Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Kyaa! - magazyn o animacji, mandze i kulturze japońskiej

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

7/10
postaci: 7/10 grafika: 5/10
fabuła: 7/10 muzyka: 5/10

Ocena redakcji

8/10
Głosów: 3 Zobacz jak ocenili
Średnia: 7,67

Ocena czytelników

6/10
Głosów: 55
Średnia: 6,49
σ=1,71

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Avellana)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

Pupipoo!

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2013
Czas trwania: 15×5 min
Tytuły alternatywne:
  • プピポー!
Postaci: Duchy, Uczniowie/studenci, Youkai; Pierwowzór: Manga; Miejsce: Japonia; Czas: Współczesność; Inne: Magia
zrzutka

Krótka i nastrojowa opowieść o tym, dlaczego nadprzyrodzone zdolności wcale nie są takie fajne.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Wakaba Himeji widzi duchy. Nie ma w tym nic ekscytującego czy fajnego – ci, którzy po śmierci nadal czepiają się naszego padołu, to zgorzkniałe, nieprzyjemne lub wręcz szkodliwe istoty. Największą przyjemnością dla nich jest dokuczanie osobom mogącym je widzieć, stąd Wakaba nie całkiem bez powodu ma wśród szkolnych kolegów opinię przynoszącej pecha czarownicy. Sama zresztą doszła do wniosku, że najlepiej będzie, jeśli postara się jak najmniej mieć do czynienia z innymi ludźmi. Pewnego dnia zmienia się jednak wszystko. Po pierwsze, nowa koleżanka z klasy, Reiko Azuma, nie daje się tak łatwo zrazić. Chociaż jest zagorzałą miłośniczką okultyzmu, twierdzi, że umie odróżnić prawdziwe zjawiska nadprzyrodzone od głupich uprzedzeń i zbiegów okoliczności. Nie brakuje jej też pewności siebie i przebojowości, których zdecydowanie jest pozbawiona Wakaba. Po drugie, w drodze do domu Wakaba znajduje… coś. Różowe, okrągłe i zdecydowanie dziwne. Duch? Inna istota nadprzyrodzona? To nie jest jasne, ale z pewnością Poo­‑chan (bo tak nazywa go Wakaba) nie tylko jest jej przyjazny, ale i potrafi skutecznie odstraszać lub likwidować złe duchy.

Formuła trzyminutowych odcinków zwykle sprawdza się najlepiej w przypadku epizodycznych historyjek komediowych, bazujących na wyrazistych gagach. Jak szybko można się przekonać, Pupipoo! nie idzie tą drogą. Po kilku rzeczywiście epizodycznych odcinkach dostajemy dwie dłuższe historie. Pierwsza jest powiązana z niefortunnym spotkaniem Reiko z wyjątkowo mściwym duchem i służy głównie scementowaniu przyjaźni dziewcząt. Druga opowiada o podróży do świata zwanego Krańcem Zapomnienia, w którym Naoya Yuuki, kolega z klasy bohaterek, zmagający się z podobnym do Wakaby problemem, ma nadzieję pozbyć się unieszczęśliwiających go zdolności. Jednak ta podróż okaże się jeszcze ważniejsza dla samej Wakaby – tu w końcu dowie się, kim/czym tak naprawdę jest Poo­‑chan. Tylko… Co dalej?

Należy serię pochwalić za umiejętność pakowania informacji i panowanie nad tempem wydarzeń – nic tu się nie wlecze ani nie jest nadmiernie przyspieszone. Nie da się tylko ukryć, że moim zdaniem lepiej sprawdziłaby się inna formuła, czyli jednoodcinkowa OAV licząca 45­‑50 minut zamiast poszatkowanych odcineczków (chociaż problem w dużej mierze zniknie, gdy ktoś będzie oglądać serię jednym ciągiem). Przy powtórnym seansie na potrzeby recenzji zaczęłam dochodzić do wniosku, że być może temu anime dobrze zrobiłoby rozbudowanie części wątków – kto wie, może nawet sprawdziłoby się jako pełnowymiarowa seria telewizyjna. Z drugiej strony nie wiem, czy część jego uroku nie leży właśnie w tej prostocie i czy „rozbudowanie” nie wiązałoby się albo z zabiciem klimatu zbyt licznymi wstawkami komediowymi, albo (co jeszcze gorsze) z przedramatyzowaniem do absurdu części wątków. Może lepiej niech już zostanie, jak jest.

