Tanuki-Anime

Tanuki.pl

Wyszukiwarka recenzji

Otaku.pl

Anime

Oceny

Ocena recenzenta

6/10
postaci: 5/10 grafika: 5/10
fabuła: 3/10 muzyka: 7/10

Ocena redakcji

6/10
Głosów: 7 Zobacz jak ocenili
Średnia: 6,14

Ocena czytelników

8/10
Głosów: 736
Średnia: 7,95
σ=1,64

Kadry

Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Zrzutka
Źródło kadrów: Własne (Piotrek)
Więcej kadrów

Wylosuj ponownieTop 10

No Game, No Life

Rodzaj produkcji: seria TV
Rok wydania: 2014
Czas trwania: 12×24 min
Tytuły alternatywne:
  • ノーゲーム・ノーライフ
Tytuły powiązane:
Gatunki: Przygodowe
Widownia: Seinen; Pierwowzór: Powieść/opowiadanie; Miejsce: Świat alternatywny; Inne: Magia, Supermoce
zrzutka

Genialne rodzeństwo trafia do świata, gdzie spory rozwiązywane są poprzez gry. Nieudana komedia oraz nudna, choć chwilami pełna akcji przygodówka.

Dodaj do: Wykop Wykop.pl
Ogryzek dodany przez: Avellana

Recenzja / Opis

Puste miejsce – 『』 – tak przedstawiają się w wirtualnym świecie osiemnastoletni Sora i jedenastoletnia Shiro. W rzeczywistości są hikikomori i NEET­‑ami, którzy dostają się na szczyty rankingów każdej gry, której spróbują. Pewnego wieczoru rodzeństwo otrzymuje e­‑mail zawierający propozycję rozegrania partii szachowej. Przeciwnik okazuje się najtrudniejszym do tej pory rywalem, jednak ostatecznie udaje im się wygrać. Nagrodą jest… przeniesienie do innego świata, gdzie konflikty rozwiązywane są poprzez różnego rodzaju gry.

Fabuła traktuje o odnajdywaniu się rodzeństwa w nowym świecie, który dla growych geniuszy okazuje się rajem. Trafiają do krainy rządzonej przez Teta, boga, który pozostając neutralny w czasie walk innych bóstw, stał się nadrzędnym bytem wyższym. Po przejęciu władzy stworzył nowe zasady rządzące światem, ustalając dziesięć reguł. Najważniejsze z nich to czerpanie radości z gry, zakaz oszukiwania oraz bezwzględny obowiązek spełnienia warunków zakładu przez przegranego. Świat, w którym się znaleźli bohaterowie, zamieszkuje szesnaście ras, różniących się wyglądem, wpływami czy technologią. Każdej z nich przypada numer odpowiadający jej sile. Najwyżej stoją posługujący się potężną magią starzy bogowie, a na samym dole znajduje się rasa Imanity, która nie różni się praktycznie niczym od Homo sapiens. Każda nacja posiada tak zwany race piece, w kształcie jednej z figur szachowych. Jego utrata powoduje, że dana rasa wypada z gry i traci wszelkie prawa obywatelskie. Po zebraniu wszystkich figur można jednak zagrać o tytuł boga z Wielkim Tetem. Rodzeństwo to właśnie stawia sobie za główny cel do osiągnięcia w tym świecie. Bohaterowie pojawiają się w momencie, gdy po śmierci króla organizowany jest turniej mający wyłonić następnego władcę Imanity. Sora i Shiro stają więc do walki o ten tytuł.

Sora jest inteligentnym, lecz bojącym się społeczeństwa osiemnastolatkiem, który całe dnie spędza jedynie ze swoją siostrą i komputerem. Potrafi być niezwykle pewnym siebie, genialnym manipulatorem, zachowującym zimną krew w każdej sytuacji. Ot, kolejny NEET, który w rzeczywistości umie, ale nie chce otworzyć się na innych. Nie nazwałbym go niezwykłą postacią, choć nieczęste przebłyski geniuszu i stoicki spokój, który wydaje się imponujący w przypadku przeniesienia do innego świata sprawiają, że chylę przed nim czoła. Z drugiej strony widzimy go jako typowego bohatera pozytywnego, który swoimi przemowami potrafi rozpalić wszystkie serca. Moje ciągle pozostaje zimne, ponieważ takie monologi słyszałem w wielu wcześniejszych seriach i nie robią na mnie wrażenia. Shiro, jego jedenastoletnia przyrodnia siostra, to geniusz oraz bezapelacyjny szachowy mistrz. W przeciwieństwie do brata jest zamknięta w sobie i porozumiewa się ze światem krótkimi zdaniami. Na swój sposób potrafi być słodka i pomimo niewielu wypowiadanych słów robi wrażenie. Jej umiejętności i intelekt, pomimo młodszego wieku, niewiele ustępują talentom. Shiro imponuje przede wszystkim czynami, a razem z Sorą są w stanie dokonać dosłownie wszystkiego. Ten duet tworzy jedność, ale to oznacza, że jeśli stracą się z oczu, błyskawicznie popadają w depresję.

