowi naprawdę wartą uwagi pozycję dla amatorów lekkich przygodówek w oprawie nadnaturalnej i wszystkich tych, którzy szukają w anime „czegoś innego”, niekoniecznie wyjątkowo ciężkiego czy skomplikowanego.

Kysz, 4 grudnia 2014

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Tatsunoko Productions
Autor: Suzuhito Yasuda
Projekt: Ryouchimo
Reżyser: Kiyotaka Suzuki, Ryouchimo
Scenariusz: Manabu Ishikawa
Muzyka: Yashikin