Charaktery ważniejszych bohaterów są ledwie zarysowane, więc pozostawiają spore pole do własnej interpretacji. Wakaba początkowo może się wydawać dość bierna, jednak należy pamiętać, że początkowo niewiele może poradzić na swoje problemy, więc jej rezygnacja okazuje się dość uzasadniona. Zdecydowanie bardziej interesującą postacią jest Reiko, nazywana przez bohaterkę A­‑chan. Energiczna, hałaśliwa i w dużej mierze pełniąca rolę elementu komediowego, pokazuje się też ze znacznie ciekawszej strony. Chociaż podobnie jak Wakaba jest wyalienowana ze szkolnej społeczności, nie pozbawia jej to odwagi – potrafi wyrażać swoje zdanie i jest akurat tak asertywna, jak powinna w tych okolicznościach. Yuuki początkowo reaguje bardzo negatywnie na próby kontaktu i właściwie chyba tylko w jego przypadku można zauważyć, że trochę zbyt szybko i łatwo godzi się na pomoc ze strony dziewcząt – ale to nie rzuca się nadmiernie w oczy. Poza tą trójką (Poo­‑chan, chociaż bardzo ekspresyjny, nie kwalifikuje się jednak jako pełnoprawny bohater) widzimy jeszcze statystów: rodziców Wakaby (zatroskanych o córkę), wredne koleżanki z klasy, oraz jeszcze jednego kolegę, który nie z czystej złośliwości dokucza Wakabie… Tu już zdecydowanie trudno mówić o charakterach, to postaci potrzebne do gagów, względnie popychania naprzód fabuły.

Grafika i animacja są – jak łatwo zgadnąć – mocno uproszczone. Wakaba wygląda naprawdę ładnie, chociaż da się zauważyć, że jest rysowana trochę w innym stylu niż reszta dziewcząt w jej wieku. Problemów z odróżnianiem postaci nie ma o tyle, że bohaterów po prostu nie ma dość dużo, by się mogli mylić. Animacja jest dość płynna, ale oszczędna, co w dużej mierze jest maskowane zbliżeniami i ujęciami niewymagającymi pokazywania ruchu. Na plus da się na pewno policzyć nastrojowe pejzaże Krańca Zapomnienia – aż prosiłoby się, żeby wykorzystać tę krainę w jakimś wysokobudżetowym filmie. Dla Shiho Sasaki rola Wakaby jest pierwszą w karierze, natomiast wcielająca się w A­‑chan Mai Gotou grała m.in. Mikę w Nogizaka Haruka no Himitsu i Gentoku Ryuubi z Shin Koihime Musou. Muzyka w trakcie odcinków jest bardzo oszczędna, natomiast półminutowym napisom końcowym towarzyszą na przemian kompozycja instrumentalna i dwie piosenki – Shred Gear Rhapsody zespołu Picasso i śpiewana przez Kei Mizusawę Eien no Kioku ni Shirusasete.

Łatwo byłoby zrobić wyliczankę, czego nie należy oczekiwać od serii złożonej z piętnastu trzyipółminutowych odcinków, ale przypuszczam, że naprawdę łatwo się tego domyślić. Czego zatem można oczekiwać? O dziwo, nastrojowej i nieprzekombinowanej historii, która, co już zupełnie zdumiewające, została w ramach tej serii zakończona i zamknięta. Polecam wszystkim, którzy lubią nietypowe miniaturki – to nie jest rzecz wybitna, ale po prostu dobrze zrobiona i sympatyczna.

Avellana, 13 maja 2014

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: AIC PLUS+
Autor: Rensuke Oshikiri
Projekt: Takumi Yokota
Reżyser: Kaoru Suzuki
Scenariusz: Tomofumi Nakajou