Postacie drugoplanowe wypadają niestety dość słabo. Poznajemy Stephanie – wnuczkę zmarłego króla Imanity, energiczną, ale dość niezdarną i po trochu bezużyteczną dziewczynę. Niestety nie odziedziczyła cech potrzebnych władcy, w tym talentu do gier, wręcz niezbędnego w jej świecie. Naiwna i dająca się wodzić za nos, jest jednak bardzo zdeterminowana. Chociaż wydała mi się zbyt sztampowa i nieciekawa, muszę uszanować jej wolę walki. Na początku serii próbuje ze wszystkich sił iść w ślady dziadka, pomimo nikłych szans na zwycięstwo w turnieju – za to ma u mnie plus, ale za nic więcej. Poznajemy też przedstawicielkę bardzo potężnej i długowiecznej rasy Flügel – Jibril. Piękna, inteligentna i skrzydlata strażniczka biblioteki wprowadza do anime sporą dawkę humoru i zabawy. Jest miła i zawsze mówi tylko to, co wypada. Dzięki temu nie uczestniczy w często bezsensownej paplaninie protagonistów. W moim odczuciu to najlepsza postać, wespół z Sorą ratująca tę serię.

Historia rozwija się bardzo powoli. Większość odcinków jest nieciekawa lub nie wprowadza nic do fabuły. Seria zawiera tylko dwa ciekawe momenty, obydwa będące rozgrywkami pomiędzy rodzeństwem a jedną z ras. Sporo czasu poświęcono na planowanie odbijania kolejnych race pieces oraz na nieudane moim zdaniem gagi, sprowadzające się w zasadzie do upokarzania Stephanie. Żarty z jej udziałem są śmieszne przez jakiś czas, ale potem się przejadają i zaczynają działać na niekorzyść serii. Twórcy nie byli w stanie przez resztę odcinków się od niej uwolnić, przez co, poza nielicznymi wypadkami, wnuczka władcy Imanity była jedynym obiektem żartów. Nie jestem w stanie odmówić rodzeństwu geniuszu, ale poza rozgrywkami z ich udziałem seria bywała po prostu nudna. Czasami ich plany były naprawdę fascynujące i chylę czoła przed geniuszem twórców, ale chwilami umierałem z nudów, wsłuchując się w usypiające tyrady protagonisty.

Cechą charakterystyczną serii są jaskrawe kolory oraz brak wyraźnie zarysowanych konturów. Odnosi się to zarówno do postaci, jak i do tła. Te pierwsze zostały wykonane dość ładnie, z zachowaniem odpowiednich proporcji. Mimika stoi na średnim poziomie i nie odgrywa większej roli w oprawie wizualnej, twarze postaci pokazują niewiele emocji, zwłaszcza w przypadku rodzeństwa. Przez większość serii bohaterowie chodzą z tym samym wyrazem twarzy, przy czym Sora od czasu do czasu uśmiecha się w chwili zwycięstwa. Shiro z kolei jest urodzoną pokerzystką, którą przez bite dwanaście odcinków z małymi wyjątkami zobaczymy z obojętnym lub wręcz neutralnym wyrazem twarzy. Tła za to zostały wykonane szczegółowo. Pomieszczenia (choć nie wszystkie) ustrzegły się wybuchu kolorów, którymi są przepełnione krajobrazy. Czasami nadmiar barw bywa denerwujący, jednak przez większość serii jest to do zniesienia. Animacja postaci jest płynna i ładna, ale walory grafiki zostają podkreślone tylko w scenach potyczek, przez co jest ich mało, chociaż zdecydowanie warto na nie poczekać.

Ścieżka dźwiękowa jest zróżnicowana. Wyjątkowo dobrze komponowała się z oprawą wizualną i genialnie budowała klimat. Większość utworów została oparta na połączeniu muzyki instrumentalnej i elektronicznej. O dziwo wyszło to bardzo ładnie, w żadnym razie nie kojarząc się z bezsensownym dudnieniem. Zdecydowanie jest to najlepszy element serii. Na pochwałę zasługuje opening w wykonaniu Konomi Suzuki, This Game, którego słuchałem z przyjemnością i zapadł mi głęboko w pamięć.

To seria z ogromnym potencjałem, jakże lekkomyślnie zmarnotrawionym przez twórców. Zamiast porządnej dawki zmagań rodzeństwa otrzymujemy chwilami potrzebną, jednak w większości sztampową i niewiele wnoszącą gadaninę. Chcecie zobaczyć, jak wygrywają mistrzowie? Chcecie zobaczyć miejskie legendy, które wymiatały we wszystkie gry na naszej planecie? Zapomnijcie. Jedynie cztery­‑pięć na dwanaście odcinków spełni wasze wymagania. No Game, No Life jest w rzeczywistości zbiorem lepiej lub gorzej zrealizowanych potyczek growych, przeplatanych nudami w postaci (nie)śmiesznych żartów i (pseudo)filozoficznych gadek protagonisty. Serię mogę polecić osobom rozpoczynającym zabawę z anime lub fanom opowieści o światach alternatywnych. No Game, No Life można zobaczyć, ale bądźcie przygotowani na mieszaninę nudy i zabawy. Jeśli jesteście w stanie wytrwać kilka słabszych odcinków, seria wam to zrekompensuje. Prawie zapomniałem… Nie liczcie na komedię. Chyba że macie niskie wymagania co do jakości żartów. W takim przypadku się nie zawiedziecie.

komilll, 9 września 2014

Twórcy

RodzajNazwiska
Studio: Madhouse Studios
Autor: Yuu Kamiya
Projekt: Kouji Oodate, Yuu Kamiya
Reżyser: Atsuko Ishizuka
Scenariusz: Jukki Hanada
Muzyka: Ayako Sasou, Shinji Hosoe, SuperSweep, Takahiro Eguchi